Antropologia polityczna
30 stycznia 2026
O realnej gospodarce człowieka /1
Powrót do realnej gospodarki. Żeby
powrócić do realnej gospodarki, trzeba wrócić do gospodarowania. Człowiek od
początku swej historii gospodarzył na tej ziemi. To ludzkie gospodarowanie
służyło przede wszystkim do zaspokojenia potrzeb naturalnych. Można powiedzieć,
że gospodarowanie było naturalną troską o człowieka.
Gospodarowanie
było racjonalnym działaniem zmierzającym do wykorzystania naturalnych zasobów
ziemi (zasobów przyrodniczych). Cały rozwój cywilizacyjny był oparty na mądrym
gospodarowaniu. Potrzeby naturalne wyznaczały zakres gospodarki domowej. Tak
więc sposoby gospodarowania rozwijały się wraz ze wzrostem potrzeb człowieka.
Człowiek nieustannie wzbogacał swoje potrzeby naturalne (pożywienie i mieszkanie)
oraz potrzeby duchowe (zdobywanie wiedzy i umiejętności oraz oczywiście
rozrywka i zabawa). Gospodarowanie szło w parze z cyklem przyrodniczym (pory
dnia i pory roku). Taka naturalna gospodarka była stosowana powszechnie. Tę
realną gospodarkę wspierał handel, który obejmował różne wytwarzane przedmioty
i produkty.
Ale trzeba jasno
zaznaczyć, że gospodarowanie nigdy nie było handlem, natomiast handel nigdy nie
zastępował gospodarowania. Niemniej handel zaczął zyskiwać coraz większe
znaczenie. Aż zawładnął całym światem. Musimy pamiętać, że to handel
doprowadził do podbojów kolonialnych, a już szczytowym osiągnięciem stał się
handel niewolnikami z Afryki. Była to bardzo gorzka lekcja ekonomii właśnie
jako ekonomicznej zachłanności. Lekcja, którą powinniśmy zapamiętać na zawsze.
Handel zawsze kierował się zyskiem, a z drugiej strony handlowanie nauczyło
nas, że można sprzedać wszystko, jeśli tylko znajdzie się nabywca.
Teorie ekonomiczne
wyrastały nie na zasadach gospodarowania, lecz na zasadach handlowania.
Ekonomia zamierzała podporządkować gospodarowanie rygorom handlowym. To
doprowadziło dzisiaj do tego, że wszystko stało się handlem, czyli ekonomią.
Zniknęło więc gospodarowanie i realna gospodarka, znikają zasady
gospodarowania. A co za tym idzie, zniknęła troska o człowieka i jego życie.
Nikt już nie troszczy się o ludzką pracę. Praca stała się zwykłym towarem,
którym handluje się na wolnym rynku ekonomicznym.
Dziś nie ma już
gospodarki, a jedynie panuje ekonomia (różne teorie ekonomiczne). Ludzie, którzy
chcieliby jeszcze gospodarować w trosce o innych, stają się podejrzani i
zwalczani przez państwo. Świetnym przykładem był pewien piekarz, który rozdawał
chleb niesprzedany. Został zniszczony przez system podatkowy, czyli w zgodzie z
zasadami ekonomii. I oczywiście wbrew zasadom gospodarności.
Człowiek posiada od
wieków te same potrzeby naturalne i duchowe. Wydawałoby się, że tutaj nie ma co
kombinować. Ale handlowa ekonomia szybko zrozumiała, że trzeba wprowadzić
handel nowymi potrzebami. Trzeba tylko stworzyć odpowiednie produkty, które
zaspokoją różne wymyślone potrzeby i namówić ludzi do kupowania tego towaru.
Tak powstała reklama nazywana dźwignią handlu. Okazuje się, że człowiekowi
można sprzedać wszystko, byle to było dobrze zareklamowane. Zawsze można mu
wmówić, że jest tego wart.
Człowiek zapomina, że
jest wart tyle, ile godności zdoła zachować. Dziś jednak zbyt łatwo sprzedajemy
swoją godność za różne wątpliwe przyjemności. Wmówiono nam, że życie ma być
łatwe i przyjemne. A życie po prostu jest trudne. Ale to jest trudne dobro
(bonum arduum), a nie łatwa przyjemność. Życie nigdy nie będzie łatwą
przyjemnością.
Prawdziwą własnością
człowieka jest jego osoba. Dlatego musisz pamiętać, że tylko osoba jest
naprawdę twoja. Wszystkim innym właściwie się posługujemy i zarządzamy. Nawet
dusza i ciało służą do ekspozycji ludzkiej osoby. Natomiast sama osoba nie
służy już do niczego. Ona po prostu jest i istnieje. Jest Tobą i tyle. Ale to
znaczy, ze twoja osoba jest takim dobrem, które nie służy już do niczego
innego. Osoba jest w tobie czymś bezwzględnym i niezależnym od zewnętrznych
uwarunkowań. Osoba jest ostatecznym warunkiem Ciebie samego.
Albo więc będziesz osobą,
czyli sobą, jako całkowicie wolnym i niezależnym podmiotem życia i działania,
który daje ci siłę do zmagania się ze wszystkimi trudnościami życia. Albo
staniesz się sprzedawczykiem samego siebie, który potrafi przehandlować
wszystkie wartości dla przyjemności swojej lub nie swojej. Podobnie jak palacze
papierosów przekonują, że palą dla przyjemności. Ciekawe czyjej? Ale cóż,
człowiek lubi uzasadniać swoje własne przyzwyczajenia.
Pamiętaj, naprawdę
niezależna jest Twoja Osoba. Twoje przyjemności są jedynie przyzwyczajeniami i
uzależnieniami, i niczym więcej. Dlatego powinieneś oddać działalność w ręce
swojej osoby. Ona najlepiej zagospodaruje twoje możliwości i zdolności. Musisz
się zastanowić i stwierdzić, co najlepiej służy Twojej Osobie. Musisz poczuć
godność Osoby. Musisz doświadczyć pełnej realności Osoby. Dopiero wówczas
zdobędziesz szacunek dla samego siebie. I wtedy zaczniesz mądrze działać.
Będziesz mógł gospodarować własnymi zasobami. Zdołasz zagospodarować swoją
pracę dla drugiego człowieka i dla siebie samego. Zaczniesz w ogóle
gospodarować, a nie tylko handlować swoimi przyjemnościami. Dzisiaj człowiek
chciałby nakupić jak najwięcej przyjemności. A przecież tak naprawdę potrzebuje
osobowego dobra, osobowej prawdy i osobowego piękna. Tego nie można kupić za
żadne pieniądze. Można to jednak osiągnąć we współdziałaniu z innymi osobami.
Gospodarowanie jest właśnie takim współdziałaniem. Ono dotyczy przede wszystkim
innych ludzi. Gospodarowanie polega na współpracy dla dobra wspólnego, dlatego
stanowi troskę o drugiego człowieka. Powinniśmy się troszczyć zwłaszcza o tych
najsłabszych.
Takie troskliwe
współdziałanie nie niszczy relacji osobowych, lecz właśnie się na nich buduje.
Dlatego jest człowiekowi pomocne w utrwalaniu i podtrzymywaniu relacji
osobowych. Przecież głównym celem człowieka jest nawiązywanie i podtrzymywanie
relacji osobowych, ponieważ na tym polega osobowy rozwój człowieka. Życie
człowieka spełnia się w relacjach, które tworzą wspólnotę osobową. Wszystkie
gadżety, które możemy sobie kupić, ani o włos nie poszerzają naszego
człowieczeństwa. Natomiast handlowanie swoimi potrzebami i przyjemnościami
prowadzi wprost do zniszczenia relacji osobowych. Taki człowiek pozostaje
bowiem sam ze swoimi przyjemnościami, albo już uzależnieniami. Ciągle za nimi
goni nie dostrzegając wokół siebie innych realnych osób.
Podstawowym środowiskiem
człowieka jest wspólnota osób, a nie przyroda lub kultura (a na pewno już nie
supermarket). To są dopiero drugorzędne rzeczy. Dlatego prawdziwe
gospodarowanie ma miejsce na gruncie wspólnoty rodzinnej. Zobaczmy teraz, jak
wygląda sprawa gospodarstwa domowego.
Czymś najbardziej realnym
jest gospodarstwo domowe. Czym jest gospodarstwo domowe? Może to być służba
człowiekowi zabiegająca o jego wszechstronny rozwój. Albo może to być dobrze
prosperujące przedsiębiorstwo, gdzie liczą się jedynie przychody i wydatki (winien
– ma). Jeżeli jednak chcielibyśmy sprowadzić gospodarstwo domowe do roli
zyskownej firmy, to znaczy, że zagubiliśmy i zatraciliśmy gdzieś własne
człowieczeństwo. W firmie liczy się zawsze ekonomia, zaś nie liczy się w ogóle
antropologia. Ekonomia bez antropologii staje się po prostu nieludzka, gdyż
jest w stanie poświęcić człowieka na rzecz osiągnięcia zysku.
Dlatego do ekonomii
należy wprowadzić wymiar ludzki (taki humanitarny współczynnik). Człowieka nie
wolno podporządkowywać żadnym celom ekonomicznym. To ekonomiczny zysk musi być
podporządkowany człowiekowi i jego pracy. Dlatego najważniejszym wyznacznikiem
ekonomicznym powinna być ludzka praca, która będzie miała charakter celowy i
powinnościowy. Praca musi być sensowna, czyli właśnie celowa (w celu rozwoju
człowieka), oraz powinnościowa (powinnością staje się osobowe dobro człowieka,
które przybiera postać dobra wspólnego).
W gospodarstwie domowym
człowiek (zwłaszcza dziecko) może się sensownie rozwijać, dopóki mamy do
czynienia z pracą na rzecz człowieka, czyli pracą służącą w pełni człowiekowi,
a nie z celami politycznymi lub ekonomicznymi. Człowiek powinien zachować sens
swojego życia, a to znaczy, że musi zachować sens swojej pracy. Bez tego nie
będzie żadnego rozwoju. Dlatego sensowna praca występuje dzisiaj jedynie w
domu. Ekonomiczna praca zarobkowa stała się już nieludzka. Ona dehumanizuje
człowieka, czyli po prostu go odczłowiecza, przed czym przestrzegał nas już
Ortega y Gasset.
O realnej gospodarce człowieka /2
Trzeba stworzyć nową ekonomię. To musi być ekonomia
gospodarowania. Trzeba stworzyć ekonomię ludzkiej pracy, a nie ekonomię zysku i
dochodu. Ludzka praca, ale pojmowana w sensie osobowym, jest bowiem
gospodarowaniem. Jest to gospodarowanie zasobami naturalnymi i duchowymi.
Stanowi ono dobrobyt społeczny.
Dziś najważniejszą
kategorią ekonomiczną jest dochód krajowy, czyli mówiąc poprawnie politycznie „Produkt
krajowy brutto” (PKB). Ten PKB jest mierzony wartością pieniądza, jaki
przepływa w transakcjach finansowych w danym roku. Niestety okazuje się, że PKB
nie pokrywa się wcale z dobrobytem społecznym.
Pracujący zawodowo
człowiek zarabia oczywiście jakieś pieniądze, lecz w pracy człowieka nie to
jest najważniejsze. Pierwszą rzeczą powinno być stwierdzenie, czy wykonywana
praca rozwija w jakimś zakresie realność człowieka. To znaczy, czy rozwija go
duchowo lub cieleśnie tworząc pewien przyrost realnego dobra człowieka (wzrost
realności). Albo czy być może odbiera człowiekowi cząstkę jego realnego dobra
(np. powodując uszczerbek na zdrowiu jako doskonałości cielesnej lub utratę w
jakimś zakresie doskonałości duchowej, np. utratę moralności lub nawet
godności). Przecież zarówno zdrowie jak i godność lub moralność są człowiekowi
niezbędne do życia, jeżeli chce żyć w pełni osobowo. Nasza osobowa realność
wyraża się bowiem zarówno w zdrowiu jako doskonałości cielesnej, jak i w
moralności i religijności jako doskonałości duchowej. Godne człowieczeństwo
obejmuje więc zarazem zdrowie i moralność. Człowiek jest bowiem wcieloną i
uduchowioną osobą. Dlatego wykonując dowolną pracę człowiek działa jako realny
podmiot osobowy, a nie jako myśląca maszyna, jak sądził Kartezjusz.
Dlatego w ludzkiej pracy
powinniśmy uwzględniać ten osobowy charakter człowieka. Realna podmiotowość
posiada bowiem swoje wymogi. Człowiek działa przecież w sposób podmiotowy i nie
można sprowadzać go do roli przedmiotu (narzędzia, czyli maszyny albo
maszynisty). Praca ludzka nie może być zwykłą produkcją przemysłową, czyli
jedynie obsługą odpowiednich maszyn. Dzisiejsza ekonomia sprowadza pracującego
człowieka do roli obsługi maszyny (coraz bardziej skomplikowanej
technologicznie) albo wykonywania konkretnej czynności usługowej.
Otóż w swojej pracy
człowiek musi pozostawać osobowym podmiotem. A to oznacza, że nie wolno
pozbawiać go cech działania osobowego. Te cechy chyba najlepiej zdefiniował
Wojtyła w dziele Osoba i czyn. Mówił
tam o samoświadomości, o samostanowieniu i o samoposiadaniu. Każdy człowiek sam
najlepiej zna siebie i wie, co robi. Każdy człowiek sam powinien decydować o
sobie. Oraz każdy człowiek sam posiada i dysponuje swoim działaniem. Dlatego
nie wolno traktować pracy jako towaru, którym handluje się na rynku. Dzisiaj
mówi się wyłącznie o rynku pracy. Ale w ten sposób znika nam zupełnie sam
pracujący podmiot, czyli człowiek. Liczy się bowiem jedynie efekt jego
działalności i pracy, czyli właśnie towar, który można sprzedać. Natomiast sama
praca jako rozwój i dochodzenie do doskonałej realności odeszła w zapomnienie.
W ekonomii nie jest ważna praca, którą wykonuje przecież osobowy podmiot, ale
liczy się sprzedany towar (wszystko jedno czy mamy do czynienia z różnymi
rzeczami, czy z usługami lub przyjemnościami).
Dziś można kupić i
sprzedać wszystko, gdyż wszystko można wycenić, czyli przeliczyć na pieniądze.
Można kupić ludzką godność i moralność, można kupić zdrowie i ciało (np. różne
części ciała). Ale czy zastanawialiśmy się, z czym mamy wtedy do czynienia? Czy
jest to nadal tylko ekonomia, czy jest to handel, czy gospodarka? W teorii
ekonomicznej gospodarowanie zostało poddane handlowi. Przez to gospodarka stała
się dzisiaj handlowaniem a nie gospodarowaniem. Nie ma już gospodarowania
zasobami naturalnymi i duchowymi. Mamy po prostu zwykły handel duszą i ciałem.
Trzeba postawić sobie pytanie, czy ta cała globalna już ekonomia zmierza w dobrym kierunku, czy wspiera, czy może gnębi człowieka. Może już pora odwrócić ten niepokojący trend. Dziś czymś najbardziej trendy powinien być powrót do realności.
O realnej gospodarce człowieka /3
Podstawą wolności
gospodarowania, czyli swobody ludzkiego działania, jest własność prywatna.
Prawo do własności prywatnej gwarantuje przede wszystkim własność środków
produkcji. Mieliśmy już przykład teorii ekonomicznej (właściwie ideologii)
marksistowskiego komunizmu, która zwalczała własność środków produkcji.
Oczywiście w tamtych czasach dotyczyło to gospodarki produkcyjnej, czyli
wytwarzania potrzebnych produktów. Okazało się, że komunistyczna gospodarka
była skazana na wieczne niedobory zamiast dobrobytu.
Dzisiaj sytuacja uległa
radykalnej zmianie, ponieważ teoria ekonomii liberalnej (zamiast sensownego
gospodarowania) oparta jest na maksymalizacji zysku, co prowadzi do
preferowania handlu możliwościami i co za tym idzie, porzucenia produkcji. W
tym kierunku podąża nawet świat usług, które przestają być wytwórcze i
produkcyjne, a stają się tworzeniem nowych możliwości działania. Toteż człowiek
(ludzie) tworzy dziś raczej same możliwości działania niż wytwarza realne
produkty. W krajach rozwiniętych gospodarka realnej produkcji stanowi nie
więcej niż połowę PKB. Dużo większą część stanowi bowiem „produkcja wirtualna”
(zob. największe światowe firmy jak Google, Facebook czy Amazon). Powstaje w
ten sposób jakaś nowa sfera kulturowa (swoista cyber-kultura, czyli
postmodernistyczny świat bez wartości). Nawet jeśli ta nowa popkultura nie
służy rozwojowi osobowości człowieka, to i tak najważniejszy jest zysk
mocodawców.
Wydaje się, że w takim
nowoczesnym cyber-świecie znika kwestia własności środków produkcji, skoro nie
ma już realnej produkcji. To, co staje się tutaj ważne to prawo dostępu do
cyber-przestrzeni, czyli posiadanie własnego sprzętu umożliwiającego wejście do
gry. Okazuje się, że nowa „gospodarka” staje się grą, ale jest to raczej gra
interesów wielkich firm, które organizują samą grę.
Dlatego dzisiaj przestaje
się liczyć produkcja, zaś najważniejsza staje się gra rynkowa. Co ciekawe,
ludzie bardzo chętnie uczestniczą w takiej grze. Jak w każdej grze raz się
wygrywa a raz przegrywa. Liczy się zatem sama gra, to, że jesteś w grze. Tyle
tylko, że człowiek uwikłany w taką dowolną grę rynkową, traci poczucie własnej
realności (i może nawet własnej godności). Staje się jedynie zwykłym pionkiem
do gry na planszy cyber-świata. Na koniec traci nawet świadomość, że powinien
rzucić znowu kostką do gry, żeby posunąć się dalej do przodu. Ostatecznie kostką
będą rzucać zarządcy cyber-świata. A wtedy stajesz się jedynie elementem
Matrixa.
Wiem, że ekonomiści zaraz
zaprotestują i powiedzą, że dzisiaj głównym środkiem produkcji jest wiedza a
nie narzędzia i maszyny. Oczywiście to fakt, tylko kto tak naprawdę zdaje sobie
sprawę (ekonomiści na pewno nie), że wiedza nie jest myśleniem a myślenie nie
jest wiedzą. Otóż wiedza powstaje na podstawie poznania realności (wszystko
jedno czy chodzi tu o realne rzeczy jako byty substancjalne, czy o fakty jako
realne zdarzenia i działania). Natomiast myślenie prowadzi na ogół do tworzenia
ideologii. Wystarczy spojrzeć na współczesną naukę (dotyczy to zwłaszcza nauk o
człowieku), żeby się przekonać, ile mamy tutaj ideologii a ile wiedzy. Niestety
to samo dotyczy ekonomii opisującej działalność człowieka (czy tylko opisującej
struktury ekonomiczne?). Mieliśmy już ekonomię socjalizmu, teraz mamy ekonomię
liberalnego kapitalizmu, jednak są to jedynie ideologiczne twory, które nie
dotyczą w żaden sposób działalności gospodarczej ludzi (każdego pojedynczego
człowieka).
Co więc możemy z tym
zrobić? Przede wszystkim trzeba pozwolić działać pojedynczym ludziom. Każdy
człowiek jest w stanie ocenić, co potrafi zrobić i dokonać sam, a do czego z
kolei konieczna jest współpraca i współdziałanie. Poza tym każdy człowiek sam
najlepiej zna i rozumie swoje potrzeby czy marzenia. Niech więc każdy ma
możliwości zadbania sam o siebie i realizacji własnych uzdolnień. Nikt nie ma
prawa nam mówić, czego mamy chcieć albo do czego powinniśmy dążyć. Przecież to
każdy człowiek jest panem i władcą swoich czynów i dokonań. Każdy powinien
rozliczyć się z tego sam przed sobą (czyli przed swoim sumieniem). Taka ocena
jest przejawem dojrzałości i odpowiedzialności działającego podmiotu, jakim
jest człowiek. Do tego dawniej skłaniała człowieka obowiązująca moralność
będąca duchową (formalną) podstawą działania i zarazem oceną tego działania.
Człowiek jako działający podmiot, czyli osoba, był zobowiązany do kierowania
się moralnością.
Ale kiedy moralność uznano
arbitralnie za zbyteczne obciążenie ludzkiego życia i działania, wtedy wszystko
uległ radykalnej zmianie. Stwierdzono, że człowiek jest wolny i musi działać na
zasadzie wolności. Przecież to tak pięknie brzmi, gdy wołamy, że człowiek jest
wolny. Że ja jestem wolny i mogę robić to, co zechcę. Nikt jednak nie zapytał,
czym mamy wtedy napędzać swoje chcenie. Zapomniano (a może nie chciano
wiedzieć), że wolność nie ma żadnej mocy sprawczej. Toteż stwierdzono, że tym
napędem będzie teraz sama wolność. Jaka wolność? No przecież mamy wolność
myślenia, a zatem to myślenie będzie napędzało nasze chcenie. Znowu jednak nie
zwrócono uwagi, że myślenie nie jest poznaniem ani wiedzą. Myślenie zrodziło
się bowiem z negacji realności, co wyraźnie pokazują poglądy Kartezjusza i
Kanta. Naszym chceniem będzie więc kierowało myślenie, a myślenie skieruje nas
od razu w stronę możliwości a nie realności (bo realności po prostu nie zna).
Dlatego współczesny postmordernizm stworzył dla człowieka świat nierealnych
możliwości, powodując w ten sposób destrukcję tego, co w samym człowieku jest
realne. Odrzuca się podmiotowość osoby oraz podmiotowość życia stawiając na
tworzenie nowej natury człowieka jako czegoś całkowicie wymyślonego. Mamy więc
do czynienia z ideologią dotyczącą człowieka, a nie z poznaniem lub wiedzą o
człowieku i jego realności.
Otóż tym, co jest w
człowieku centrum realności, to podmiotowość istnienia. Obejmuje ona dwie sfery
– podmiotowość osoby oraz podmiotowość życia. Te podmioty istnieniowe
przyczynują i wyznaczają rzeczywistość naszej natury, czyli duchowość i
cielesność (duszę i ciało). Rzeczywista działalność człowieka musi zadbać o
rozwój zarówno duchowości jak i cielesności. Rozwój duchowości zależy od
aktywności osobowej. Osobowe akty kontemplacji, sumienia i upodobania doskonalą
nasze władze duchowe, co stanowi rozwój osobowości człowieka (naszej
podmiotowości duchowej). Z kolei akty życia (egzystencjalnej mocy ożywczej)
doskonalą nasze zdolności cielesne (różne narządy i funkcje są scalane w jeden
żywy organizm, który może działać i poruszać się w środowisku przyrodniczym).
Nie wolno narzucać człowiekowi wymyślonych zachowań czy działań społecznych jako jedynej drogi postępu i rozwoju.
O realnej gospodarce człowieka /4
Człowiek musi nauczyć się gospodarować własną realnością.
Musi wreszcie nauczyć się gospodarowania realnością świata przyrodniczego
(czyli przyrody). Wszelka realność potrzebuje dzisiaj mądrego gospodarowania,
bo inaczej będziemy żyli w nierealnym świecie możliwości. Takie gospodarowanie
nie może być dowolnym wykorzystywaniem realności (uti realitatem), na przykład na potrzeby świadomościowego myślenia.
Człowiek musi nauczyć się podporządkowania swojego myślenia wymogom i zasadom
realności, ponieważ realność jest ważniejsza od myślenia. Przecież myślenie nie
tworzy i nie buduje realności, ono stwarza jedynie świat możliwości.
Człowiek musi dzisiaj
nauczyć się na powrót realnego życia. Musi na nowo odkryć potrzeby swojej
realności (duchowe i cielesne), a nie uganiać się za wymyślonymi potrzebami
przyjemności lub gromadzeniem pozornej wiedzy. Dlatego człowiek musi nauczyć
się doświadczać swojej realności, ale możemy to osiągnąć dzięki zwróceniu się
do doświadczenia wewnętrznego. Współczesny człowiek zatracił zupełnie poczucie
własnego wnętrza. Żyje tylko tym, co dzieje się na zewnątrz – wokół niego.
Interesuje się tym, co podają mu serwisy informacyjne. Nie jest w stanie
wyrazić i opowiedzieć tego, co mieszka w jego wnętrzu. To jest prawdziwy
dramat. Nawet literatura opowiada jakieś zmyślone wydarzenia, a nie to, co naprawdę
dzieje się w człowieku (albo powinno się w ogóle dziać).
Tutaj niezbędna jest
kontemplacja (sumienie i upodobanie). Musimy na nowo nauczyć się kontemplacji
prawdy. A to znaczy, że musimy otworzyć się na działanie prawdy i przyjąć jej
oddziaływanie (aktywność) w postaci słowa. Dopiero przyjęcie słowa prawdy
uzdalnia nas do bezpośredniego poznawczego kontaktu z prawdą realności. Jeżeli
jednak umysł nie przyjmie słowa prawdy, to wówczas jest skazany na samorodne
myślenie (myślenie autonomiczne), które czerpie swoje treści z doświadczenia
zmysłowego (jak to pokazał angielski empiryzm oraz Kant).
Ale nasze myślenie tworzy
jedynie świat intencjonalny – czyli świat możliwości. Chyba widać to najlepiej
na przykładzie nowożytnej ontologii, która chciała badać byty możliwe, a nie
realne. Ontologia została oparta na myśleniu (cogito), aby następnie
przekształcić się w fenomenologię Kanta i Hegla, w której rozum ludzki tworzy
świat fenomenów, czyli możliwych do pomyślenia przedmiotów poznawczych. Kant
twierdził, że realność (Ding an sich)
jest niedostępna naszemu poznaniu i miał rację, jeśli idzie o myślenie.
Myślenie tworzy świat fenomenalny – czyli świat przedmiotów możliwych do
pomyślenia. Ten pomyślany świat fenomenów nie ma nic wspólnego z realnością.
Można powiedzieć, że właśnie Kant udowodnił, że dzięki myśleniu poznajemy
jedynie świat zjawiskowy – czyli rzeczy możliwe a nie realne. Dlatego Hegel
musiał stwierdzić wprost, że byt jest logiczny i pojęciowy, czyli jest tym, co
można pomyśleć. Byt Heglowski jest czymś do pomyślenia i stąd u niego logika
(jako dialektyka, która stanowi zasadę myślenia) stała się równocześnie zasadą
„realności”. Zatem u Hegla rzeczywistością staje się wyłącznie kultura jako
„rzeczywistość” pomyślana przez człowieka. Odtąd możliwość zastąpiła całkowicie
realność. Ważniejsze stały się byty możliwe niż byty realne. A wszystkim
zawiaduje myślenie, czyli pierwszy umysł myślący (PUM-a), który u Hegla
przybiera nazwę Ducha Absolutnego.
Dlaczego człowiek (właściwie filozofowie) tak łatwo dał się zwieść myśleniu? Co kazało Kartezjuszowi porzucić realność na rzecz myślenia (cogito)? Kartezjusz zachwycił się odkryciem matematycznego opisu świata możliwości (czyli opisu przestrzeni przy pomocy współrzędnych). Dzisiaj wykorzystuje się jego odkrycia do tworzenia wirtualnych światów gier komputerowych albo filmów. Ta wirtualna grafika 3D jest szczytowym osiągnięciem w widzialnym obrazowaniu świata możliwości. Przecież każdy może potwierdzić, że widzi to, co jest tylko możliwe. Mamy już nawet występy wirtualnej piosenkarki w Japonii. A więc możemy prawie dotknąć możliwości. Chociaż to „prawie” robi wielką różnicę.
O realnej gospodarce człowieka /5
Praca człowieka powinna być gospodarowaniem realnością,
a nie tworzeniem nowych możliwości. Człowiek żyje przecież realnością a nie różnymi
możliwościami. Dzisiaj ekonomia wpycha człowieka w świat możliwości. Okazuje
się, że łatwiej jest handlować możliwościami niż realnością. Realność wymaga
bowiem gospodarowania nią a nie handlowania. Człowiek musi powrócić do
gospodarowania realnymi zasobami. Ucieczka w świat możliwości nie wróży nam
niczego dobrego. Jest to poddanie naszego życia myśleniu i świadomości. To
myślenie stwarza wciąż nowe możliwości, ale człowiek nie jest przecież
myśleniem ani świadomością. Człowiek jest realną podmiotowością osoby, dlatego
potrzebuje przede wszystkim realności. Ludzka osoba działa bowiem w sposób
realny. Działa więc w świecie realności. Człowiek potrzebuje realności.
Tylko realność służy
naprawdę człowiekowi. Stąd gospodarowanie realnością stanowi faktyczną służbę
człowiekowi. Gospodarowanie zawsze było służeniem człowiekowi. Dopiero
podejście ekonomiczne nastawione na zysk zerwało z realną gospodarką. Musimy
dzisiaj powrócić do sprawdzonych sposobów gospodarowania, inaczej zachłanna
ekonomia pochłonie ludzi całkowicie. Już dziś gonimy nieustannie za nowymi
możliwościami. Ale co to nam daje? Tylko tyle, że nie mamy czasu na rozwój
własnej realności. Ekonomia odziera człowieka z całej realności pozostawiając
nam jedynie intencjonalną świadomość i myślenie. Ale człowiek nie może żyć
tylko myśleniem, bo to do niczego nie prowadzi. W żaden sposób nie buduje
naszej realności, dając z zamian wyłącznie złudne możliwości. Cóż nam może dać
wymyślanie nowych możliwości? Tylko tyle, że będziemy się czuć wspaniale, ale tak
naprawdę nie będziemy przez to kimś realnym.
Człowiek lubi się bawić.
Dziś zaczął się zabawiać przeróżnymi możliwościami. Ekonomia świetnie
podchwyciła taką postawę człowieka węsząc w tym złoty interes. Dziś sprzedaje
się najdziwniejsze możliwości i ludzie bardzo chętnie to kupują. W ten sposób
mogą żyć łatwo i przyjemnie. Bardzo łatwo i przyjemnie korzysta się z
proponowanych możliwości. Realność zaś wcale nie jest łatwa i przyjemna. Ona
jest dobra, piękna i prawdziwa, a to już nie jest to samo. Otóż ekonomia nas
uczy, że wszystko może być łatwe i przyjemne, jeśli tylko jesteśmy w stanie to
kupić. Dlatego w ten sam sposób zaczynamy traktować innych ludzi. Nie obchodzi
nas ich realność (realna osoba i osobowość), chcemy jedynie wymiany
przyjemności i korzyści. Nawet nie zdajemy sobie sprawy, jak szybko postępuje
ten proces dehumanizacji. Odczłowieczamy siebie samych jak i wszystkich
dookoła. Pogoń za przyjemnymi możliwościami prowadzi bowiem do zupełnego
odrealnienia. Człowiek staje się wyłącznie myśleniem o przyjemnościach i
możliwościach. Co więcej, wydaje mu się, że jest taki wspaniały, jeśli wymyślił
jakieś nowe przyjemności (przyjemne możliwości).
Życie możliwościami jest po prostu życiem na kredyt. Jednak realność nie zna kredytowania. Nie da się żyć realnie na kredyt. Życie na kredyt to życie możliwościami. Jednak życie możliwościami to życie na niby. Człowiek musi powrócić do realności i realnego życia, gdyż tylko wówczas jest w stanie realnie się rozwijać. Człowiek potrzebuje realnego rozwoju osobowego. Życie możliwościami do niczego nie prowadzi. Daje nam co najwyżej chwilową przyjemność, która za moment znika i pozostaje jedynie puste i niezaspokojone pragnienie. Dlatego człowieka zżerają wtedy rozbudzone lecz niespełnione pragnienia. A przecież człowiek potrzebuje spełnienia a nie wiecznego pragnienia. Spełnienie możemy osiągnąć jedynie dzięki realności. Nie można więc uciekać od realności w świat możliwości.
