24 stycznia 2026

Rozważania o polityce /9

Polityk to takie zoon politykon

Polityk to takie zoon politykon, czyli polityczne zwierzę lub politykujące zwierzątko. Zwierzęta zawsze walczą o swoją pozycję w stadzie. Politycy również walczą. Zwierzęta zostały wyposażone do walki przez naturę. Natomiast politycy używają do tego swojego myślenia, które dla człowieka wcale nie jest czymś naturalnym. Dlatego władza polityczna jest czymś sztucznym. Takim sztucznym tworem jest współczesna demokracja.

Człowiek otrzymał myślenie w spadku po Pierwszym Myślącym Umyśle. Ten Demon intelektu, jak by powiedział Mistrz Witkacy, zamącił w głowach wszystkich ludzi, a zwłaszcza polityków. Dlatego zachwycają się oni demokracją. Demon oderwał człowieka od jego realności (czyli osoby, którą otrzymał od Boga) i zepchnął go do poziomu zoologicznego. Dlatego demokratyczni politycy zaczęli naśladować rozwój ewolucyjny. Trzeba po prostu pokonać konkurentów.

W świecie zwierząt liczy się tylko rola przywódcy stada. Trzeba więc walczyć i pokonać wszystkich rywali. A wówczas zyskuje się władzę nad stadem. Czym dla zwierząt jest taka władza? Otóż chodzi o to, żeby można było dymać wszystkich, którzy się do tego nadają. Podobnie działają nasi politycy, a stado demokracji daje się potulnie wydymać. Ludzka wspólnota osobowa, czyli społeczeństwo narodowe, potrzebuje władzy mądrego i sprawiedliwego króla lub prezydenta, czyli kogoś naprawdę szlachetnego. To by znaczyło, że wspólnota społeczna powinna dążyć do życia szlachetnego, a nie folgować swoim przyjemnościom. Współczesna demokracja oferuje ludziom jedynie życie łatwe i przyjemne. Nie ma w niej niczego szlachetnego. I to jest dramat. Dramat polityczny.

                                      

W polityce nic nie jest w porządku

Jeżeli politycy posługują się hasłem: – człowiek jest najważniejszy (albo Polska jest najważniejsza), to wcale nie znaczy, że chodzi im o realnego człowieka. Dla polityków takie hasło oznacza zasłonięcie się odpowiednim wartościowaniem, które może przekonać obywateli. Przecież należy pokazać obywatelom wyborcom, że myślimy o człowieku. Mówimy im, że dla nas człowiek jest najważniejszą wartością i niestety tylko wartością. Tak naprawdę wartościowanie nie ma przełożenia na realność. Wartości stanowią bowiem jedynie nasze myślenie o czymś, co uznajemy za wartościowe. Ale myślenie nie dotyczy rzeczywistości, a dotyczy tylko czegoś pomyślanego (tego, co jest możliwe do pomyślenia). Dlatego polityczne hasła informują nas o tym, co politycy mogą sobie pomyśleć, lecz nie informują nas o tym, co oni będą robili, ponieważ faktyczne działania to zupełnie inna sprawa. Otóż z myślenia nie wynika w sposób konieczny żadne działanie. Dlatego politycy pokazują nam swoje myślenie a nie realność. Jedna z definicji powiada, że polityka jest sztuką rzeczy możliwych. Otóż rzeczy możliwych dotyczy właśnie nasze myślenie. Polityka jest więc umiejętnością myślenia o rzeczach możliwych. Jak zatem politycy mogą rządzić realnym społeczeństwem. Oni próbują stworzyć społeczeństwo możliwe do pomyślenia i tyle.

Jeśli chcemy zachować i ochronić własną realność powinniśmy wystrzegać się polityki i politycznego myślenia, gdyż polityka zamierza przekonać nas do poprawnego myślenia a nie do realnego działania. Dzisiaj tryumfy święci politologia, która ma za zadanie przekonać ludzi, że wszystko jest w porządku. W polityce nic nie jest w porządku. 

 

Polityka, czyli wybór mniejszego zła

Gdy przeczytałem sformułowaną wcześniej ocenę polityczną Generała, olśniło mnie, że polityka polega jednak na wyborze mniejszego zła, co potwierdzałyby również wypowiedzi prof. Staniszkis o Generale. Bo przecież taka definicja pasuje doskonale także do polityki Premiera, który przekonuje obywateli, że trzeba wybierać mniejsze zło. Jeżeli Premiera stać jedynie na wybieranie mniejszego zła, to dlatego nie zrobił dla Polski czegoś dobrego. Ponieważ wybór mniejszego zła stanowi tylko możliwość dobra. Ale z takiej możliwości nie wynika jeszcze dobro. Z możliwości może wynikać wszystko – albo zło albo dobro – albo zbrodnie, jak w przypadku Generała, albo … jakaś beznadziejna stabilizacja (no właśnie, jakoś nie mogę się doszukać tego dobra w przypadku Premiera).


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz