Polityka i etyka
Wszyscy chcielibyśmy żyć w doskonałym państwie. Już Platon
próbował wyprowadzić strukturę społeczną państwa z koncepcji etycznej. Również
Arystoteles dostrzegał potrzebę łączenia etyki z polityką. Obie dziedziny
stanowiły dla niego przykład wiedzy praktycznej – czyli wiedzy o życiu
człowieka, o życiu indywidualnym i społecznym. Arystoteles pojmował człowieka
zarazem jako zwierzę rozumne (animal rationale), jak i zwierzę polityczne (zoon
politykon). A to już znaczyło, że rozumność człowieka powinna przejawiać się w
działaniach politycznych i społecznych. Dlatego cnoty moralne stają się
jednocześnie zasadami życia politycznego i społecznego. To z kolei znaczy, że
polityka powinna się kierować zasadami etycznymi, czyli cnotami roztropności i
sprawiedliwości, męstwa i umiarkowania.
Trzeba teraz zapytać, dlaczego tak się nie dzieje, że polityka odeszła od zasad etycznych? Dlaczego polityka odrzuciła etykę? Czym w polityce zastąpiono etykę? Wydaje się, że dotykamy tutaj ważnego zagadnienia sprawowania władzy (utrzymania i nadużywania władzy). Gdy polityka zajęła się władzą, a nie dobrem obywateli, odeszła od etyki. A więc to nie sama polityka kłóci się z etyką. To władza lub sprawowanie władzy pomija etykę. Dlaczego tak się dzieje?
Otóż polityka w pewnym momencie historii została uznana za próbę zdobycia władzy. Oczywiście takie działania były podejmowane od początku ludzkiej cywilizacji. Ale zawsze były krytykowane i odrzucane. Jednak w pismach Machiavellego znalazły one swoje teoretyczne uzasadnienie. Zdobycie władzy jako skuteczność polityczna zyskało w ten sposób podbudowę intelektualną. Zaczęto od tej pory snuć rozważania o tym, jak zdobywać władzę i jak tę władzę utrzymywać.
Chęć panowania i posiadania władzy była obecna w społeczeństwie ludzkim od początku. Historia pokazuje nam mnóstwo takich przykładów. Wszystkie one są oparte na stosowaniu na gruncie społecznym przemocy (zbrodni lub wojny), a nie na stosowaniu etyki. Teoria Machiavellego jasno uzasadnia, że do zdobycia i utrzymania władzy potrzebna jest przemoc. Jest to uznanie przemocy jako zasady społecznej, a zarazem odrzucenie etyki. Powstaje pytanie, czy to jest jeszcze polityka, czy panowanie przemocy (dyktatura)? Teoretycy przemocy (przede wszystkim rewolucjoniści marksistowscy, ale także teoretyk wojny Clausewitz) odpowiedzą, że tak. Ale filozofowie odpowiedzą, że nie.
Polityka jest umiejętnością rządzenia ludźmi. Raz mówi się o społeczeństwie, a raz o państwie. Ale wydaje się, że chodzi tu po prostu o szeroką wspólnotę ludzi. Jak zarządzać ludzkimi działaniami, aby mogły się one skupić na wspólnym celu, na wspólnym dobru.
W starożytności etyka miała uczyć, co jest dobre dla człowieka, dla każdego pojedynczego człowieka z osobna. Takie dobro wiązano z ludzką naturą. Natomiast polityka miała wykraczać poza tą jednostkową perspektywę. Polityka miała ukazywać człowiekowi dobro wspólne – coś, co można osiągnąć we wspólnym działaniu wielu ludzi. Dlatego etyka przeplatała się z polityką, a antropologia z teorią społeczną (kiedyś z teorią państwa doskonałego, a dziś powiemy, że z socjologią). Niekiedy uważano, że sam twór społeczny w postaci państwa (ustroju społecznego) jest takim dobrem wspólnym, czyli czymś doskonalszym od dobra lub szczęścia poszczególnych ludzi.
Jak jednak wygląda sprawa dobra indywidualnego i dobra wspólnego (lub społecznego) z dzisiejszej perspektywy? W minionych czasach utylitaryzm uważał, że korzyści indywidualne sumują się w jakiś ogólny dobrobyt społeczny. Rozwój interesów jednostkowych przyczynia się do wypracowania interesu ogólnospołecznego, czyli do dorobku społecznego – ekonomicznego i kulturalnego. Jest w tym z pewnością jakaś racja. Ale czy etyka ma zajmować się dorobkiem indywidualnym, a polityka dorobkiem ogólnospołecznym?
Etyka jest związana z duchowością człowieka. Będzie się starała pokazać, jak tę ludzką duchowość rozwijać. Etyka musi nam pokazać, jakie są zasady rozwoju duchowego człowieka i jakie są zasady moralnego postępowania. Etyka więc bada duchowe życie człowieka. Bada i pokazuje to, co rządzi życiem duchowym człowieka.
A jeśli jest mowa o rządzeniu i kierowaniu, to zbliżamy się już do polityki. Polityka powinna więc służyć rozwojowi duchowemu całego społeczeństwa. Każdy człowiek wybiera swoją drogę rozwoju. Dopiero rozwój wszystkich jednostek (a nie tylko pewnych grup) może decydować o rozwoju społecznym danego społeczeństwa. Każdy człowiek sam decyduje o swoim rozwoju. Ludzie wybierają różne drogi rozwoju. Dlatego na gruncie społecznym wszystkie te sposoby samorealizacji mogą się uzupełniać i jednoczyć. Już nie muszę rozwijać się we wszystkich dziedzinach życia. Mogę zrealizować swoje najlepsze talenty, mając nadzieję, że inni pomogą mi w pozostałych sprawach i dziedzinach.
Jednak to etyka poszukuje ludzkiego dobra. Zastanawia się i rozważa, co jest prawdziwym dobrem człowieka. To etyka identyfikuje dobro. I w tym względzie etyka ma niepodważalną przewagę nad polityką. Tylko etyka ma możliwość (czyli odpowiednie narzędzia) dotarcia do realnego dobra człowieka. Polityka może jedynie z tego skorzystać, ale nie jest w stanie dać własnego rozwiązania. Jeśli zaś polityka chce to robić, to staje się ideologią. A to znaczy, że próbuje narzucać ludziom, czyli obywatelom, jakieś swoje wymyślone rozwiązania. Polityka musi uszanować rozstrzygnięcia etyczne. Polityka powinna więc korzystać z ustaleń etyki i antropologii.
Etyka personalistyczna wskazuje na osobową godność człowieka. Osobowa godność oznacza szczególną rangę bytu ludzkiego. Godność określa jednocześnie bezwzględny charakter dobra zawartego w człowieku. Człowiek jest wtedy pojmowany jako dobro bezwzględne, które należy cenić i uszanować dla niego samego. Potocznie mówimy, że człowiek jest wartością bezwzględną. To znaczy, że uważamy go za pełne i doskonałe dobro samo w sobie. Dlatego etyka podpowiada nam, że człowiek powinien być zawsze celem naszych działań, a nie środkiem do celu (czyli narzędziem). Głosił to już Kant.
Jeśli teraz wykorzystamy te ustalenia na terenie polityki, to okaże się, że jest ona lub powinna być służbą człowiekowi na gruncie społecznym. Przede wszystkim działania społeczne (wspólnotowe) powinny być zwrócone na człowieka, a nie na zysk czy produkcję. To sam człowiek musi być celem działań społecznych (politycznych). Polityka powinna dążyć do zapewnienia człowiekowi (każdemu człowiekowi, czyli każdemu obywatelowi) możliwości rozwoju duchowego i spełnienia osobowego.
Rozwój osobowy człowieka polega na moralności. Człowiek rozwija się żyjąc i postępując moralnie. Człowiek musi się nauczyć moralnego działania. Musi się nauczyć, co to jest prawda, dobro i piękno. Musi się nauczyć, czym jest kontemplacja, sumienie i upodobanie, czyli musi poznać, jak możemy dotrzeć do realnego dobra, piękna i prawdy. Człowiek musi się nauczyć, jak żyć mądrze, to jest, jak odkrywać i realizować ludzką godność. Człowiek musi się nauczyć, jak kształtować w sobie cnoty moralne, jak rozwijać moralną prawość. Bez tego wszystkiego nie będzie rozwoju duchowego. Bez tego nie ma mowy o jakimkolwiek rozwoju osobowym lub spełnieniu swego człowieczeństwa.
Człowiek próbuje rozwijać się i realizować w życiu zawodowym (albo nawet w jakimś hobby), ale to nie jest rozwój osobowy i moralny. Aby spełnić swoje człowieczeństwo człowiek musi w pełni stać się osobą. Osobowe fieri dokonuje się poprzez moralność i religijność. Dopiero postępując moralnie działamy jako osoba (jako osobowy podmiot). Działania osobowe są bezinteresowne. Bezinteresownie możemy człowieka kochać, możemy mu ufać i wierzyć w niego. Mamy wówczas do czynienia ze szczególną postacią aktywności. Wiara, miłość, nadzieja mają postać daru. Gdy stają się doskonałym darem, wtedy osiągają wymiar osobowy. Prawdziwa osobowa miłość jest darem. Tylko ona jest w stanie dotrzeć do osobowego dobra człowieka. Tylko osobowa miłość może osiągnąć osobowe dobro. Tylko ona jest zdolna przyjąć i zaafirmować osobę człowieka, jej godność. Dopiero wówczas pokochamy człowieka bezwzględnie i bezinteresownie. Pokochamy go dla niego samego, dla jego prawdy, dobra i piękna. Pokochamy człowieka dla jego wyjątkowości. Pokochamy go w całej jego realności. Pokochamy wtedy realnego człowieka, czyli bliźniego, który żyje obok nas.
Polityka oparta na zasadach etycznych staje się służbą człowiekowi. Polityka ma służyć człowiekowi. Ale polityka musi również rozumieć, dlaczego powinna służyć człowiekowi (obywatelowi). Polityka musi czerpać wiedzę o człowieku od etyki i antropologii (filozofii człowieka), bo tylko te nauki mogą ukazać jej pełnego człowieka, realnego człowieka. Tylko one mogą ukazać godność człowieka.
Człowiek odarty z godności lub jej pozbawiony staje się celem przemocy i
manipulacji. Jeśli nie przyjmiemy i nie uznamy szczególnej rangi człowieka,
jeśli nie uznamy jego godności jako dobra nadrzędnego, to nasze działania
polityczne staną się niesprawiedliwe, gdyż będą pozbawione prawości i
słuszności, będą pozbawione sprawiedliwości. Niesprawiedliwa polityka staje się
uciskiem dla człowieka. Człowiek uciskany jest zdolny do buntu, nawet do walki
z władzą, gdyż taki człowiek walczy o swoja godność domagając się
sprawiedliwości, chleba (czyli godziwego życia) i wolności.
Polityka ma służyć człowiekowi. Celem działań politycznych ma być człowiek ze swoją realnością. Tym celem ma być człowiek zintegrowany w swoim życiu duchowym i cielesnym. Człowiek potrzebuje pełnego rozwoju swojej osoby. Ta osoba przejawia się na poziomie duchowym, ale także na poziomie cielesnym. Ta osoba przejawia się w doskonałości serca i umysłu, ale również w doskonałości życia, czyli w płodności. Służąc człowiekowi musimy służyć całemu człowiekowi, chociaż i tak każdy rozwija w sobie jakiś szczególny aspekt człowieczeństwa. Dlatego polityka nie może rozwijać tylko wybranych aspektów życia społecznego. Nie można rozwijać zdrowia kosztem nauki i kultury. Nie można wspierać ekonomii kosztem opieki zdrowotnej. Nie można rozwijać przemysłu kosztem rolnictwa albo rolnictwa kosztem kształcenia dzieci i młodzieży. Trzeba mieć na względzie wszystkie aspekty życia społecznego, przy zachowaniu naturalnej hierarchii.
Etyka pokazuje nam, jak dotrzeć do prawdy i dobra, jak znaleźć realną prawdę i realne dobro. Etyka nie goni za sławą i sukcesem. Etyka nie szuka władzy i przemocy. Etyka nie potrzebuje panowania. Etyka wprost odrzuca panowanie nad człowiekiem wybierając służbę człowiekowi. Etyka potrzebuje kontemplacji i sumienia, a nie kampanii reklamowych i „PR-oskich”. Etyka wreszcie potrzebuje mądrości, aby ukazać nam człowieka w pełnym blasku prawdy i dobra (także piękna).
Jeśli dzisiaj polityka odrzuci to wszystko porzucając etykę, to stanie się utrapieniem człowieka, utrapieniem obywateli. Wówczas polityka stanie się zwykłą manipulacją elit rządzących, „krwawą walką” psychologiczną o władzę (aż po rzucanie „mięsem” słownym). Stanie się panowaniem oświeconych elit nad „ciemną masą” (albo nawet „ciemnogrodem”) zwykłych ludzi. Z taką polityką należy się rozstać. Trzeba skreślić nieetycznych polityków, nawet jeśli miałaby upaść cała polityka państwa. Trzeba oczyścić pole wspólnego działania społecznego. Trzeba od podstaw budować życie społeczne i polityczne.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz