29 marca 2026

Rządy dusz, czyli Internet zamiast przemocy

W dawnych czasach wydawało się, że aby zagarnąć tysiące ludzi, należy posłużyć się przemocą militarna. Ale dzisiaj okazuje się, że najłatwiej ogarnąć tysiące ludzi dzięki oddziaływaniu medialnemu (zwłaszcza działaniu portali społecznościowych, do niedawna była to jeszcze telewizja). A to oznacza, że wystarczy oderwać ludzi od tego, co realne (czyli od poznania rzeczywistości) i poddać ich przekazowi medialnemu. Człowiek zaczyna się wówczas kierować jedynie myśleniem, a myślącemu człowiekowi można wmówić dowolne rzeczy. Myślenie jest bowiem w stanie poszukiwać i odkrywać dowolne wartości. Może więc wszystko uznać za coś wartościowego. Na tej zasadzie przekonuje się ludzi do absurdalnych głupot ideologicznych (nawet tych dotyczących ich życia i szczęścia). Czy można się przed tym obronić? Trzeba by porzucić wszystkie medialne nowinki, ale okazuje się, że większość z tych urządzeń jest nam potrzebnych w codziennym życiu, albo przynajmniej od święta (w wyjazdach zagranicznych). I to oczywiście jest podstęp firm, które zarabiają na produkcji i używaniu smartfonów. Zwykłego człowieka nie stać na odrzucenie potrzebnych mu rzeczy, nawet jeśli będzie cierpiał z tego powodu.

Przemoc polityczna zawsze budziła sprzeciw i chęć walki, natomiast na przekaz medialny ludzie reagują zainteresowaniem albo obojętnością. Niestety chętniej słuchamy i powtarzamy, to, co mówią inni (najlepiej wszyscy lub większość albo przynajmniej ci z okienka). W ten sposób okradamy się z poznawania realności wierząc jedynie w narracje i interpretacje (skłonność literacka gdy przestajemy czytać?). Może więc należałoby powrócić do wielkiej literatury, która przedstawia prawdę o świecie i człowieku. Dowiemy się wtedy dużo więcej o sobie samych. Ale okazuje się, że szkoła pomija dziś taką literaturę (sic). Musimy czytać wbrew temu.

18 marca 2026

Czy może nadszedł już czas...???

W związku z próbami jakiegoś jednego państwa europejskiego, przyszło mi na myśl, że być może stajemy przed kolejną próbą powołania do życia Cesarstwa Europejskiego. Historycy dobrze wiedzą o czym mówimy. W starożytności mieliśmy Cesarstwo Rzymski (najpierw w Rzymie a potem w Bizancjum już w wersji chrześcijańskiej). Kolejne Cesarstwo (Rzymskie Narodu Germańskiego) powstało w VIII wieku, i w swojej powikłanej formie trwało aż do I wojny światowej (kiedy mieliśmy Cesarza Franciszka). W międzyczasie mieliśmy krótki epizod Cesarza Francuzów w osobie Napoleona.

Te pomysły tworzenia cesarstwa wzięły nazwę od pierwszego Cesarza, czyli Juliusza Cezara. Zarówno pierwszy Cesarz Rzymski, jak też późniejsi cesarza  okazali się wybitnymi osobistościami politycznymi. Można zatem sądzić, że rządy cesarskie wymagają wybitnych polityków, którym marzy się wielka władza (nad światem ???). Chyba można do tego szeregu dodać władzę Cesarza Chińskiego. Postawimy więc tezę, że do powstanie cesarstwa konieczna jest postać i dokonania wielkiego człowieka. Zatem nie da się stworzyć demokratycznego cesarstwa (jak by chciały elity europejskie). Tragedią naszych czasów jest fakt, że nie ma dzisiaj naprawdę wybitnych osobistości politycznych. A więc należałoby postawić wniosek, że nie da się stworzyć Cesarstwa Europejskiego. A szkoda !!!

Nasza Polska Realność

 


Kwestia polityczna -- wartości czy interesy?

Ja sądzę, że dzisiejszą politykę uprawia się w formie dwóch kategorii, albo chodzi o wartości, albo o interesy. Musimy się zastanowić, jak należy rozumieć te kategorie. Od razu możemy stwierdzić, że są to sprzeczne lub przeciwstawne kategorie. Wartości przeciwstawiają się interesom, a interesy wartościom. Na czym to polega? Otóż należy wiedzieć, że wartościowanie jest efektem naszego myślenia. Ale wartościowanie jest oparte na zdolności myślenia do zestawiania i porównywania różnych spraw lub rzeczy. Wartościowanie jest sprawą zestawienia czegokolwiek i wskazania, że coś jest lepsze, czyli wartościowsze, od czegoś innego. Tutaj nie ma odniesienia do jakiejś wartościującej zasady, lecz wszystko polega jedynie na działaniu myślenia. Dlatego należy uznać, że wartości są tworem myślenia. Nasze myślenie tworzy sobie dowolne wartości. Do czego to prowadzi? 

W polityce myśleniem kierują się ideolodzy. Ideolodzy uważają, że myślenie jest najlepszym sposobem "poznania i działania", ponieważ ideologów stać tylko na myślenie. Stąd dla ideologicznych myślicieli wartości stają się skutecznością myślenia. Ale co więcej, oni traktują wartości jako najwyższą skuteczność swojego "działania" politycznego. Dlatego różni politycy (z obu politycznych stron) tak chętnie opowiadają nam obywatelom o potrzebnych wartościach, mimo że ich propozycje bywają najczęściej sprzeczne. 

Ciągle słyszymy o prawdzie lub dobru, o prawie lub sprawiedliwości, o pokoju lub wojnie, i zawsze te kategorie zostają okraszone odpowiednimi przymiotnikami. Dlatego należy uważać lub może nawet nie dowierzać wypowiedziom polityków (którzy dziś stali się jedynie ideologami). Powiecie, że dawniej lepiej myślano i pisano o polityce. Czy aby na pewno? Zobaczmy, jak pojmowano koncepcję Arystotelesa. Oczywiście poszukiwał on dobra, jakim mają się kierować obywatele. Stwierdził, że każdy chce być szczęśliwy (tak zinterpretowano później greckie pojęcie eudaimonia). Dzięki temu okazało się, że kategoria dobra została utożsamiona ze szczęściem człowieka. Wartością dobra stało się szczęście. To najlepiej pokazuje dokąd prowadzi nas ludzkie myślenie. A przecież Arystoteles zwrócił uwagę na jakiś dobrostan duchowy człowieka, a nie tylko na samo poczucie szczęścia. To pokazuje, że myślenie nie jest poznaniem realności, i dlatego jest w stanie przekręcić wszystko w dowolny sposób. Wystarczy przeglądać ankiety sondażowe na temat, czym dla ciebie jest szczęście. Można się bardzo zdziwić.

Ale porównajmy teraz wartości oraz interesy. Stwierdziliśmy, że wartość jest traktowana przez politycznych myślicieli jako "skuteczność ich działania", czyli skuteczność myślenia. Zupełnie inaczej wygląda sprawa interesu (realizacji własnego interesu). Otóż ludzie, którzy kierują się realnym działaniem (tutaj niestety bardziej chodzi o przedsiębiorców niż polityków) traktują swój interes jako wykładnię skuteczności działania (faktycznego działania). Realizacja interesu własnego zależy od naszej skuteczności działania, to nie może być tylko myślenie o działaniu, chociaż kwestia strategii działania podlega naszemu myśleniu. Dlatego uprawianie polityki na sposób zabiegania i dbałości o interes państwa (ale również zabiegania o interes społeczeństwa) musi polegać na faktycznym działaniu politycznym (co władza naprawdę robi, a nie tylko co myśli). Dzisiaj bardzo trudno przekonać polityków do działania, bo dla nich działaniem jest wymyślanie sobie nawzajem. 

Musimy jednak pamiętać, że kwestia wartości i interesów dotyczy także każdego z nas (każdego człowieka). Nasza ludzkie działanie polega przede wszystkim na zagospodarowaniu otoczenia, w którym żyjemy. Codzienne gospodarowanie swoimi sprawami zależy od naszych zdolności poznawczych oraz chęci działania. Dotyczy to ludzkiej pracy -- tej domowej oraz tej zawodowej.  Gospodarcza praca jest podstawową aktywnością człowieka jako kogoś żyjącego w środowisku naturalnym. Ale należy wiedzieć, że ludzka praca jest wyrazem naszej postawy osobowej wobec wspólnoty rodzinnej. Pracujemy dla swojej wspólnoty rodzinnej. Możemy powiedzieć, że pracujemy w interesie rodziny. I tutaj znów pojawia się kwestia interesu -- interesu jako sprawnej realizacji zadań i celów życiowych. Otóż nasza praca jako działalność gospodarcza musi mieć realistyczny charakter. To musi być realna działalność w realnym środowisku. Tak było zawsze, albo przynajmniej w dawnych czasach. Ludzie potrafili znakomicie zagospodarowywać swoje otoczenie z poszanowaniem warunków naturalnych. 

Natomiast dzisiaj mamy odlot w stronę wymyślania zupełnie absurdalnych rozwiązań (po co ścigać się z budową najwyższych budynków). Tradycyjne podejście racjonalistyczne zostało zastąpione przez wymyślanie postępowych pomysłów, czyli tworzenie dowolnych możliwości działania i pracy. Wszystko zaczęło się od postawienia na postęp jako zasadę (czy może raczej wymyśloną wartość) rozwoju cywilizacyjnego. Odtąd ludzka cywilizacja zaczęła pędzić do przodu bez oglądania się na skutki otoczenia naturalnego czy środowiska wspólnotowego. Możemy się zgodzić, że ludzkie myślenie wartościami sprawdza się na polu kultury. Ale należy mieć świadomość, że nawet tutaj chodzi bardziej o utrwalanie sprawdzonych wartości, służących rozwojowi osobowemu człowieka, a nie tworzenie nowych i dowolnych wartości w imię wydumanego postępu. Ideologicznym twórcom wydaje się, że są w stanie stworzyć zupełnie nowego, czyli postępowego, człowieka. To są zwykłe mrzonki, gdyż to prowadzi do powstania jakiegoś nieludzkiego monstrum. Człowiek jest człowiekiem (czyli osobą uduchowioną i ucieleśnioną) i pozostawmy go w spokoju. Każdy najlepiej sam poradzi sobie ze swoim życiem.

9 marca 2026

Emocjonalna polityka

Mamy w Polsce politykę emocjonalną. Politykami rządzą emocje, dlatego nie są w stanie racjonalnie rządzić. Politycy wyzywają się nawzajem najgorszymi epitetami. Chamskie wyzwiska są na porządku dziennym. Takie postawy eksponowane w mediach przenoszą się na resztę społeczeństwa. Wszyscy biegają rozemocjonowani i krzyczą na siebie. 

Zarządzanie emocjami dotyczy bowiem nastrojów wyborczych. Ale komentatorzy uważają, że emocje obywateli nie decydują o samych wyborach, a znajdują odzwierciedlenie jedynie w sondażach. Sondaże wyborcze odzwierciedlają właśnie bieżące emocje. Politycy starają się rozgrywać swoją sytuację na podgrzewaniu różnych emocji. Raz chodzi o emocje anty-EU, albo anty-ukraińskie, zaś innym razem o emocje pro-unijne albo pro-amerykańskie. Ale to wypacza racjonalistyczne spojrzenie na politykę międzynarodową. 

Co ciekawe, wszyscy mówią o nowej polityce mocarstwowej. Ale nie widzą, że ta polityka przybrała postać używania siły jako faktycznego skutecznego działania. To pokazuje, że w dzisiejszej polityce nie ma miejsca ani na emocje, ani na wydumane wartości. Trzeba postawić na skuteczne działanie, a tego nie osiągniemy kierując się emocjami albo wartościami. Potrzebna jest siła sprawcza.

5 marca 2026

Skuteczność działania kontra wartości

Nowa polityka polega na porzuceniu wartości, gdyż w końcu zrozumiano, że wartości są tylko tworem myślenia, co powoduje, że wartości nie mogą stanowić zasad działania (nie są mocami sprawczymi działania). Dlatego dzisiaj odwołujemy się do skuteczności działania, która jest oparta na mocy sprawczej. Ale okazało się, że taką skuteczność działania najłatwiej jest osiągnąć w kwestiach militarnych, czyli w operacjach wojskowych. Stąd jak podejrzewam, Amerykanie doszli do wniosku, że stać ich jedynie na skuteczność militarną. Mamy więc politykę wojenną. Te same wnioski dotyczą rosyjskiej operacji wojskowej na Ukrainie. Im również wydawało się, że w tym zakresie będą skuteczni, ale się oszukali. Najgorzej, że EU tego nie rozumie (sic).

IRAN - państwo islamskie

Zobaczmy jak wyglądała i jak kształtowała się władza w państwie irańskim. Iran jest państwem islamskim w wersji szyickiej. Mamy bowiem islam szyicki i islam sunnicki. Szyityzm wyznaje radykalną wersję państwa islamskiego. Jest to państwo podporządkowane religijnemu prawu islamskiemu. Otóż duchowny religijny, który posiada głęboką znajomością prawa islamskiego, ma prawo kierować społeczeństwem i zarządzać jego sprawami politycznymi i religijnymi.

W tym układzie duchowny religijny (ajatollah) staje się najwyższym przywódcą państwa, który decyduje o jego polityce, gospodarce i wojsku (Straż Rewolucji Islamskiej). To pokazuje, że  przywódca ma szerokie uprawnienia i jest ostatecznym decydentem w różnych sprawach związanych z religią, bezpieczeństwem i gospodarką państwa. Można zatem mówić o państwie religijnym, gdyż to przywódca religijny rządzi państwem (państwem islamskim). W ten sposób religia odgrywa rolę ideologii państwowej. Religijne prawo islamu staje się wyznacznikiem politycznej poprawności, czyli wpływa na poglądy etyczne i moralne obywateli.

Najwyższy Przywódca państwa wyznacza i określa również politykę zagraniczną. Najwyższy Przywódca jest głównym głosem w kierowaniu polityką zagraniczną Iranu, ustalając priorytety Islamskiej Republiki w jej stosunkach regionalnych z sąsiadami i pozostałymi państwami. Jak widzimy w Iranie nic nie dzieje się bez odniesienia do religii islamskiej w wersji szyickiej.

Prawda o Rosji

 

Jedyna właściwa interpretacja sytuacji w Rosji 

Rosjanie mają dziwne przekonanie, którego nie rozumie strona zachodnie, że ludzie, czegokolwiek by nie robili, to działają duchowo. Bo człowiek rosyjski jest kimś duchowym. Dlatego dla nich życie materialne nie jest w stanie poniżyć człowieka, ponieważ on zawsze czuje się kimś duchowym. Jeśli więc neguje się w życiu Rosjanina jego duchowość, to on traktuje to jako obrazę. Otóż władza świetnie zdaje sobie z tego sprawę i dlatego w swojej propagandzie podkreśla walkę duchową z Zachodem. A to znaczy, że to nie propaganda narzuca taką interpretację, lecz ona wykorzystuje podejście zwykłych ludzi. Dlatego można zrozumieć stwierdzenia Rosjan, że ich władza ma charakter boski, czyli pochodzi od Boga. I w tym sensie władza przedstawia dla nich ideał duchowości. Nawet jeśli my zwykli ludzie musimy żyć ubogo i zwyczajnie, to nasze Państwo przedstawia najwyższy poziom duchowy. W związku z tym Putin odwołuje się do obrony przez Rosję wartości duchowych, zwłaszcza wobec dzisiejszego Zachodu.