Podstawą wolności
gospodarowania, czyli swobody ludzkiego działania, jest własność prywatna.
Prawo do własności prywatnej gwarantuje przede wszystkim własność środków
produkcji. Mieliśmy już przykład teorii ekonomicznej (właściwie ideologii)
marksistowskiego komunizmu, która zwalczała własność środków produkcji.
Oczywiście w tamtych czasach dotyczyło to gospodarki produkcyjnej, czyli
wytwarzania potrzebnych produktów. Okazało się, że komunistyczna gospodarka
była skazana na wieczne niedobory zamiast dobrobytu.
Dzisiaj sytuacja uległa
radykalnej zmianie, ponieważ teoria ekonomii liberalnej (zamiast sensownego
gospodarowania) oparta jest na maksymalizacji zysku, co prowadzi do
preferowania handlu możliwościami i co za tym idzie, porzucenia produkcji. W
tym kierunku podąża nawet świat usług, które przestają być wytwórcze i
produkcyjne, a stają się tworzeniem nowych możliwości działania. Toteż człowiek
(ludzie) tworzy dziś raczej same możliwości działania niż wytwarza realne
produkty. W krajach rozwiniętych gospodarka realnej produkcji stanowi nie
więcej niż połowę PKB. Dużo większą część stanowi bowiem „produkcja wirtualna”
(zob. największe światowe firmy jak Google, Facebook czy Amazon). Powstaje w
ten sposób jakaś nowa sfera kulturowa (swoista cyber-kultura, czyli
postmodernistyczny świat bez wartości). Nawet jeśli ta nowa popkultura nie
służy rozwojowi osobowości człowieka, to i tak najważniejszy jest zysk
mocodawców.
Wydaje się, że w takim
nowoczesnym cyber-świecie znika kwestia własności środków produkcji, skoro nie
ma już realnej produkcji. To, co staje się tutaj ważne to prawo dostępu do
cyber-przestrzeni, czyli posiadanie własnego sprzętu umożliwiającego wejście do
gry. Okazuje się, że nowa „gospodarka” staje się grą, ale jest to raczej gra
interesów wielkich firm, które organizują samą grę.
Dlatego dzisiaj przestaje
się liczyć produkcja, zaś najważniejsza staje się gra rynkowa. Co ciekawe,
ludzie bardzo chętnie uczestniczą w takiej grze. Jak w każdej grze raz się
wygrywa a raz przegrywa. Liczy się zatem sama gra, to, że jesteś w grze. Tyle
tylko, że człowiek uwikłany w taką dowolną grę rynkową, traci poczucie własnej
realności (i może nawet własnej godności). Staje się jedynie zwykłym pionkiem
do gry na planszy cyber-świata. Na koniec traci nawet świadomość, że powinien
rzucić znowu kostką do gry, żeby posunąć się dalej do przodu. Ostatecznie kostką
będą rzucać zarządcy cyber-świata. A wtedy stajesz się jedynie elementem
Matrixa.
Wiem, że ekonomiści zaraz
zaprotestują i powiedzą, że dzisiaj głównym środkiem produkcji jest wiedza a
nie narzędzia i maszyny. Oczywiście to fakt, tylko kto tak naprawdę zdaje sobie
sprawę (ekonomiści na pewno nie), że wiedza nie jest myśleniem a myślenie nie
jest wiedzą. Otóż wiedza powstaje na podstawie poznania realności (wszystko
jedno czy chodzi tu o realne rzeczy jako byty substancjalne, czy o fakty jako
realne zdarzenia i działania). Natomiast myślenie prowadzi na ogół do tworzenia
ideologii. Wystarczy spojrzeć na współczesną naukę (dotyczy to zwłaszcza nauk o
człowieku), żeby się przekonać, ile mamy tutaj ideologii a ile wiedzy. Niestety
to samo dotyczy ekonomii opisującej działalność człowieka (czy tylko opisującej
struktury ekonomiczne?). Mieliśmy już ekonomię socjalizmu, teraz mamy ekonomię
liberalnego kapitalizmu, jednak są to jedynie ideologiczne twory, które nie
dotyczą w żaden sposób działalności gospodarczej ludzi (każdego pojedynczego
człowieka).
Co więc możemy z tym
zrobić? Przede wszystkim trzeba pozwolić działać pojedynczym ludziom. Każdy
człowiek jest w stanie ocenić, co potrafi zrobić i dokonać sam, a do czego z
kolei konieczna jest współpraca i współdziałanie. Poza tym każdy człowiek sam
najlepiej zna i rozumie swoje potrzeby czy marzenia. Niech więc każdy ma
możliwości zadbania sam o siebie i realizacji własnych uzdolnień. Nikt nie ma
prawa nam mówić, czego mamy chcieć albo do czego powinniśmy dążyć. Przecież to
każdy człowiek jest panem i władcą swoich czynów i dokonań. Każdy powinien
rozliczyć się z tego sam przed sobą (czyli przed swoim sumieniem). Taka ocena
jest przejawem dojrzałości i odpowiedzialności działającego podmiotu, jakim
jest człowiek. Do tego dawniej skłaniała człowieka obowiązująca moralność
będąca duchową (formalną) podstawą działania i zarazem oceną tego działania.
Człowiek jako działający podmiot, czyli osoba, był zobowiązany do kierowania
się moralnością.
Ale kiedy moralność uznano
arbitralnie za zbyteczne obciążenie ludzkiego życia i działania, wtedy wszystko
uległ radykalnej zmianie. Stwierdzono, że człowiek jest wolny i musi działać na
zasadzie wolności. Przecież to tak pięknie brzmi, gdy wołamy, że człowiek jest
wolny. Że ja jestem wolny i mogę robić to, co zechcę. Nikt jednak nie zapytał,
czym mamy wtedy napędzać swoje chcenie. Zapomniano (a może nie chciano
wiedzieć), że wolność nie ma żadnej mocy sprawczej. Toteż stwierdzono, że tym
napędem będzie teraz sama wolność. Jaka wolność? No przecież mamy wolność
myślenia, a zatem to myślenie będzie napędzało nasze chcenie. Znowu jednak nie
zwrócono uwagi, że myślenie nie jest poznaniem ani wiedzą. Myślenie zrodziło
się bowiem z negacji realności, co wyraźnie pokazują poglądy Kartezjusza i
Kanta. Naszym chceniem będzie więc kierowało myślenie, a myślenie skieruje nas
od razu w stronę możliwości a nie realności (bo realności po prostu nie zna).
Dlatego współczesny postmordernizm stworzył dla człowieka świat nierealnych
możliwości, powodując w ten sposób destrukcję tego, co w samym człowieku jest
realne. Odrzuca się podmiotowość osoby oraz podmiotowość życia stawiając na
tworzenie nowej natury człowieka jako czegoś całkowicie wymyślonego. Mamy więc
do czynienia z ideologią dotyczącą człowieka, a nie z poznaniem lub wiedzą o
człowieku i jego realności.
Otóż tym, co jest w
człowieku centrum realności, to podmiotowość istnienia. Obejmuje ona dwie sfery
– podmiotowość osoby oraz podmiotowość życia. Te podmioty istnieniowe
przyczynują i wyznaczają rzeczywistość naszej natury, czyli duchowość i
cielesność (duszę i ciało). Rzeczywista działalność człowieka musi zadbać o
rozwój zarówno duchowości jak i cielesności. Rozwój duchowości zależy od
aktywności osobowej. Osobowe akty kontemplacji, sumienia i upodobania doskonalą
nasze władze duchowe, co stanowi rozwój osobowości człowieka (naszej
podmiotowości duchowej). Z kolei akty życia (egzystencjalnej mocy ożywczej)
doskonalą nasze zdolności cielesne (różne narządy i funkcje są scalane w jeden
żywy organizm, który może działać i poruszać się w środowisku przyrodniczym).
Nie wolno narzucać człowiekowi wymyślonych zachowań czy działań społecznych jako jedynej drogi postępu i rozwoju.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz