18 maja 2026

Argument filozoficzny przeciw demokracji

Moim zdaniem, filozofia dysponuje niepodważalnym argumentem przeciwko demokracji, która kreuje przeciętność i co gorsze zwalcza znakomitość i szlachetność. Takim argumentem jest przypadek życia i śmierci Sokratesa. Sokrates żył w czasach Ateńskiej demokracji. Był wybitnym człowiekiem, który sam poszukiwał wiedzy, ale starał się przekazywać tę wiedzę innym, żeby nauczać ich o właściwym pojmowaniu kwestii politycznych i społecznych. W gruncie rzeczy chodził po mieście i nauczał młodych chłopaków, żeby stawali się świadomymi obywatelami. Okazało się, że to nie podoba się w społeczności, gdyż wyrasta ponad ogólną przeciętność. Ostatecznie więc Sokrates został skazany przez sąd na karę śmierci (pozbawienia życia). 

Dzisiejszy obrońca demokracji odpowie mi, że Sokrates sam był sobie winien, gdyż przed sądem zaczął wywyższać swoje zasługi dla państwa. Odpowiem tak: a czego chciałaby się spodziewać lub domagać polityczna przeciętność od wybitnego człowieka w pełni świadomego swojego znaczenia i roli w społeczności? Otóż trzeba podkreślić, że sąd obradujący nad sprawą Sokratesa był jak najbardziej demokratyczny, bo składał się aż z 500-set osób. Dlatego można uznać, że taka ilość sędziów obrazowała jak najlepiej przeciętne poglądy obywatelskie (członków demokracji). Gdyby sędziów było 2 lub 3, być może wyrok byłby inny, bo tacy sędziowie kierowaliby się własnymi poglądami. Ale 500 ludzi w Ateńskim polis doskonale obrazowało przeciętność poglądów.

Co można dzisiaj dodać? Otóż demokracja u swojego początku (czy dawniej, czy współcześnie) reprezentowała jakąś średnią ogólnych poglądów (czyli pogląd większości). Ale z czasem panowania demokracji zanika ta średnia na rzecz poglądów zmierzających w dół, czyli negujących zupełnie opozycję (poglądy odmienne czy przeciwne). Co gorsze, na koniec dochodzi do całkowitego zaprzeczenia niewłaściwych albo niepoprawnych poglądów, co prowadzi do eliminacji samych głosicieli tych poglądów. Efektem są zbrodnie przeciwko ludzkości albo likwidacja konkretnych ludzi. 

16 maja 2026

Polityka cesarzy ???


Pan Wróblewski w podcaście Jankowskiego stwierdził, że mamy do czynienia z dwoma neorojalistami, co sprawia, że pojawia się binarny układ mocarstwowy. Mamy więc spotkanie dwóch niejako władców absolutnych. Autor mówi o bezwzględnie władczych działaniach Xi oraz o zawłaszczeniu prywatnym państwa przez Donalda (Ameryka to Ja). Również prof. Góralczyka mówił o cesarskich działaniach Xi Jinpinga. Moim zdaniem, obrazuje to wyraźnie porzucenie idei liberalnej demokracji, która nie sprawdza się w dzisiejszych czasach (patrz Europa). To oznacza, że szykuje się nam polityka cesarska (Dwa Cezary). Zobaczymy, czy te dwa cesarstwa się dogadają (ponad całym światem)?  Skończył się układ neoliberalny. Wróblewski uważa, że pozostałe państwa i kraje będą musiały się podporządkować takiej zależności, albo zostaną zdmuchnięte.

13 maja 2026

Problem społeczny na dziś

Ostatnio coraz częściej pojawia się pogląd, że mamy takich kiepskich polityków, ponieważ sami ich sobie wybraliśmy. Jest to oczywiście przerzucanie krytyki dotyczącej rządzących na społeczeństwo. Ale nikt się nie zastanowił, skąd to się wzięło. Bo to dotyczy już krytyki samej demokracji. Otóż ja od lat stawiam tezę, że funkcjonowanie demokracji prowadzi do tworzenia przeciętności (i to w dosłownym znaczeniu). Jeżeli bowiem chodzi o rządy większości, to oczywistą sprawą był fakt, że taki układ społeczny stworzy w społeczeństwie powstanie zwykłej przeciętności w pojmowaniu wszystkiego. Przecież większość nie stanowiła nigdy elit. W dawnych czasach elity powstawały w rządach królewskich, gdyż wówczas promowano (czyli robił to król jako jedyny władca dbający o swoje państwo) ludzi szlachetnych. Tak powstawały w państwach europejskich elity szlacheckie (ludzi szlachetnych, którzy zasłużyli się dla dobra i pożytku państwa). Niestety w demokracji nie ma takich możliwości, gdyż cały układ polityczny jest nastawiony na promocję obywatelskiej przeciętności. A już najbardziej dbają o to partie polityczne, które walczą o władzę. 

A co dodatkowo pogłębia taką sytuację? Otóż lewicowy myśliciel rzucił sprytną propozycję, że najlepiej będzie jeśli lewicowi politycy opanują demokratyczne instytucje. To spowodowało, że polityczna przeciętność opanowała najważniejsze instytucje w państwie (a dziś widzimy, że dotyczy to tym bardziej instytucji europejskich). To oczywiście powoduje, że coraz trudniej możemy liczyć na zapewnienie społecznych priorytetów (czyli zapewnienie bezpieczeństwa i rozwoju społeczno-gospodarczego). Co gorsze, ja uważam, że bez rezygnacji z rządów demokratycznych (rządów partyjnych w demokracji) nie zdołamy wytworzyć w społeczeństwie odpowiednio szlachetnych elit. Będziemy cały czas zmagać się ze społeczną przeciętnością i beznadziejnymi elitami.

12 maja 2026

Polityczne zasady EU

Pan Warzecha na swoim podcaście analizuje szeroko korzyści i zagrożenia uczestnictwa naszego kraju w strukturach EU. Wskazuje między innymi na koszty oddziaływania ideologicznego Unii. Ekspansja ideologiczna dotyczy przede wszystkim postulatów i realizacji tzw. postępowej polityki (oczywiście w kierunku lewicowym). W związku z tym odwołuje się do art. 2 Traktatu o EU, który stwierdza, że Unia opiera się na wartościach poszanowania godności osoby ludzkiej, wolności, demokracji, równości, państwa prawa, jak również poszanowania praw człowieka...

Musimy odnieść się z komentarzem do tekstu tego artykułu. Wskazanie na poszanowanie godności osoby ludzkiej jest oczywiście niezmiernie ważne, ponieważ dotyczy każdego konkretnego człowieka. Ale problemem pozostaje właściwe rozumienie osoby, gdyż dzisiaj w wypowiedziach politycznych mamy w tym względzie poważne zawirowania. Ja podejmowałem filozoficzne badania na ten temat i mogę stwierdzić, że obecnie mam już wyrobione zdanie o tym, czym jest osoba ludzka. Otóż osoba stanowi w człowieku podmiot istnienia i działania (Zob. Wojtyła). Co to oznacza? Według mnie osoba stanowi egzystencjalną podmiotowość zawartą w istnieniu człowieka, która charakteryzuje się własnościami transcendentalnymi prawdy, dobra i piękna. Należy uznać, że jest to samo centrum realności człowieka. I skoro osoba posiada nadzwyczajną rangę realności (rangę egzystencjalną), to dlatego przysługuje jej szczególna godność. Możemy dodać, że to właśnie osoba zasługuje na wyjątkową godność i szacunek, ponieważ jest w człowieku czymś najdoskonalszym. Osoba ludzka jest bowiem czymś nadprzyrodzonym, co oznacza, że stoi ponad naszą naturą. Nie wolno więc określać osoby człowieka jako podmiotowości świadomościowej, czyli ogólnie mówiąc rozumności człowieka. Otóż moim zdaniem, to cała nasza duchowość ze swoją rozumnością (władze umysłu, woli i  uczuciowości) jest sprawiana przez aktywność osoby. Akty osobowej wpływają na wyposażenie władz duszy i usprawniają je do działań osobowych (czyli moralnych i religijnych). Nasza duchowość czy rozumność pozbawiona wsparcia aktów osobowych pozostaje wyłącznie na poziomie świadomościowym, który można określić jako niedostatecznie doskonały. To oznacza, że świadomość nie służy człowiekowi do realnego rozwoju osobowego (do tworzenia moralnej osobowości). Niestety współczesna polityka zupełnie nie zna i przez to nie rozumie znaczenia osoby dla życia społecznego ludzi.

Z tym jest także powiązane pojęcie wolności. W dzisiejszym świecie (zwłaszcza politycznym) funkcjonuje zachwyt nad wolnością człowieka. Uważa się, że człowiek powinien być wolny i działać na mocy wolności. Ale czy ktoś pyta, czym naprawdę jest wolność? Przecież wolność oznacza jedynie stan możliwości, a to powoduje, że wolność nie posiada żadnej mocy sprawczej. Wolność otwiera przed człowiekiem dowolne możliwości, gdyż wolność dotyczy przede wszystkim naszego myślenia. Ale trzeba wiedzieć i pamiętać, że myślenie nie jest poznaniem, dlatego opieranie się w działaniu na wolności myślenia prowadzi nas na manowce, gdyż pomija kompletnie odniesienie się do rzeczywistości. Otóż wolność myślenia sprawdza się wyłącznie w dziedzinie twórczości, czy to technologicznej, czy to artystycznej. Wszelkie inne dziedziny, zwłaszcza gospodarka, transport, czy mieszkalnictwo wymagają realistycznego poznania i rozeznania w realności (w realnych rzeczach i wydarzeniach). 

Może ktoś mi powie, że wolność sprawdza się znakomicie w działalności politycznej, zwłaszcza w demokracji. Już Cycero twierdził, że demokracja daje ludziom wolność. Ale zastanówmy się, jak to wygląda dzisiaj? Demokracja na początku tworzenia zdaje się dawać ludziom wolność, ale z biegiem czasu została opanowana przez działalność partyjną i partie polityczne odebrały nam całą wolność, która wyrażała się w możliwości wyboru. Dziś mamy jedynie możliwość wyboru partyjnych polityków i żeby móc kandydować (do bycia wybranym) trzeba zapisać się do istniejącej partii, bo nie sposób założyć własnej (nie można również kandydować prywatnie). Gdzie tu widzicie wolność? Ja twierdzę, że naprawdę wolny jest wyłącznie kandydat na prezydenta, bo może zagłosować sam na siebie (sic!). Dlatego dzisiejszą demokrację trzeba nazywać partyjną a nie liberalną, jaką bywała kiedyś. Wydaje się, że dla zwykłego człowieka polityka straciła zupełnie sens wolnego działania (sens i wartość wolności).

O równości nie ma sensu się wypowiadać, bo ludzie doskonale rozumieją, że równość prowadzi do skrajności, czyli do równania w dół (do poziomu zero). Dawniej mówiono o równości wobec prawa, co jest oczywiste. Ale jak dzisiaj rozumie się pojęcie "państwa prawa"? Prawo było zawsze sposobem organizacji i uporządkowania struktur państwowych. Prawem kierują się również wszystkie instytucje publiczne, zarówno polityczne jak społeczne, czyli gospodarcze (firmy i przedsiębiorstwa), usługowe, artystyczne, informacyjne (media, internet). Ludzka historia jest przykładem tworzenia ogólnych systemów prawnych (Kodeks Hamurabiego, Prawo Rzymskie, Kodeks Napoleoński itd), ale również bardziej szczegółowych kodeksów np. handlowych, prawa cywilnego czy karnego. Właściwie nie ma państwa bez prawa, nawet gdy dawniej prawem była tylko wola monarchy. Jednak wszystkie te przykłady zbiorów prawa były oparte na pojmowaniu sprawiedliwości jako oddania każdemu tego, co mu się należy. Ale dzisiaj prawo zaczyna być tworzone w sposób dowolny (czyli w myśl poglądów politycznych). Prawo przestaje być sprawiedliwe, albo sprawiedliwość pojmuje się jako zabieranie komuś tego, co mu się należy, czy też oddawanie komuś tego, co mu się nie należy. Obserwujemy dzisiaj przeróżne kombinacje z prawem (i to kombinacje proponowane przez prawników). Dlatego ja krytykuję samo pojęcie państwa prawa opowiadając się za sprawiedliwością i prawem sprawiedliwym, czym powinno kierować się państwo.

Na koniec zostało nam skomentowanie sprawy poszanowania praw człowieka. Niestety tutaj również mamy dowolne pojmowanie praw człowieka, czy to mają być prawa (właściwie uprawnienia) wynikające z natury człowieka (ale też pojmowanej w sposób realistyczny), czy też mają to być dowolnie tworzone postulaty prawne (bo nie można wówczas mówić o prawach) nie oparte na niczym poza pomysłami ideologicznymi (np. poprawności politycznej). Dlatego ja jestem za zmianą terminologii w stronę mówienia o prawach osoby ludzkiej i ludzkiego życia (jako zasadniczej egzystencjalnej realności człowieka, która z kolei kształtuje naszą naturę duchową i cielesną). Takie podejście do sprawy, pozwala nam lepiej zrozumieć wymogi realności, przede wszystkim na poziomie egzystencjalnym (prawda, dobro, piękno, ale też jedność, równość i rodzenie /związane z darem życia/), a jednocześnie przełożyć te wymogi i uprawnienia na sferę duchową i cielesną. Przecież zupełnym nieporozumieniem jest pojmowanie człowieka na poziomie materialnym. Organizm cielesny musi być jakoś przystosowany z góry do współpracy z osobą człowieka. Trzeba pamiętać, że człowiek jest osobą uduchowioną i wcieloną.

Jak widzimy krótkie określenia dotyczące człowieka niosą ze sobą poważne problemy związane z pełnym rozumieniem samego człowieka i jego realności. Ale należy podkreślić jeszcze jedną sprawę. Otóż w kwestii realności człowieka nie można mówić o wartościach, ponieważ wartości są wyłącznie tworem naszego myślenia. A myślenie jest w stanie tworzyć dowolne wartości, bo zestawia ze sobą różne rzeczy i porównuje je. Jako filozof realista uważam, że w sferze realności nie ma wartości, bo każda rzecz jest ważna sama w sobie. Nie ma realnych ludzi, którzy są mniej lub więcej wartościowi, w ten sposób myślą o nich ci, którzy ich wykorzystują do swoich interesów. Każdy człowiek jest dobry, piękny i prawdziwy dlatego, że jest osobą. Dlatego najwyższym prawem powinno być poszanowanie godności osoby człowieka. To należy się sprawiedliwie każdemu człowiekowi.

10 maja 2026

Polscy władcy

 


Co nas może uratować?

Żeby państwo mogło zmierzyć się dzisiaj z zupełnie nowymi układami politycznymi, musi odejść od demokracji partyjnej, która stworzyła i realizuje najlepsze warunki do wspierania przeciętności. Jest to może bardzo radykalna ocena, ale wynika ona z moich badań i rozważań filozoficznych.  Dla poparcia tej tezy wystarczy zobaczyć, co się dzieje w Europie, gdzie partyjne elity doprowadziły do kompletnego upadku politycznego wobec świata. 

Partyjne rządy demokratyczne doprowadziły do rozwoju wszechogarniającej przeciętności. Najbardziej jest to widoczne w szeroko pojętej kulturze, gdzie panuje popkultura oraz popnauka. Co gorsze, wszelkie ambitniejsze dokonania nie znajdują zupełnie poparcia w społeczeństwie. To pokazuje, że same demokratyczne społeczeństwa popadły w przeciętność, ponieważ takie postawy promuje zarówno polityka jak też merkantylizm producentów. Poważnym błędem jest dostosowywanie kultury do przeciętnych gustów, bo to ostatecznie powstrzymuje jej właściwy rozwój. Dlatego musimy porzucić takie popularne podejście, żeby dać możliwość swobodnego rozwoju naszej ludzkiej realności, która powinna znaleźć odzwierciedlenie w powstającej kulturze.

Kolejnym zarzutem wobec rządów demokracji jest kierowanie się w polityce poglądami ideologicznymi. Skoro działające partie są nastawione jedynie na zdobycie władzy, to nie stać je na podejmowanie ambitnych programów społecznych i politycznych, a skupiają się wyłącznie na politycznej propagandzie, co skutkuje właśnie ideologią.

Niestety wydaje się, że do zmiany obecnej sytuacji politycznej konieczne są rządy pojedynczego władcy (czy to będzie wybierany prezydent, czy to będzie wybierany monarcha, nie ma znaczenia, ale musi mieć władzę wykonawczą). Ważne jest, żeby to był ktoś na tyle mądry i rozeznany w społeczeństwie, aby do rządzenia mógł otoczyć się naprawdę znakomitymi ludźmi, których nie brakuje w naszym kraju albo są już porozrzucani po świecie (wtedy trzeba ich ściągnąć). Moim zdaniem, tylko to może przywrócić społeczeństwu odpowiednie elity w różnych dziedzinach społecznych. Żadne demokratyczne układy partyjne nie są w stanie tego dokonać i tyle.

Co zaś chodzi o Europę, to jedynym ratunkiem wydaje się pojawienie się nowej osobowości o randze cesarza. Ale gdzie dziś szukać takich wybitnych ludzi?   

7 maja 2026

Don Trumpon czy Trumpkarz

 


Czy Don Trumpon skończy jako polityczny Trumpkarz?

Głoszenie Ewangelii i pokoju

Papież Leon 14 odpowiadając na zaczepki polityków stwierdził, że głosi Ewangelię i pokój. Wydaje się, że takie stwierdzenie przywódcy chrześcijańskiego (głowy Kościoła Katolickiego) jest niewystarczające. Oczywiście mam nadzieję, że Papież rozumie i przedstawia Ewangelię jako naukę o zbawczej roli Syna Bożego wcielonego w Jezusa Chrystusa. Musimy pamiętać, że w chrześcijaństwie najważniejszą sprawą jest Boska interwencja w losy człowieka. Bóg stworzył człowieka jako osobę i umiłował go do końca aż po zbawienie. Takie rozumienie relacji religijnych wykracza radykalnie poza politykę (zwłaszcza międzynarodową). Ale Papież odwołując się do Ewangelii powinien od razu zaznaczyć cały kontekst zbawczy, gdyż inaczej nie wiadomo do końca, o co mu chodzi. Należy pamiętać, że na temat Ewangelii powstają i pojawiają się przeróżne dziwne interpretacji lub narracje. Trzeba od tego koniecznie uciekać, żeby uniknąć pomówienia o zafałszowanie. 

Podobnie wygląda sprawa odwołania się do pokoju. W religii chrześcijańskiej pokój ma jednoznacznie duchowy wymiar (żeby nie powiedzieć nadprzyrodzony). Człowiek religijny (człowiek wiary w Osobowego Boga) doskonale zdaje sobie sprawę, że należy żyć z ludźmi w pokoju, bo to wynika z poszanowania godności osobowej każdego człowieka. Ale również w odniesieniu do pojmowania pokoju mamy przeróżne interpretacje. Dzisiaj zarzuca się chrześcijaństwu, że prowadziło wojny i podboje z racji szerzenia wiary religijnej. Dlatego należałoby wskazać, że chcemy pokoju z pobudek poszanowania godności ludzkiej (w obliczu stwórczego aktu Boga). 

6 maja 2026

Globalna ekonomia

Człowiek nie żyje globalnie, ale realnie i konkretnie, dlatego ujmowanie ludzkich spraw w perspektywie globalnej jest nieporozumieniem. To dotyczy najpierw kwestii gospodarczych. Człowiek zawsze (czyli dawniej) gospodarował w swoim najbliższym środowisku, czyli w swoim otoczeniu wspólnie z bliskimi sąsiadami. Wówczas zagospodarowywanie otoczenia naturalnego miało jasny cel, ponieważ służyło bezpośrednio ludziom do zaspokojenia ich potrzeb i umożliwienia lepszego życia poprzez wzajemną współpracę. Jednak rewolucja przemysłowa wywróciła wszystko do góry nogami. Powstały zakłady przemysłowe, które zaczęły produkować na masową skalę. Ludzie stawali się robotnikami u obcych fabrykantów. Tworzyła się klasa właścicieli fabryk, którzy kierowali się już bardziej zyskiem z produkcji przemysłowej niż służbą społeczną. W ten sposób gospodarka dość szybko utraciła swój lokalny i kameralny charakter i stała się sprawą przemysłową o wymiarze międzynarodowym dzięki ułatwieniom komunikacyjnym (transport kolejowy i samochodowy). Wreszcie zaczęła powstawać wiedza naukowa na temat rozwoju gospodarczego.

Ale kiedy powstawała nauka dotycząca działalności gospodarczej człowieka, czyli ekonomia, to od razu narzuciła ona jakąś wizję i teorię ogólną, a dzisiaj już globalistyczną. Takie ogólne podejście charakteryzuje nasze ludzkie myślenie, które najlepiej przejawia się i wyraża w ogólnych teoriach. Ja zawsze podkreślam, że myślenie nie jest poznaniem realności i dlatego nie dotyczy tego, co jest realne, lecz tworzy od razu ogólne pojęcia i teorie, które traktuje jako wiedzę naukową. Dlatego dzisiejsze teorie ekonomiczne przestały w ogóle służyć człowiekowi, czyli nie odnoszą się zupełnie do konkretnych spraw realnych ludzi, ale dotyczą jedynie zarządzania rozległymi przedsiębiorstwami, dbając tylko o ich własny interes (czyt. zysk). Chyba nikt z naukowców nie przypuszczał, że to ostatecznie wywoła powszechny kryzys społeczny i gospodarczy. Bo ludzie doskonale wiedzą lub czują, co im służy a co ich poniża i niszczy. Trzeba się nad tym poważnie zastanowić, gdyż dotychczas tymi problemami zajmowali się wyłącznie ideologiczni myśliciele, którzy przedstawiali radykalne rozwiązania polityczne (patrz komuniści, naziści, czy liberaliści).

Globalna komunikacja

Weźmy teraz pod uwag e kwestię komunikacji międzyludzkiej, czyli przepływy i wymianę informacji społecznych albo politycznych. W dawnych czasach przepływ wiadomości był bardzo ograniczony i powolny. Ludzie interesowali się wyłącznie tym, co działo się w ich bezpośrednim otoczeniu. Oczywiście chętnie wysłuchiwali podróżnych, żeby posłuchać, co się dzieje w innych krajach. Ale trzeba mieć świadomość, że wszelkie wiadomości przepływały niejako "z rąk do rąk", czyli w bezpośrednim spotkaniu międzyludzkim. Tak więc o sprawach ludzkim można było się dowiedzieć tylko od drugiego człowieka. Jednak z czasem (po wielu wiekach) sytuacja komunikacyjna zaczęła ulegać przemianie (gwałtownej zmianie). 

Pierwszym etapem stało się wynalezienie druku, co umożliwiło od razu produkcję wielokrotnego przekazu wiadomości lub informacji. Nastąpiło szybkie rozpowszechnianie przeróżnej wiedzy (czy to popularnej, czy to naukowej). To spowodowało wzrost zainteresowania pisaniem i czytaniem, co dawniej nie miało takiego znaczenia. Tylko elity polityczne zawsze posiadały takie umiejętności. Natomiast w XX wieku sytuacja komunikacyjna nabrała jeszcze szybszego rozpędu. Powstawały coraz to nowsze rozwiązania technologiczne -- radio, telegraf (dalekopis), wreszcie telefon i telewizja. To spowodowały zupełnie nowy charakter przepływu informacji. Wszelkie wiadomości mogły być udostępniane coraz szybciej i na coraz szerszą skalę, aby wreszcie osiągnąć zakres międzynarodowy czy nawet globalny. W ten sposób wiadomości i informacje ze świata zaczęły atakować ludzi na co dzień. 

Wszystko to razem doprowadziło do pojawienia się takiego natłoku informacji, które człowiek przestał ogarniać i wykorzystywać. Tak więc wiadomości o ludzkich sprawach straciły zwykłą realność, konkretność i bezpośredniość. Zaczęły atakować ludzi ogólne i nieokreślone informacje o wydarzeniach społecznych lub politycznych. To zakończyło się efektem popkultury, gdzie pojawiają się wydarzenia przystosowane do przeciętnego rozumienia i pojmowania człowieka. Moim zdaniem, jest to konieczny skutek oddziaływania liberalnej demokracji, która promuje i nagradza ludzką przeciętność. Dzisiaj widzimy, że demokracja stworzyła społeczną przeciętność w powstawaniu i odbiorze dokonań technicznych i artystycznych. Bo demokracja nie może promować tego, co wybitne, gdyż wybitni ludzie stanowią zaprzeczenie demokratycznej równości. Trzeba pamiętać, że najłatwiej równa się w dół a nie w górę. 

Ostatecznym polem życia społecznego stał się dzisiaj internet dostępny od ręki poprzez smartfony. Internet zapewnił ludziom dostęp do nieograniczonego zakresu wiedzy i informacji, ale również dał dostęp do wszelkich możliwych kłamstw, błędów i dowolnych opinii. W całym tym natłoku informacyjnym ludzie zatracili zdolności rozeznania tego, co realne i prawdziwe. Szum informacyjny zagłusza bowiem słuszny przekaz, który może się pojawić i się pojawia, ale trzeba go odnaleźć samemu, a to wymaga wiele trudu i zachodu. Człowieka przeciętnego nie stać na podejmowanie trudu. Jemu wystarczy to, co podsuwają mu różne sterowniki (polityczne/propagandowe, psychologiczne/emocjonalne, itp.). Mamy więc globalną komunikację, ale jej skutki są zabójcze, gdyż rozbijają wzajemne relacje osobowe i wspólnotowe, niszczą duchową osobowość człowieka i prowadzą do ogólnej depresji. Człowiek potrzebuje przecież żywego kontaktu z innymi ludźmi, żeby mógł zrozumieć siebie samego. Żeby mógł przeżyć realne swoje życie.

Globalna religia

Religia nie jest kwestią globalną. Mimo że wszystkie społeczności realizują swoje odniesienie do boskiej realności, to wydaje się. że relacje religijne są oparte na indywidualnej osobie człowieka. Człowiek jako osoba ma nieprzepartą potrzebę poszukiwania boskości. Na ogół zaczyna się to od ubóstwienia sił natury (bogiem było słońce jako źródło życia, boską moc przypisywano piorunom i ogólnie ogniowi, święcono wody i gaje, albo pojedyncze drzewa). Później tworzono całe mitologie na temat boskości. Czczono także przodków albo znakomitych wodzów lub królów. 

Ale w naszej historii najważniejszy stał się przekaz pochodzący od samego Boga, czyli Pismo Święte (Biblia). Wszystkie te przejawy kultów religijnych pełniły rolę integracyjną w różnych społecznościach lub narodach. Ale przynależność do danej religii czy kultu mitologicznego zawsze miała charakter indywidualny, czyli osobowy. To oznacza, że każdy człowiek jako członek wspólnoty musiał osobiście potwierdzić swoją przynależność do obowiązującego kultu religijnego. Tak więc człowiek od razu przynależał do kultu swojej lokalnej wspólnoty. U nas dawniej był to chrzest w rodzinnej parafii.

Modlitwy i nabożeństwa religijne także odbywają się w najbliższej kaplicy religijnej (w kościele parafialnym). Dlatego nasze ludzkie relacje religijne mają miejsce w bezpośredniej wspólnocie parafialnej, a nie w globalnej instytucji religijnej. Wydaje się, że właśnie taka bliskość religijna najlepiej służy człowiekowi. W dawnych czasach elity szlacheckie dbały o to, żeby we wsiach i miasteczkach były budowane kościoły parafialne. W Polsce było to oczywiste.

Natomiast dzisiaj próbuje się tworzyć jakąś kulturową (a nie kultową) religijność. Ciągle podejmuje się próby dialogu między religiami, ale taka dialogiczność powoduje jedynie zrównanie wartości kulturowej wszystkich religii a nie daje odkrywania samej boskości czy samego Boga. Człowiek potrzebuje wiary religijnej, ale to nie znaczy, że od razu nawiązuje kontakt z realnym Bogiem. Najczęściej zakrada się tutaj myślenie o Bogu (cogitare) zamiast wiary (credere). Do kontaktu z Bogiem konieczna jest wiara (credo) jako uznanie realności (czyli istnienia realnego Boga -- Boga Osobowego, czyli Trójcy Boskiej). Dopiero taka wiara zapewnia nam spotkanie z Bogiem. Zatem globalistyczne myślenie o jakiejś wszechreligii jest jedynie zbędną formą ideologiczną, która nie służy człowiekowi do rozwoju osobowego. Człowiek może i powinien rozwijać się w osobowej wspólnocie religijnej. a nie w globalistycznym myśleniu.

16 kwietnia 2026

Dziwna Ameryka, dziwna polityka

W Ameryce dzieją się dość dziwne rzeczy. Okazuje się, że wiodącą narracją religijną jest chrześcijański syjonizm. Co ciekawe, zaczęły się pojawiać różne obrazki Trumpa z Chrystusem albo wprost jako Chrystusa. Co więcej, nagle odbyła się w gabinecie Trumpa wspólna modlitwa przeróżnych wyznawców religijnych nad losem Ameryki albo świata. A na koniec, czyli najważniejsza jest wojna z Iranem pod patronatem Izraela. Nie wiem, ale można by zapytać, czy to się nie układa w jakąś całość. To by znaczyło, że wojna amerykańska ma podłoże w tym chrześcijańskim syjonizmie, czyli chodziłoby o powstanie trzeciej świątyni i wezwanie do zbawienia świata. Może geopolityka z takiej duchowości wynika (sic). Daję to pod rozwagę komentatorom politycznym.

Potwierdzeniem tych podejrzeń jest także wywiad dr. Wielomskiej /zob. Ekspert w Bentleyu/

15 kwietnia 2026

Przepowiednia Krasińskiego

 



Mord elektrycznym prądem się rozpostrze,
Syn przeciw ojcu pochwyci za ostrze,
Brat przeciw bratu -- siostra przeciw siostrze

I bić się będą rodziny -- wsie -- grody,
Powiaty -- kraje -- aż całkie narody
Odspołecznieją -- I będą jako trzody

Porozwściekane! -- I ujrzysz, o ziemio,
Jak twoje władce i mędrce oniemią,
Gdy się pod nimi zwierzęta wyplemią

I miasto ludzi, skakać będą w szale
Tygrysy tylko, hieny i szakale,
Piejąca wyciem o szatana chwale!

Tysiące bluźniąc, oszaleją społem,
Jakby zarazy widnokrężnym kołem,
Pójdzie szaleństwo tym ziemskim padołem!

Aż z głębi duchów dusz wnętrzna zakała
Na ich widome przesączy się ciała
I z tych ciał hydrze rozstroje wydziała. --

Jad nie zaznanych i strasznych boleści
Półbożą postać człowieczą zbezcześci,
Psuć się kształt zacznie przepsutej już treści!

Chorować razem będą wielkie mnóstwa
Na gorszą klęskę niż klęska ubóstwa
Na nieczłowieczą chorobę bezbóstwa.

W piersiach i czaszkach będą się gnieździły
Przed śmiercią jeszcze robaki z mogiły
I toczyć żywych serc i mózgów bryły!

Aż od tych trupów, żyjących szkaradnie,
Na widnokręgi okoliczne padnie
Rozkład -- i rozkład naturą owładnie!

Gdzie tysiącami będą tacy chorzy, 
Tam się stworzenie wkoło nich odstworzy
I od ich zgnilizn gnić zacznie świat Boży!

Mór się tam wszędzie wślizguje i wciska -- 
Naprzód bydlęta gnić zaczną, co z bliska,
Później zbóż łany i trawne pastwiska -- 

Gnić będą wody -- gnić będzie smug lądu -- 
Aż światło prawom ulegnie bezrządu -- 
Aż słońce samo dostanie plam trądu!

Aż zza gnijącej powietrza przesłony
Księżyc się wyda jak hełm zerdzewiony
I gwiazd zrzenice -- jak krwią zaszłe błony

12 kwietnia 2026

Zasady działania społecznego

W sprawach życiowych, ale tych fundamentalnych, czyli w relacjach osobowych z innymi ludźmi, człowiek kieruje się zasadami moralnymi, które są wyznaczane przez realne własności osoby ludzkiej. Natomiast w sprawach życiowych, ale tych działań praktycznych i pożytecznych, czyli w relacjach społecznych, ludzie powinni kierować się zasadami etycznymi określonymi przez rozważania filozoficzne, podjęte już w czasach starożytnej Grecji. 

Zasady moralne stanowią usprawnienia duchowe, czyli wiara, nadzieja i miłość, które są wyznaczane przez własności transcendentalne podmiotu osobowego, czyli przez prawdę, piękno i dobro. Tylko na tej zasadzie powinniśmy odnosić się i współdziałać z bliskimi nam osobami, czy to w rodzinie, czy to w sąsiedztwie. Natomiast działania społeczne, które mają niejako szerszy wymiar, gdyż dotyczą już współdziałania w większych grupach instytucjonalnych, czy to zawodowych, czy kulturalnych i artystycznych, wymagają raczej innego podejścia, czyli współpracy na zasadach etycznych. Te zasady zostały przedstawione przez filozofów greckich. Podsumował to Arystoteles w swojej Etyce Nikomachejskiej. Dotyczyły one działalności obywateli na forum politycznym państwa-miasta. Są one na tyle uniwersalne, że powinny obowiązywać również dzisiaj. 

Pierwszą zasadą życia i działania praktycznego jest roztropność (dzisiaj mówi się raczej o zdrowym rozsądku). Roztropność jest rozeznaniem i słuszną oceną całej sytuacji praktycznego działania. Pozwala nam rozważyć i przedstawić różne rozwiązania zmierzające do osiągnięcia zamierzonego celu. Musimy rozważyć, czy dla nas lepsza jest droga łatwiejsza ale dłuższa, czy może krótsza ale trudniejsza. Oceniamy też swoje możliwości działania, czyli musimy rozpoznać własne siły i zdolności do odpowiedniego działania. Wszystko to razem wymaga odpowiednich zdolności poznania i myślenia praktycznego. Arystoteles uważał, że tego uczymy się stopniowo przez cały czas, wyrabiając w sobie (we władzach duszy) potrzebne usprawnienia i umiejętności. 

Drugą zasadą działania społecznego jest sprawiedliwość. Sprawiedliwość odgrywała w starożytnym społeczeństwie pierwszoplanową rolę. W Rzymie była podstawą i fundamentem tworzonego prawa. Prawo musiało być oparte na sprawiedliwości, a nie dowolnej decyzji rządzącego władcy. Sprawiedliwość definiowano wtedy jako oddawanie każdemu człowiekowi tego, co mu się słusznie należy. To oddanie należności było oczywiście związane z posiadaną własnością różnych rzeczy. Ale należy pamiętać, że tak rozumiana sprawiedliwość dotyczyła również zdolności i właściwości przynależnych każdemu człowiekowi. Sprawiedliwe zatem było oddanie komuś należnej czci i szacunku związanych z ważnym stanowiskiem państwowym, ale także poszanowanie należne każdemu człowiekowi. 

Musimy podkreślić tutaj tą kwestię oddania należności, gdyż wydaje się, że takie podejście wskazywało na służebną rolę (także albo nawet zwłaszcza służebną rolę prawa) wobec wszystkich obywateli podległych stanowionemu prawu. A więc sprawiedliwość i oparte na niej prawo miały ewidentnie służyć obywatelom. Dzisiaj mamy z tym poważny problem, ponieważ prawo wykorzystuje się do narzucania przez władzę na obywateli rygorów działania. W ten sposób prawo przestaje służyć obywatelom do swobodnego rozwoju, lecz staje się dla nich ciężarem w społecznym i gospodarczym działaniu. Dotyczy to nawet samego pojmowania sprawiedliwości. Staje się ona usprawiedliwieniem dawania tego, co się komuś nie należy, albo zabierania komuś tego, co mu się należy. W ten sposób dochodzi do całkowicie bezprawnego działania władz rządzących daną społecznością. Stąd powstaje kryzys polityczny. Należy zatem postulować konieczność przywrócenia prawdziwej sprawiedliwości i zaprzestania manipulowania stanowionym prawem. Potrzebne jest sprawiedliwe prawo i kropka. 

Trzecią zasadą działania praktycznego i społecznego jest umiarkowanie. Umiarkowanie nie pozwala człowiekowi podejmować zbyt ryzykownych działań. A więc prowadzi do działania spokojnego i opanowanego. Wydaje się, że tak pojmowany umiar wpływa pośrednio na uzyskanie pokoju społecznego. Stonowane działania nie są bowiem podstawą do agresywnych czy tylko emocjonalnych zachowań. W życiu publicznym taka postawa jest niezwykle korzystna i potrzebna. Dążenie do zewnętrznego pokoju (czy też spokoju wewnętrznego) polega na harmonizowaniu swoich działań z wymogami otoczenia, przede wszystkim z postępowaniem innych ludzi. W praktyce dotyczy to najczęściej zachowań w stylu ."przepraszam" i "proszę", co dawniej było oczywistym postępowaniem, a dziś staje się wyjątkiem. 

Musimy wiedzieć i pamiętać, że samo myślenie nie jest w stanie zapewnić nam skutecznego działania w realnym świecie. Myślenie może co najwyżej oceniać i kontrolować nasze działanie, ale trzeba zdawać sobie sprawę, że myślenie musi podlegać rzeczywistemu poznaniu realnej i konkretnej sytuacji naszej działalności. Samo myślenie nie jest poznaniem i dlatego musi korzystać z realnego poznania umysłowego opartego na zasadzie słowa prawdy jako zasady poznawczej. Myślenie musi się odnosić do przedstawionych tu zasad działania praktycznego i przede wszystkim musi zaakceptować i przyjąć te zasady do swoich rozważań. W ten sposób powstaje nasza świadomość etyczna (zwana potocznie świadomością moralną -- raczej błędnie), która może i powinna wspomagać i wzmacniać nasze życiowe działania praktyczne (czy te codzienne, czy też te zawodowe). 

29 marca 2026

Rządy dusz, czyli Internet zamiast przemocy

W dawnych czasach wydawało się, że aby zagarnąć tysiące ludzi, należy posłużyć się przemocą militarna. Ale dzisiaj okazuje się, że najłatwiej ogarnąć tysiące ludzi dzięki oddziaływaniu medialnemu (zwłaszcza działaniu portali społecznościowych, do niedawna była to jeszcze telewizja). A to oznacza, że wystarczy oderwać ludzi od tego, co realne (czyli od poznania rzeczywistości) i poddać ich przekazowi medialnemu. Człowiek zaczyna się wówczas kierować jedynie myśleniem, a myślącemu człowiekowi można wmówić dowolne rzeczy. Myślenie jest bowiem w stanie poszukiwać i odkrywać dowolne wartości. Może więc wszystko uznać za coś wartościowego. Na tej zasadzie przekonuje się ludzi do absurdalnych głupot ideologicznych (nawet tych dotyczących ich życia i szczęścia). Czy można się przed tym obronić? Trzeba by porzucić wszystkie medialne nowinki, ale okazuje się, że większość z tych urządzeń jest nam potrzebnych w codziennym życiu, albo przynajmniej od święta (w wyjazdach zagranicznych). I to oczywiście jest podstęp firm, które zarabiają na produkcji i używaniu smartfonów. Zwykłego człowieka nie stać na odrzucenie potrzebnych mu rzeczy, nawet jeśli będzie cierpiał z tego powodu.

Przemoc polityczna zawsze budziła sprzeciw i chęć walki, natomiast na przekaz medialny ludzie reagują zainteresowaniem albo obojętnością. Niestety chętniej słuchamy i powtarzamy, to, co mówią inni (najlepiej wszyscy lub większość albo przynajmniej ci z okienka). W ten sposób okradamy się z poznawania realności wierząc jedynie w narracje i interpretacje (skłonność literacka gdy przestajemy czytać?). Może więc należałoby powrócić do wielkiej literatury, która przedstawia prawdę o świecie i człowieku. Dowiemy się wtedy dużo więcej o sobie samych. Ale okazuje się, że szkoła pomija dziś taką literaturę (sic). Musimy czytać wbrew temu.

18 marca 2026

Czy może nadszedł już czas...???

W związku z próbami jakiegoś jednego państwa europejskiego, przyszło mi na myśl, że być może stajemy przed kolejną próbą powołania do życia Cesarstwa Europejskiego. Historycy dobrze wiedzą o czym mówimy. W starożytności mieliśmy Cesarstwo Rzymski (najpierw w Rzymie a potem w Bizancjum już w wersji chrześcijańskiej). Kolejne Cesarstwo (Rzymskie Narodu Germańskiego) powstało w VIII wieku, i w swojej powikłanej formie trwało aż do I wojny światowej (kiedy mieliśmy Cesarza Franciszka). W międzyczasie mieliśmy krótki epizod Cesarza Francuzów w osobie Napoleona.

Te pomysły tworzenia cesarstwa wzięły nazwę od pierwszego Cesarza, czyli Juliusza Cezara. Zarówno pierwszy Cesarz Rzymski, jak też późniejsi cesarza  okazali się wybitnymi osobistościami politycznymi. Można zatem sądzić, że rządy cesarskie wymagają wybitnych polityków, którym marzy się wielka władza (nad światem ???). Chyba można do tego szeregu dodać władzę Cesarza Chińskiego. Postawimy więc tezę, że do powstanie cesarstwa konieczna jest postać i dokonania wielkiego człowieka. Zatem nie da się stworzyć demokratycznego cesarstwa (jak by chciały elity europejskie). Tragedią naszych czasów jest fakt, że nie ma dzisiaj naprawdę wybitnych osobistości politycznych. A więc należałoby postawić wniosek, że nie da się stworzyć Cesarstwa Europejskiego. A szkoda !!!

Nasza Polska Realność

 


Kwestia polityczna -- wartości czy interesy?

Ja sądzę, że dzisiejszą politykę uprawia się w formie dwóch kategorii, albo chodzi o wartości, albo o interesy. Musimy się zastanowić, jak należy rozumieć te kategorie. Od razu możemy stwierdzić, że są to sprzeczne lub przeciwstawne kategorie. Wartości przeciwstawiają się interesom, a interesy wartościom. Na czym to polega? Otóż należy wiedzieć, że wartościowanie jest efektem naszego myślenia. Ale wartościowanie jest oparte na zdolności myślenia do zestawiania i porównywania różnych spraw lub rzeczy. Wartościowanie jest sprawą zestawienia czegokolwiek i wskazania, że coś jest lepsze, czyli wartościowsze, od czegoś innego. Tutaj nie ma odniesienia do jakiejś wartościującej zasady, lecz wszystko polega jedynie na działaniu myślenia. Dlatego należy uznać, że wartości są tworem myślenia. Nasze myślenie tworzy sobie dowolne wartości. Do czego to prowadzi? 

W polityce myśleniem kierują się ideolodzy. Ideolodzy uważają, że myślenie jest najlepszym sposobem "poznania i działania", ponieważ ideologów stać tylko na myślenie. Stąd dla ideologicznych myślicieli wartości stają się skutecznością myślenia. Ale co więcej, oni traktują wartości jako najwyższą skuteczność swojego "działania" politycznego. Dlatego różni politycy (z obu politycznych stron) tak chętnie opowiadają nam obywatelom o potrzebnych wartościach, mimo że ich propozycje bywają najczęściej sprzeczne. 

Ciągle słyszymy o prawdzie lub dobru, o prawie lub sprawiedliwości, o pokoju lub wojnie, i zawsze te kategorie zostają okraszone odpowiednimi przymiotnikami. Dlatego należy uważać lub może nawet nie dowierzać wypowiedziom polityków (którzy dziś stali się jedynie ideologami). Powiecie, że dawniej lepiej myślano i pisano o polityce. Czy aby na pewno? Zobaczmy, jak pojmowano koncepcję Arystotelesa. Oczywiście poszukiwał on dobra, jakim mają się kierować obywatele. Stwierdził, że każdy chce być szczęśliwy (tak zinterpretowano później greckie pojęcie eudaimonia). Dzięki temu okazało się, że kategoria dobra została utożsamiona ze szczęściem człowieka. Wartością dobra stało się szczęście. To najlepiej pokazuje dokąd prowadzi nas ludzkie myślenie. A przecież Arystoteles zwrócił uwagę na jakiś dobrostan duchowy człowieka, a nie tylko na samo poczucie szczęścia. To pokazuje, że myślenie nie jest poznaniem realności, i dlatego jest w stanie przekręcić wszystko w dowolny sposób. Wystarczy przeglądać ankiety sondażowe na temat, czym dla ciebie jest szczęście. Można się bardzo zdziwić.

Ale porównajmy teraz wartości oraz interesy. Stwierdziliśmy, że wartość jest traktowana przez politycznych myślicieli jako "skuteczność ich działania", czyli skuteczność myślenia. Zupełnie inaczej wygląda sprawa interesu (realizacji własnego interesu). Otóż ludzie, którzy kierują się realnym działaniem (tutaj niestety bardziej chodzi o przedsiębiorców niż polityków) traktują swój interes jako wykładnię skuteczności działania (faktycznego działania). Realizacja interesu własnego zależy od naszej skuteczności działania, to nie może być tylko myślenie o działaniu, chociaż kwestia strategii działania podlega naszemu myśleniu. Dlatego uprawianie polityki na sposób zabiegania i dbałości o interes państwa (ale również zabiegania o interes społeczeństwa) musi polegać na faktycznym działaniu politycznym (co władza naprawdę robi, a nie tylko co myśli). Dzisiaj bardzo trudno przekonać polityków do działania, bo dla nich działaniem jest wymyślanie sobie nawzajem. 

Musimy jednak pamiętać, że kwestia wartości i interesów dotyczy także każdego z nas (każdego człowieka). Nasza ludzkie działanie polega przede wszystkim na zagospodarowaniu otoczenia, w którym żyjemy. Codzienne gospodarowanie swoimi sprawami zależy od naszych zdolności poznawczych oraz chęci działania. Dotyczy to ludzkiej pracy -- tej domowej oraz tej zawodowej.  Gospodarcza praca jest podstawową aktywnością człowieka jako kogoś żyjącego w środowisku naturalnym. Ale należy wiedzieć, że ludzka praca jest wyrazem naszej postawy osobowej wobec wspólnoty rodzinnej. Pracujemy dla swojej wspólnoty rodzinnej. Możemy powiedzieć, że pracujemy w interesie rodziny. I tutaj znów pojawia się kwestia interesu -- interesu jako sprawnej realizacji zadań i celów życiowych. Otóż nasza praca jako działalność gospodarcza musi mieć realistyczny charakter. To musi być realna działalność w realnym środowisku. Tak było zawsze, albo przynajmniej w dawnych czasach. Ludzie potrafili znakomicie zagospodarowywać swoje otoczenie z poszanowaniem warunków naturalnych. 

Natomiast dzisiaj mamy odlot w stronę wymyślania zupełnie absurdalnych rozwiązań (po co ścigać się z budową najwyższych budynków). Tradycyjne podejście racjonalistyczne zostało zastąpione przez wymyślanie postępowych pomysłów, czyli tworzenie dowolnych możliwości działania i pracy. Wszystko zaczęło się od postawienia na postęp jako zasadę (czy może raczej wymyśloną wartość) rozwoju cywilizacyjnego. Odtąd ludzka cywilizacja zaczęła pędzić do przodu bez oglądania się na skutki otoczenia naturalnego czy środowiska wspólnotowego. Możemy się zgodzić, że ludzkie myślenie wartościami sprawdza się na polu kultury. Ale należy mieć świadomość, że nawet tutaj chodzi bardziej o utrwalanie sprawdzonych wartości, służących rozwojowi osobowemu człowieka, a nie tworzenie nowych i dowolnych wartości w imię wydumanego postępu. Ideologicznym twórcom wydaje się, że są w stanie stworzyć zupełnie nowego, czyli postępowego, człowieka. To są zwykłe mrzonki, gdyż to prowadzi do powstania jakiegoś nieludzkiego monstrum. Człowiek jest człowiekiem (czyli osobą uduchowioną i ucieleśnioną) i pozostawmy go w spokoju. Każdy najlepiej sam poradzi sobie ze swoim życiem.

9 marca 2026

Emocjonalna polityka

Mamy w Polsce politykę emocjonalną. Politykami rządzą emocje, dlatego nie są w stanie racjonalnie rządzić. Politycy wyzywają się nawzajem najgorszymi epitetami. Chamskie wyzwiska są na porządku dziennym. Takie postawy eksponowane w mediach przenoszą się na resztę społeczeństwa. Wszyscy biegają rozemocjonowani i krzyczą na siebie. 

Zarządzanie emocjami dotyczy bowiem nastrojów wyborczych. Ale komentatorzy uważają, że emocje obywateli nie decydują o samych wyborach, a znajdują odzwierciedlenie jedynie w sondażach. Sondaże wyborcze odzwierciedlają właśnie bieżące emocje. Politycy starają się rozgrywać swoją sytuację na podgrzewaniu różnych emocji. Raz chodzi o emocje anty-EU, albo anty-ukraińskie, zaś innym razem o emocje pro-unijne albo pro-amerykańskie. Ale to wypacza racjonalistyczne spojrzenie na politykę międzynarodową. 

Co ciekawe, wszyscy mówią o nowej polityce mocarstwowej. Ale nie widzą, że ta polityka przybrała postać używania siły jako faktycznego skutecznego działania. To pokazuje, że w dzisiejszej polityce nie ma miejsca ani na emocje, ani na wydumane wartości. Trzeba postawić na skuteczne działanie, a tego nie osiągniemy kierując się emocjami albo wartościami. Potrzebna jest siła sprawcza.

5 marca 2026

Skuteczność działania kontra wartości

Nowa polityka polega na porzuceniu wartości, gdyż w końcu zrozumiano, że wartości są tylko tworem myślenia, co powoduje, że wartości nie mogą stanowić zasad działania (nie są mocami sprawczymi działania). Dlatego dzisiaj odwołujemy się do skuteczności działania, która jest oparta na mocy sprawczej. Ale okazało się, że taką skuteczność działania najłatwiej jest osiągnąć w kwestiach militarnych, czyli w operacjach wojskowych. Stąd jak podejrzewam, Amerykanie doszli do wniosku, że stać ich jedynie na skuteczność militarną. Mamy więc politykę wojenną. Te same wnioski dotyczą rosyjskiej operacji wojskowej na Ukrainie. Im również wydawało się, że w tym zakresie będą skuteczni, ale się oszukali. Najgorzej, że EU tego nie rozumie (sic).

IRAN - państwo islamskie

Zobaczmy jak wyglądała i jak kształtowała się władza w państwie irańskim. Iran jest państwem islamskim w wersji szyickiej. Mamy bowiem islam szyicki i islam sunnicki. Szyityzm wyznaje radykalną wersję państwa islamskiego. Jest to państwo podporządkowane religijnemu prawu islamskiemu. Otóż duchowny religijny, który posiada głęboką znajomością prawa islamskiego, ma prawo kierować społeczeństwem i zarządzać jego sprawami politycznymi i religijnymi.

W tym układzie duchowny religijny (ajatollah) staje się najwyższym przywódcą państwa, który decyduje o jego polityce, gospodarce i wojsku (Straż Rewolucji Islamskiej). To pokazuje, że  przywódca ma szerokie uprawnienia i jest ostatecznym decydentem w różnych sprawach związanych z religią, bezpieczeństwem i gospodarką państwa. Można zatem mówić o państwie religijnym, gdyż to przywódca religijny rządzi państwem (państwem islamskim). W ten sposób religia odgrywa rolę ideologii państwowej. Religijne prawo islamu staje się wyznacznikiem politycznej poprawności, czyli wpływa na poglądy etyczne i moralne obywateli.

Najwyższy Przywódca państwa wyznacza i określa również politykę zagraniczną. Najwyższy Przywódca jest głównym głosem w kierowaniu polityką zagraniczną Iranu, ustalając priorytety Islamskiej Republiki w jej stosunkach regionalnych z sąsiadami i pozostałymi państwami. Jak widzimy w Iranie nic nie dzieje się bez odniesienia do religii islamskiej w wersji szyickiej.

Prawda o Rosji

 

Jedyna właściwa interpretacja sytuacji w Rosji 

Rosjanie mają dziwne przekonanie, którego nie rozumie strona zachodnie, że ludzie, czegokolwiek by nie robili, to działają duchowo. Bo człowiek rosyjski jest kimś duchowym. Dlatego dla nich życie materialne nie jest w stanie poniżyć człowieka, ponieważ on zawsze czuje się kimś duchowym. Jeśli więc neguje się w życiu Rosjanina jego duchowość, to on traktuje to jako obrazę. Otóż władza świetnie zdaje sobie z tego sprawę i dlatego w swojej propagandzie podkreśla walkę duchową z Zachodem. A to znaczy, że to nie propaganda narzuca taką interpretację, lecz ona wykorzystuje podejście zwykłych ludzi. Dlatego można zrozumieć stwierdzenia Rosjan, że ich władza ma charakter boski, czyli pochodzi od Boga. I w tym sensie władza przedstawia dla nich ideał duchowości. Nawet jeśli my zwykli ludzie musimy żyć ubogo i zwyczajnie, to nasze Państwo przedstawia najwyższy poziom duchowy. W związku z tym Putin odwołuje się do obrony przez Rosję wartości duchowych, zwłaszcza wobec dzisiejszego Zachodu. 

4 marca 2026

Święta Wojna islamu

Pisaliśmy poprzednio o zderzeniu cywilizacji. Ameryka kieruje się (albo kierowała) hasłem Pax Americana. Z kolei Rosja wyskoczyła ze swoim hasłem Russkij Mir. Chinom można chyba przypisać hasło Harmonijny Spokój Chin. Takie zadanie cywilizacji chińskiej polega raczej na jej wewnętrznej zwartości. Chiny dążą więc do samodzielności i niezależności, co oczywiście nie przeszkadza ekspansji gospodarczej. Natomiast zarówno Ameryka jak i Rosja zamierzały rozprzestrzeniać swoje panowanie na resztę świata. Amerykanie propagowali na siłę (także militarną) swoją wizję demokracji liberalnej. A Rosjanie zawsze starali się podbijać przyległe kraje, żeby zapanował w nich carski porządek samodzierżawia. 

Wydaje się, że te wizje panowania jakoś równoważyły się przez ostatnie 50 lat. Ale dzisiaj podnosi głowę cywilizacja islamska, która święciła swoje tryumfy przez setki lat od swego powstania. Była to cywilizacja, która jako jedyna była nastawiona na totalny podbój. Jej hasłem jest "Święta Wojna" w imię panowania religii Allacha. Zbawieniem dla muzułmanów jest śmierć w walce z niewiernymi. Dzisiaj odradza się islamska agresja, i to zarówno przeciwko Zachodowi (Europie) jak i przeciwko Rosji. Jeżeli te kraje będą się rozwarstwiać i rozpadać, to mogą ulec najazdowi islamskich muzułmanów. Jedynie Chiny bronią się swoją kulturową wsobnością. 

28 lutego 2026

PAŁA-cyk

 


Radziecki komunizm pozostawił nam realny pałac (PeKiN)

Dziś europejski komunizm przekazuje nam klimatyczny smród ideologii

24 lutego 2026

Rodzina

 


Szczególna rola rodziny /1

(1) Musimy się przyjrzeć, jakie znaczenie odgrywa rodzina (każda poszczególna rodzina) w całym systemie społecznym. W dzisiejszych czasach pomijania i odrzucania roli rodziny w postulowaniu nowego świata trzeba jeszcze wyraźniej pokazać fundamentalne znaczenie rodziny dla budowania realnego społeczeństwa.

Otóż rodzina jest wspólnotą osobową. Jest to wspólnota osób powiązanych najgłębszymi relacjami osobowymi. Rodzina powstaje jako realne połączenie osób (najpierw dwóch osób, żeby dalej rozwijać się i zwielokrotniać więzi rodzinne poprzez zrodzenie dzieci). To połączenie dwóch osób zapoczątkowujące rodzinę dotyczy osoby mężczyzny i osoby kobiety. Osoba ludzka jest realnością egzystencjalną stwarzaną bezpośrednio przez Boga Osobowego. W akcie stwarzania człowieka Bóg stwarza albo osobę mężczyzny, albo osobę kobiety (określając w ten sposób powołanie człowieka). Dlatego takie rozróżnienie dokonuje się już na samym początku powołania człowieka do życia tu na ziemi. Człowiek od razu jest stwarzany jako osoba mężczyzny albo osoba kobiety, i od początku staje się konkretną osobą, która otrzymuje swoje osobiste powołanie do życia w rodzinie. Dlatego błędem są wszelkie koncepcje (nasze ludzkie pomysły), że człowiek zdobywa charakter osobowy poprzez rozwój swojego życia biologicznego, co przejawia się w powstawaniu jego rozumnej natury. Filozofia metafizyczna poucza nas, że to powstawanie ludzkiej natury (duszy i ciała) zależy już od aktywności egzystencjalnych podmiotów osoby i życia, które występują na gruncie istnienia człowieka. 

Szczególna rola rodziny /2

(2) Rodzina powstaje więc jako związek mężczyzny i kobiety. Powstaje jako związek o charakterze osobowym, który jest kształtowany poprzez relacje osobowe nawiązywane na gruncie podmiotowości egzystencjalnej. Te relacje, jak pokazywał Gogacz, łączą własności transcendentalne dwóch osób. Decydując się na założenie rodziny mężczyzna i kobieta musza mieć świadomość (właściwie realne rozeznanie i uznanie), że są osobami pragnącymi życia we wspólnocie osobowej. Wydaje się, że w tym momencie potrzebna i konieczna jest wiara jako zdolność i sprawność osobowa – wiara, że ludzie są osobami męskimi i żeńskimi. Tutaj nie wolno kombinować zupełnie dowolnie. Nasza osobowa wiara jest prawdziwym uznaniem realności człowieka – jego osobowej realności. I tylko taka wiara powinna być podstawą decyzji o małżeństwie i założeniu rodziny.

Początkiem decyzji o założeniu rodziny jest osobowa wiara, ale w trakcie rozwoju życia rodzinnego taka wiara prowadzi małżonków do osiągania osobowej miłości, która jest już przejawem doskonałości życia osobowego i życia rodzinnego. Z tej miłości rodzą się dzieci, jako konieczne poszerzenie rodziny. Zrodzone dzieci będące nowymi osobami w rodzinie poszerzają krąg wspólnotowy, czyli dodają wciąż nowe relacje osobowe, które w szczególny sposób uaktywniają życie rodzinne. Oczywiście w związku z pojawieniem się dzieci rodzice zyskują nowe, bardzo wymagające obowiązki, ale zyskują jednocześnie dodatkową radość i nadzieję. Rodzi się w rodzinie nadzieja jako sprawność osobowa, która wspiera wszystkich członków w trakcie pojawiających się kłopotów i trudności. Musimy pamiętać, że życie rodzinne nie jest zawsze łatwe i przyjemne, ale bywa też trudne – jest to jednak bonum arduum, czyli trudne dobro. 

Szczególna rola rodziny /3

(3) Życie rodzinne kształtuje i wychowuje wszystkich członków wspólnoty. Aktywność w rodzinie polega na działaniu moralnym, czyli na wzajemnej pomocy i wspieraniu siebie nawzajem we wszystkich działaniach codziennych i świątecznych. Takie wzajemne wsparcie wynika z działania relacji osobowych, które wywołują stałe współdziałanie i wzajemną pomoc, czyli troskę o dobrobyt wspólnoty. Relacje osobowe prowadzą bowiem do działań bezinteresownych i skierowanych na dobro i pożytek tego członka wspólnoty, który jest w potrzebie. Taka bezinteresowność działania jest spotykana przede wszystkim we wspólnocie osobowej, jaką jest właśnie rodzina. Tego nie można się nauczyć w żadnych instytucjach czy organizacjach społecznych.

Dlatego życie rodzinne stanowi podstawę i zasadę podejmowania działań moralnych, które mogą na dalszym etapie kształtować odniesienia w relacjach społecznych. Jeżeli bowiem przyglądamy się historii powstawania i rozwoju człowieka na ziemi, to musimy zauważyć, że już w pierwotnych grupach społecznych mamy do czynienia z życiem  rodzinnym. Dotyczy to zwłaszcza wspólnot neandertalskich, które tworzyły kręgi rodzinne (dość wąskie grupy rodzinne). Dzięki temu ci nasi przodkowie mogli żyć i istnieć przez tysiące lat, bez żadnego rozwoju cywilizacyjnego. Mogło się to odbywać jedynie na mocy silnych więzów i relacji osobowych pomiędzy członkami rodziny. Zdajemy sobie sprawę, że neandertalczycy żyli w sposób jak najbardziej naturalny, lecz to nie znaczy, że nie mogli być ludźmi w pełni osobowymi. To znaczy jedynie, że nie osiągnęli zdolności homo sapiens, które jednak wykraczały poza życie osobowe, gdyż faktycznie stanowiły zanegowanie osobowej moralności. Ludzie homo sapiens przekroczyli bowiem życie osobowe, ale przekroczyli je w sposób negatywny, czyli pozbyli się podejścia osobowego na rzecz samodzielności własnej natury. Człowiek homo sapiens podrzucił i zanegował własną osobę i osobowość na rzecz tworzenia zupełnie nowych możliwości działania. Po prostu zaczął działać sam z siebie, czyli na zasadzie wolności wyboru (liberum arbitrium), a nie na zasadzie własnej realności egzystencjalnej (własnej aktywności osoby). Oczywiście homo sapiens zyskał w ten sposób nieograniczone możliwości działania i wykorzystywania przyrody dla własnych potrzeb, czyli panowania nad światem materialnym i podporządkowania go sobie. Dopiero homo sapiens zaczął tworzyć technikę i sztukę w sposób całkiem świadomy. Stał się twórcą cywilizacji.

W przypadku człowieka homo sapiens całkowicie zmieniło się jego działanie na działanie użytkowe i pożyteczne, na nową praktykę społeczną, która stała się podstawą rozwoju gospodarczego i kulturalnego. Homo sapiens tworzył i budował rozległe miasta, gdzie panowała przedsiębiorczość i handel, gdzie ludzie pracowali wspólnie nad rozwojem całych społeczności. Ale co ciekawe tradycja życia rodzinnego została zachowana i współtworzyła społeczności miejskie czy wiejskie. Rodzina pozostawała nadal podstawą życia społecznego. 

Szczególna rola rodziny /4

(4) Taka trwałość rodziny i życia rodzinnego dowodzi jednego, że ludzie od początku pozostawali osobami i dlatego mogli żyć jako osoby. Bez żadnych problemów rozróżniano osoby męskie i osoby żeńskie, co stanowiło warunek tworzenia rodziny. Przez dłuższy czas działalność rodzinna była praktycznie związana z działalnością rzemieślniczą (czyli z działalnością gospodarczą, czy też kulturalną). Takie były wymogi ustroju społecznego aż do czasu rewolucji przemysłowej. Otóż możemy przyjąć, że znacząca rola rodziny w życiu społecznym wpływała w znacznym stopniu na etyczny kształt tego życia. Może nawet było tak, że wpływało to na moralny charakter działania społecznego. Dlatego rozwój społeczny podążał we właściwą stronę, chociaż odbywało się to dość powolnie. W każdym razie możemy przyjąć, że podejście moralne wpływało na ocenę rozwoju technicznego, co trzymało technikę w ryzach praktycznego pożytku (bez ekstrawagancji, z jakimi mamy dziś do czynienia).

Przez całe wieki zdawano sobie sprawę, że podstawą rozwoju demograficznego społeczeństwa jest wielodzietna rodzina. Było to oczywiście zgodne z samym moralnym celem rodziny, która była powoływana właśnie do zrodzenia sporej liczby dzieci. W takim rodzicielstwie  realizowała się wzajemna miłość i odpowiedzialność małżonków. Osobowy charakter związku małżeńskiego wyrażał się właśnie w licznym potomstwie. Osoby małżonków miłują się w celu rodzicielstwa. A rodzicielstwo stało się najwyższym przejawem moralności rodzinnej. Przez całe wieki istniał i trwał ścisły związek życia rodzinnego z moralnością i rodzicielstwem. Było to coś oczywistego. Można zapytać, dlaczego dzisiaj to wszystko dramatycznie się skończyło? 

Szczególna rola rodziny /5


(5) Musimy obecnie zastanowić się nad kwestią pojmowania społeczeństwa. Czym właściwie jest społeczeństwo? Czy pojęcie społeczeństwa jest wytworem stworzonej naukowej wiedzy socjologicznej (wiedzy o społeczeństwie), czy jest to być może jakaś postać stanu faktycznego albo nawet realnego układu lub realnych powiązań międzyludzkich? Ja uważam, że nie ma możliwości na wskazanie jakiejś formy realności tego, co nazywamy społeczeństwem. Oczywiście naukowcy będą protestować, że przecież mamy badania, które określają lub pozwalają opisywać charakter i cechy społeczeństwa. Mamy badania ankietowe, które pokazują preferencje i poglądy członków społeczeństwa. Mamy wreszcie badania, które przedstawiają rozkład wartości kulturowych lub politycznych, jakie funkcjonują w społeczeństwie. Ale musimy sobie zdawać sprawę, że te różne badania dotyczą poglądów, czyli myślenia, ludzi stanowiących członków danego społeczeństwa. To nie są badania samego społeczeństwa, nawet jeśli pokazują jakąś strukturę czy układ społeczny. Samo społeczeństwo nie stanowi również żadnej instytucji albo konkretnej prawnie organizacji. Jest to więc ogólne pojęcie należące do wiedzy naukowej, ale stworzone całkiem abstrakcyjnie. Socjologia albo politologia będą chętnie się nim posługiwać, jednak bez określenia o co właściwie chodzi.

Dlatego w przypadku umiejscowienia wspólnoty rodzinnej na gruncie społecznym (czyli w społeczeństwie) mamy poważny problem. Za czasów PRL-u funkcjonowało hasło, że rodzina jest podstawową komórką społeczeństwa, ale społeczeństwo wyobrażano sobie jako jakiś organizm polityczny. Oczywiście wyrażało to ogólną rolę rodziny jako realnej zasady i podstawy społecznej. Ale zakładano wtedy jeszcze, że społeczeństwo funkcjonuje na powszechnie przyjętych zasadach etycznych wyznaczających relacje międzyludzkie. Zakładano, że ludzie działają w sposób racjonalny, czyli zgodny ze zdrowym rozsądkiem, w sposób, który zmierza do realizacji ogólnego dobrostanu i dobrobytu społecznego.

Niestety pomysły ideologiczne polityków przeskoczyły radykalnie zwykłą poznawczą racjonalność i racjonalną działalność ludzi, gdyż politycy wymarzyli sobie stworzenie doskonałego państwa i doskonałego społeczeństwa. Niestety ideologiczne myślenie wykroczyło poza realną rzeczywistość działań ludzkich, gdyż zapomniano, że ludzie działają w realnym świecie, a nie w świecie nierealnych możliwości. To doprowadziło ostatecznie do walki przeciwko samej realności osobowej człowieka, a co za tym poszło, również przeciwko realności rodziny jako wspólnoty osobowej. Skoro zamarzono o doskonałym społeczeństwie, to należało zmienić ludzką naturę w coś równie doskonałego. Okazało się, że łatwo coś takiego wymyślić, ale nie da się tego zastosować w życiu. Już za czasów komunistycznych chciano wszystkich zmienić w proletariuszy, żeby stworzyć państwo komunistyczne. Dzisiaj myślenie polityków EU-ropejskich przebiega podobnie, dlatego niszczy się realność osobową człowieka i realną wspólnotę rodzinną. 

Szczególna rola rodziny /6

(6) Okazuje się, że wszelkie próby stworzenia doskonałości w przypadku człowieka kończą się katastrofą samego człowieczeństwa. Jedyny wniosek, jak płynie z tych absurdalnych dokonań, to pozostawić człowieka w spokoju, aby sam mógł kształtować swoje życie. Dlatego należy pozwolić ludziom żyć w rodzinach i rozwijać swoje życie rodzinne według własnego uznania. Bo tak naprawdę każdy człowiek najlepiej zdaje sobie sprawę z tego, co dla niego jest najlepsze i sam potrafi zdecydować, jak to osiągnąć. Dlatego na ogół ludzie sami decydują się na założenie rodziny i władzy państwowej nic do tego. Władze nie powinny manipulować informacjami czy raczej narracjami na temat życia rodzinnego. Tutaj decydujący głos powinni mieć sami obywatele.

Jeżeli rozejrzymy się w historii rozwoju społecznego, to od razu zauważymy, że wszystko zaczynało się od rodziny i życia rodzinnego. Od początku rodziny gromadziły się w większe grupy wokół działalności rolniczej i hodowlanej. W ten sposób powstawały lokalne wspólnoty rodzin, które żyły i działały zasadniczo w sposób jak najbardziej naturalny. Dlatego należy przyjąć i uznać, że tak rodziło się życie społeczne i tak funkcjonowało przez całe wieki. Dopiero powstawanie miast na zasadach prawnych wprowadziło nowy charakter społeczności i nową strukturę gospodarczą. Ale przecież również w miastach funkcjonowała podstawowa rola rodziny jako zasadniczego elementu społecznego. W żadnych historycznych ustrojach państwowych nie podejmowano prób eliminacji życia rodzinnego. Pierwsze takie próby łączyły się z wprowadzaniem ideologii komunistycznej. I dzisiaj mamy tego kontynuację (doprawdy trudno się domyślić, dlaczego znów odbija politykom pasja ideologiczna/ sic!). Przecież wiadomo, że przy pomocy ideologii nie da się rządzić realną wspólnotą społeczną (zwłaszcza wspólnotą narodową). 

Szczególna rola rodziny /7

(7) Otóż powstawanie tego, co nazywamy społeczeństwem, musi mieć realne podstawy, co oznacza, że musi się opierać na realnych powiązaniach i relacjach międzyludzkich. I właśnie rodzina i relacje rodzinne stanowią takie rzeczywiste powiązania społeczne, które mogą stanowić fundament społeczeństwa. Ale od razu należy dodać, że będzie tu chodziło o powstawanie społeczeństwa w postaci wspólnoty narodowej, gdyż wspólnota narodowa stanowi wspólnotę rodzin i rodów (czyli ciągłości pokoleń rodzinnych). Musimy pamiętać, że każda rodzina posiada swoją historię wielopokoleniową. Warto o tym pamiętać zwłaszcza dzisiaj.

W ten sposób dotarliśmy do powstawania i historii narodu jako podstawy społeczności państwowej. Widzimy w historii, że powstawanie różnych państwowości (struktur i ustrojów państwowych) było powiązane z istnieniem i działalnością różnych narodów. Struktury państwowe powstawały na gruncie pojedynczych narodów albo jako związki wielu różnych narodów. Właściwie dopiero na początku XX wieku ta świadomość narodowa prowadziła do wyróżnienia się wielości państw narodowych. Każdy naród stanowi szerszą wspólnotę rodzin (rodzina rodzin według kardynała Wyszyńskiego) powiązaną dziełami i wartościami kulturowymi, na czele z językiem narodowym. Taka wspólnota narodowa powstaje z połączenia kulturowego i gospodarczego wielkiej liczby rodzin, na ogół zamieszkujących sąsiednie tereny. Istnieje więc pewna bliskość osobowościowa ludzi tworzących te rodziny, która nadaje ton życiu narodowemu. Jest to zapewne bliskość wynikająca z wychowania w tej samej kulturze, ale też łączności z tym samym krajobrazem czy nawet klimatem. Taka łączność wyraża się we wspólnym działaniu na rzecz dobrobytu państwowego i rozwoju danej społeczności. Człowiek może się łączyć i wprost utożsamiać ze swoim narodem, ale nigdy nie będzie się utożsamiał z przynależnością do jakiegoś społeczeństwa (np. europejskiego). 

Szczególna rola rodziny /8

(8) Nasze rozważania na temat roli rodziny w społeczeństwie pokazują jeszcze jedną ważną kwestię, że podstawowym i najważniejszym środowiskiem człowieka jest rodzina. Skoro człowiek jest przede wszystkim osobą, to przede wszystkim żyje i działa w środowisku wspólnoty osobowej, a więc właśnie w rodzinie. W rodzinie rodzą się dzieci (czyli nowe osoby), w rodzinie wzrastają i się rozwijają, wychowują się moralnie i działają praktycznie na co dzień. Dlatego środowiskiem osobowym człowieka (każdego człowieka) jest rodzina i nic tego nie zmieni. Środowisko przyrodnicze stanowi dopiero dalsze odniesienie ludzkiego życia, bo przecież także rodziny żyją i działają w otoczeniu przyrodniczym, które daje ludziom pożywienie czy możliwość budowy schronienia domowego. W związku z tym konieczne jest zachowanie odpowiedniej harmonii i porządku w relacjach środowiska przyrodniczego do środowiska osobowego człowieka. Oczywiście dochodzi do tego także środowisko kulturowe i gospodarcze, które są już całkowicie zależne od działalności człowieka. Jeszcze do niedawna w tych wzajemnych relacjach środowiskowych istniał jakiś racjonalny porządek. Rozbudowując swoje siedziby mieszkalne ludzie nie naruszali w sposób niszczycielski środowiska przyrodniczego. A rozwój kultury i techniki nie atakował człowieka w sposób agresywny, jak to się dzieje dzisiaj. Ale już tzw. rewolucja przemysłowa wprowadziła radykalne zmiany w otoczeniu człowieka (i to na wszystkich poziomach środowiskowych). Natomiast dzisiejsze pomysły wystrzeliły w kosmos (chociażby pomysł budowy najwyższych budynków na świecie, wciąż biją rekordy i co to daje). Naprawdę należałoby racjonalnie wydawać wypracowane z trudem dochody. 

Szczególna rola rodziny /9

(9) Okazuje się, że w życiu społecznym potrzebna jest i konieczna tradycyjna racjonalność. Racjonalność działania jest bezpośrednio związana z ludzkim rozumem. Rozum powinien kierować się rozumieniem realność i rozsądkiem działania w niej. Racjonalność jest związana z celowym działaniem człowieka. Na podstawie swojego dotychczasowego działania człowiek przewiduje i postuluje coś na przyszłość. Taka perspektywa na przyszłość wymaga jasnego określenia celu, do którego chcemy zmierzać. Z kolei perspektywa określonego celu wyznacza poszukiwanie odpowiedniej drogi jego osiągnięcia. Mówi się także o strategii działania, czyli wyznaczenia szybkich i trudnych albo dalszych i łatwiejszych dróg dotarcia do celu. To oczywiście wymaga przemyślenia tych spraw na podstawie dotychczasowego doświadczenia w określonym działaniu. Taką perspektywę ludzkiego działania i rozwoju cywilizacyjnego z tym związanego roztaczali od początku filozofowie albo politycy (teoretycy polityki). Niestety kiedy w sprawach społecznych zaczęła przewodzić i panować ideologia, wtedy cała racjonalność działania legła w gruzach. Przecież ideologii nie da się racjonalnie zastosować w życiu społecznym, gdyż to sprzeciwia się wymogom realności działania w świecie. Otóż takie skutki ideologii dopadły nas dzisiaj w EU-ropie. I dlatego Europa ropieje!!! (sic) 

Szczególna rola rodziny /10

(10) Dlatego musimy sobie zdać sprawę, czyli wyraźnie stwierdzić, że naprawdę racjonalne działanie dokonuje się i odbywa właśnie w rodzinie. Ludzie działający osobowo będą zawsze dalecy od wiary w ideologię. Na pewno nie będą wierzyć, że ideologia zbawi świat (zwłaszcza ich świat). Oni po prostu żyją i działają realnie i dlatego w swoim działaniu muszą się kierować racjonalnymi zasadami. Działalność rodzinna jest nastawiona na skuteczność działania w celu osiągnięcia odpowiedniego efektu. Tutaj nie ma miejsca na polityczne debaty nad poglądami albo pomysłami różnych myślicieli. Możemy jasno stwierdzić, że w rodzinie panuje prawdziwa realność, gdyż rodziną rządzi osobowa realność jej członków. 

13 lutego 2026

Opinia PE

Parlament Europejski przegłosował stanowisko, że nie tylko biologiczna kobieta może zajść w ciążę, co by oznaczało, że w ciążę może zajść również mężczyzna. Oczywiście wyśmiewa się takie stwierdzenie. Ale ja mam ważną uwagę. Przecież wystarczy, że mężczyźnie przeszczepi się jajniki i macicę, a widzimy, że współczesna medycyna zamierza robić cuda (sic!). Wszystko jest możliwe. 

Odprawa czy od lewa

 


Demokracja czy jednak królestwo ???

Widzimy, że dzisiaj patrzy się na politykę w perspektywie realizacji różnych interesów (społecznych, państwowych, partyjnych czy prywatnych. Jeżeli w tej perspektywie spojrzymy na dawne czasy, to okaże się, że prywatny interes króla i władcy jakiegoś państwa był jednocześnie zbieżny z interesem tego państwa, którego król był władcą (niekiedy absolutnym). Tak więc król zabiegając o swój własny interes pomnażał od razu znaczenie interesu państwowego. Może gdzieś na boku pozostawał tylko interes społeczny, ale pozytywny rozwój całego państwa wpływał także na stan zamożności jego obywateli (czyli poddanych). 

A jak ta sytuacja wygląda w państwach demokratycznych? Przecież jeśli wybory wygrywa jakaś partia (wszystko jedno czy prawicowa, czy lewicowa), to ona mianuje swoich przedstawicieli, czyli swoich ministrów i urzędników, którzy mają pilnować interesu społecznego i państwowego. Ale okazuje się, że ci mianowani urzędnicy wcale nie odpowiadają za swoje decyzje i w trakcie ich działania nie można ich zwolnić (chyba że już podpadną jakimiś aferami). Ponadto wszyscy mianowani urzędnicy państwowi, poczynając od premiera, a kończąc na niższych szczeblach, nie mają żadnego prywatnego interesu w dbałości o rozwój państwa. Ich interes własny polega natomiast na korupcji i wyciskaniu kasy z firm i przedsiębiorstw działających publicznie. 

Jeżeli zastanowimy się głębiej na tym porównaniem, to zobaczymy, że działalność monarchii (królestwa) jest dużo bardziej efektywna w kwestii rządzenia państwem niż ustroju demokratycznego !!! (sic)

5 lutego 2026

W poszukiwaniu zasad politycznych /Wstęp

Politycy zostali powołani do działania, a nie do debatowania. Działanie musi być oparte na rozumieniu rzeczywistości. Natomiast debatowanie jest oparte tylko na myśleniu. Dlatego działanie przeciwstawia się myśleniu. Pomyśleć możemy sobie niestworzone rzeczy, lecz działać musimy w sposób realny. Jeżeli zaczynamy opierać nasze działania na myśleniu, to ostatecznie dochodzimy do pozornych działań.

Ludziom zawsze wydawało się, że są w stanie wymyślić coś lepszego niż to, co otrzymaliśmy w darze od Boga lub natury. Dlatego nieustannie poszukują doskonałych rozwiązań w sferze społecznej. Niemal od początku próbowano stworzyć doskonałe państwo, dziś powiedzielibyśmy raczej społeczeństwo.

Tworzenie instytucji społecznych nie ma charakteru osobowego, lecz opiera się na naszym ludzkim myśleniu. Otóż zgodność w myśleniu, choć posiada postać łączności duchowej nie jest w stanie stworzyć wspólnoty osobowej. Toteż ustrój polityczny państwa zależy od myślenia jego przywódców i obywateli-wyborców. Ostatecznie chodzi o wiedzę na temat człowieka i jego natury. Dlatego już Grecy zdawali sobie sprawę, że potrzebna jest odpowiednia wiedza o człowieku i zaczęli uprawiać filozofię.

Filozofowie całe wieki analizowali sytuację społeczną człowieka. Doszli do wniosku, że albo człowiek jest doskonały, czyli działa najlepiej jak potrafi, albo ludzkie działania wymagają ciągłej kontroli, czyli sprawnego zarządzania. Stąd powstały dwie przeciwstawne teorie polityczne. Jedna twierdzi, że społeczeństwo powstało na skutek działań poszczególnych ludzi, które to działania łączą się i komasują tworząc wspólnotę społeczną oraz ogólny dobrobyt społeczny. Natomiast druga teoria twierdzi, że społeczeństwo powstało jako twór i emanacja władzy politycznej i jej decyzji. To oznacza, że główny wpływ na społeczeństwo ma ustrój państwowy, czyli inaczej mówiąc instytucja państwa i prawa.

To pokazuje, że społeczeństwo powstaje jako wspólnota działania albo jako wspólnota myślenia. Ludzkie myślenie jest w stanie powołać do życia różne instytucje i organizacje, których działalność będzie wyznaczana przez prawo. Toteż wydaje się, że prawo stanowione przez człowieka lub przez daną społeczność można uznać za pierwotną postać wspólnoty myślenia. Przynajmniej widzimy, że prawo jako poznane i uznane przez tych, których dotyczy, funkcjonuje na sposób wspólnoty myślenia wszystkich uczestników.

Wspólnotą myślenia będzie także wspólnota poglądów. Taką wspólnotę tworzą dzisiaj media, które reprezentują określone poglądy. Dlatego w przypadku mediów mamy do czynienia z propagandą różnych poglądów. A wówczas taką sytuację można już nazwać wspólnotą ideologiczną. Jeśli się dobrze przyjrzeć, to okaże się, że te wszystkie kręgi myślenia są ze sobą ściśle powiązane. Łączy je właśnie bezwzględna wiara w myślenie oraz w tworczość myślenia. We współczesnym społeczeństwie kreatorami myślenia stały się przede wszystkim media, a już sprawą całkiem drugorzędną jest to, o jakie myślenie tutaj chodzi (lewicowe czy prawicowe). Czwarta władza polega więc na manipulowaniu myśleniem, a dzięki temu na manipulowaniu tzw. opinią społeczną. W ten sposób wmawia się ludziom, że w życiu najważniejsze jest myślenie, bo przecież ono rządzi światem. Niestety ludzie zbyt łatwo dają się na to nabrać, gdyż chcą być tacy nowocześni. 

Żeby osiągnąć realne spełnienie swojego człowieczeństwa, trzeba odrzucić myślenie i przejść do rozumienia realności (czyli rzeczywistości). Człowiek musi przede wszystkim zrozumieć siebie, a nie tylko myśleć o sobie lepiej lub gorzej. Myślenie niczego tutaj nie załatwi, musimy podjąć realne działania.

 [wspólnota myślenia/ myślenie w polityce/ myślenie kontra rozumienie/ rozumienie rzeczywistości]

Przezwyciężeniem wspólnoty myślenia może być wspólnota dialogu. Dialog jest już tym działaniem, które wykracza poza myślenie, ponieważ dialog wymaga najpierw przedstawienia dwóch rozumień a następnie uzgodnienia poglądów na bazie rozumienia. Nasze myślenie wcale nie musi prowadzić do prawdy, gdyż prawda nie określa, ani nie ogranicza myślenia. Natomiast dialog powinien doprowadzić do osiągnięcia jakiejś zgodności w zakresie prawdy i rozumienia rzeczywistości. Dlatego dialog wydaje się być lekarstwem na wszelkie wynaturzenia myślenia (np. ideologiczne). Ale to musi być szczery i głęboki dialog, a nie zwykła wymiana poglądów, która do niczego nie prowadzi, jak to mamy dzisiaj w mediach. Taka wymiana poglądów polega jedynie na przedstawieniu własnego stanowiska i skrytykowaniu poglądów przeciwnika. Prawdziwy dialog zawsze poszukuje porozumienia. Dlatego do dialogu może dojść wówczas, gdy posiadamy jakieś rozumienie rzeczywistości. Z samego myślenia nie sposób stworzyć dialogu.

    [wspólnota dialogu/ dialog i porozumienie/ dziś i dawniej]

Ustrój demokratyczny, który powstał w Grecji, odwoływał się do poznania natury człowieka. Chodziło więc o podstawy filozoficzne albo raczej etyczne. Traktowano człowieka jako istotę rozumną. Wynikało stąd poszanowanie każdego obywatela i przyznanie mu równych praw. Równość wobec prawa wynikała z równości w zakresie ludzkiej natury.

Nasza demokracja również odwołuje się do zasad naturalnej równości (równości w zakresie natury), ale jeszcze bardziej wyeksponowała wolność działania człowieka. Dlatego prawa człowieka sformułowane w XX wieku miały stać bardziej na straży wolności człowieka niż na straży równości. Każdy człowiek rodzi się wolny i równy. Ale cała późniejsza działalność człowieka jest już oparta na wolności a nie równości. Przecież nie ma równości działań. Jednak trzeba zauważyć, że wolność działań człowieka stoi w konflikcie z ustrojem państwowym, ponieważ państwo stara się wszystko kontrolować. Dlatego państwo prawa działa zawsze na swoją korzyść (w swoim własnym interesie). Współczesne państwo prawa nawiązuje do tradycji greckiej i rzymskiej, czyli do prawa cywilnego. Natomiast współczesne państwa muzułmańskie są również państwem prawa tyle, że chodzi tutaj o prawo religijne (koraniczne prawo szariatu).

Czy państwo prawa można pogodzić z podejściem personalistycznym? Personalizm zakłada, że wolność człowieka polega na sprawczej podmiotowości. Człowiek jest więc sprawcą swoich działań i czynów. Dawniej w scholastyce mówiono, że człowiek jest panem i władcą swoich działań. Ta sprawcza wolność wiąże się już bezpośrednio z odpowiedzialnością. Człowiek jest odpowiedzialny za swoje czyny. Jest odpowiedzialny przed społecznością, w której żyje. Właśnie na tej podstawie zostało stworzone prawo jako regulacja postępowania człowieka. Prawo określa zatem stosunki społeczne człowieka. Chodzi przede wszystkim o relacje człowieka względem społeczności. Mamy więc prawo rodzinne, które porządkuje postępowanie i działanie na gruncie wspólnoty rodzinnej. Mamy dalej prawo cywilne i karne, które porządkuje postępowanie i działanie na gruncie szerszej wspólnoty lokalnej. Mamy wreszcie prawo określające postępowanie wobec narodu (potępienie i infamia zdrajcy narodu). Dlatego prawo towarzyszyło człowiekowi od początku tworzenia cywilizacji oraz powstawania wspólnot społecznych – rodziny, wioski i miasta, plemienia i narodu.

Wydaje się, że przemawiając do ludzi Bóg posłużył się tym naturalnym dorobkiem społecznym człowieka. Jak uczy tradycja biblijna, nastąpiło przekazanie narodowi żydowskiemu prawa Bożego w formie Dekalogu. Dziś możemy stwierdzić, że to Prawo wykraczało poza funkcję regulacji stosunków społecznych, gdyż stało się prawem chroniącym osobę człowieka. Jednak Żydzi nie dostrzegali tego powszechnego wymiaru Prawa Bożego, traktując je jako religijne prawo narodowe ( prawo narodu wybranego – Izraela). W religii judaizmu najważniejsza jest wspólnota narodowa. Dlatego religia żydowska poszła w stronę rozwoju przepisów prawnych. To miało cementować wspólnotę narodową. Mówiąc krótko – religia stała się prawem.

Natomiast w islamie, który powstawał wśród plemion koczowniczych, prawo religijne stało się spoiwem władzy politycznej. Religia stała się narzędziem władzy politycznej, zaś władza polityczna określała się poprzez prawo religijne. Mamy więc wyraźne upolitycznienie religii, tak jak w judaizmie mieliśmy do czynienia z unarodowieniem religii. Otóż w chrześcijaństwie początkowo zanika ten silny nacisk na funkcję społeczną prawa, ponieważ głównym wyznacznikiem postawy moralnej i religijnej staje się przykazanie miłości (miłości Boga i bliźniego). Dlatego chrześcijaństwo, inaczej niż islam, nie tworzyło instytucji politycznych lecz wyznaniowe wspólnoty religijne (kościoły). Dopiero gdy chrześcijaństwo stało się w Cesarstwie Rzymskim religią państwową, wtedy przybrało postać instytucji politycznej (również jakąś formę władzy zwierzchniej), aż po powstanie państwa kościelnego. Jednak błędem jest przypisywanie religii chrześcijańskiej (zwłaszcza katolickiej) charakteru politycznego. Kościół zawsze pozostawał wspólnotą osobową. Każda religia posiada silne wpływy społeczne, gdyż stanowi powołanie osoby ludzkiej. Trudno wyobrazić sobie życie osobowe bez religijności. To jest niemożliwe. Religia jest wyrazem aktywności człowieka jako osoby i jego odniesienia do Osobowego Boga. Religia ukazuje nam cel życia człowieka i nadaje ziemskiemu bytowaniu człowieka sens i znaczenie. Człowiek religijny wierzy, iż nie jest przypadkowym efektem rozwoju świata cielesnego, lecz Bożym stworzeniem, które jest godne obcowania z Osobowym Bogiem. Dlatego Dekalog jako Prawo Boże jest wyrazem praw osoby ludzkiej, a nie tylko przejawem naturalnego prawa ludzkości.

    [rozważania o prawie/ teoria autonomicznego prawa]

W życiu społecznym najważniejsze jest wspólne działanie. Człowiek jest bytem aktywnym,  czyli powołanym do działania. Większość działań człowieka przebiega na gruncie społecznym. Są to działania podejmowane wspólnie z innymi ludźmi. Należy się zastanowić, co decyduje o tym, że możemy współdziałać w grupie lub we wspólnocie.

    [wspólnota działania/ wspólnotowa teoria społeczna]