30 stycznia 2026

O realnej gospodarce człowieka /3

Podstawą wolności gospodarowania, czyli swobody ludzkiego działania, jest własność prywatna. Prawo do własności prywatnej gwarantuje przede wszystkim własność środków produkcji. Mieliśmy już przykład teorii ekonomicznej (właściwie ideologii) marksistowskiego komunizmu, która zwalczała własność środków produkcji. Oczywiście w tamtych czasach dotyczyło to gospodarki produkcyjnej, czyli wytwarzania potrzebnych produktów. Okazało się, że komunistyczna gospodarka była skazana na wieczne niedobory zamiast dobrobytu.

Dzisiaj sytuacja uległa radykalnej zmianie, ponieważ teoria ekonomii liberalnej (zamiast sensownego gospodarowania) oparta jest na maksymalizacji zysku, co prowadzi do preferowania handlu możliwościami i co za tym idzie, porzucenia produkcji. W tym kierunku podąża nawet świat usług, które przestają być wytwórcze i produkcyjne, a stają się tworzeniem nowych możliwości działania. Toteż człowiek (ludzie) tworzy dziś raczej same możliwości działania niż wytwarza realne produkty. W krajach rozwiniętych gospodarka realnej produkcji stanowi nie więcej niż połowę PKB. Dużo większą część stanowi bowiem „produkcja wirtualna” (zob. największe światowe firmy jak Google, Facebook czy Amazon). Powstaje w ten sposób jakaś nowa sfera kulturowa (swoista cyber-kultura, czyli postmodernistyczny świat bez wartości). Nawet jeśli ta nowa popkultura nie służy rozwojowi osobowości człowieka, to i tak najważniejszy jest zysk mocodawców.

Wydaje się, że w takim nowoczesnym cyber-świecie znika kwestia własności środków produkcji, skoro nie ma już realnej produkcji. To, co staje się tutaj ważne to prawo dostępu do cyber-przestrzeni, czyli posiadanie własnego sprzętu umożliwiającego wejście do gry. Okazuje się, że nowa „gospodarka” staje się grą, ale jest to raczej gra interesów wielkich firm, które organizują samą grę.

Dlatego dzisiaj przestaje się liczyć produkcja, zaś najważniejsza staje się gra rynkowa. Co ciekawe, ludzie bardzo chętnie uczestniczą w takiej grze. Jak w każdej grze raz się wygrywa a raz przegrywa. Liczy się zatem sama gra, to, że jesteś w grze. Tyle tylko, że człowiek uwikłany w taką dowolną grę rynkową, traci poczucie własnej realności (i może nawet własnej godności). Staje się jedynie zwykłym pionkiem do gry na planszy cyber-świata. Na koniec traci nawet świadomość, że powinien rzucić znowu kostką do gry, żeby posunąć się dalej do przodu. Ostatecznie kostką będą rzucać zarządcy cyber-świata. A wtedy stajesz się jedynie elementem Matrixa.

Wiem, że ekonomiści zaraz zaprotestują i powiedzą, że dzisiaj głównym środkiem produkcji jest wiedza a nie narzędzia i maszyny. Oczywiście to fakt, tylko kto tak naprawdę zdaje sobie sprawę (ekonomiści na pewno nie), że wiedza nie jest myśleniem a myślenie nie jest wiedzą. Otóż wiedza powstaje na podstawie poznania realności (wszystko jedno czy chodzi tu o realne rzeczy jako byty substancjalne, czy o fakty jako realne zdarzenia i działania). Natomiast myślenie prowadzi na ogół do tworzenia ideologii. Wystarczy spojrzeć na współczesną naukę (dotyczy to zwłaszcza nauk o człowieku), żeby się przekonać, ile mamy tutaj ideologii a ile wiedzy. Niestety to samo dotyczy ekonomii opisującej działalność człowieka (czy tylko opisującej struktury ekonomiczne?). Mieliśmy już ekonomię socjalizmu, teraz mamy ekonomię liberalnego kapitalizmu, jednak są to jedynie ideologiczne twory, które nie dotyczą w żaden sposób działalności gospodarczej ludzi (każdego pojedynczego człowieka).

Co więc możemy z tym zrobić? Przede wszystkim trzeba pozwolić działać pojedynczym ludziom. Każdy człowiek jest w stanie ocenić, co potrafi zrobić i dokonać sam, a do czego z kolei konieczna jest współpraca i współdziałanie. Poza tym każdy człowiek sam najlepiej zna i rozumie swoje potrzeby czy marzenia. Niech więc każdy ma możliwości zadbania sam o siebie i realizacji własnych uzdolnień. Nikt nie ma prawa nam mówić, czego mamy chcieć albo do czego powinniśmy dążyć. Przecież to każdy człowiek jest panem i władcą swoich czynów i dokonań. Każdy powinien rozliczyć się z tego sam przed sobą (czyli przed swoim sumieniem). Taka ocena jest przejawem dojrzałości i odpowiedzialności działającego podmiotu, jakim jest człowiek. Do tego dawniej skłaniała człowieka obowiązująca moralność będąca duchową (formalną) podstawą działania i zarazem oceną tego działania. Człowiek jako działający podmiot, czyli osoba, był zobowiązany do kierowania się moralnością.

Ale kiedy moralność uznano arbitralnie za zbyteczne obciążenie ludzkiego życia i działania, wtedy wszystko uległ radykalnej zmianie. Stwierdzono, że człowiek jest wolny i musi działać na zasadzie wolności. Przecież to tak pięknie brzmi, gdy wołamy, że człowiek jest wolny. Że ja jestem wolny i mogę robić to, co zechcę. Nikt jednak nie zapytał, czym mamy wtedy napędzać swoje chcenie. Zapomniano (a może nie chciano wiedzieć), że wolność nie ma żadnej mocy sprawczej. Toteż stwierdzono, że tym napędem będzie teraz sama wolność. Jaka wolność? No przecież mamy wolność myślenia, a zatem to myślenie będzie napędzało nasze chcenie. Znowu jednak nie zwrócono uwagi, że myślenie nie jest poznaniem ani wiedzą. Myślenie zrodziło się bowiem z negacji realności, co wyraźnie pokazują poglądy Kartezjusza i Kanta. Naszym chceniem będzie więc kierowało myślenie, a myślenie skieruje nas od razu w stronę możliwości a nie realności (bo realności po prostu nie zna). Dlatego współczesny postmordernizm stworzył dla człowieka świat nierealnych możliwości, powodując w ten sposób destrukcję tego, co w samym człowieku jest realne. Odrzuca się podmiotowość osoby oraz podmiotowość życia stawiając na tworzenie nowej natury człowieka jako czegoś całkowicie wymyślonego. Mamy więc do czynienia z ideologią dotyczącą człowieka, a nie z poznaniem lub wiedzą o człowieku i jego realności.

Otóż tym, co jest w człowieku centrum realności, to podmiotowość istnienia. Obejmuje ona dwie sfery – podmiotowość osoby oraz podmiotowość życia. Te podmioty istnieniowe przyczynują i wyznaczają rzeczywistość naszej natury, czyli duchowość i cielesność (duszę i ciało). Rzeczywista działalność człowieka musi zadbać o rozwój zarówno duchowości jak i cielesności. Rozwój duchowości zależy od aktywności osobowej. Osobowe akty kontemplacji, sumienia i upodobania doskonalą nasze władze duchowe, co stanowi rozwój osobowości człowieka (naszej podmiotowości duchowej). Z kolei akty życia (egzystencjalnej mocy ożywczej) doskonalą nasze zdolności cielesne (różne narządy i funkcje są scalane w jeden żywy organizm, który może działać i poruszać się w środowisku przyrodniczym).

Nie wolno narzucać człowiekowi wymyślonych zachowań czy działań społecznych jako jedynej drogi postępu i rozwoju. 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz