24 stycznia 2026

Rozważania o polityce /10

Jak zmusić polityków do działania?

Politycy zostali powołani do działania, a nie do debatowania. Natomiast nasi politycy potrafią tylko dyskutować w tv. Podyskutować to możemy sobie u cioci na imieninach, a w polityce potrzebne są działania. Rzeczywiste działania. Niestety politycy boją się działania jak diabeł święconej wody.

Dzisiaj cały rozwój Rzeczypospolitej zależy wyłącznie od działających obywateli. Władza niczego tutaj nie sprawia, ani nie ułatwia, a nawet zbyt wiele utrudnia. Po co nam taka władza, skoro społeczeństwo i tak musi działać na własną rękę. Musimy domagać się od władzy realnego działania. Niestety polityków trzeba zmuszać do działania, bo inaczej go unikają, gdyż tak im wygodnie. Jak zmusić polityków do działania?

Najpierw trzeba się wyzwolić od politycznego myślenia i zacząć myśleć o sobie. Trzeba umieć powiedzieć – NIE! – tym wszystkim bzdurom, którymi karmią nas politycy. Obywatele jako świadomi ludzi muszą odkryć własną osobową tożsamość i zacząć realizować osobowe potrzeby, a nie nabierać się na jakieś liberalne zachcianki.

To powinno zmusić polityków do zwrócenia uwagi na rolę osobowej wspólnoty w życiu społecznym. Społeczeństwo nie jest jakimś samoistnym tworem przyrodniczym. Ono musi mieć swoje podstawy w postaci wspólnoty rodzinnej, a dalej wspólnoty lokalnej, która stanowi krąg wspólnot rodzinnych zamieszkujących w danej miejscowości (lub na danym terenie), czy wreszcie wspólnoty narodowej lub wielu wspólnot narodowych zamieszkujących dany kraj.

Musimy domagać się od polityków uwzględnienia interesów społecznych tych wszystkich kręgów wspólnotowych – ze szczególnym podkreśleniem interesu wspólnoty rodzinnej. To powinien być polityczny priorytet. Bez zainteresowania się sytuacją wspólnoty rodzinnej nie ma mowy o jakimkolwiek rozwoju społecznym. Wszelkie wskaźniki ekonomiczne można odłożyć na bok. A za tym muszą iść interesy wspólnot lokalnych i regionalnych, które podlegają administracji państwowej i muszą być przez nią realizowane. Na koniec należy tworzyć i rozwijać interes narodowy lub wielonarodowy, który powinien być wyznaczony i realizowany w szkolnictwie, nauce i kulturze.

Trzeba nauczyć polityków patrzenia na wydarzenia społeczne w perspektywie personalistycznej. To znaczy, że należy wypracować kanon wartości osobowych służących rozwojowi człowieka, które powinny być obecne i realizowane w działaniach społecznych i politycznych. Taki kanon społeczny musi uwzględniać to, co dla osoby ludzkiej jest najważniejsze. Takim fundamentem życia osobowego człowieka jest moralność i religijność. Co byśmy nie usłyszeli na ten temat, to należy wyraźnie stwierdzić, że człowiek, jeśli chce pozostać osobą i trwać jako osoba, musi kierować się moralnością i religijnością. Wszystkie inne propozycje zmierzają do szybkiego lub powolnego zdepersonalizowania człowieka. Bez realności osoby człowiekowi pozostaje do dyspozycji sama świadomość, która nie znając i nie mając realnego działania, może zaprowadzić nas jedynie na manowce zdeprawowanego człowieczeństwa. 

Człowiek nie powinien się zdawać wyłącznie na swoją naturę, gdyż po upadku nasza natura oderwała się od osobowej aktywności i zmierza raczej do destrukcji człowieczeństwa niż do osiągania pełnej doskonałości. Budowanie wokół siebie wciąż nowych możliwości technicznych nie załatwia sprawy, ponieważ w żaden sposób nie prowadzi do doskonalenia człowieka. Posiadanie różnych wspaniałych i nowoczesnych gadżetów nie stanowi o byciu lepszym człowiekiem. „Więcej mieć” nigdy nie zmieni człowieka w „lepszym być”. Niestety rozwój konsumpcjonizmu przeszkadza w rozwoju moralnym i religijnym, albo spycha go na dalszy plan.

Dlatego albo wrócimy do zasad życia społecznego, albo nasze społeczeństwo będzie się chyliło ku upadkowi. Przecież już teraz sytuacja jest trudna. Nie wolno się co do tego oszukiwać. Trzeba w życiu społecznym przywrócić wartości personalistyczne, a nie jakiekolwiek inne. I to jest zadanie dla prawdziwych polityków. 


Bylejakość polityki

Wolność nie jest niezależnością od czegoś. Dla człowieka wolność jest sprawczą mocą działania. Człowiek jest wolny, gdy posiada rzeczywistą moc działania. Zatem człowiek jest wolny wtedy, gdy działa w akcie miłości, a nie wtedy, gdy działa bez ograniczeń. Wolność decyzji (liberum arbitrium) nie jest jeszcze realną wolnością. To jest tylko jakaś możliwość wolności. Możliwość nie stanowi nigdy realności.

Podobnie wolność narodu nie jest jego niezależnością od wpływów zewnętrznych, lecz rodzi się z działania pod wpływem miłości do Ojczyzny. Miłość Ojczyzny musi mieć jednak charakter osobowy. To nie może być zwykłe wychwalanie siebie lub swoich dokonań. To nie może być idealistyczne stawianie się ponad innymi. Miłość Ojczyzny musi ogarniać wszystkich rodaków. To powinna być afirmacja różnych pokoleń. Tych, które już przeminęły, ale także tych, które dopiero nadejdą. Tylko osobowa afirmacja i akceptacja spaja naprawdę różne pokolenia rodaków. Dlatego akceptując dokonania przeszłych pokoleń musimy się zatroszczyć o pokolenia następne, bo inaczej naród wyginie lub rozpłynie się w morzu demokratycznego społeczeństwa, czyli w potoku nijakości i bylejakości, czyli dowolnych możliwości.

Kiedyś obowiązywała szlachetność. Dziś preferuje się demokratyczną nijakość, bo to ułatwia rządzenie. Szlachetnymi może rządzić tylko ktoś najszlachetniejszy, czyli król. Nijakimi obywatelami może rządzić każdy, czyli ktoś najbardziej nijaki. Kim są demokratyczni przywódcy? Ile jest w nich szlachetności, a ile bylejakości? Polityka jest dziś banalnie nijaka. I chyba już nic się nie da zrobić. Niestety nie ma niczego bardziej  byle jakiego niż europejska demokracja. 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz