16 grudnia 2025

Droga środka czyli współdziałanie

Dzisiaj politycy czy raczej komentatorzy polityczni (politologowie) rozważają przeciwstawne koncepcje -- Czy państwo powinno się kierować jakimiś swoimi interesami, czy też ma nadal wyznawać jakieś wartości (społeczne albo polityczne) ??? Jedni politycy wołają, że EU ma swoje wartości i musi się tego trzymać. Natomiast drudzy uważają, że liczą się wyłącznie różne interesy (na co postawiły dziś USA). Czy można przedstawić jakieś rozwiązanie tego problemu?

Otóż ja sięgając do swoich minionych notatek, mogę stwierdzić, że jedynym sensownym wyjściem jest uznanie, że rozwiązaniem jest przyjęcie, że w polityce chodzi przede wszystkim o współdziałanie i współpracę. Właśnie w społecznym współdziałaniu dochodzi do wzajemnego powiazania wartości i interesów społecznych. Ponieważ myślenie wartościami wcale nie prowadzi do osiągania realnych celów, lecz narzuca jedynie propozycje ideologiczne (wszystko jedno jakie wartości przyjmujemy, bo wartości są tylko naszym myśleniem o czymkolwiek). Natomiast realizacja interesu państwowego kreowanego przez władzę zwierzchnią też jest narażona na wątpliwości społeczne (bo ludzie chcieliby zadbać o swój własny interes). 

Dlatego konieczne jest stworzenie w miarę szerokiego współdziałania obywateli, którzy porozumiewają się co do ogólnego celu społecznego (czyli rozwoju szeroko rozumianego /gospodarka i kultura/ oraz bezpieczeństwa), ale mają dużą swobodę w podejmowaniu swoich działań ukierunkowanych do celu ogólnego. Na tym właśnie powinna polegać strategia polityczna (łącząca władzę ze społeczeństwem czy narodem).

15 grudnia 2025

Dalajlama z pilnym apelem o współdziałanie

Według niego sprawia to, że ludzkość potrzebuje ze sobą współpracować. "Paląca potrzeba współpracy może tylko ludzkość wzmocnić" - zaznacza. Dalajlama stwierdził również, że "jeśli pozostaniemy krótkowzroczni, przyszłe pokolenia będą zmagać się z ogromnymi problemami". 

Książka Harmonia społeczna

W czasach rozpowszechnianej i ogarniającej nas głupoty trzeba umieć odwołać się do mądrych propozycji. Dlatego przywołujemy ważną książeczkę.

Autor Harmonii społecznej pan Korab-Karpowicz stawia wyraźną tezę, że współdziałanie stanowi pierwszą i fundamentalną zasadę ludzkości (s.34). Skoro człowiek jest istotą społeczną, to jego życie i rozwój musi polegać na współdziałaniu razem z innymi ludźmi. Jego zdaniem, współdziałanie stanowi fundamentalny fakt dotyczący egzystencji człowieka, a przez to staje się istotą polityki (s.35). Przytoczymy jeszcze ciekawy fragment: "Pamiętanie o drugich osobach i świadomość ich wkładu do naszego życia prowadzi nas do sformułowania imperatywu moralnego wynikającego z zasady współdziałania: aby każdy wniósł do wspólnego ludzkiego dzieła jakiś swój wkład i aby ten wkład był nie mniejszy niż korzyści, jakie otrzymuje od innych" (s.36). Widzimy od razu, że Autor wiąże zasadę współdziałania w nastawieniem etycznym człowieka. Powiada wprost: "Właściwym etycznym nastawieniem do życia powinno być pamiętanie o drugich i uczucie wdzięczności dla tak wielu anonimowych umysłów i rąk, które uczyniły nasze życie tym, czym ono jest" (s.35). Ostatecznie idea współdziałania zostaje powiązana z wzajemnym zaufanie ludzi do siebie. "Zaufanie to przekonanie, jakie wiąże się z naszym oczekiwaniem, że strona, z którą wchodzimy w określony związek, wypełni wobec nas swoje zobowiązania i nas nie skrzywdzi" (s.36).

W dalszej części książki Autor rozwija swoje rozumienie współdziałania. Stwierdza, że współdziałanie jako zasada ludzkości jest jednocześnie zasadą szczęśliwego społeczeństwa. Na poziomie społecznym siła i sens współdziałania polega na wzajemnym uzupełnianiu się działań uczestników danej grupy, wspólnoty czy też instytucji. Powiada on: "Potęga ich współdziałania, wyrażająca się w owocach pracy, wynika z ich uzupełniania się. Współdziałanie, czyli ich zgodna współpraca powoduje, że to co otrzymują na co dzień od innych, zostaje odwzajemnione. Buduje zaufanie w społeczeństwie" (s.58). Zdaniem Autora, współdziałanie jest oparte na określeniu wspólnego celu, natomiast realizacja celu jest związana z podziałem pracy, co polega na uzupełnianiu się w działaniu różnych ludzi. Stwierdza: "Aby zgodnie współpracować, ludzie muszą kierować się wspólnym dobrem. /.../ Dobrem wspólnym jest dobro wszystkich członków społeczeństwa, a zarazem każdego z nich" (s.64). Oczywiście w takim wspólnym działaniu konieczne jest wzajemne poszanowanie uczestników, ich uczciwość i życzliwość, czyli taka postawa, która była wcześniej nazwana zaufaniem. Według Autora taka postawa musi być efektem posiadania cnót moralnych, czyli wychowania i nastawienia moralnego obywateli społeczeństwa. 

Na koniec należy przytoczyć wypowiedź Autora, że "podstawową decyzją, jaka stoi przed nami, jest wybór między zgodną współpraca z innymi a panowaniem nad nimi - między współdziałaniem a konfliktem - a także między dążeniem do doskonałości i dążeniem do dominacji" (s,60). Dodaje, że jest to wybór między kulturą konstruktywną a destruktywną. 


Jeszcze z książki Harmonia społeczna

Zdaniem Autora, polityka właściwie rozumiana to sztuka rządzenia polegająca na organizacji społeczeństwa dla współdziałania (s.84). Organizacja społeczeństwa  ujętego w państwowość należy do rządzącej władzy. Ale władza polityczna musi współdziałać w tym zakresie z członkami społeczności. Autor postuluje w związku z tym, żeby z jednej strony przywódcy polityczni posiadali odpowiednią mądrość ogarniającą kierowanie życiem społecznym, czyli obywatelami, a z drugiej strony obywatele powinni kształtować swoje życie i działanie na zasadach etycznych. Członkowie społeczeństwa powinni stawać się osobami szlachetnymi, które w swoim życiu kierują się prawością, uczciwością, odwagą, dobroczynnością, roztropnością i zdolnością współpracy. I konkluduje, że polityka oparta na cnotach obywatelskich organizuje społeczeństwo do współdziałania (s.88). Na koniec stwierdza, że udział mądrości i szlachetności w polityce powinien być zapewniony przez odpowiednią ordynację wyborczą /.../ do senatu (zob. s.91). Kierowanie państwem jest operacją zbyt złożoną, aby powierzyć je ludziom przeciętnym, toteż zawsze należy szukać najlepszych. Autor zdaje sobie sprawę, że w demokracji ludzie mądrzy i szlachetni stanowią mniejszość, ale właśnie dlatego powinno znaleźć się dla nich miejsce w państwie, które chce być silne i zamożne. (zob. s.95)

Ja ze swej strony jestem raczej sceptyczny co do takiego rozwiązania, gdyż uważam, że demokracja (chciałoby się powiedzieć -- niemal na siłę) promuje przeciętność, co sprawia, że ludzie mądrzy i szlachetni w ujęciu pana Karpowicza nie mają i nie znajdują miejsca w tym ustroju. Wydaje się, że dużo lepszym rozwiązaniem była władza królewska, ponieważ Królowi dużo łatwiej było powoływać do pomocy ludzi wybitnych i znaczących (jeżeli nawet nie byli do końca szlachetni). Okazuje się bowiem, że pojedynczemu człowiekowi łatwiej jest rozpoznać polityczne znaczenie człowieka niż wyborcom demokratycznego państwa (sic!).

W książce pana Karpowicza pojawiają się ciekawe ujęcia przeglądowe. Zacytujmy tutaj taki fragment: "Spoglądając na historię można dostrzec w niej dwa przeciwstawne modele cywilizacyjne, z których wynikają dwa różne obrazy państwa i dwa typy władzy. Jeden można określić jako despotyzm, a drugi jako samorząd. W pierwszym podkreśla się przymus i siłę fizyczną władzy, a w drugim wolność i inicjatywę obywateli. W jednym państwo jest instrumentem panowania nad społeczeństwem, a w drugim jego obrońcą. W jednym władza jest o arbitralnie stanowione wolą prawa, a w drugim o prawa mające umocowanie w prawie naturalnym i prawym rozumie. Jeden nastawiony jest na podbój i dominację nad innymi, drugi na rozwój osobowy obywateli i ich dążenie do doskonałości. W pierwszym obywatel jest zniewolony, a w drugim wolny" (s.162). Jest to zasadnicze rozróżnienie przeciwstawnych modeli państwowości.

Zasady współdziałania

Zastanówmy się, jak wygląda współdziałanie i współpraca w wymiarze społecznym. Na szerokim polu społecznym (lub politycznym) współpraca przebiega w formie instytucji, organizacji, stowarzyszeń oraz firm i przedsiębiorstw. Wszystkie te sposoby współdziałania są określane i wyznaczane przez prawo (przepisy prawne). Przepisy prawne decydują o organizacji i układzie tych wszystkich instytucji publicznych. 

To nam pokazuje, że sprawą podstawową są kwestie prawne. Prawo powinno kierować się sprawiedliwością, co ustalono już w starożytności. A więc od instytucji publicznych należałoby wymagać, żeby kierowały się i rządziły sprawiedliwością. O jaką sprawiedliwość tutaj chodzi? Otóż instytucje społeczne mają służyć i pomagać obywatelom na zasadzie pomocniczości. Mają więc służyć i pomagać ludziom. Dlatego w swojej działalności powinny stosować sprawiedliwość wobec swoich klientów. Powinny sprawiedliwie i rozsądnie im pomagać w odpowiednich sprawach. I tutaj pojawiła się kolejna zasada działania, czyli rozsądek. Wszelkie instytucje społeczne muszą działać rozsądnie. Pojęcie rozsądku (albo roztropność/ gr. fronesis) wprowadził Arystoteles. Różnie interpretuje się to pojęcie. Można mówić o właściwym rozeznaniu sytuacji społecznej albo słusznej ocenie tego, co się dzieje lub tego, co chcemy zrobić. Ta ocena lub rozeznanie muszą być oparte na prawidłowym poznaniu rzeczywistości. W tym wypadku nie wolno się kierować własnymi pomysłami lub upodobaniami. Złe rozpoznanie tego, co realne będzie prowadziło do błędnego działania, co może skutkować skrajnymi rozwiązaniami. Dlatego potrzebna jest kolejna zasada, czyli umiarkowanie. Arystoteles zalecał postępowanie drogą środka, co zapewniało zawsze podążanie do przodu a nie na bok. Nie należy zbaczać z rozsądnie wybranej drogi.

Ale politycy muszą patrzeć na sprawę współpracy i współdziałania w szerszej perspektywie. Chodzi przecież o współpracę władzy ze społeczeństwem. Jak to powinno przebiegać? Pierwszą kwestią jest określenie celu perspektywicznego, czyli tego dokąd zmierzamy. Politycy muszą to przedstawić w swoim programie wyborczym w sposób jasny i wyraźny, czyli zrozumiały dla zwykłego obywatela. Jeśli obywatele akceptują dane rozwiązanie, to powinni swoją decyzję wyrazić podczas wyborów. Można wtedy przyjąć, że społeczeństwo i władza polityczna uzgodnili pewien cel współdziałania i będą zmierzać do realizacji tego celu (pewnej wizji politycznej). Dalszym etapem postępowania powinno być określenie strategii działania. Władze państwowe muszą zapewnić obywatelom możliwości działania w wybranych sektorach działalności publicznej. Jednak w swojej strategii państwo musi pilnować, żeby wszystkie instytucje publiczne miały wiedzę i znajomość konkretnej współpracy z obywatelami, bo tylko wtedy obywatele będą traktować działalność instytucji poważnie. Tutaj nie może być jakiejś wrogości czy też niechęci, ponieważ wtedy współpraca jest niemożliwa. Oczywiście instytucje publiczne muszą się kierować zasadami, o których była mowa na początku.

Dlatego politycy powinni upowszechniać i to naprawdę sensownie i rozsądnie swoje zamierzenia i perspektywy strategiczne, żeby społeczeństwo było w pełni o tym poinformowane. Teraz nadchodzi najważniejszy moment, czyli realizacja konkretnych działań. Obywatele działają w ramach swoich możliwości, które nie mogą być ograniczane, jeśli są zgodne z prawem. Oczywiście łatwiej działa się lokalnie lub regionalnie. I na to państwo powinno zwracać szczególną uwagę, wspierając instytucje samorządowe w tym obszarze (gminy, powiaty, województwa). Bo to właśnie na tym poziomie rodzi się prawdziwa współpraca obywateli i władz lokalnych. Oczywiście umiejętności współdziałania są potrzebne i konieczne po obu stronach, ale tutaj współpraca idzie łatwiej, gdyż mamy do czynienia z konkretnymi działaniami (działaniami realnymi), które dbają o potrzeby lub interesy ludności. Ludzie władzy (czyli elity) powinni się uczyć współdziałania właśnie w instytucjach samorządowych albo przedsiębiorstwach gospodarczych. Bez takiego przygotowania nie ma co mówić o sensownej i rozsądnej polityce.


Filozofia człowieka określa jasno zasady społeczne

Filozofia człowieka określa jasno zasady społeczne. Jeśli chcemy znaleźć rozwiązanie kwestii społecznych i politycznych musimy odwołać się do poznania prawdziwej realności człowieka. To może nam zapewnić tylko realistyczna filozofia, czyli metafizyka. 

Zobaczmy najpierw, jak to wygląda w kwestii rozumienia prawa i jego oddziaływania w sferze społecznej i politycznej. Od czasów starożytnych było oczywiste, że stanowione prawo powinno się kierować sprawiedliwością. W prawie rzymskim sprawiedliwość została jasno określona. Sprawiedliwością jest oddanie każdemu człowiekowi to, co mu się słusznie należy. Jeśli w związku z tym odwołamy się do realistycznej antropologii, to trzeba się zgodzić, że człowiekowi należy się przede wszystkim poszanowanie jego godności osobowej. Człowiek jest bowiem osobą, która stanowi jego podmiotowość egzystencjalną. Osoba jest czymś najważniejszym i najdoskonalszym w człowieku, ponieważ stanowi zasadę istnienia i działania. Z tego względu poszanowanie osoby jest najwyższym prawem ze strony politycznej, a jednocześnie jest to z drugiej strony naturalne odniesienie ludzi między sobą (jest takim prawem naturalnym). Dlatego wszelkie instytucje i organizacje publiczne (państwowe i społeczne lub prywatne) powinny w swojej działalności kierować się najpierw zasadą sprawiedliwości, czyli poszanowaniem każdego człowieka jako osoby. Działalność instytucji określa bowiem prawo (przepisy prawne). Również w swojej ogólnej działalności państwo (w postaci władz ustrojowych różnego szczebla) powinno się kierować zasadą poszanowania obywatela. Jeśli państwo (jako instytucje i władze) będzie szanować obywateli, to obywatele wzajemnie będą szanować swoje państwo. W takim układzie będzie działać zasada współdziałania społeczeństwa z władzami państwowymi. 

Idźmy dalej. Rozwój społeczny (zarówno gospodarczy jak też kulturalny) musi polegać na realnym działaniu. Ludzie żyją w realnym świecie i dlatego ich działania muszą być także realne. Czego potrzebuje realne działanie człowieka? Potrzebuje mocy sprawczej. Współczesne opowieści, że ludzie działają na podstawie wolności, to są bajki. Wolność jest tylko i wyłącznie możliwością działania, ale możliwość nie jest mocą i nie jest w stanie sprawić realnego działania. Dlatego do działania człowieka konieczna jest moc sprawcza. Otóż taka moc jest zawarta w osobowym podmiocie egzystencji. To oznacza, że osobowa aktywność napędza działania duchowości człowieka. Natomiast aktywność egzystencjalnego życia kształtuje i napędza naszą cielesność. Takie ujęcie metafizyczne prowadzi nas do wniosku, że realna działalność człowieka na polu społecznym jest efektem jego osobowej aktywności (a nie wolności czy myślenia). Osobowa aktywność napędza przede wszystkim nasze działania moralne i religijne, ale uruchomiając władze duchowe decyduje pośrednio o wszystkich naszych działaniach. Władze duchowe nie działają bowiem same z siebie, jednak gdy stracą kontakt z aktywnością osobową (z aktami prawdy, dobra i piękna), wtedy zaczynają działać "na własną rękę", czyli bez oparcia się na rzeczywistości.

Kolejną kwestią jest zdolność współpracy. Jest to związane ze wspólnotowym charakterem ludzkiego życia. Życie człowieka jako życie osobowe wymaga formy wspólnotowej. Ludzie jako osoby są powołani do życia wspólnotowego, czyli życia we wspólnocie. To dotyczy podstawowej postaci wspólnoty osobowej, jaką jest rodzina. Ale ten charakter życia wspólnego rozszerza się stopniowo do poziomu wspólnot lokalnych (wie i miasta lub osiedla), dalej wspólnot regionalnych (powiaty, województwa, dawniej regiony etniczne), a wreszcie powstaje wspólnota narodowa czy wielonarodowa). Powstawanie kolejnych poziomów wspólnot jest procesem naturalnym, wynikającym z osobowego charakteru człowieka. Z tego naturalnego procesu tworzy się ostatecznie państwowość stanowiąca organizacyjny ustrój polityczny. Dlatego we wszystkich sprawach związanych z powstawaniem potrzebnych instytucji państwowych należy uwzględniać kwestie wspólnotowe. 

Osobowa aktywność człowieka wpływa również na jego twórczość kulturową i artystyczną. Filozofia podpowiada nam, że działalność kulturowa jest oparta na zasadach kierujących naszymi władzami duchowymi. Otóż władze duszy podlegają mocy sprawczej i aktywności podmiotu osobowego. Podmiotowość osobowa sprawia bowiem i kształtuje najpierw same władze, a następnie dzięki swojej aktywności (czyli poprzez akty osobowe) zaszczepia w nich odpowiednie zasady, które decydują o działania władz duchowych. Z tego powodu w umyśle mamy słowo prawdy, w woli uobecnia się czyn dobra, a w uczuciowości funkcjonuje przeżycie piękna. Nasza działalność kulturowa jest oparta właśnie na tych zasadach władz duszy.

I tak samo powstanie języka i jego rozwój polegający na opisie realności (czyli realnego świata i realnego człowieka) jest efektem działania słowa prawdy. Dlatego nasze poznanie rzeczywistości i przedstawianie go w postaci wiedzy opisowej odnosi się do własności prawdy. A w konsekwencji nasz język został powołany do wypowiadania słowa prawdy, co oznacza, że kłamstwo jest negacją roli języka. 

Idąc dalej, nasza wola posługuje się czynem dobra jako swoją zasadą działania. To powoduje, że nasze działania są z natury nastawione na realizację dobra wspólnego. Stąd instytucje i urzędy państwowe (także społeczne lub publiczne) powinny być skierowane na dążenie do działań wspierających dobro obywateli. Wówczas dobro stałoby się zasadą powszechnego działania, czyli wzajemnych działań między ludźmi oraz działań instytucjonalnych. Takie podejście kształtowałoby kulturę polityczną społeczeństwa i państwa. Niestety, zupełnym nieporozumieniem jest ideologiczna teza, że ludzie działają na zasadzie wolności. Przecież wolność jest tylko możliwością działania, zaś realne działania są efektem mocy sprawczej a nie możliwości. Otóż działania woli wynikają z realnej zasady, którą wola otrzymuje od aktów osobowych sumienia, czyli z mocy czynu dobra. Natomiast tzw. "wolność działania" zakreśla jakby pewne pole działania, ale nie decyduje o samym działaniu. Dlatego w sferze politycznej można mówić o "wolności działania" (ja wolę określenie "swoboda działania) jako swobodnie kształtowanym zakresie działania. Ale należy stwierdzić, że realne działania człowieka są efektem jego aktywności osobowej. 

Trzeba jeszcze wskazać na ważne odróżnienie ludzkich działań. Mamy więc działania odnoszące się do innych osób czy do współpracy z innymi ludźmi, i te działania mają charakter moralny. Takie działania dotyczą przede wszystkim wspólnoty rodzinnej opartej na relacjach osobowych. Takie działania uwzględniają wsparcie dla zasad moralnych, czyli prawdy, dobra i piękna. Otóż w ludzkiej działalności kulturowej te zasady moralne (i stojące za nimi własności transcendentalne realności) zostają wyrażone i jakby przełożone na wartości kulturowe. Kultura posługuje się bowiem wartościami a nie realnością. Dlatego potocznie mówimy, że wartości kulturowe kształtują nasze działania. Jednak w życiu codziennym nasze działania przybierają zupełnie inną funkcję, czyli stają się działaniami pragmatycznymi i użytecznymi. Będą to działania posługujące się wszelkimi narzędziami pomocnymi w działaniu (dziś mamy setki różnych urządzeń AGD). Takie działania dokonują się według zasad praktyki i pożytku. Mówimy o nich działania użytkowe (utylitarystyczne). Kiedy jednak zredukowano pojmowanie człowieka do sfery cielesnej i materialnej (kiedy empiryzm angielski uznał, że ważne jest tylko poznanie zmysłowe), wówczas okazało się, że całą działalność człowieka można ocenić jedynie pod względem utylitarystycznym (użytkowym). Ostatecznie takie podejście połączono z pojmowaniem etyki i stąd powstał utylitaryzm, gdyż połączono pożytek i doznawaniem przyjemności. Ale to wszystko stało się z powodu błędnego pojmowania samego człowieka. Należy więc wrócić do rozróżnienia na moralności istniejąca we wspólnotach rodzinnych i etykę pragmatyzmu (utylitaryzm) stosowaną w polityce (w działalności instytucji publicznych). 

Ostatnią kwestią będzie zasada przeżycia piękna. Od razu nasuwa się skojarzenie, że chodzi w tym wypadku o dziedzinę sztuki i działań artystycznych. Tradycyjnie sztuka była rozwijana w oparciu o zasadę piękna (przeżywania piękna). Działanie artysty było jego przeżycie piękna. Ale o jakie piękno tutaj chodzi? Otóż przeżycie uczuciowości dotyczy szczególnego piękna związanego z życiem. Ja postawiłem tezę, że życie jest obrazem piękna. Właśnie takie piękno życia było dawniej wysławiane w malarstwie, rzeźbie, czy także w muzyce. Dzięki temu realna własność piękna przypisana życiu i osobie człowieka stawała się poprzez dzieła sztuki wartością kulturową danego społeczeństwa. To wpływało również na poszanowanie ludzkiego życia.  

14 grudnia 2025

Kto kogo -- kolego ???


Czeka nas walka walut


Stany Zjednoczone zrozumiały

Stany Zjednoczone zrozumiały wreszcie, że nie da się narzucić światu liberalnej demokracji jako najlepszego ustroju społecznego. Dlatego muszą się zmierzyć z istnieniem innych ustrojów u potężnych mocarstw. W związku z tym zrezygnowały z jednostronnej hegemonii. Będą musiały na nowo ułożyć sobie stosunki z mocarstwami w Azji (Chiny, Indie, Rosja). Tego dotyczy nowa Strategia USA.

12 grudnia 2025

Metafizyczne kłamstwo, w którym żyjemy/ A. Robaczewski/ DoRzeczy.pl

Istnieją w dziejach takie epoki, w których największe niebezpieczeństwa nie przychodzą z zewnątrz, lecz wyrastają w samym sercu cywilizacji. W takich czasach człowiek nie jest łupiony przez barbarzyńców, lecz przez idee i ideologie, które sam wytworzył. Dziś żyjemy w takim czasie. Naszą epokę bez przesady można nazwać czasem wielkiego oszustwa metafizycznego. Nie chodzi tu o drobne pomyłki teoretyczne czy interpretacyjne, lecz o błędy u samych fundamentów rozpoznania rzeczywistości. „Ech, to nieważne – powie ktoś – kogo obchodzą jakieś błędy poznawcze, i to w filozofii? Furda z nimi! Liczy się konkret, bilans!” Tyle, że również komunizm, narodowy socjalizm – to był rezultat błędu poznawczego, błędnego rozpoznania, czym jest prawda, kim jest człowiek i jaki jest cel jego życia, co jest dla niego dobre, a co złe. Rewolucji antyfrancuskiej nie wywołał wzburzony lud, a filozofowie – Wolter, Diderot i inni, których dzieła przemycano z Holandii. Do dziś tych błędów się nie pozbyto, przeciwnie, przeniknęły do cna prawo, edukację, sztukę i wychowanie. Pojmowanie świata i samego siebie kształtuje dziś człowiek, który został oszukany, choć nic o tym nie wie.

Można długo analizować symptomy współczesnego kryzysu, lecz ich wspólna przyczyna jest jedna: błędna metafizyka, która porzuciła pojęcie bytu jako czegoś realnego i poznawalnego. Kultura zbudowana na takim fundamencie przypomina gmach bez ścian nośnych: może się jeszcze przez chwilę trzymać, ale jej katastrofa jest tylko kwestią czasu. Nie ma większego nieszczęścia dla ludzkości niż zła metafizyka. Jeżeli fundament rozumienia świata jest fałszywy, wszystko, co na nim zbudujemy — prawo, edukacja, sztuka, instytucje społeczne — będzie stopniowo traciło kontakt z rzeczywistością.

Każda cywilizacja stoi na metafizyce, choć nie każda jest tego świadoma. Jeśli metafizyka jest prawdziwa, cywilizacja rośnie; jeśli błędna — zapada się sama w sobie i niszczy tych, którzy w niej żyją. Dzisiejszy kryzys nie jest więc kryzysem technicznym, politycznym ani gospodarczym. Jest kryzysem metafizycznym, a jego skutkiem jest chaos w dziedzinach, które domagają się obiektywnej, płynącej z realizmu filozoficznego, miary.

11 grudnia 2025

Kryzys egzystencjalny

Lagarde powiedziała, że Europa wciąż przeżywa "kryzys egzystencjalny”, ale stoi też przed historyczną szansą.
Jeśli UE będzie nadal postępować w ten sposób i nie będzie szanować suwerennej polityki, tradycji i korzeni historycznych, to zginie. A jeśli ma zginąć, to niech ginie - powiedział Fico.

Nie wiem, czy pamiętacie, że na początku była EWG -- Europejska Wspólnota Gospodarcza. Było to planowe współdziałanie w zakresie węgla i stali. Takie współdziałanie okazało się podstawą rozwoju przemysłu samochodowego oraz urządzeń AGD. To była konkretna produkcja, a nie ideologiczne opowieści XXI wieku. Dlaczego Europa zaprzepaściła swój rozwój? Gdy wszystko się kręciło samo, politycy zaczęli wymyślać swoje bzdury ideologiczne. Zaczęły się opowieści o wartościach europejskich, ale wartości nie dają rozwoju gospodarczego. Europa stanęła w miejscu (już od kilku ładnych lat). I mamy to, co mamy. Kryzys egzystencjalny !!!

Uwaga!!! Skoro Europa przeżywa kryzys egzystencjalny, to łapcie się za kieszenie, bo zaraz nie będzie co jeść. Fajna perspektywa ???

6 grudnia 2025

Zderzenie cywilizacji

Koneczny uważał że cywilizacja to konkretna metoda tworzenia ustroju życia zbiorowego, czyli życia społecznego. Według niego nie da się pogodzić odmiennych cywilizacji.

Ameryka określała swoją cywilizację mianem Pax Amerikana. Była to koncepcja oparta na pojęciu wolności, bo uważano, że życiem politycznym i ustrojowym rządzi wolność obywateli. Takie rządy miały działać pod postacią liberalnej demokracji. Dlatego Stany Zjednoczone chciały rozpropagować wolną demokrację po całym świecie. Ale doszło do konfrontacji z innymi cywilizacjami.

Z jednej strony na przeciw stanęła cywilizacja rosyjska, która określiła swoją koncepcję jako Russkij Mir. W koncepcji rosyjskiej pojawia się tajne założenie, że władza pochodzi od Boga. Rosyjscy Carowie (władcy samodzierżawia) panowali z woli Boga. Do tego na powrót nawiązuje Putin. Skoro władza Rosji pochodzi od Boga, to znaczy, że Rosja musi przeciwstawić się liberalnej demokracji Zachodu. 

Z drugiej strony mamy Chiny, gdzie sam władca był uważany za boga. Dlatego chiński władca posiada pełnię władzy i boską nieomylność. Władca niejako jest zmuszony do zabiegania i tworzenia potęgi państwa chińskiego. Musi więc dążyć do całkowitego uniezależnienia się od obcych wpływów. Stąd mamy dzisiaj koncepcję stworzenia chińskiej samodzielności. Chiny chcą i muszą uniezależnić się od Zachodu.

5 grudnia 2025

Upadek cywilizacyjny

Amerykanie postawili w końcu sprawę jasno: Dodano, że Europa zmaga się z "upadkiem cywilizacyjnym". Wszyscy już to widzą, ale europejscy lewacy są zupełnie zaślepieni. 

Jako filozof muszę się zastanowić, co spowodowało albo co doprowadziło, że Europa upada cywilizacyjnie. Pokazywałem poprzednio silną stronę rozwoju Europy w dawnych czasach, czyli kierowanie się zasadami realności (a nie wartościami). Co zatem spowodowało odejście od realności i poznawania tego, co rzeczywiste? Oczywiście ja wskazuję w tej kwestii na porzucenie poznania realności i przejście na myślenie o wszystkim (za sprawą Kartezjusza). Jak to się działo w wymiarze cywilizacyjnym? 

Otóż celem cywilizacyjnym w Europie było stworzenie doskonałego organizmu lub ustroju politycznego (państwo doskonałe). Początkowo ten cel dostrzegano w Państwie Rzymskim (Cesarstwie Rzymskim?). Ale upadek Rzymu doprowadził do zmiany koncepcji i przejścia na pozycje religijne, czyli stworzenie Królestwa Bożego, czyli państwa religijnego. Taki pomysł przyświecał Karolowi Wielkiemu, gdy tworzył Cesarstwo Rzymskie Narodu Germańskiego. Takie państwo trwało przez kolejne wieki. 

Tej koncepcji cywilizacyjnej była podporządkowana wizja historii. Uważano, że historia (społeczności ludzkiej) powinna zmierzać do stworzenia doskonałego państwa -- teraz już Królestwa Bożego. Taką koncepcję  prezentował Bossuet. Ale w XVIII wieku zanegowano rolę religii chrześcijańskiej, a tym samym dotychczasowy cel rozwoju historycznego. Trzeba było znaleźć jakąś nową propozycję. Francuski historyk i polityk Turgot wpadł na pomysł, że celem i sensem historii ma być postęp ludzkości. Nie zdawano sobie sprawy, że idea postępu nie określa żadnego realnego celu, gdyż cel musi być realnie widoczny na horyzoncie. Natomiast postęp pędzi w niewiadomym kierunku, bo nie da się go zadekretować prawnie. Co gorsze, tę ideę postępu połączono od razu z innymi ideami politycznymi -- wolności/równości/braterstwa. W takim ujęciu postęp ludzkości będzie w dalszej historii rozumiany coraz bardziej dowolnie (na podstawie wolności). Tak więc postępem staje się coś całkiem nowego, na zasadzie negacji dotychczasowego porządku. Dlatego Rewolucja Francuska zyskała miano czegoś radykalnie postępowego (sic!). 

Z biegiem czasu coraz trudniej było określić sensowny postęp cywilizacyjny ludzkości. Dlatego zaczęto poszukiwać tylko czegoś nowego i to nowego na gruncie antropologii politycznej, co doprowadziło do negacji minionej tradycji. Ze szczytem postępowych nowości mamy dzisiaj do czynienia w Europie, ale to wskazuje właśnie na upadek cywilizacyjny.

2 grudnia 2025

Ameryka oddała Chinom gospodarkę

Ameryka oddała Chinom podstawową gospodarkę wytwórczą, bo wydawało się im, że zdominują świat wysoką technologią (Big Tech). Ale okazało się, że ta podstawowa gospodarka stała się siłą napędową handlu z krajami rozwijającymi się (kiedyś trzeciego świata). Handlując ze wszystkimi Chiny zbudowały swoją pozycję gospodarczą i handlową. Uzależniły od siebie nawet Amerykę i Europę. Natomiast Amerykanie zbyt szybko przekazali rozwój technologii komunikacyjnej (przede wszystkim internet) w ręce prywatne. Prywatne firmy zrobiły niewyobrażalne kokosy na rozwoju urządzeń komputerowych i komunikacji internetowej, już bez udziału państwa amerykańskiego (ich dochody przekraczają już dochód PKB wielu poważnych krajów). Ponadto najlepsze prywatne umysły (vide Polacy) uciekły do tych firm. Dlatego Stany Zjednoczone straciły możliwość handlu ze światem wysoką technologią, gdyż państwa rozwijające się nie było na to stać. 

I nagle wszyscy się obudzili, gdy Chiny zawładnęły światową gospodarką (podobno mają już ponad 30% światowej produkcji). A cyber-technologię zdobyły i nadgoniły dzięki wytrwałej nauce i ciężkiej pracy. Powinniśmy się od nich uczyć.

Znakomity wykład

 Znakomity wykład polityczny pana Rokity.