16 grudnia 2025

Droga środka czyli współdziałanie

Dzisiaj politycy czy raczej komentatorzy polityczni (politologowie) rozważają przeciwstawne koncepcje -- Czy państwo powinno się kierować jakimiś swoimi interesami, czy też ma nadal wyznawać jakieś wartości (społeczne albo polityczne) ??? Jedni politycy wołają, że EU ma swoje wartości i musi się tego trzymać. Natomiast drudzy uważają, że liczą się wyłącznie różne interesy (na co postawiły dziś USA). Czy można przedstawić jakieś rozwiązanie tego problemu?

Otóż ja sięgając do swoich minionych notatek, mogę stwierdzić, że jedynym sensownym wyjściem jest uznanie, że rozwiązaniem jest przyjęcie, że w polityce chodzi przede wszystkim o współdziałanie i współpracę. Właśnie w społecznym współdziałaniu dochodzi do wzajemnego powiazania wartości i interesów społecznych. Ponieważ myślenie wartościami wcale nie prowadzi do osiągania realnych celów, lecz narzuca jedynie propozycje ideologiczne (wszystko jedno jakie wartości przyjmujemy, bo wartości są tylko naszym myśleniem o czymkolwiek). Natomiast realizacja interesu państwowego kreowanego przez władzę zwierzchnią też jest narażona na wątpliwości społeczne (bo ludzie chcieliby zadbać o swój własny interes). 

Dlatego konieczne jest stworzenie w miarę szerokiego współdziałania obywateli, którzy porozumiewają się co do ogólnego celu społecznego (czyli rozwoju szeroko rozumianego /gospodarka i kultura/ oraz bezpieczeństwa), ale mają dużą swobodę w podejmowaniu swoich działań ukierunkowanych do celu ogólnego. Na tym właśnie powinna polegać strategia polityczna (łącząca władzę ze społeczeństwem czy narodem).

15 grudnia 2025

Dalajlama z pilnym apelem o współdziałanie

Według niego sprawia to, że ludzkość potrzebuje ze sobą współpracować. "Paląca potrzeba współpracy może tylko ludzkość wzmocnić" - zaznacza. Dalajlama stwierdził również, że "jeśli pozostaniemy krótkowzroczni, przyszłe pokolenia będą zmagać się z ogromnymi problemami". 

Książka Harmonia społeczna

W czasach rozpowszechnianej i ogarniającej nas głupoty trzeba umieć odwołać się do mądrych propozycji. Dlatego przywołujemy ważną książeczkę.

Autor Harmonii społecznej pan Korab-Karpowicz stawia wyraźną tezę, że współdziałanie stanowi pierwszą i fundamentalną zasadę ludzkości (s.34). Skoro człowiek jest istotą społeczną, to jego życie i rozwój musi polegać na współdziałaniu razem z innymi ludźmi. Jego zdaniem, współdziałanie stanowi fundamentalny fakt dotyczący egzystencji człowieka, a przez to staje się istotą polityki (s.35). Przytoczymy jeszcze ciekawy fragment: "Pamiętanie o drugich osobach i świadomość ich wkładu do naszego życia prowadzi nas do sformułowania imperatywu moralnego wynikającego z zasady współdziałania: aby każdy wniósł do wspólnego ludzkiego dzieła jakiś swój wkład i aby ten wkład był nie mniejszy niż korzyści, jakie otrzymuje od innych" (s.36). Widzimy od razu, że Autor wiąże zasadę współdziałania w nastawieniem etycznym człowieka. Powiada wprost: "Właściwym etycznym nastawieniem do życia powinno być pamiętanie o drugich i uczucie wdzięczności dla tak wielu anonimowych umysłów i rąk, które uczyniły nasze życie tym, czym ono jest" (s.35). Ostatecznie idea współdziałania zostaje powiązana z wzajemnym zaufanie ludzi do siebie. "Zaufanie to przekonanie, jakie wiąże się z naszym oczekiwaniem, że strona, z którą wchodzimy w określony związek, wypełni wobec nas swoje zobowiązania i nas nie skrzywdzi" (s.36).

W dalszej części książki Autor rozwija swoje rozumienie współdziałania. Stwierdza, że współdziałanie jako zasada ludzkości jest jednocześnie zasadą szczęśliwego społeczeństwa. Na poziomie społecznym siła i sens współdziałania polega na wzajemnym uzupełnianiu się działań uczestników danej grupy, wspólnoty czy też instytucji. Powiada on: "Potęga ich współdziałania, wyrażająca się w owocach pracy, wynika z ich uzupełniania się. Współdziałanie, czyli ich zgodna współpraca powoduje, że to co otrzymują na co dzień od innych, zostaje odwzajemnione. Buduje zaufanie w społeczeństwie" (s.58). Zdaniem Autora, współdziałanie jest oparte na określeniu wspólnego celu, natomiast realizacja celu jest związana z podziałem pracy, co polega na uzupełnianiu się w działaniu różnych ludzi. Stwierdza: "Aby zgodnie współpracować, ludzie muszą kierować się wspólnym dobrem. /.../ Dobrem wspólnym jest dobro wszystkich członków społeczeństwa, a zarazem każdego z nich" (s.64). Oczywiście w takim wspólnym działaniu konieczne jest wzajemne poszanowanie uczestników, ich uczciwość i życzliwość, czyli taka postawa, która była wcześniej nazwana zaufaniem. Według Autora taka postawa musi być efektem posiadania cnót moralnych, czyli wychowania i nastawienia moralnego obywateli społeczeństwa. 

Na koniec należy przytoczyć wypowiedź Autora, że "podstawową decyzją, jaka stoi przed nami, jest wybór między zgodną współpraca z innymi a panowaniem nad nimi - między współdziałaniem a konfliktem - a także między dążeniem do doskonałości i dążeniem do dominacji" (s,60). Dodaje, że jest to wybór między kulturą konstruktywną a destruktywną. 


Jeszcze z książki Harmonia społeczna

Zdaniem Autora, polityka właściwie rozumiana to sztuka rządzenia polegająca na organizacji społeczeństwa dla współdziałania (s.84). Organizacja społeczeństwa  ujętego w państwowość należy do rządzącej władzy. Ale władza polityczna musi współdziałać w tym zakresie z członkami społeczności. Autor postuluje w związku z tym, żeby z jednej strony przywódcy polityczni posiadali odpowiednią mądrość ogarniającą kierowanie życiem społecznym, czyli obywatelami, a z drugiej strony obywatele powinni kształtować swoje życie i działanie na zasadach etycznych. Członkowie społeczeństwa powinni stawać się osobami szlachetnymi, które w swoim życiu kierują się prawością, uczciwością, odwagą, dobroczynnością, roztropnością i zdolnością współpracy. I konkluduje, że polityka oparta na cnotach obywatelskich organizuje społeczeństwo do współdziałania (s.88). Na koniec stwierdza, że udział mądrości i szlachetności w polityce powinien być zapewniony przez odpowiednią ordynację wyborczą /.../ do senatu (zob. s.91). Kierowanie państwem jest operacją zbyt złożoną, aby powierzyć je ludziom przeciętnym, toteż zawsze należy szukać najlepszych. Autor zdaje sobie sprawę, że w demokracji ludzie mądrzy i szlachetni stanowią mniejszość, ale właśnie dlatego powinno znaleźć się dla nich miejsce w państwie, które chce być silne i zamożne. (zob. s.95)

Ja ze swej strony jestem raczej sceptyczny co do takiego rozwiązania, gdyż uważam, że demokracja (chciałoby się powiedzieć -- niemal na siłę) promuje przeciętność, co sprawia, że ludzie mądrzy i szlachetni w ujęciu pana Karpowicza nie mają i nie znajdują miejsca w tym ustroju. Wydaje się, że dużo lepszym rozwiązaniem była władza królewska, ponieważ Królowi dużo łatwiej było powoływać do pomocy ludzi wybitnych i znaczących (jeżeli nawet nie byli do końca szlachetni). Okazuje się bowiem, że pojedynczemu człowiekowi łatwiej jest rozpoznać polityczne znaczenie człowieka niż wyborcom demokratycznego państwa (sic!).

W książce pana Karpowicza pojawiają się ciekawe ujęcia przeglądowe. Zacytujmy tutaj taki fragment: "Spoglądając na historię można dostrzec w niej dwa przeciwstawne modele cywilizacyjne, z których wynikają dwa różne obrazy państwa i dwa typy władzy. Jeden można określić jako despotyzm, a drugi jako samorząd. W pierwszym podkreśla się przymus i siłę fizyczną władzy, a w drugim wolność i inicjatywę obywateli. W jednym państwo jest instrumentem panowania nad społeczeństwem, a w drugim jego obrońcą. W jednym władza jest o arbitralnie stanowione wolą prawa, a w drugim o prawa mające umocowanie w prawie naturalnym i prawym rozumie. Jeden nastawiony jest na podbój i dominację nad innymi, drugi na rozwój osobowy obywateli i ich dążenie do doskonałości. W pierwszym obywatel jest zniewolony, a w drugim wolny" (s.162). Jest to zasadnicze rozróżnienie przeciwstawnych modeli państwowości.

Zasady współdziałania

Zastanówmy się, jak wygląda współdziałanie i współpraca w wymiarze społecznym. Na szerokim polu społecznym (lub politycznym) współpraca przebiega w formie instytucji, organizacji, stowarzyszeń oraz firm i przedsiębiorstw. Wszystkie te sposoby współdziałania są określane i wyznaczane przez prawo (przepisy prawne). Przepisy prawne decydują o organizacji i układzie tych wszystkich instytucji publicznych. 

To nam pokazuje, że sprawą podstawową są kwestie prawne. Prawo powinno kierować się sprawiedliwością, co ustalono już w starożytności. A więc od instytucji publicznych należałoby wymagać, żeby kierowały się i rządziły sprawiedliwością. O jaką sprawiedliwość tutaj chodzi? Otóż instytucje społeczne mają służyć i pomagać obywatelom na zasadzie pomocniczości. Mają więc służyć i pomagać ludziom. Dlatego w swojej działalności powinny stosować sprawiedliwość wobec swoich klientów. Powinny sprawiedliwie i rozsądnie im pomagać w odpowiednich sprawach. I tutaj pojawiła się kolejna zasada działania, czyli rozsądek. Wszelkie instytucje społeczne muszą działać rozsądnie. Pojęcie rozsądku (albo roztropność/ gr. fronesis) wprowadził Arystoteles. Różnie interpretuje się to pojęcie. Można mówić o właściwym rozeznaniu sytuacji społecznej albo słusznej ocenie tego, co się dzieje lub tego, co chcemy zrobić. Ta ocena lub rozeznanie muszą być oparte na prawidłowym poznaniu rzeczywistości. W tym wypadku nie wolno się kierować własnymi pomysłami lub upodobaniami. Złe rozpoznanie tego, co realne będzie prowadziło do błędnego działania, co może skutkować skrajnymi rozwiązaniami. Dlatego potrzebna jest kolejna zasada, czyli umiarkowanie. Arystoteles zalecał postępowanie drogą środka, co zapewniało zawsze podążanie do przodu a nie na bok. Nie należy zbaczać z rozsądnie wybranej drogi.

Ale politycy muszą patrzeć na sprawę współpracy i współdziałania w szerszej perspektywie. Chodzi przecież o współpracę władzy ze społeczeństwem. Jak to powinno przebiegać? Pierwszą kwestią jest określenie celu perspektywicznego, czyli tego dokąd zmierzamy. Politycy muszą to przedstawić w swoim programie wyborczym w sposób jasny i wyraźny, czyli zrozumiały dla zwykłego obywatela. Jeśli obywatele akceptują dane rozwiązanie, to powinni swoją decyzję wyrazić podczas wyborów. Można wtedy przyjąć, że społeczeństwo i władza polityczna uzgodnili pewien cel współdziałania i będą zmierzać do realizacji tego celu (pewnej wizji politycznej). Dalszym etapem postępowania powinno być określenie strategii działania. Władze państwowe muszą zapewnić obywatelom możliwości działania w wybranych sektorach działalności publicznej. Jednak w swojej strategii państwo musi pilnować, żeby wszystkie instytucje publiczne miały wiedzę i znajomość konkretnej współpracy z obywatelami, bo tylko wtedy obywatele będą traktować działalność instytucji poważnie. Tutaj nie może być jakiejś wrogości czy też niechęci, ponieważ wtedy współpraca jest niemożliwa. Oczywiście instytucje publiczne muszą się kierować zasadami, o których była mowa na początku.

Dlatego politycy powinni upowszechniać i to naprawdę sensownie i rozsądnie swoje zamierzenia i perspektywy strategiczne, żeby społeczeństwo było w pełni o tym poinformowane. Teraz nadchodzi najważniejszy moment, czyli realizacja konkretnych działań. Obywatele działają w ramach swoich możliwości, które nie mogą być ograniczane, jeśli są zgodne z prawem. Oczywiście łatwiej działa się lokalnie lub regionalnie. I na to państwo powinno zwracać szczególną uwagę, wspierając instytucje samorządowe w tym obszarze (gminy, powiaty, województwa). Bo to właśnie na tym poziomie rodzi się prawdziwa współpraca obywateli i władz lokalnych. Oczywiście umiejętności współdziałania są potrzebne i konieczne po obu stronach, ale tutaj współpraca idzie łatwiej, gdyż mamy do czynienia z konkretnymi działaniami (działaniami realnymi), które dbają o potrzeby lub interesy ludności. Ludzie władzy (czyli elity) powinni się uczyć współdziałania właśnie w instytucjach samorządowych albo przedsiębiorstwach gospodarczych. Bez takiego przygotowania nie ma co mówić o sensownej i rozsądnej polityce.


Filozofia człowieka określa jasno zasady społeczne

Filozofia człowieka określa jasno zasady społeczne. Jeśli chcemy znaleźć rozwiązanie kwestii społecznych i politycznych musimy odwołać się do poznania prawdziwej realności człowieka. To może nam zapewnić tylko realistyczna filozofia, czyli metafizyka. 

Zobaczmy najpierw, jak to wygląda w kwestii rozumienia prawa i jego oddziaływania w sferze społecznej i politycznej. Od czasów starożytnych było oczywiste, że stanowione prawo powinno się kierować sprawiedliwością. W prawie rzymskim sprawiedliwość została jasno określona. Sprawiedliwością jest oddanie każdemu człowiekowi to, co mu się słusznie należy. Jeśli w związku z tym odwołamy się do realistycznej antropologii, to trzeba się zgodzić, że człowiekowi należy się przede wszystkim poszanowanie jego godności osobowej. Człowiek jest bowiem osobą, która stanowi jego podmiotowość egzystencjalną. Osoba jest czymś najważniejszym i najdoskonalszym w człowieku, ponieważ stanowi zasadę istnienia i działania. Z tego względu poszanowanie osoby jest najwyższym prawem ze strony politycznej, a jednocześnie jest to z drugiej strony naturalne odniesienie ludzi między sobą (jest takim prawem naturalnym). Dlatego wszelkie instytucje i organizacje publiczne (państwowe i społeczne lub prywatne) powinny w swojej działalności kierować się najpierw zasadą sprawiedliwości, czyli poszanowaniem każdego człowieka jako osoby. Działalność instytucji określa bowiem prawo (przepisy prawne). Również w swojej ogólnej działalności państwo (w postaci władz ustrojowych różnego szczebla) powinno się kierować zasadą poszanowania obywatela. Jeśli państwo (jako instytucje i władze) będzie szanować obywateli, to obywatele wzajemnie będą szanować swoje państwo. W takim układzie będzie działać zasada współdziałania społeczeństwa z władzami państwowymi. 

Idźmy dalej. Rozwój społeczny (zarówno gospodarczy jak też kulturalny) musi polegać na realnym działaniu. Ludzie żyją w realnym świecie i dlatego ich działania muszą być także realne. Czego potrzebuje realne działanie człowieka? Potrzebuje mocy sprawczej. Współczesne opowieści, że ludzie działają na podstawie wolności, to są bajki. Wolność jest tylko i wyłącznie możliwością działania, ale możliwość nie jest mocą i nie jest w stanie sprawić realnego działania. Dlatego do działania człowieka konieczna jest moc sprawcza. Otóż taka moc jest zawarta w osobowym podmiocie egzystencji. To oznacza, że osobowa aktywność napędza działania duchowości człowieka. Natomiast aktywność egzystencjalnego życia kształtuje i napędza naszą cielesność. Takie ujęcie metafizyczne prowadzi nas do wniosku, że realna działalność człowieka na polu społecznym jest efektem jego osobowej aktywności (a nie wolności czy myślenia). Osobowa aktywność napędza przede wszystkim nasze działania moralne i religijne, ale uruchomiając władze duchowe decyduje pośrednio o wszystkich naszych działaniach. Władze duchowe nie działają bowiem same z siebie, jednak gdy stracą kontakt z aktywnością osobową (z aktami prawdy, dobra i piękna), wtedy zaczynają działać "na własną rękę", czyli bez oparcia się na rzeczywistości.

Kolejną kwestią jest zdolność współpracy. Jest to związane ze wspólnotowym charakterem ludzkiego życia. Życie człowieka jako życie osobowe wymaga formy wspólnotowej. Ludzie jako osoby są powołani do życia wspólnotowego, czyli życia we wspólnocie. To dotyczy podstawowej postaci wspólnoty osobowej, jaką jest rodzina. Ale ten charakter życia wspólnego rozszerza się stopniowo do poziomu wspólnot lokalnych (wie i miasta lub osiedla), dalej wspólnot regionalnych (powiaty, województwa, dawniej regiony etniczne), a wreszcie powstaje wspólnota narodowa czy wielonarodowa). Powstawanie kolejnych poziomów wspólnot jest procesem naturalnym, wynikającym z osobowego charakteru człowieka. Z tego naturalnego procesu tworzy się ostatecznie państwowość stanowiąca organizacyjny ustrój polityczny. Dlatego we wszystkich sprawach związanych z powstawaniem potrzebnych instytucji państwowych należy uwzględniać kwestie wspólnotowe. 

Osobowa aktywność człowieka wpływa również na jego twórczość kulturową i artystyczną. Filozofia podpowiada nam, że działalność kulturowa jest oparta na zasadach kierujących naszymi władzami duchowymi. Otóż władze duszy podlegają mocy sprawczej i aktywności podmiotu osobowego. Podmiotowość osobowa sprawia bowiem i kształtuje najpierw same władze, a następnie dzięki swojej aktywności (czyli poprzez akty osobowe) zaszczepia w nich odpowiednie zasady, które decydują o działania władz duchowych. Z tego powodu w umyśle mamy słowo prawdy, w woli uobecnia się czyn dobra, a w uczuciowości funkcjonuje przeżycie piękna. Nasza działalność kulturowa jest oparta właśnie na tych zasadach władz duszy.

I tak samo powstanie języka i jego rozwój polegający na opisie realności (czyli realnego świata i realnego człowieka) jest efektem działania słowa prawdy. Dlatego nasze poznanie rzeczywistości i przedstawianie go w postaci wiedzy opisowej odnosi się do własności prawdy. A w konsekwencji nasz język został powołany do wypowiadania słowa prawdy, co oznacza, że kłamstwo jest negacją roli języka. 

Idąc dalej, nasza wola posługuje się czynem dobra jako swoją zasadą działania. To powoduje, że nasze działania są z natury nastawione na realizację dobra wspólnego. Stąd instytucje i urzędy państwowe (także społeczne lub publiczne) powinny być skierowane na dążenie do działań wspierających dobro obywateli. Wówczas dobro stałoby się zasadą powszechnego działania, czyli wzajemnych działań między ludźmi oraz działań instytucjonalnych. Takie podejście kształtowałoby kulturę polityczną społeczeństwa i państwa. Niestety, zupełnym nieporozumieniem jest ideologiczna teza, że ludzie działają na zasadzie wolności. Przecież wolność jest tylko możliwością działania, zaś realne działania są efektem mocy sprawczej a nie możliwości. Otóż działania woli wynikają z realnej zasady, którą wola otrzymuje od aktów osobowych sumienia, czyli z mocy czynu dobra. Natomiast tzw. "wolność działania" zakreśla jakby pewne pole działania, ale nie decyduje o samym działaniu. Dlatego w sferze politycznej można mówić o "wolności działania" (ja wolę określenie "swoboda działania) jako swobodnie kształtowanym zakresie działania. Ale należy stwierdzić, że realne działania człowieka są efektem jego aktywności osobowej. 

Trzeba jeszcze wskazać na ważne odróżnienie ludzkich działań. Mamy więc działania odnoszące się do innych osób czy do współpracy z innymi ludźmi, i te działania mają charakter moralny. Takie działania dotyczą przede wszystkim wspólnoty rodzinnej opartej na relacjach osobowych. Takie działania uwzględniają wsparcie dla zasad moralnych, czyli prawdy, dobra i piękna. Otóż w ludzkiej działalności kulturowej te zasady moralne (i stojące za nimi własności transcendentalne realności) zostają wyrażone i jakby przełożone na wartości kulturowe. Kultura posługuje się bowiem wartościami a nie realnością. Dlatego potocznie mówimy, że wartości kulturowe kształtują nasze działania. Jednak w życiu codziennym nasze działania przybierają zupełnie inną funkcję, czyli stają się działaniami pragmatycznymi i użytecznymi. Będą to działania posługujące się wszelkimi narzędziami pomocnymi w działaniu (dziś mamy setki różnych urządzeń AGD). Takie działania dokonują się według zasad praktyki i pożytku. Mówimy o nich działania użytkowe (utylitarystyczne). Kiedy jednak zredukowano pojmowanie człowieka do sfery cielesnej i materialnej (kiedy empiryzm angielski uznał, że ważne jest tylko poznanie zmysłowe), wówczas okazało się, że całą działalność człowieka można ocenić jedynie pod względem utylitarystycznym (użytkowym). Ostatecznie takie podejście połączono z pojmowaniem etyki i stąd powstał utylitaryzm, gdyż połączono pożytek i doznawaniem przyjemności. Ale to wszystko stało się z powodu błędnego pojmowania samego człowieka. Należy więc wrócić do rozróżnienia na moralności istniejąca we wspólnotach rodzinnych i etykę pragmatyzmu (utylitaryzm) stosowaną w polityce (w działalności instytucji publicznych). 

Ostatnią kwestią będzie zasada przeżycia piękna. Od razu nasuwa się skojarzenie, że chodzi w tym wypadku o dziedzinę sztuki i działań artystycznych. Tradycyjnie sztuka była rozwijana w oparciu o zasadę piękna (przeżywania piękna). Działanie artysty było jego przeżycie piękna. Ale o jakie piękno tutaj chodzi? Otóż przeżycie uczuciowości dotyczy szczególnego piękna związanego z życiem. Ja postawiłem tezę, że życie jest obrazem piękna. Właśnie takie piękno życia było dawniej wysławiane w malarstwie, rzeźbie, czy także w muzyce. Dzięki temu realna własność piękna przypisana życiu i osobie człowieka stawała się poprzez dzieła sztuki wartością kulturową danego społeczeństwa. To wpływało również na poszanowanie ludzkiego życia.  

14 grudnia 2025

Kto kogo -- kolego ???


Czeka nas walka walut


Stany Zjednoczone zrozumiały

Stany Zjednoczone zrozumiały wreszcie, że nie da się narzucić światu liberalnej demokracji jako najlepszego ustroju społecznego. Dlatego muszą się zmierzyć z istnieniem innych ustrojów u potężnych mocarstw. W związku z tym zrezygnowały z jednostronnej hegemonii. Będą musiały na nowo ułożyć sobie stosunki z mocarstwami w Azji (Chiny, Indie, Rosja). Tego dotyczy nowa Strategia USA.

12 grudnia 2025

Metafizyczne kłamstwo, w którym żyjemy/ A. Robaczewski/ DoRzeczy.pl

Istnieją w dziejach takie epoki, w których największe niebezpieczeństwa nie przychodzą z zewnątrz, lecz wyrastają w samym sercu cywilizacji. W takich czasach człowiek nie jest łupiony przez barbarzyńców, lecz przez idee i ideologie, które sam wytworzył. Dziś żyjemy w takim czasie. Naszą epokę bez przesady można nazwać czasem wielkiego oszustwa metafizycznego. Nie chodzi tu o drobne pomyłki teoretyczne czy interpretacyjne, lecz o błędy u samych fundamentów rozpoznania rzeczywistości. „Ech, to nieważne – powie ktoś – kogo obchodzą jakieś błędy poznawcze, i to w filozofii? Furda z nimi! Liczy się konkret, bilans!” Tyle, że również komunizm, narodowy socjalizm – to był rezultat błędu poznawczego, błędnego rozpoznania, czym jest prawda, kim jest człowiek i jaki jest cel jego życia, co jest dla niego dobre, a co złe. Rewolucji antyfrancuskiej nie wywołał wzburzony lud, a filozofowie – Wolter, Diderot i inni, których dzieła przemycano z Holandii. Do dziś tych błędów się nie pozbyto, przeciwnie, przeniknęły do cna prawo, edukację, sztukę i wychowanie. Pojmowanie świata i samego siebie kształtuje dziś człowiek, który został oszukany, choć nic o tym nie wie.

Można długo analizować symptomy współczesnego kryzysu, lecz ich wspólna przyczyna jest jedna: błędna metafizyka, która porzuciła pojęcie bytu jako czegoś realnego i poznawalnego. Kultura zbudowana na takim fundamencie przypomina gmach bez ścian nośnych: może się jeszcze przez chwilę trzymać, ale jej katastrofa jest tylko kwestią czasu. Nie ma większego nieszczęścia dla ludzkości niż zła metafizyka. Jeżeli fundament rozumienia świata jest fałszywy, wszystko, co na nim zbudujemy — prawo, edukacja, sztuka, instytucje społeczne — będzie stopniowo traciło kontakt z rzeczywistością.

Każda cywilizacja stoi na metafizyce, choć nie każda jest tego świadoma. Jeśli metafizyka jest prawdziwa, cywilizacja rośnie; jeśli błędna — zapada się sama w sobie i niszczy tych, którzy w niej żyją. Dzisiejszy kryzys nie jest więc kryzysem technicznym, politycznym ani gospodarczym. Jest kryzysem metafizycznym, a jego skutkiem jest chaos w dziedzinach, które domagają się obiektywnej, płynącej z realizmu filozoficznego, miary.

11 grudnia 2025

Kryzys egzystencjalny

Lagarde powiedziała, że Europa wciąż przeżywa "kryzys egzystencjalny”, ale stoi też przed historyczną szansą.
Jeśli UE będzie nadal postępować w ten sposób i nie będzie szanować suwerennej polityki, tradycji i korzeni historycznych, to zginie. A jeśli ma zginąć, to niech ginie - powiedział Fico.

Nie wiem, czy pamiętacie, że na początku była EWG -- Europejska Wspólnota Gospodarcza. Było to planowe współdziałanie w zakresie węgla i stali. Takie współdziałanie okazało się podstawą rozwoju przemysłu samochodowego oraz urządzeń AGD. To była konkretna produkcja, a nie ideologiczne opowieści XXI wieku. Dlaczego Europa zaprzepaściła swój rozwój? Gdy wszystko się kręciło samo, politycy zaczęli wymyślać swoje bzdury ideologiczne. Zaczęły się opowieści o wartościach europejskich, ale wartości nie dają rozwoju gospodarczego. Europa stanęła w miejscu (już od kilku ładnych lat). I mamy to, co mamy. Kryzys egzystencjalny !!!

Uwaga!!! Skoro Europa przeżywa kryzys egzystencjalny, to łapcie się za kieszenie, bo zaraz nie będzie co jeść. Fajna perspektywa ???

6 grudnia 2025

Zderzenie cywilizacji

Koneczny uważał że cywilizacja to konkretna metoda tworzenia ustroju życia zbiorowego, czyli życia społecznego. Według niego nie da się pogodzić odmiennych cywilizacji.

Ameryka określała swoją cywilizację mianem Pax Amerikana. Była to koncepcja oparta na pojęciu wolności, bo uważano, że życiem politycznym i ustrojowym rządzi wolność obywateli. Takie rządy miały działać pod postacią liberalnej demokracji. Dlatego Stany Zjednoczone chciały rozpropagować wolną demokrację po całym świecie. Ale doszło do konfrontacji z innymi cywilizacjami.

Z jednej strony na przeciw stanęła cywilizacja rosyjska, która określiła swoją koncepcję jako Russkij Mir. W koncepcji rosyjskiej pojawia się tajne założenie, że władza pochodzi od Boga. Rosyjscy Carowie (władcy samodzierżawia) panowali z woli Boga. Do tego na powrót nawiązuje Putin. Skoro władza Rosji pochodzi od Boga, to znaczy, że Rosja musi przeciwstawić się liberalnej demokracji Zachodu. 

Z drugiej strony mamy Chiny, gdzie sam władca był uważany za boga. Dlatego chiński władca posiada pełnię władzy i boską nieomylność. Władca niejako jest zmuszony do zabiegania i tworzenia potęgi państwa chińskiego. Musi więc dążyć do całkowitego uniezależnienia się od obcych wpływów. Stąd mamy dzisiaj koncepcję stworzenia chińskiej samodzielności. Chiny chcą i muszą uniezależnić się od Zachodu.

5 grudnia 2025

Upadek cywilizacyjny

Amerykanie postawili w końcu sprawę jasno: Dodano, że Europa zmaga się z "upadkiem cywilizacyjnym". Wszyscy już to widzą, ale europejscy lewacy są zupełnie zaślepieni. 

Jako filozof muszę się zastanowić, co spowodowało albo co doprowadziło, że Europa upada cywilizacyjnie. Pokazywałem poprzednio silną stronę rozwoju Europy w dawnych czasach, czyli kierowanie się zasadami realności (a nie wartościami). Co zatem spowodowało odejście od realności i poznawania tego, co rzeczywiste? Oczywiście ja wskazuję w tej kwestii na porzucenie poznania realności i przejście na myślenie o wszystkim (za sprawą Kartezjusza). Jak to się działo w wymiarze cywilizacyjnym? 

Otóż celem cywilizacyjnym w Europie było stworzenie doskonałego organizmu lub ustroju politycznego (państwo doskonałe). Początkowo ten cel dostrzegano w Państwie Rzymskim (Cesarstwie Rzymskim?). Ale upadek Rzymu doprowadził do zmiany koncepcji i przejścia na pozycje religijne, czyli stworzenie Królestwa Bożego, czyli państwa religijnego. Taki pomysł przyświecał Karolowi Wielkiemu, gdy tworzył Cesarstwo Rzymskie Narodu Germańskiego. Takie państwo trwało przez kolejne wieki. 

Tej koncepcji cywilizacyjnej była podporządkowana wizja historii. Uważano, że historia (społeczności ludzkiej) powinna zmierzać do stworzenia doskonałego państwa -- teraz już Królestwa Bożego. Taką koncepcję  prezentował Bossuet. Ale w XVIII wieku zanegowano rolę religii chrześcijańskiej, a tym samym dotychczasowy cel rozwoju historycznego. Trzeba było znaleźć jakąś nową propozycję. Francuski historyk i polityk Turgot wpadł na pomysł, że celem i sensem historii ma być postęp ludzkości. Nie zdawano sobie sprawy, że idea postępu nie określa żadnego realnego celu, gdyż cel musi być realnie widoczny na horyzoncie. Natomiast postęp pędzi w niewiadomym kierunku, bo nie da się go zadekretować prawnie. Co gorsze, tę ideę postępu połączono od razu z innymi ideami politycznymi -- wolności/równości/braterstwa. W takim ujęciu postęp ludzkości będzie w dalszej historii rozumiany coraz bardziej dowolnie (na podstawie wolności). Tak więc postępem staje się coś całkiem nowego, na zasadzie negacji dotychczasowego porządku. Dlatego Rewolucja Francuska zyskała miano czegoś radykalnie postępowego (sic!). 

Z biegiem czasu coraz trudniej było określić sensowny postęp cywilizacyjny ludzkości. Dlatego zaczęto poszukiwać tylko czegoś nowego i to nowego na gruncie antropologii politycznej, co doprowadziło do negacji minionej tradycji. Ze szczytem postępowych nowości mamy dzisiaj do czynienia w Europie, ale to wskazuje właśnie na upadek cywilizacyjny.

2 grudnia 2025

Ameryka oddała Chinom gospodarkę

Ameryka oddała Chinom podstawową gospodarkę wytwórczą, bo wydawało się im, że zdominują świat wysoką technologią (Big Tech). Ale okazało się, że ta podstawowa gospodarka stała się siłą napędową handlu z krajami rozwijającymi się (kiedyś trzeciego świata). Handlując ze wszystkimi Chiny zbudowały swoją pozycję gospodarczą i handlową. Uzależniły od siebie nawet Amerykę i Europę. Natomiast Amerykanie zbyt szybko przekazali rozwój technologii komunikacyjnej (przede wszystkim internet) w ręce prywatne. Prywatne firmy zrobiły niewyobrażalne kokosy na rozwoju urządzeń komputerowych i komunikacji internetowej, już bez udziału państwa amerykańskiego (ich dochody przekraczają już dochód PKB wielu poważnych krajów). Ponadto najlepsze prywatne umysły (vide Polacy) uciekły do tych firm. Dlatego Stany Zjednoczone straciły możliwość handlu ze światem wysoką technologią, gdyż państwa rozwijające się nie było na to stać. 

I nagle wszyscy się obudzili, gdy Chiny zawładnęły światową gospodarką (podobno mają już ponad 30% światowej produkcji). A cyber-technologię zdobyły i nadgoniły dzięki wytrwałej nauce i ciężkiej pracy. Powinniśmy się od nich uczyć.

Znakomity wykład

 Znakomity wykład polityczny pana Rokity.

29 listopada 2025

Europa nie była oparta na wartościach

Bzdurą jest stwierdzenie, że cywilizacja europejska jest i była oparta na wartościach. Cywilizacja europejska była oparta na zasadach realności, czyli na prawdzie, dobru i pięknie, a to nie są wartości. Ale dodatkowo była ona oparta na zasadach etycznych, czyli na zasadach realnego i skutecznego działania, czyli na rozsądku, sprawiedliwości i umiarkowaniu (pomysł Arystotelesa). Przez całe wieki nie było mowy o żadnych wartościach. Wartości pojawiły się dopiero wraz z dominacją myślenia zamiast poznania realności. Pierwszym przejawem tej sytuacji było oświeceniowe wskazanie wolności jako zasady działania społecznego, bo to był wyłącznie skutek myślenia (dominacji rozumu w tamtym czasie).

Niestety cała filozofia nowożytna zmierzała w stronę dominacji myślenia, co na koniec dało teorię świadomości, która miała zastąpić dawne pojmowanie duchowości człowieka. Poprzez Hegla, Marksa i innych myślenie ludzkie zaczęło dominować nad tradycyjną duchowością. Ostatecznie Husserl wypracował swoją koncepcje świadomości jako podmiotu myślącego, który rządzi człowiekiem. Jego uczeń Scheler poszedł jeszcze dalej i uznał, że ludzka świadomość wypracowuje i tworzy świat wartości, który decyduje o działaniach człowieka. Na koniec socjologowie wypracowali koncepcję świadomości społecznej, która miała być podstawą działalności politycznej dużych grup ludzkich (aż po całe społeczeństwo). To stało się użyteczne w sprawowaniu władzy państwowej. 

Dlatego należy przyjąć, że europejska wizja społeczna została związana z wartościami dopiero w połowie XX wieku. I od tego czasu politycy zaczęli myśleć i debatować o wartościach społecznych czy politycznych. Nagle politycy europejscy zaczęli dostrzegać tylko wartości, bo o wartościach można debatować w nieskończoność (i na dodatek nie trzeba nic robić). Stąd powstał pogląd, że liberalna demokracja jest oparta na wartościach. I to był już początek końca demokracji, bo mamy wartości, ale nie mamy realnych efektów gospodarczych i kulturowych. Ciekawe, że dostrzegły to zewnętrzne cywilizacje czy ustroje polityczne, zaś EU nadal tego nie widzi.

Konkluzja jest oczywista -- nie wolno mylić wartości z realnymi zasadami, tak jak nie wolno mylić myślenia z poznaniem realności.

28 listopada 2025

Wchodzimy do cyfrowej klatki

W jednym z podcastów padło ważne stwierdzenie, że wchodzimy do cyfrowej klatki. Chyba można powiedzieć, że do cyfrowego więzienia. Sami wchodzimy czy jesteśmy tam wpychani? Na razie nikt nas nie łapie i nie wpycha na siłę, ale propaganda i manipulacje poglądowe robią wszystko, żeby skłonić nas i namówić do podążania tą drogą. Początkowo oferuje się różne ułatwienia, udogodnienia albo wprost możliwości działania od razu "na żywo" (właściwie na niby). Takim udogodnieniem są zbierane cyfrowo nasze dane osobowe, którymi musimy się posługiwać w sprawach urzędowych. Na tym będzie polegała inkluzywność obywatela w systemie społecznym, jeśli chcesz poruszać się sprawnie w systemie państwa, do musisz przynależeć cyfrowo do tego systemu. Już dziś proponuje się kontrolę cyfrową twoich wydatków finansowych, zaś efektem końcowym ma być wprowadzenie cyfrowego pieniądza. Można przyjąć, że jeśli nie działasz cyfrowo, to nie ma Cię w ogóle w dzisiejszym społeczeństwie. Albo siedzisz w tej klatce, albo jest wyautowany (tak się wyraża dzisiejszy język).

24 listopada 2025

Co mnie uderzyło...

Znalazłem w bardzo dobrym felietonie pana G. zadziwiające stwierdzenie: 

Oczywiście aby konsekwentnie wyznawać spójny system etyczny potrzebne są: wiara, nadzieja i miłość. Bez wiary bowiem nic nie ma sensu, jeżeli nie wierzy się w nadprzyrodzone uzasadnienie etyki.

Uderzyło mnie ostatnie stwierdzenie: nadprzyrodzone uzasadnienie etyki. Chciałem wyjaśnić panu G., że posłużył się w tym wypadku nieświadomym utożsamieniem etyki z moralnością. Odwołanie się do wiary, miłości i nadziei, i ostatecznie nadprzyrodzonego uzasadnienia - dotyczy właśnie moralności, która nie jest etyką, bo etyka została wypracowana przez filozofów i dotyczy jedynie skutecznego działania społecznego (grecy powiedzieliby działania politycznego). Tak postępował Arystoteles, który stworzył wiedzę etyczną dla Greków i dla nas wszystkich.

Natomiast chrześcijaństwo (w wersji katolickiej) przyniosło zupełnie nowe spojrzenie na działanie człowieka. Człowiek został uznany za osobę stojącą wobec Boga, który go stworzył, a to oznaczało, że potrzebuje on moralności i religijności. Religijność stanowi nasze odniesienie osobowe do Boga Osobowego (w Trzech Osobach), zaś moralność jest naszym osobowym odniesieniem do spotykanych osób ludzkich. Dlatego trzeba wiedzieć, że z wiarą, miłością i nadzieją odnosimy się najpierw do Boga, a dalej w konsekwencji działania moralnego również do innych osób (przede wszystkim do naszych bliskich czy bliźnich).

Dlatego możemy przyjąć, że etyka znajduje uzasadnienie jedynie w skutecznej racjonalności naszego działania społecznego (przede wszystkim działań instytucjonalnych). Etyka społeczna powinna się kierować zasadami - prawdy, sprawiedliwości i pokoju. Arystoteles uważał, że chodzi o zasady etyczne - rozsądku (roztropności), sprawiedliwości i umiarkowania. Musimy uważać, żeby nie mylić moralności z etyką. Moralność jest powinnościowym działaniem człowieka jako osoby, natomiast etyka jest wiedzą filozoficzną wypracowaną na podstawie działalności społecznej ludzi.

22 listopada 2025

Uwaga!!! Uwaga!!!

Trump zmienił filozofię.


Ale moja filozofia się nie zmienia.

Walka o Niepodległość



Czy mamy niepodległość Polski ???

Refleksje na temat niepodległości na podstawie podcastu S&F Rzecz o niepodległości

Można stwierdzić, że niepodległość jest stanem państwa, czyli samodzielną organizacją wewnętrznych struktur władzy, organizacją instytucji politycznych (padło też określenie o przestrzeni politycznej), bez żadnych wpływów zewnętrznych. Taka organizacja państwa jest w stanie zapewnić bezpieczeństwo i dobrobyt obywateli. Niepodległość jest swego rodzaju sprawczą podmiotowością państwa umożliwiającą narodowi czy społeczeństwu osiąganie szerokiego rozwoju gospodarczego i kulturowego. 

Wydaje się, że właściwy rozwój społeczny jest możliwy właśnie w niepodległym państwie, ponieważ tylko wtedy dane społeczeństwo (naród) ma realny wpływ na organizację instytucjonalną własnego państwa. Dlatego w pewnym momencie historycznym (po I wojnie światowej) postawiono na powstanie niepodległych narodowych państw w Europie. I wówczas Polska odzyskała swoją niepodległość, zaczęliśmy od nowa tworzyć własną państwowość (czyli instytucje polityczne). Nazwaliśmy to II Rzeczpospolitą. 11 listopada świętujemy Odzyskanie Niepodległości.

17 listopada 2025

Planeta płonie albo tonie ??? Kto to wie !!!

 

Pan Dukaj o walce cywilizacji

W dyskusji w podcaście Klubu Jagiellońskiego pan Dukaj zestawiał dwie cywilizacje: amerykańską i chińską. 

Jego zdaniem, Ameryka jest narodem proceduralnym, co oznacza odniesienie do przepisów zapisanych w Konstytucji (i poprawkach). To pokazuje, że Amerykanie trzymają się swoich przepisów prawnych. Dla nich prawo ustawowe określa wolności albo wartości obywatelskie. Cywilizacja amerykańska jest oparta na swobodnych wyborach i decyzjach jednostek zgodnych z uchwalonym prawem. Dlatego w USA panuje liberalna demokracja. Dodatkowo Amerykanie są dziś żywotni jako społeczeństwo z powodu napływu imigrantów z Ameryki Południowej (należących do cywilizacji łacińskiej). 

Natomiast uważa on, że cywilizacja chińska jest oparta na harmonii określającej układ społeczny, a nie na procedurach prawnych. Wydaje się, że taką harmonię wprowadził konfucjanizm, co oznaczało, że najważniejszy jest układ hierarchiczny społeczeństwa, ale najsprawniejsi mają szansę awansu. Otóż cywilizacja chińska nie poddaje się swobodnym wyborom jednostek, lecz wprowadza odgórne ograniczenia na obywateli. Mamy więc tutaj rządy autokratyczne.

Według pana Dukaja rywalizacja pomiędzy tymi cywilizacjami rozstrzygnie się na poziomie praktycznym, czyli zgodnie z tym, która cywilizacja lepiej poradzi sobie z rozwiązaniami technologicznymi, gospodarczymi i politycznymi. Podstawą osiągnięć w tym zakresie będzie rozpoznanie natury rzeczywistości. Dukaj mówił tutaj o głębokiej naturze rzeczywistości, a chodzi o to, kto lepiej rozpozna tę naturę. Tak naprawdę nie złapałem, o jaką naturę rzeczywistości chodzi. Wydaje się, że chodzi o realne zasady produkcyjne, czy ogólnie twórczość wynalazczą, bo dodał on, że ważne jest rozpoznanie przyszłych dominacji w gospodarce. Jednak bardziej ogólnie chodzi mu o to, jakie wartości wyznajemy, jak chcemy ułożyć sobie życie, jak rozwijamy relacje międzyludzkie, a nawet jakim językiem się posługujemy. Czyli chodzi więc o sposoby lub układy życia społecznego.

Dukaj stwierdził, że być może pojawi się jeszcze inna cywilizacja, która będzie lepsza i wygra, ale na razie mamy te dwie opcje -- Ameryka i Chiny. Dodatkowo przyznał, że rozwój cyber-technologii jest już na takim etapie, że stosowane przez nie manipulacje ludźmi wyprzedzają zdolności do kontrolowania tego. Ludzkość jako całość nie jest w stanie przeciwdziałać takim manipulacjom, co powoduje, że ludzie są zawsze w tyle. Społeczeństwa, które podlegają swobodnym wyborom konsumenckim, nie są zdolne do walki z takimi manipulacjami. To stanowi główne zagrożenie w walce cywilizacji. Zdaniem Dukaja, Chiny coraz bardziej zarażają się myśleniem i wartościami myślenia Zachodu, co nie wiadomo, jak się skończy. 

Kto uratował Chiny?

Kto naprawdę uratował Chiny? Był to Deng Xiaoping, który uważał, że trzeba porzucić ideologię. Określało to hasło, że nieważne jest, czy kot jest biały czy czarny, ale ważne jest, żeby łowił myszy. To był radykalny zwrot od absurdów ideologicznych Mao. To zmieniło podejście Chin wobec świata. 

Jednak dzisiaj, jak twierdzi znawca Chin, powraca znów ideologia, co obrazuje nowe hasło, że nieważne jest czy kot jest biały czy czarny, bo jeśli łowi myszy, to jest czerwony, czyli należy do albo zależy od -- partii komunistycznej. Dlatego nadal rządzi w Chinach partia komunistyczna (dopóki koty łowią myszy), ale co będzie później ??? 

10 listopada 2025

Rozważania o moralności

Jak to wygląda dzisiaj? Politycy obrzucają się „moralnymi argumentami”, zaś zwykli ludzie obrzucają się „moralnymi wyzwiskami”. Ale czy to dotyczy moralności człowieka? Jeśli byśmy zapytali tych ludzi (albo polityków), czym jest moralność, to mieliby oni problem z szybką odpowiedzią. Na pewno zgodzimy się, że moralność jest przypisywana człowiekowi, co oznacza, że dotyczy ona ludzkiego działania  i postępowania. Na ogół mówimy, albo raczej mówiło się dawniej, że człowiek jest moralny lub nie. 

Czy można więc przyjąć, że moralność jest zasadą ludzkiego postępowania i działania? Czy jest zasadą wszystkich naszych działań? Otóż powiem, że nie. Moralność nie jest zasadą działań, jak często się mówi. Moralność jest szczególnym sposobem działania. Trzeba zatem zapytać, jakich działań dotyczy, czy wszystkich naszych działań, czy raczej jakichś działań określonych? Otóż moralność jako sposób działania dotyczy działań odnoszących się bezpośrednio do innych osób, czyli do ludzi traktowanych osobowo – jako realne osoby. Powiemy więc, że działania moralne odnoszą się do osób, które spotykamy wokół siebie, a już na pewno odnoszą się do osób, z którymi wspólnie żyjemy – do naszych bliskich, czyli do członków rodziny. 

Stwierdziliśmy, że moralność jest pewnym szczególnym sposobem działania. Jak więc należy określić działania moralne? Otóż będą to działania naszych władz duchowych, przynależne do nich, działania podejmowane przez władze duszy – przez umysł, wolę i uczuciowość. Są to szczególne działania tych władz, które możemy określić mianem działań osobowych. Jak łatwo się domyślić, działania osobowe mają związek z podmiotem osobowym człowieka, o czym powiemy dalej. Jakie działania osobowe przynależą do poszczególnych władz duszy?

Naszego umysłu dotyczą działania określane przeze mnie mianem „słowa prawdy”. Chodzi o wypowiadane przez człowieka do innych osób słowa prawdy, a nie dowolne poglądy. W przypadku woli będą to „czyny dobra”, czyli działania potwierdzające i wspierające osobowe dobro człowieka. Z kolei uczuciowość podejmuje działania nazywane „przeżyciem piękna”, które dotyczą bezpośrednio osobowego życia człowieka i potwierdzają nadzieję na piękne życie w wymiarze egzystencjalnym. 

Rozważania w związku z moralnością /1

Działania moralne służą zatem do potwierdzenia i pobudzenia (czyli rozwoju) osobowych własności oraz osobowych zdolności u kontaktujących się realne dwojga ludzi. To od razu pokazuje nam, że takie działania mają wymiar wspólnotowy, to znaczy, że na co dzień tworzą i budują wspólnotę osobową. Dotyczy to przede wszystkim wspólnoty rodzinnej, bowiem to w rodzinie – pomiędzy bliskimi sobie osobami – rodzą się i przebiegają działania moralne. Rodzina stanowi najbliższe i wyjątkowe środowisko osobowe człowieka. Przecież w rodzinie każdy z nas się rodzi, wzrasta i dojrzewa, rozwija się osobowo i dorasta do stworzenia nowej wspólnoty – swojej nowej rodziny. 

Moralność rodzi się i rozwija w rodzinie, ponieważ rodzina jest wspólnotą osobową. Podstawą tworzenia wspólnoty osobowej (przede wszystkim rodziny) są relacje osobowe. Według Gogacza te relacje przebiegają na poziomie naszej egzystencji. Jego zdaniem, są to powiązania pomiędzy własnościami osobowymi, o których mówiliśmy poprzednio. 

Zapoczątkowanie rodziny wydaje się być decyzją dwojga osób. Jest to wspólna decyzja kobiety i mężczyzny. Ale musimy wiedzieć, że bycie mężczyzną lub kobietą zostaje określone i wyznaczone przez sam charakter podmiotowości osoby. W przypadku człowieka mamy zatem do czynienia z osobą mężczyzny albo z osobą kobiety, gdyż to zależy od przeznaczenia stwórczego aktu Boga. To Bóg stwarza nas mężczyzną lub kobietą, natomiast cała reszta duchowości (psychiki) oraz cielesności zależy już od realizacji bytowej Boskiego postanowienia.

Dlatego zapoczątkowanie rodziny jako wspólnoty osobowej jest sutkiem realnego spotkania się dwóch osób – mężczyzny i kobiety. Takie spotkanie wywołuje nawiązanie relacji osobowych pomiędzy osobowymi podmiotami istnienia. To właśnie na tym polega siła łączności pomiędzy kobietą i mężczyzną. Czasami o tej łączności jest przekonana jedna z osób – albo kobieta albo mężczyzna. Jednak ważne jest to, aby oboje doświadczyli takiej łączności osobowej, co dzieje się najczęściej już po ślubie, gdyż ta łączność staje się gwarantem trwałości związku małżeńskiego. Oczywiście dodatkowym umocnieniem związku dwóch osób jest sakrament małżeństwa, bo dzięki niemu związek zostaje zasilony łaską Boga. Łaska wzmacnia bezpośrednio łączność osobową małżonków.

Wskazanie na taką łączność osobową stojącą u początku związku małżeńskiego pokazuje nam, że już od początku rodzą się w rodzinie działania osobowe  i moralne. Samo zawarcie małżeństwa jest już pierwszym aktem moralnym. Małżonkowie podają sobie ręce na znak równości i wypowiadają przysięgę małżeńską obiecując sobie trwałość działań osobowych (że Cię nie opuszczę). Taki jest początek wspólnoty rodzinnej, ale dalsze działania osobowo-moralne zmierzają do najważniejszego aktu małżeńskiego, czyli zrodzenia dziecka. Ten akt świadczy o realnym spełnieniu życia osobowego i wypełnienia obietnic moralnych. Z kolei pojawienie się w rodzinie nowej osoby dziecka umacnia jak najbardziej łączność osobową i poszerza ją, co przekłada się na podjęcie działań moralnych wobec kolejnej osoby. To wyraża się najpierw w opiece i trosce o rozwój nowego życia dziecka, a zarazem powoduje odniesienie się z miłością (właśnie miłością osobową) do osoby dziecka. Poprzez zwielokrotnienie relacji osobowych wzmacniają się także nasze działania moralne. Wówczas rodzina zaczyna działać jako realna wspólnota osobowa. 

Rozważania w związku z moralnością /2

Oczywiście w rodzinie mamy do czynienia z przeróżnymi rodzajami działań. Ale na ogół te różne działania są uzgadniane w ramach działających osób. Wszyscy członkowi rodziny są bowiem równoważnymi i równoprawnymi osobami, i wszyscy uczestniczą w działaniach rodziny, co dokonuje się na mocy obopólnej zgody. Zawsze trzeba uzgodnić działania z zainteresowanymi osobami. Aż chciałoby się powiedzieć, że w rodzinie jako wspólnocie osobowej panuje prawdziwa demokracja. W rodzinie nie ma więc prawnej i instytucjonalnej hierarchii w zarządzaniu działaniami, jak w działalności przedsiębiorstwa. Rodzina nie jest bowiem ani instytucją, ani przedsiębiorstwem. 

W rodzinie wygląda to inaczej, gdyż większość działań jest bezinteresownych, co oznacza, że osoby służą sobie nawzajem, pomagają sobie, troszczą się o siebie, a jeśli zdarzy się taka potrzeba, to od razu przejmują obowiązki innej osoby. Wszystko polega więc na wzajemnym poszanowaniu drugiej osoby. Z tego uznania osobowego i szacunku dla drugiej osoby wynika właśnie wzajemna służba sobie. W rodzinie wszyscy traktują siebie oraz innych w sposób osobowy, ponieważ nie ma tam żadnych stanowisk czy zaszczytów, żadnej podległości czy hierarchii. Dlatego wspólnota osobowa może być przykładem skutecznego działania pozaprawnego i pozainstytucjonalnego. Dzieje się tak dlatego, że rodzina stanowi sferę działalności, w której panuje moralność. 

Rodzina jest pierwszym i podstawowym środowiskiem człowieka. To środowisko ma charakter wspólnoty osobowej. Młody człowiek rodzi się w rodzinie, w rodzinie wzrasta i dojrzewa, w rodzinie zdobywa wychowanie moralne, ponieważ w rodzinie wzajemne działania mają charakter osobowy, czyli są to działania moralne. Takie działania wyrażają się przede wszystkim w aktach wiary, miłości i nadziei. Chodzi tutaj o osobową wiarę, która daje nam akceptację i uznanie osoby zawartej w człowieku – w każdym człowieku. Tylko w rodzinie mamy do czynienia z osobową miłością, która daje nam afirmację osoby człowieka bez względu na jego słabsze czy błędne działania. Musimy pamiętać, że tylko taka miłość docenia prawdziwą realność człowieka. Otóż w człowieku tylko osoba jako podmiotowość egzystencjalna stwarzana przez Boga jest czymś najdoskonalszym. Osoba stanowi bowiem doskonałość nadprzyrodzoną. I wreszcie osobowa nadzieja ogarnia naszą fascynację życiem człowieka, jego życiem osobowym i nadprzyrodzonym. Wszystko to razem buduje w członkach rodziny potęgę i siłę osobowości, która przejawia się w postępowaniu moralnym. Nie ma innych podstaw moralności. 

Rozważania w związku z moralnością /3

Zaczęliśmy rozważania od kwestii posługiwania się moralnością w życiu politycznym i społecznym. Powstaje pytanie, czy to ma w ogóle jakiś sens? Czy polityka albo życie społeczne podlegają moralności? Aby odpowiedzieć na te pytania, trzeba się zastanowić, czy w polityce działa podmiotowość osobowa człowieka. A więc czy polityk działa w polityce osobowo? Chyba odpowiedź narzuca się sama – na pewno NIE !!! 

Działalność polityczna, podobnie jak wszelka działalność społeczna, ma charakter instytucjonalny. W polityce działa się poprzez instytucje partyjne. We wszystkich instytucjach panuje hierarchia zarządzania. Widać to najlepiej w różnych firmach i przedsiębiorstwach, ale jeszcze bardziej dotyczy to ugrupowań partyjnych. Można uznać, że partia polityczna jest układem najbardziej zhierarchizowanym. Funkcjonuje tam jeden przywódca (jakiś prezes lub przewodniczący), dalej mamy grupę polityków skupionych wokół  przywódcy i podległych jego rozkazom, jeszcze dalej – właściwie niżej – występują członkowie partyjni i wyznawcy polityczni (finansujący partię) przede wszystkim z mediów i internetu. 

We wszystkich układach hierarchicznych mamy zawsze relację przełożony- podwładny. Taka relacja (zgodnie z przepisami prawa, które określa instytucję) stanowi od razu zaprzeczenie powiązań osobowych, które mamy w rodzinie, gdzie panuje obopólna zgoda i równość, co już pokazywaliśmy. Jeżeli więc instytucje nie działają w sposób osobowy, to nie ma tam mowy o działaniach moralnych.

Instytucje publiczne są powoływane do ustalenia prawnej realizacji odpowiednich działań, w związku z czym posługują się prawnymi procedurami. Nie ma tam mowy o uwzględnianiu zasad działania osobowego. Urzędnik ma po prostu wykonywać odpowiednie zarządzenia proceduralne. Natomiast przełożony czuwa nad tym, żeby podejmowane działania podwładnego doprowadziły do planowanych osiągnięć. Dlatego jest to zupełnie odmienne działanie niż to, z którym mamy do czynienia w rodzinie. Nie ma więc podstaw, aby w działalności instytucji publicznych pojawiały się działania moralne. Tam wszystkie działania mają charakter użytkowy, czyli interesowny. Powiemy, że dzieje się dobrze, jeśli instytucje publiczne wypełniają w ogóle swoje działania, gdyż zbyt łatwo popadają w biurokrację, czyli w działalność pozorną (wszystko wygląda ładnie na papierze). 

Rozważania w związku z moralnością /4

Widzimy więc, że w działalności instytucji publicznych, zwłaszcza instytucji państwowych, nie ma działań moralnych, dlatego też nie ma potrzeby rozliczania tych instytucji z moralności. Działania państwowe nie podlegają moralności ani ocenom moralnym. Natomiast działania instytucji państwa powinny podlegać zasadom społecznym określającym skuteczność takiego działania. Już bowiem Grecy poszukiwali takich zasad skutecznego i doskonałego działania. Sokrates wskazywał na potrzebę wiedzy. Platon odwoływał się do mądrości filozofów. Jednak całą problematykę w tej sprawie podsumował Arystoteles pokazując w swojej Etyce, że konieczne są trzy zasady doskonalące nasze działania społeczne (wtedy mówiono o działaniach politycznych). Według Arystotelesa tymi zasadami są cnoty doskonalące władze duszy – roztropność (vel rozsądek), sprawiedliwość i umiarkowanie. Te cnoty usprawniają działania człowieka tak, aby jak najlepiej wpisywały się one w kontekst społeczny, czyli we wzajemna współprace obywateli na rzecz dobra społecznego albo interesu publicznego. Należy jednak mieć świadomość, że te zasady-cnoty nie dotyczą działań moralnych, które są bezinteresowne, jak już mówiliśmy. 

Na gruncie społecznym ludzie powinni działać etyczne, czyli w sposób prawidłowy i skuteczny, skoro nie ma tam miejsca dla działań moralnych, ponieważ nie występują tam relacje osobowe, które stanowią zapoczątkowanie działań moralnych. Dlatego w zakresie działalności społecznej (publicznej) nie ma potrzeby ani konieczności do rozliczania ludzi z moralności. Nie ma więc sensu rozliczanie polityków z moralności. Tutaj muszą wystarczyć Arystotelesowskie zasady i cnoty etyczne (dotyczące etyki społecznej). Dlatego polityków należy rozliczać ze skuteczności działania i zarządzania, czyli z faktycznej realizacji interesów społecznych (interesów poszczególnych grup, ale również z bezpieczeństwa i rozwoju całego społeczeństwa czy narodu). 

Rozważania w zwiazku z moralnością /5

Na koniec musimy dopowiedzieć, że moralność jest związana z powinnością. To oznacza, że działania moralne są powinnością człowieka. Ale to nie jest powinność wynikająca z rozumu, czyli z pracy rozumu, jak chciał Kant. Według Kanta myślący rozum, który ma zdolność stanowienia prawa, jest czymś najdoskonalszym w człowieku i dlatego działanie prawotwórcze rozumu staje się powinnością i obowiązkiem moralnym. Jest to propozycja całkowicie błędna, ponieważ faktyczna powinność zależy od realności działania, jakim jest sama moralność. Właśnie moralność jako osobowe działanie wypływające z podmiotu egzystencjalnego staje się powinnością człowieka. Taką moralną powinność nakłada na nas doskonała realność osoby, a nie jakaś niepewność myślącego rozumu. 

Chyba już wolę rządy Zulusów (przynajmniej ładnie wyglądają)

 


8 listopada 2025

Walka polityczna i tylko walka

Komentatorzy polityczni, nawet ci najlepsi, mają podstawowy problem, gdyż trzymają się tradycyjnego rozumienia polityki jako służby interesom społecznym, a to nie pozwala im ująć jasno polityki partyjnej. Otóż dzisiejsza polityka partyjna (i to dotyczy całej Europy) polega wyłącznie (bo już nawet nie pierwszoplanowo) na walce politycznej. Chodzi po prostu o zdobycie i zachowanie władzy, żadne inne rzeczy zupełnie się nie liczą. Stąd dla partii główną zasadą działania jest walka, - walka z wrogiem, czyli innymi partiami (opozycyjnymi lub nie). Ta walka nasiliła się dzisiaj do tego stopnia, że wykorzystuje się do niej wszystko - propagandę medialną albo również prawo, które zawsze stanowiło podstawę porządku społecznego. Nie ma nawet znaczenia ani bezpieczeństwo obywateli w szerokim sensie (zdrowia i życia codziennego, czy finansów państwa) ani rozwój gospodarczy państwa (polegający na ciężkiej pracy obywateli). Wszystko to razem wprowadza w państwie chaos i destrukcję, bo nieustanna walka do niczego innego nie prowadzi.

Tak naprawdę Europę może uratować tylko rezygnacja z partyjnej demokracji. Ale co w zamian??? Monarchia czyli rządy autokratyczne ??? W każdym razie musimy się pozbyć partyjnych polityków. Może trzeba zacząć od poziomu samorządowego.

1 listopada 2025

Mamy dziś wojnę cywilizacyjną

Dziś wydaje się, że ważna, jeśli nie najważniejsza, jest wojna cywilizacyjna. Przez wieki nad światem panowała cywilizacja europejska (grecka filozofia, rzymskie prawo, chrześcijańska religia). Ta cywilizacja napędzała rozwój gospodarczy i kulturowy, była także podstawą innowacyjności technologicznych. Wszystko to było związane z pojmowaniem doskonałości człowieka. Stawiano tutaj na rozwój i doskonałość człowieka współdziałającego razem z innymi ludźmi. Zdawano sobie sprawę z mocy sprawczej działających razem ludzi (przykład: falanga wojskowa sprawnie działająca była w stanie pokonać znacznie liczniejszego wroga). 

Ale teraz cywilizacja europejska (czy szerzej zachodnia) utraciła jakoś swoją moc, ponieważ do głosu doszły poglądy negujące taką tożsamość jako źródło "przemocy kulturowej". Uważa się, że lepsza jest różnorodność kulturowa. Dlatego w Europie mamy do czynienia z utratą wiary we własną cywilizację, zwłaszcza po odrzuceniu chrześcijaństwa. Pojawiło się patologiczne odrzucenie własnej kultury (culture cancel). Eliot wskazywał, że z kulturą sprawa wygląda w ten sposób, że kultura musi się rozwijać i wzrastać albo staje się tylko konsumpcjonizmem (popkulturą). Wszystko to razem prowadzi do kulturowego relatywizmu (nie wiadomo, co tak naprawdę jest ważne i dobre). Z tego powodu Europę dopadła instytucjonalna pustka, jak twierdził Murray. Havel mówił wprost o Europie bez duszy.  (Zob. #WWR209)

Co więcej, na to wszystko nakłada się ekspansywna migracja ludzi z innych kręgów cywilizacyjnych (przede wszystkim podległych religii islamizmu). Kultura islamska ma wpisaną potrzebę i konieczność rozwoju na zasadzie podboju nowych ludów. Doskonałością muzułmanina jest walka i śmierć za wiarę religijną. Dlatego muzułmańscy imigranci nie chcą się adoptować do zachodnich warunków kulturowych, ale wprost marzą o cywilizacyjnym podboju Europy (co kiedyś się nie udało). Mamy więc realne zagrożenie z tej strony.

Ale to nie wszystko. Prof. Góralczyk mówi, że Chiny stanowią odrębną cywilizację ujętą w ramy własnej państwowości. To oznacza, że nie mamy tylko do czynienia z inną państwowością mocarstwową, lecz z mocarstwową cywilizacją, która kieruje się własnymi zasadami. Chyba trochę podobnie wygląda sprawa z państwem rosyjskim. Przecież Rosja twierdzi dziś, że broni tradycyjnych wartości chrześcijańskich (w wydaniu prawosławnym). Dlatego strasznym błędem Zachodu (zwłaszcza Stanów Zjednoczonych) był pomysł, że te państwowości zasmakowawszy rozwoju gospodarczego staną się demokratyczne (w sensie demokracji liberalnej). Nie zdawano sobie sprawy, że tutaj zachodzi sprzeczność cywilizacyjna. Przestrzegał już przed tym (przed mieszaniem się cywilizacji) nasz rodak Koneczny. Uważał on, że cywilizacja to konkretna metoda tworzenia ustroju życia zbiorowego, czyli życia społecznego. Według niego nie da się pogodzić odmiennych cywilizacji.

Skoro Europa (czy szerzej Zachód) odrzucił swoje fundamenty cywilizacyjne, a inne cywilizacje zaczynają odbudowywać swoją potęgę (przykładem są Chiny), to należy stwierdzić, że Zachód jest skazany na upadek. Co gorsze, politycy europejscy wydają się nie zdawać z tego sprawy, wierząc, że uratuje ich postęp ideologiczny. Możemy powiedzieć, że EU zabrnęła w ślepą uliczkę ideologii, a to wróży tylko przegraną w dzisiejszej wojnie cywilizacyjnej. 

31 października 2025

Oj ta polityka !!!

Suwerenności państwa polskiego zagraża najbardziej kiepskie myślenie polityków, a nie układy geopolityczne.  Polityków stać jedynie na myślenie partyjne i na nic więcej.

25 października 2025

Myśląc Polska !!!

Programowa konferencja partyjna przybrała tytuł: Myśląc Polska. To pokazuje ewidentnie, że partyjnych polityków stać jedynie na myślenie. Jeżeli nawet chodzi tylko o program partyjny, to ujmowanie Polski w formie myślenia jest strasznym nieporozumieniem. Polski nie da się wymyślić! Polskę należy poznawać i rozumieć. To pokazuje, że partyjny program nie polega na zrozumieniu potrzeb czy wprost interesów państwa polskiego, lecz jedynie na wymyślaniu przekupstwa obywateli. Prezes stwierdził przecież, że program na oddziaływać na świadomość społeczną (sic). A zatem program nie dotyczy faktycznego działania politycznego a jedynie przekonania wyborców do postawienia krzyżyka na kartce do głosowania. Wydaje się, że to wymaga postawienia krzyżyka na całej działalności partyjnej. Jest już najwyższy moment, aby obywatele uświadomili sobie, że partie polityczne nie reprezentują ich potrzeb i interesów, ale swój interes partyjny (zdobywania władzy). Trzeba więc działać przeciwko polityce partyjnej. 

Myśląc Polska! Odpowiadam -- nie!!!, bo myślenie tworzy dowolne bzdury. Trzeba działając zadbać o interes Polski!!! To mogą dziś robić tylko obywatele, bo partii nie stać na realne działania polityczne. Dość już wciskania ludziom kitu!

21 października 2025

Polityczna siła sprawcza

Zdaniem prof. Góralczyka Chiny pokazały się jako mocarstwo, które ma siłę sprawczą. Ja chciałbym podkreślić działanie ze siłą sprawczą (czego brakuje europejskim politykom). No cóż jesteśmy w tyle i tyle.

16 października 2025

O naprawie demokracji

Okazuje się, że wszyscy komentujący politolodzy uważają, że w polityce najważniejsze są instytucje. Jeżeli więc jest mowa o naprawie demokracji (tej demokracji nieliberalnej, którą mamy), to od razu pojawia się kwestia tworzenia lub przywracania odpowiednich instytucji. Nikt nie zdaje sobie sprawy, że instytucje nie wyznaczają realności działania społecznego i dalej politycznego. Trzeba po prostu poszukać realnych zasad działania społecznego. 

Gdy więc analizujemy pojawienie się liberalnej demokracji, wtedy należy wiedzieć, że dokonywało się to w czasach, kiedy funkcjonowały jeszcze zasady (etyczne zasady) w życiu społecznym. Były to zasady określone jeszcze w starożytności przez Arystotelesa. To on pokazał, że do dobrze funkcjonującego państwa (polis) potrzebne są i konieczne zasady etyczne -- sprawiedliwość, rozsądek czy roztropność, oraz umiarkowanie. Sprawiedliwość ma wyznaczać działanie prawa, roztropność jest niezbędna przy podejmowaniu decyzji, zaś umiarkowanie powinno hamować naszą emocjonalność (ale także określać umiar w działaniu, czyli wystrzeganie się skrajności -- podążanie drogą środka). 

Otóż związanie demokracji z liberalizmem spowodowało pojawienie się nowych postulatów (już nie zasad). Przede wszystkim stawiano na wolność -- powszechną wolność jednostek. Wydawało się, że "działanie wolności" zapewni społeczeństwu swobodny rozwój. Ale nie zdawano sobie sprawy, że w rzeczywistości wolność nie określa i nie wyznacza realnych celów. Wolność stwarza jedynie pole możliwości do działania. Ostatecznie takie epatowanie liberalnym rozumieniem wolności doprowadziło do zupełnie dowolnego rozwoju, żeby nie powiedzieć, że do rozwoju chaotycznego, czyli braku sensownego celu. 

Stąd na koniec mamy kryzys i prawie destrukcję liberalnej demokracji. Dlatego należałoby powrócić do zasad etycznych, jeśli chcemy naprawiać demokrację. Demokracji nie naprawimy bowiem poprzez tworzenia instytucji, bo one nie są w stanie naprawić realnego stanu rzeczy. Dzisiaj mamy taką sytuację, że postawy liberalne spowodowały kompletny zanik zasad moralnych i etycznych w społeczeństwie. Każdy dba tylko o swój własny interes, bez zwracania uwagi na zasady etyczne. Prawo przestało działać na mocy sprawiedliwości. Rozsądek został zastąpiony emocjonalnym przeżyciem. Umiarkowanie zanika pod wpływem ekstremalnego zaangażowania ideologicznego. Wszystko to razem doprowadziło do rozwalenia liberalnej demokracji. 

Jeśli wiec chcemy odbudować system demokratyczny, co jest chyba niemożliwe, to należałoby powrócić do zasad etyki społecznej. Ale taka etyka musiałaby zapanować wśród całego społeczeństwa (albo jego większości, co wydaje się wątpliwe). Może więc łatwiej byłoby wybrać oświeconego władcę, jak to się zdarzało w przeszłości. 

14 października 2025

Strategia, strategia...

W stosunkach międzynarodowych liczy się strategia, strategia i jeszcze raz strategia. Strategia dobrze przemyślana, strategia wieloaspektowa i wielopłaszczyznowa, i wreszcie strategia długofalowa. Dzisiaj Chiny działają w tych sprawach znacznie lepiej od Amerykanów. Nagle biją ich na głowę (a może już po głowie). 

5 października 2025

Od megalomanii do wielkości Ameryki


Co ciekawe, megalomania Trumpa przełożyła się na odbudowę wielkości Ameryki (MAGA).
Cała to sytuacja znakomicie obrazuje moją tezę,
że polityka zależy od myślenia przywódców.

4 października 2025

Geopolityka kontra polityczne myślenie

Geopolityka tworzy jedynie pewne pole możliwości działania politycznego, ale samo działanie polityczne wymaga sprawczości, czyli napędu w postaci uchwały lub rozkazu. Potrzebna jest jakaś zachęta do działania, która zależy już tylko od myślenia (poglądów) polityków albo dowódców. Otóż myślenie polityczne (a zwłaszcza partyjne) wcale nie musi podążać za warunkami geostrategicznymi. Dlatego moim zdaniem, geopolityka nie stanowi ostatecznego rozstrzygnięcia sytuacji politycznej. Jak to się dzieje dzisiaj w Europie.

Otóż przysłowiowy Zachód rozwijał się na ustrojowej bazie liberalnej demokracji, co początkowo wiązało się z akceptacją tradycyjnych wartości społecznych. Natomiast naprzeciw Zachodu stał Związek Radziecki o ustroju komunistycznym, który propagował postępowe i lewicowe wartości (stworzenie społeczeństwa komunistycznego). Kiedy jednak doszło do zakończenia "zimnej wojny", sytuacja zaczęła się zupełnie zmieniać. I dzisiaj mamy coś odwrotnego. Rosja opowiada się za wartościami tradycyjnymi, a Europa popadła w ideologiczne szaleństwo lewackich pomysłów. Do czego to prowadzi? Otóż widać, że UE porzuciła geostrategiczną współpracę ekonomiczną z Rosją i znów traktuje Rosję jako swojego wroga. Ponieważ widzi w Rosji Putina zagrożenie dla swoich pomysłów ideologicznych (przede wszystkim porzucenia realnego pojmowania człowieka w jego naturze i egzystencji). Wydaje mi się, że właśnie taki konflikt prowadzi do podświadomej konfrontacji z Rosją, czyli pomysłu wojny. Elity europejskie widzą w takim rozwiązaniu możliwość zachowania swojej pozycji panowania nad zbuntowanymi społeczeństwami (w razie wojny nie będzie konieczności zmiany władzy). Trzeba się temu cały czas przyglądać!!!

30 września 2025

Moje rozumienie swobody i wolności działania

W końcu zrozumiałem, dlaczego mówię o swobodzie działania a nie o wolności działania. W języku polskim określenie "swoboda działania" oznacza podejmowanie działania bez wpływu zewnętrznych ograniczeń. Mogę więc swobodnie działać tak jak chcę, ale to nie oznacza wcale, że odrzucam jakiekolwiek zasady działania. Natomiast gdy zaczynamy mówić o wolności działania, to musimy mieć świadomość, że określenie "wolności" oznacza porzucenie wszelkich zasad. Bo takie znaczenie wolności zostało utrwalone w dobie francuskiego oświecenia i ostatecznie rewolucji francuskiej. Niestety taka wolność ciągnie się za nami do dzisiaj. I niech nikt nie opowiada, że mamy wolność do czegoś albo że wolność oznacza odpowiedzialność. Wolność oznacz zupełną swobodę od wszelkich zasad. Zawsze odwołuję się do prostego przykładu. Walczono kiedyś o wolność słowa, co oznaczało wolność wypowiedzi zwłaszcza na gruncie publicznym. Sądzono bowiem, że zapobiegnie to pomijaniu prawdy. Tak jakby wolność miała gwarantować dotarcie do prawdy. Co się jednak okazało? Otóż wolność słowa i wypowiedzi doprowadziła do głoszenia wszelkich bzdur, kłamstw i dowolnego bezsensu. Również wolność twórcza prowadzi do pojawienia się absurdalnych dzieł, które tylko mają atakować odbiorców.

Zrozumiałem także (na podstawie różnych dyskusji), że również w gospodarce konieczna jest swoboda działania, czyli brak zewnętrznych wpływów i manipulacji ze strony polityki lub ideologii. Natomiast konieczne jest uwzględnianie konkretnych zasad i  wymogów realności. Na początku swoboda gospodarcza działała znakomicie, ponieważ ludzie żyli zasadami moralnymi lub etycznymi. Jeżeli jednak zasady są pomijane, to działania gospodarcze podlegają wypaczeniom. Przestrzegam więc przed nadużywaniem pojęcia wolności w różnych sprawach społecznych i politycznych. Gdy mówimy o wolności, musimy mieć świadomość, że to pojęcie niesie w sobie niebezpieczeństwo odrzucenia wszelkich zasad. I nigdy nie wiadomo, kiedy to wyjdzie na jaw. 

W kulturze i polityce zachodniej pojęcie wolności zostało już tak zabsolutyzowane, że oznacza właśnie odrzucenie wszystkiego (zwłaszcza wszystkiego, co było i było uważane za prawdziwe). Powszechnie głosi się tezę, że człowiek działa na zasadzie wolności. Tylko nikt nie zastanawia się, że wolność nie ma żadnej mocy sprawczej. Wolność jest bowiem tylko możliwością a nie mocą działania. Człowiek działa na mocy swojej realności, czyli aktywności zawartej w jego egzystencji (podmiotowości osoby i życia). To, że możemy swobodnie wybierać swoje działanie zależy już od naszego poznania otaczającego świata i myślenia o możliwościach działania. Dopiero myślenie zapewnia nam swobodne możliwości działania. Tak naprawdę wolność dotyczy naszego myślenia a nie działania.

28 września 2025

Prawicowa tożsamość polityczna

Podziały polityczne albo raczej partyjne stają się coraz bardziej enigmatyczne. Dlatego trzeba spojrzeć na sprawę pojmowania  prawicowości i lewicowości w nowy sposób. Musimy ponownie znaleźć właściwe zasady i wartości. Przede wszystkim należy pamiętać, że najważniejsze jest poznanie i zrozumienie realności człowieka oraz realności życia i działania społecznego. Tutaj trzeba bardzo uważać z dowolnością naszego myślenia, żeby nie rozminąć się z prawdą.

Problemem staje się dzisiaj kwestia tożsamości prawicy (stanowiska prawicowego). Jak zachować tożsamość prawicową (jak określić prawicowe poglądy)? W odpowiedzi najczęściej zjawia się odwołanie do tradycyjnych wartości. Padają od razu absolutne wartości prawdy, dobra i piękna. Ale należy zdawać sobie sprawę, że są to wartości moralne, które ładnie brzmią lecz tak naprawdę nie sprawdzają się w działalności politycznej (zwłaszcza dzisiaj). Dlatego ja uważam, że wartości powinny być pojmowane jako szczególne konsekwencje realnego działania. Natomiast najważniejsze są dzisiaj zasady realności (realności człowieka i funkcjonowania realnego społeczeństwa).

Cóż tak naprawdę decyduje o prawicowej tożsamości? Otóż będą to wyraźne tezy filozoficzne, które przedstawiają zasady realności. Pierwszą tezą jest rozumienie człowieka jako osoby (osoby stworzonej przez Boga). Drugą tezą jest rozumienie rodziny jako naturalnej wspólnoty osób. Rodzina jest osobową wspólnotą rodziców i dzieci. Wreszcie trzecią tezą jest rozumienie narodu jako wspólnoty rodzin i rodów, czyli najszerszej społecznie wspólnoty osobowej. Takie powinny być zasadnicze punkty prawicowego myślenia politycznego. Co z tego wynika? Jakie powinny być postulaty działalności politycznej?

Przede wszystkim państwo (i jego instytucje) powinno szanować swoich obywateli. To oznacza, że instytucje państwowe i pozarządowe mają wyraźnie służyć obywatelom, czyli działać w ich społecznym interesie. Również stanowione prawo powinno służyć interesom obywateli i działać na ich korzyść. Dalej szczególnym priorytetom i wsparciu powinny podlegać wspólnoty rodzinne. W żadnym wypadku nie wolno deprecjonować społecznej roli wspólnot rodzinnych. Ponieważ tylko dbałość o dobry status życia rodzinnego może gwarantować społeczeństwu rozwój demograficzny.

Ostatnim elementem życia politycznego jest kwestia wspólnoty narodowej. Musimy sobie zdawać sprawę, że odrodzenie życia politycznego będzie zależało od kwestii narodowej. Działalność narodowa ogarnia bowiem i określa funkcjonowanie kultury (zarówno w wymiarze społecznym jak i indywidualnym). Kultura narodowa obejmuje  życie i działalność rodzin i całych rodów, czyli tego, co wyznacza rozumienie narodu. Państwo powinno dbać zatem o rozwój kultury narodowej, żeby przeciwstawiać się zalewowi popkultury. Tylko kultura narodowa niesie ze sobą wartości ważne dla obywateli danego państwa.

Ogólnie jako zadanie państwa wyróżnia się dbałość o bezpieczeństwo i rozwój społeczeństwa (ale rozumianego jako wspólnota obywateli). Takie bezpieczeństwo powinno być rozumiane dość szeroko, gdyż musi ono obejmować przede wszystkim działalność militarną i policyjną, ale musi także obejmować działalność gospodarczą (przemysłową i rolniczą) państwa, a nawet funkcjonowanie kultury narodowej (zarówno sztuki jak też techniki i wynalazków). Innowacyjność działalności ma bowiem swoje źródła w kulturze i edukacji. Dlatego działalność edukacyjna musi uwzględniać sprawę bezpieczeństwa w gospodarce i kulturze, nie pomijając spraw militarnych.

Państwo musi zapewniać obywatelom swobodę działalności na tych wymienionych polach, ale bez narzucania jakichkolwiek rozwiązań ideologicznych. Państwo (jego instytucje) podkreślając naturalną realność swoich obywateli musi wierzyć w ich sensowną działalność gospodarczą i kulturalną. Dopiero wykroczenia poza prawne muszą podlegać interwencji. 

Z ujęcia człowieka jako osoby powołanej do życia rodzinnego wynika również rola religijności. Osobowa duchowość człowieka wyraża się bowiem w moralności i religijności. Moralność stanowi osobowe odniesienie się człowieka do innych ludzi, natomiast religijność jest odniesieniem do Osobowego Boga (Trójcy Świętej) i Świętych Pańskich. Dlatego dawniej tworzenie kultury i sztuki było zogniskowane na wartościach moralnych i religijnych. Tego bowiem wymaga i potrzebuje osobowa duchowość człowieka (i to buduje jedność i tożsamość wspólnoty narodowej). 

Dzisiaj uważa się, że demokratyczne państwo powinno zachować charakter świecki. Jeśli instytucje państwowe będą miały taki charakter, to nie może oznaczać, że religia i religijność obywateli ma być spychana do sfery prywatnej. Oczywiście religijność człowieka i obywatela będzie miała charakter osobisty, jednak obywatele muszą mieć swobodę okazywania swojej religijności w życiu publicznym. Dlatego taka swoboda religijna powinna dotyczyć działalności różnych wyznań i kościołów, gdyż taka działalność stanowi również wyraz kultury narodowej. 

Dzisiejsze państwo, które nabiera świeckiego charakteru, musi znaleźć dla siebie jakieś zasady działania. Nie będą to ani osobowe wartości moralne, ani osobowe zasady religijne, cóż więc pozostaje. Muszą to być zasady wyznaczające sprawne współdziałanie ludzi na forum społecznym. Już Arystoteles w swojej Etyce wskazał odpowiednie zasady działania społecznego, określając odpowiednie sprawności działania. Chodziło o trzy cnoty cechujące trzy władze duchowe, czyli sprawiedliwość--roztropność--umiarkowanie. Sprawiedliwość doskonali działanie ludzkiej woli, roztropność albo rozsądek należy do umysłu, natomiast umiar powinien panować nad naszą uczuciowością. Arystoteles mówił o postępowaniu drogą środka i unikania wszelkich skrajności. Ta grecka mądrość polityczna określała przez wieki funkcjonowanie Europy. Trzeba do tego powrócić!

Prawicowym poglądom przypisuje się podejście konserwatywne. Jak zatem należy pojmować ten konserwatyzm? Konserwatyzm dąży do zachowania porządku społecznego, jeśli będziemy uważali, że chodzi o naturalny porządek realności świata i człowieka. Ten naturalny porządek musi być zgodny z wymogami i prawami realności. Pierwszym prawem realności jest to, że do działania potrzebna jest i konieczna moc sprawcza. Człowiek działa więc dzięki mocy sprawczej, która jest zawarta w jego egzystencji. Chodzi tu przede wszystkim o egzystencjalną podmiotowość osoby, która jest wyposażona w realne własności transcendentalne prawdy, dobra i piękna. To właśnie aktywność tych własności napędza naszą duchowość - władze duszy, nadając im jednocześnie ukierunkowanie na otaczającą realność -- przede wszystkim na realność innych ludzi (realność, którą otrzymaliśmy w akcie stworzenia). Tej realności nie jest w stanie zmienić nasze myślenie. Możemy wymyślać sobie tzw. "niestworzone rzeczy", ale to nie zmieni naszej osobowej realności. Jesteśmy stworzeni jako osoby i to osoby mężczyzny albo kobiety - i tyle.


25 września 2025

Powraca nacjonalizm gospodarczy

Pan Wróblewski w podcaście #WWR206, aby opisać nową sytuację, posłużył się określeniem merkantylizmu. W internecie znalazłem takie wyjaśnienie: Merkantylizm to system poglądów ekonomicznych i polityka państwa z wczesnego okresu nowożytności (XVI-XVIII wiek), którego celem było wzbogacenie państwa poprzez maksymalizację zysków z handlu zagranicznego. Zdaniem autora sytuacja polityczna powraca do nacjonalizmu gospodarczego. A to oznacza, że skończyła się zależność gospodarki od polityki, i teraz gospodarka będzie rządziła polityką. To powoduje, że pojawiają się nowe dogmaty gospodarcze, powstaje nowa architektura społeczna oraz nowa architektura geopolityczna. Autor przywołuje pogląd F. Lista, który pisze, że merkantylizm jako system handlowy i przemysłowy dał państwom Europy podstawę potęgi politycznej. I dodaje, że bez protekcjonizmu żaden naród nie mógłby rozwinąć swego przemysłu ani też uzyskać niezależności, która jest warunkiem jego bytu. Widzimy, że dzisiaj gospodarka będzie służyć celom politycznym. Staje się więc dźwignią do tworzenia potęgi politycznej, co najlepiej zadziałało w Chinach.

Dlaczego upada dotychczasowy liberalny porządek polityczny? Przecież wydawało się, że liberalna demokracja będzie trwała wiecznie (patrz koniec historii). Zdawało się, że po trudnych doświadczeniach wojennych zapanował już złoty czas dobrobytu. Zachód pod wodzą Stanów Zjednoczonych prowadził prawdziwą ekspansję przemysłową. Przewaga finansowa Stanów podbijała cały świat (zwłaszcza nowe rynki handlowe). Ameryka tworzyła swój porządek instytucjonalny, dzięki czemu wszyscy uczestnicy składali się na umacnianie potęgi amerykańskiego hegemona. Liberalny ład demokratyczny stawał się ugruntowaniem amerykańskiej hegemonii. Co więc zawiodło?

Zawiodło oczywiście polityczne myślenie. Myślenie rozwijane wbrew poznaniu i rozumieniu rzeczywistości. Wydawało się myślicielom, że znaleźli rozwiązanie na wieki. Ameryka rozwijała się dzięki liberalnej demokracji (która -- trzeba pamiętać!!! -- powstawała w tradycyjnych warunkach społecznych, gdzie rządziły wartości etyczne i moralne). Dodatkowo stworzono odpowiednie instytucje międzynarodowe, które miały pilnować dominacji Stanów i ich mocarstwowej polityki. Lecz okazało się, że te instytucje zostały stopniowo przejmowane przez lewicowych aktywistów (w myśl poglądów Gramsciego). To spowodowało destrukcję tych instytucji, bo zaczęły kierować się pomysłami ideologicznymi.

Poszukując innego wyjścia amerykańskie elity wpadły na pomysł, że panowanie gospodarcze i polityczne Stanów da się utrzymać dzięki globalizacji. Uważano, że z jednej strony instytucje finansowe i handel zdołają preferować rozwiązania liberalnej demokracji, zaś z drugiej strony wierzono, że globalizacja handlu i rozwoju gospodarczego zapewni rozwój liberalnej demokracji w całym świecie (jako to, co najlepsze -- nie ma lepszego ustroju politycznego). Okazało się to grubą naiwnością, primo że instytucje mogą tworzyć odpowiedni porządek społeczny i polityczny (jest wprost odwrotnie), i secundo że ekonomiczna globalizacja spowoduje przyjęcie przez wszystkie państwa liberalnej demokracji (czyli polityki Stanów).

Te pomysły okazały się porażką USA, gdyż globalizacja rozwinęła gospodarki innych dużych państw (Chiny, Indie, Rosja), natomiast instytucje międzynarodowe opanowane przez lewackich komunistów zwróciły się przeciwko Stanom. W związku z tym rola polityczna Stanów bardzo zmalała, bo trzymają się jeszcze dzięki ekonomii finansowej. Jednak produkcja pustego pieniądza nie ma realnej siły oddziaływania, gdyż należy inwestować w realne rozwiązania przemysłowe. Nawet technologie medialne nie mają siły globalnego oddziaływania, bo nie wszyscy ludzie latają ze smartfonami.

Trzeba zapytać, co było nie tak w liberalnej demokracji, że nie zdobyła ona popularności na świecie? Otóż już Arystoteles przestrzegał, że każdy ustrój polityczny (wymieniał trzy -- jedynowładztwo/królestwo, arystokrację/ demokrację) może się rozwinąć pozytywnie, ale może się zdegenerować negatywnie. Królestwo może stać się tyranią, arystokracja oligarchią, zaś demokracja przekształci się w chaos i anarchię. Cóż się stało z liberalną demokracją? Okazało się, że dziś przekształciła się ona w oligarchię elit panujących. Rozbuchane instytucje stworzyły zbiurokratyzowaną kastę posiadającą pod kontrolą wszelkie decyzje polityczne i społeczne. W trakcie rządów partyjnych powstały elity polityczne, które przypisywały sobie jedynie słuszną wiedzę polityczną (skupioną na zdobywaniu władzy). Elity posiadające władzę ogarnęła zwykła ludzka pycha, że władza ma zawsze rację. Dlatego te elity usztywniają swoje reguły, prawa i instytucje. Instytucje państwowe i międzynarodowe stają się jednocześnie ekspertami, arbitrami i nawet policjantami w systemie politycznym liberalnej demokracji. Ostatecznie liberalne instytucje stały się hamulcem rozwoju ekonomicznego i politycznego. Dlatego liberalne instytucje przestały być dla państw na świecie punktem odniesienia. Natomiast elity na gwałt wołają, że liberalizm to jedyny gwarant demokracji. Ci, co myślą inaczej, są wrogami demokracji, czyli populistami (a przecież populiści wyrażają interesy ludu, który miał być władcą demokracji). Niestety okazuje się, że liberalna demokracja to rządy elit powstających na bazie wolności i równości. Dlatego ja nazywam to oligarchią elit.

Pan Wróblewski uważa, że powstający neomerkantylizm jest odpowiedzią na bankructwo liberalnej demokracji, bo w dobrze prosperującym państwie konieczna jest realna kontrola gospodarcza. Na tym właśnie wygrywają dzisiaj nowe mocarstwa.