26 maja 2026
Elity dawne i dzisiejsze
Arystokracja jako głęboka elita kulturowo-społeczna nie powstaje w demokracji. Arystokracja powstawała przez wieki w systemie monarchicznym. Tego typu elity kształtowały się wraz z rozwojem i wzrostem państwowości narodowej (lub wielonarodowej, jak to było u nas w Polsce). Bo to dopiero w długotrwałej służbie państwowości królewskiej (obronie i wzbogacaniu tej państwowości) wytwarzało się właściwe odniesienie społeczne i rozumienie potrzeb społecznych (na wieki, a nie na dziś).
Oczywiście demokracja wytwarza swoje własne elity, ale te elity wyrastają z ogólnej przeciętności i nie stać ich na realne wizjonerstwo społeczne i polityczne. Dlatego elity demokratyczne popadają w ideologiczne uzależnienia, najczęściej o charakterze lewicowym, ale także prawicowym (oba podejścia do władzy są traktowane czysto ideologicznie). Elity, co najwyżej, są nastawione na szybki zysk ekonomiczny, ale nie związany z pracowitością, lecz z dostępem do rządzących partii. Ponadto demokracja kreująca przeciętność, powoduje jedynie rozwój popkultury, a dziś pop-myślenie i nawet popnauki. Dlatego rozwój rządów demokratycznych prowadzi ostatecznie do kryzysu i zamętu społecznego. Czego mamy najlepszy przykład w Europie.
Kreowanie konsumentów lub wyborców
Myślenie nie jest tożsamością człowieka. Myślenie jedynie zaciemnia realną tożsamość osoby. Natomiast myślenie jasno i wyraźnie przedstawia dowolne możliwości. Pamiętacie hasło reklamowe -- Możesz być czymkolwiek zechcesz. Ale to oznacza, że możesz być czymkolwiek byle nie realną osobą. Człowiek naprawdę jest realną osobą, która wyznacza i określa naszą osobową tożsamość. Taka tożsamość kształtuje nasze działania moralne i religijne.
Myślenie przeciwstawia się temu, gdyż neguje prawdziwą realność, proponując nam w zamian swobodną świadomość. Myślenie kreuje więc jakiś wizerunek lub obraz (intencjonalny) człowieka. Podpowiada nam przeróżne narracje i interpretacje. W ten sposób popycha nas do tworzenia możliwości bycia czymś a nie realne istnienie. To wszystko wygląda na pozór pięknie i dlatego ludzie, właśnie ci myślący ludzie, uzależniają się od tego w swoim życiu (zwłaszcza życiu zawodowym czy publicznym). Myślenie nie daje człowiekowi żadnej realności, ono mami nas dowolnymi możliwościami bycia i działania. Ale wtedy ludzkie życie dzieje się już poza realnością. Nie żyjemy prawdą, dobrem i pięknem, lecz wyłącznie tworzeniem wizerunku albo bezosobowej maski zasłaniającej prawdę i dobro człowieka, a jednak wychwalanej przez ludzkie tłumy.
Tragiczne jest także to, że w tej dominacji myślenia idą w parze ręka w rękę - polityczni ideologowie, którzy wymyślają wciąż nowe pomysły coraz bardziej absurdalne, - do spółki z handlowymi reklamodawcami, którzy z kolei manipulują zwyczajnie ludzkimi emocjami. Polityczni marksiści uważali kiedyś, że to byt (ekonomiczny) określa świadomość. Jeżeli chcieli zmienić świadomość obywateli, to sądzili, że trzeba zmieni c warunki ekonomiczne, czyli własność środków produkcji. To okazało się kompletną bzdurą.
Ale dzisiaj politycy i handlowcy wpadli na lepszy pomysł. Otóż trzeba propagandowo wpłynąć na zmianę myślenia. Pamiętacie hasło, że kłamstwo przedstawione i wypowiedziane tysiąc razy staje się dla odbiorców prawdą. A takie działanie prowadzi do odpowiedniej zmiany świadomości, przez co człowiek staje się doskonałym konsumentem albo pożądanym wyborcą. I nawet nie zauważa, że ktoś go nabrał.
Potrzeba przedsiębiorczości
Już dawno temu pojawiło się sformułowanie, że człowiek staje się bardziej przedsiębiorczy wśród trudności. To znaczyło, że trudności niejako wymuszają przedsiębiorczość. Ale dzisiaj brakuje nam przedsiębiorczości. Skąd to się wzięło? Otóż pojawienie się demokracji po 2 wojnie spowodowało szybki rozwój przedsiębiorczości, co dało wzrost dobrobytu i poziomu życia. Państwo rosło w siłę, czego skutkiem stał się pomysł "państwa opiekuńczego". Skoro w tym wyścigu przedsiębiorczości nie wszyscy dali radę, to trzeba uruchomić pomoc społeczną. Taka sytuacja zmieniła podejście do przedsiębiorczości, bo jeśli państwo pomaga w trudnościach, to po co się wysilać. Na dodatek z jednej strony całą sytuację wykorzystały duże firmy (międzynarodowe korporacje) przechwytując najbardziej aktywnych ludzi, żeby rozkręcali ich przedsiębiorstwa. Natomiast z drugiej strony pojawili się emigranci, którzy opanowali do perfekcji wykorzystanie pomocy społecznej. W ten sposób zawaliła się chęć i potrzeba rozwoju przedsiębiorczości u zwykłych obywateli. To spowodowało zanik państwowej gospodarki i rozwoju mniejszych firm. Dlatego EU pozostaje dziś w stagnacji i tylko woła i postuluje o innowacyjność.
18 maja 2026
Argument filozoficzny przeciw demokracji
Moim zdaniem, filozofia dysponuje niepodważalnym argumentem przeciwko demokracji, która kreuje przeciętność i co gorsze zwalcza znakomitość i szlachetność. Takim argumentem jest przypadek życia i śmierci Sokratesa. Sokrates żył w czasach Ateńskiej demokracji. Był wybitnym człowiekiem, który sam poszukiwał wiedzy, ale starał się przekazywać tę wiedzę innym, żeby nauczać ich o właściwym pojmowaniu kwestii politycznych i społecznych. W gruncie rzeczy chodził po mieście i nauczał młodych chłopaków, żeby stawali się świadomymi obywatelami. Okazało się, że to nie podoba się w społeczności, gdyż wyrasta ponad ogólną przeciętność. Ostatecznie więc Sokrates został skazany przez sąd na karę śmierci (pozbawienia życia).
Dzisiejszy obrońca demokracji odpowie mi, że Sokrates sam był sobie winien, gdyż przed sądem zaczął wywyższać swoje zasługi dla państwa. Odpowiem tak: a czego chciałaby się spodziewać lub domagać polityczna przeciętność od wybitnego człowieka w pełni świadomego swojego znaczenia i roli w społeczności? Otóż trzeba podkreślić, że sąd obradujący nad sprawą Sokratesa był jak najbardziej demokratyczny, bo składał się aż z 500-set osób. Dlatego można uznać, że taka ilość sędziów obrazowała jak najlepiej przeciętne poglądy obywatelskie (członków demokracji). Gdyby sędziów było 2 lub 3, być może wyrok byłby inny, bo tacy sędziowie kierowaliby się własnymi poglądami. Ale 500 ludzi w Ateńskim polis doskonale obrazowało przeciętność poglądów.
Co można dzisiaj dodać? Otóż demokracja u swojego początku (czy dawniej, czy współcześnie) reprezentowała jakąś średnią ogólnych poglądów (czyli pogląd większości). Ale z czasem panowania demokracji zanika ta średnia na rzecz poglądów zmierzających w dół, czyli negujących zupełnie opozycję (poglądy odmienne czy przeciwne). Co gorsze, na koniec dochodzi do całkowitego zaprzeczenia niewłaściwych albo niepoprawnych poglądów, co prowadzi do eliminacji samych głosicieli tych poglądów. Efektem są zbrodnie przeciwko ludzkości albo likwidacja konkretnych ludzi.
16 maja 2026
Polityka cesarzy ???
Pan Wróblewski w podcaście Jankowskiego stwierdził, że mamy do czynienia z dwoma neorojalistami, co sprawia, że pojawia się binarny układ mocarstwowy. Mamy więc spotkanie dwóch niejako władców absolutnych. Autor mówi o bezwzględnie władczych działaniach Xi oraz o zawłaszczeniu prywatnym państwa przez Donalda (Ameryka to Ja). Również prof. Góralczyka mówił o cesarskich działaniach Xi Jinpinga. Moim zdaniem, obrazuje to wyraźnie porzucenie idei liberalnej demokracji, która nie sprawdza się w dzisiejszych czasach (patrz Europa). To oznacza, że szykuje się nam polityka cesarska (Dwa Cezary). Zobaczymy, czy te dwa cesarstwa się dogadają (ponad całym światem)? Skończył się układ neoliberalny. Wróblewski uważa, że pozostałe państwa i kraje będą musiały się podporządkować takiej zależności, albo zostaną zdmuchnięte.
13 maja 2026
Problem społeczny na dziś
Ostatnio coraz częściej pojawia się pogląd, że mamy takich kiepskich polityków, ponieważ sami ich sobie wybraliśmy. Jest to oczywiście przerzucanie krytyki dotyczącej rządzących na społeczeństwo. Ale nikt się nie zastanowił, skąd to się wzięło. Bo to dotyczy już krytyki samej demokracji. Otóż ja od lat stawiam tezę, że funkcjonowanie demokracji prowadzi do tworzenia przeciętności (i to w dosłownym znaczeniu). Jeżeli bowiem chodzi o rządy większości, to oczywistą sprawą był fakt, że taki układ społeczny stworzy w społeczeństwie powstanie zwykłej przeciętności w pojmowaniu wszystkiego. Przecież większość nie stanowiła nigdy elit. W dawnych czasach elity powstawały w rządach królewskich, gdyż wówczas promowano (czyli robił to król jako jedyny władca dbający o swoje państwo) ludzi szlachetnych. Tak powstawały w państwach europejskich elity szlacheckie (ludzi szlachetnych, którzy zasłużyli się dla dobra i pożytku państwa). Niestety w demokracji nie ma takich możliwości, gdyż cały układ polityczny jest nastawiony na promocję obywatelskiej przeciętności. A już najbardziej dbają o to partie polityczne, które walczą o władzę.
A co dodatkowo pogłębia taką sytuację? Otóż lewicowy myśliciel rzucił sprytną propozycję, że najlepiej będzie jeśli lewicowi politycy opanują demokratyczne instytucje. To spowodowało, że polityczna przeciętność opanowała najważniejsze instytucje w państwie (a dziś widzimy, że dotyczy to tym bardziej instytucji europejskich). To oczywiście powoduje, że coraz trudniej możemy liczyć na zapewnienie społecznych priorytetów (czyli zapewnienie bezpieczeństwa i rozwoju społeczno-gospodarczego). Co gorsze, ja uważam, że bez rezygnacji z rządów demokratycznych (rządów partyjnych w demokracji) nie zdołamy wytworzyć w społeczeństwie odpowiednio szlachetnych elit. Będziemy cały czas zmagać się ze społeczną przeciętnością i beznadziejnymi elitami.
12 maja 2026
Polityczne zasady EU
Pan Warzecha na swoim podcaście analizuje szeroko korzyści i zagrożenia uczestnictwa naszego kraju w strukturach EU. Wskazuje między innymi na koszty oddziaływania ideologicznego Unii. Ekspansja ideologiczna dotyczy przede wszystkim postulatów i realizacji tzw. postępowej polityki (oczywiście w kierunku lewicowym). W związku z tym odwołuje się do art. 2 Traktatu o EU, który stwierdza, że Unia opiera się na wartościach poszanowania godności osoby ludzkiej, wolności, demokracji, równości, państwa prawa, jak również poszanowania praw człowieka...
Musimy odnieść się z komentarzem do tekstu tego artykułu. Wskazanie na poszanowanie godności osoby ludzkiej jest oczywiście niezmiernie ważne, ponieważ dotyczy każdego konkretnego człowieka. Ale problemem pozostaje właściwe rozumienie osoby, gdyż dzisiaj w wypowiedziach politycznych mamy w tym względzie poważne zawirowania. Ja podejmowałem filozoficzne badania na ten temat i mogę stwierdzić, że obecnie mam już wyrobione zdanie o tym, czym jest osoba ludzka. Otóż osoba stanowi w człowieku podmiot istnienia i działania (Zob. Wojtyła). Co to oznacza? Według mnie osoba stanowi egzystencjalną podmiotowość zawartą w istnieniu człowieka, która charakteryzuje się własnościami transcendentalnymi prawdy, dobra i piękna. Należy uznać, że jest to samo centrum realności człowieka. I skoro osoba posiada nadzwyczajną rangę realności (rangę egzystencjalną), to dlatego przysługuje jej szczególna godność. Możemy dodać, że to właśnie osoba zasługuje na wyjątkową godność i szacunek, ponieważ jest w człowieku czymś najdoskonalszym. Osoba ludzka jest bowiem czymś nadprzyrodzonym, co oznacza, że stoi ponad naszą naturą. Nie wolno więc określać osoby człowieka jako podmiotowości świadomościowej, czyli ogólnie mówiąc rozumności człowieka. Otóż moim zdaniem, to cała nasza duchowość ze swoją rozumnością (władze umysłu, woli i uczuciowości) jest sprawiana przez aktywność osoby. Akty osobowej wpływają na wyposażenie władz duszy i usprawniają je do działań osobowych (czyli moralnych i religijnych). Nasza duchowość czy rozumność pozbawiona wsparcia aktów osobowych pozostaje wyłącznie na poziomie świadomościowym, który można określić jako niedostatecznie doskonały. To oznacza, że świadomość nie służy człowiekowi do realnego rozwoju osobowego (do tworzenia moralnej osobowości). Niestety współczesna polityka zupełnie nie zna i przez to nie rozumie znaczenia osoby dla życia społecznego ludzi.
Z tym jest także powiązane pojęcie wolności. W dzisiejszym świecie (zwłaszcza politycznym) funkcjonuje zachwyt nad wolnością człowieka. Uważa się, że człowiek powinien być wolny i działać na mocy wolności. Ale czy ktoś pyta, czym naprawdę jest wolność? Przecież wolność oznacza jedynie stan możliwości, a to powoduje, że wolność nie posiada żadnej mocy sprawczej. Wolność otwiera przed człowiekiem dowolne możliwości, gdyż wolność dotyczy przede wszystkim naszego myślenia. Ale trzeba wiedzieć i pamiętać, że myślenie nie jest poznaniem, dlatego opieranie się w działaniu na wolności myślenia prowadzi nas na manowce, gdyż pomija kompletnie odniesienie się do rzeczywistości. Otóż wolność myślenia sprawdza się wyłącznie w dziedzinie twórczości, czy to technologicznej, czy to artystycznej. Wszelkie inne dziedziny, zwłaszcza gospodarka, transport, czy mieszkalnictwo wymagają realistycznego poznania i rozeznania w realności (w realnych rzeczach i wydarzeniach).
Może ktoś mi powie, że wolność sprawdza się znakomicie w działalności politycznej, zwłaszcza w demokracji. Już Cycero twierdził, że demokracja daje ludziom wolność. Ale zastanówmy się, jak to wygląda dzisiaj? Demokracja na początku tworzenia zdaje się dawać ludziom wolność, ale z biegiem czasu została opanowana przez działalność partyjną i partie polityczne odebrały nam całą wolność, która wyrażała się w możliwości wyboru. Dziś mamy jedynie możliwość wyboru partyjnych polityków i żeby móc kandydować (do bycia wybranym) trzeba zapisać się do istniejącej partii, bo nie sposób założyć własnej (nie można również kandydować prywatnie). Gdzie tu widzicie wolność? Ja twierdzę, że naprawdę wolny jest wyłącznie kandydat na prezydenta, bo może zagłosować sam na siebie (sic!). Dlatego dzisiejszą demokrację trzeba nazywać partyjną a nie liberalną, jaką bywała kiedyś. Wydaje się, że dla zwykłego człowieka polityka straciła zupełnie sens wolnego działania (sens i wartość wolności).
O równości nie ma sensu się wypowiadać, bo ludzie doskonale rozumieją, że równość prowadzi do skrajności, czyli do równania w dół (do poziomu zero). Dawniej mówiono o równości wobec prawa, co jest oczywiste. Ale jak dzisiaj rozumie się pojęcie "państwa prawa"? Prawo było zawsze sposobem organizacji i uporządkowania struktur państwowych. Prawem kierują się również wszystkie instytucje publiczne, zarówno polityczne jak społeczne, czyli gospodarcze (firmy i przedsiębiorstwa), usługowe, artystyczne, informacyjne (media, internet). Ludzka historia jest przykładem tworzenia ogólnych systemów prawnych (Kodeks Hamurabiego, Prawo Rzymskie, Kodeks Napoleoński itd), ale również bardziej szczegółowych kodeksów np. handlowych, prawa cywilnego czy karnego. Właściwie nie ma państwa bez prawa, nawet gdy dawniej prawem była tylko wola monarchy. Jednak wszystkie te przykłady zbiorów prawa były oparte na pojmowaniu sprawiedliwości jako oddania każdemu tego, co mu się należy. Ale dzisiaj prawo zaczyna być tworzone w sposób dowolny (czyli w myśl poglądów politycznych). Prawo przestaje być sprawiedliwe, albo sprawiedliwość pojmuje się jako zabieranie komuś tego, co mu się należy, czy też oddawanie komuś tego, co mu się nie należy. Obserwujemy dzisiaj przeróżne kombinacje z prawem (i to kombinacje proponowane przez prawników). Dlatego ja krytykuję samo pojęcie państwa prawa opowiadając się za sprawiedliwością i prawem sprawiedliwym, czym powinno kierować się państwo.
Na koniec zostało nam skomentowanie sprawy poszanowania praw człowieka. Niestety tutaj również mamy dowolne pojmowanie praw człowieka, czy to mają być prawa (właściwie uprawnienia) wynikające z natury człowieka (ale też pojmowanej w sposób realistyczny), czy też mają to być dowolnie tworzone postulaty prawne (bo nie można wówczas mówić o prawach) nie oparte na niczym poza pomysłami ideologicznymi (np. poprawności politycznej). Dlatego ja jestem za zmianą terminologii w stronę mówienia o prawach osoby ludzkiej i ludzkiego życia (jako zasadniczej egzystencjalnej realności człowieka, która z kolei kształtuje naszą naturę duchową i cielesną). Takie podejście do sprawy, pozwala nam lepiej zrozumieć wymogi realności, przede wszystkim na poziomie egzystencjalnym (prawda, dobro, piękno, ale też jedność, równość i rodzenie /związane z darem życia/), a jednocześnie przełożyć te wymogi i uprawnienia na sferę duchową i cielesną. Przecież zupełnym nieporozumieniem jest pojmowanie człowieka na poziomie materialnym. Organizm cielesny musi być jakoś przystosowany z góry do współpracy z osobą człowieka. Trzeba pamiętać, że człowiek jest osobą uduchowioną i wcieloną.
Jak widzimy krótkie określenia dotyczące człowieka niosą ze sobą poważne problemy związane z pełnym rozumieniem samego człowieka i jego realności. Ale należy podkreślić jeszcze jedną sprawę. Otóż w kwestii realności człowieka nie można mówić o wartościach, ponieważ wartości są wyłącznie tworem naszego myślenia. A myślenie jest w stanie tworzyć dowolne wartości, bo zestawia ze sobą różne rzeczy i porównuje je. Jako filozof realista uważam, że w sferze realności nie ma wartości, bo każda rzecz jest ważna sama w sobie. Nie ma realnych ludzi, którzy są mniej lub więcej wartościowi, w ten sposób myślą o nich ci, którzy ich wykorzystują do swoich interesów. Każdy człowiek jest dobry, piękny i prawdziwy dlatego, że jest osobą. Dlatego najwyższym prawem powinno być poszanowanie godności osoby człowieka. To należy się sprawiedliwie każdemu człowiekowi.
10 maja 2026
Co nas może uratować?
Żeby państwo mogło zmierzyć się dzisiaj z zupełnie nowymi układami politycznymi, musi odejść od demokracji partyjnej, która stworzyła i realizuje najlepsze warunki do wspierania przeciętności. Jest to może bardzo radykalna ocena, ale wynika ona z moich badań i rozważań filozoficznych. Dla poparcia tej tezy wystarczy zobaczyć, co się dzieje w Europie, gdzie partyjne elity doprowadziły do kompletnego upadku politycznego wobec świata.
Partyjne rządy demokratyczne doprowadziły do rozwoju wszechogarniającej przeciętności. Najbardziej jest to widoczne w szeroko pojętej kulturze, gdzie panuje popkultura oraz popnauka. Co gorsze, wszelkie ambitniejsze dokonania nie znajdują zupełnie poparcia w społeczeństwie. To pokazuje, że same demokratyczne społeczeństwa popadły w przeciętność, ponieważ takie postawy promuje zarówno polityka jak też merkantylizm producentów. Poważnym błędem jest dostosowywanie kultury do przeciętnych gustów, bo to ostatecznie powstrzymuje jej właściwy rozwój. Dlatego musimy porzucić takie popularne podejście, żeby dać możliwość swobodnego rozwoju naszej ludzkiej realności, która powinna znaleźć odzwierciedlenie w powstającej kulturze.
Kolejnym zarzutem wobec rządów demokracji jest kierowanie się w polityce poglądami ideologicznymi. Skoro działające partie są nastawione jedynie na zdobycie władzy, to nie stać je na podejmowanie ambitnych programów społecznych i politycznych, a skupiają się wyłącznie na politycznej propagandzie, co skutkuje właśnie ideologią.
Niestety wydaje się, że do zmiany obecnej sytuacji politycznej konieczne są rządy pojedynczego władcy (czy to będzie wybierany prezydent, czy to będzie wybierany monarcha, nie ma znaczenia, ale musi mieć władzę wykonawczą). Ważne jest, żeby to był ktoś na tyle mądry i rozeznany w społeczeństwie, aby do rządzenia mógł otoczyć się naprawdę znakomitymi ludźmi, których nie brakuje w naszym kraju albo są już porozrzucani po świecie (wtedy trzeba ich ściągnąć). Moim zdaniem, tylko to może przywrócić społeczeństwu odpowiednie elity w różnych dziedzinach społecznych. Żadne demokratyczne układy partyjne nie są w stanie tego dokonać i tyle.
Co zaś chodzi o Europę, to jedynym ratunkiem wydaje się pojawienie się nowej osobowości o randze cesarza. Ale gdzie dziś szukać takich wybitnych ludzi?
7 maja 2026
Głoszenie Ewangelii i pokoju
Papież Leon 14 odpowiadając na zaczepki polityków stwierdził, że głosi Ewangelię i pokój. Wydaje się, że takie stwierdzenie przywódcy chrześcijańskiego (głowy Kościoła Katolickiego) jest niewystarczające. Oczywiście mam nadzieję, że Papież rozumie i przedstawia Ewangelię jako naukę o zbawczej roli Syna Bożego wcielonego w Jezusa Chrystusa. Musimy pamiętać, że w chrześcijaństwie najważniejszą sprawą jest Boska interwencja w losy człowieka. Bóg stworzył człowieka jako osobę i umiłował go do końca aż po zbawienie. Takie rozumienie relacji religijnych wykracza radykalnie poza politykę (zwłaszcza międzynarodową). Ale Papież odwołując się do Ewangelii powinien od razu zaznaczyć cały kontekst zbawczy, gdyż inaczej nie wiadomo do końca, o co mu chodzi. Należy pamiętać, że na temat Ewangelii powstają i pojawiają się przeróżne dziwne interpretacji lub narracje. Trzeba od tego koniecznie uciekać, żeby uniknąć pomówienia o zafałszowanie.
Podobnie wygląda sprawa odwołania się do pokoju. W religii chrześcijańskiej pokój ma jednoznacznie duchowy wymiar (żeby nie powiedzieć nadprzyrodzony). Człowiek religijny (człowiek wiary w Osobowego Boga) doskonale zdaje sobie sprawę, że należy żyć z ludźmi w pokoju, bo to wynika z poszanowania godności osobowej każdego człowieka. Ale również w odniesieniu do pojmowania pokoju mamy przeróżne interpretacje. Dzisiaj zarzuca się chrześcijaństwu, że prowadziło wojny i podboje z racji szerzenia wiary religijnej. Dlatego należałoby wskazać, że chcemy pokoju z pobudek poszanowania godności ludzkiej (w obliczu stwórczego aktu Boga).
6 maja 2026
Globalna ekonomia
Człowiek nie żyje globalnie, ale realnie i konkretnie, dlatego ujmowanie ludzkich spraw w perspektywie globalnej jest nieporozumieniem. To dotyczy najpierw kwestii gospodarczych. Człowiek zawsze (czyli dawniej) gospodarował w swoim najbliższym środowisku, czyli w swoim otoczeniu wspólnie z bliskimi sąsiadami. Wówczas zagospodarowywanie otoczenia naturalnego miało jasny cel, ponieważ służyło bezpośrednio ludziom do zaspokojenia ich potrzeb i umożliwienia lepszego życia poprzez wzajemną współpracę. Jednak rewolucja przemysłowa wywróciła wszystko do góry nogami. Powstały zakłady przemysłowe, które zaczęły produkować na masową skalę. Ludzie stawali się robotnikami u obcych fabrykantów. Tworzyła się klasa właścicieli fabryk, którzy kierowali się już bardziej zyskiem z produkcji przemysłowej niż służbą społeczną. W ten sposób gospodarka dość szybko utraciła swój lokalny i kameralny charakter i stała się sprawą przemysłową o wymiarze międzynarodowym dzięki ułatwieniom komunikacyjnym (transport kolejowy i samochodowy). Wreszcie zaczęła powstawać wiedza naukowa na temat rozwoju gospodarczego.
Ale kiedy powstawała nauka dotycząca działalności gospodarczej człowieka, czyli ekonomia, to od razu narzuciła ona jakąś wizję i teorię ogólną, a dzisiaj już globalistyczną. Takie ogólne podejście charakteryzuje nasze ludzkie myślenie, które najlepiej przejawia się i wyraża w ogólnych teoriach. Ja zawsze podkreślam, że myślenie nie jest poznaniem realności i dlatego nie dotyczy tego, co jest realne, lecz tworzy od razu ogólne pojęcia i teorie, które traktuje jako wiedzę naukową. Dlatego dzisiejsze teorie ekonomiczne przestały w ogóle służyć człowiekowi, czyli nie odnoszą się zupełnie do konkretnych spraw realnych ludzi, ale dotyczą jedynie zarządzania rozległymi przedsiębiorstwami, dbając tylko o ich własny interes (czyt. zysk). Chyba nikt z naukowców nie przypuszczał, że to ostatecznie wywoła powszechny kryzys społeczny i gospodarczy. Bo ludzie doskonale wiedzą lub czują, co im służy a co ich poniża i niszczy. Trzeba się nad tym poważnie zastanowić, gdyż dotychczas tymi problemami zajmowali się wyłącznie ideologiczni myśliciele, którzy przedstawiali radykalne rozwiązania polityczne (patrz komuniści, naziści, czy liberaliści).
Globalna komunikacja
Weźmy teraz pod uwag e kwestię komunikacji międzyludzkiej, czyli przepływy i wymianę informacji społecznych albo politycznych. W dawnych czasach przepływ wiadomości był bardzo ograniczony i powolny. Ludzie interesowali się wyłącznie tym, co działo się w ich bezpośrednim otoczeniu. Oczywiście chętnie wysłuchiwali podróżnych, żeby posłuchać, co się dzieje w innych krajach. Ale trzeba mieć świadomość, że wszelkie wiadomości przepływały niejako "z rąk do rąk", czyli w bezpośrednim spotkaniu międzyludzkim. Tak więc o sprawach ludzkim można było się dowiedzieć tylko od drugiego człowieka. Jednak z czasem (po wielu wiekach) sytuacja komunikacyjna zaczęła ulegać przemianie (gwałtownej zmianie).
Pierwszym etapem stało się wynalezienie druku, co umożliwiło od razu produkcję wielokrotnego przekazu wiadomości lub informacji. Nastąpiło szybkie rozpowszechnianie przeróżnej wiedzy (czy to popularnej, czy to naukowej). To spowodowało wzrost zainteresowania pisaniem i czytaniem, co dawniej nie miało takiego znaczenia. Tylko elity polityczne zawsze posiadały takie umiejętności. Natomiast w XX wieku sytuacja komunikacyjna nabrała jeszcze szybszego rozpędu. Powstawały coraz to nowsze rozwiązania technologiczne -- radio, telegraf (dalekopis), wreszcie telefon i telewizja. To spowodowały zupełnie nowy charakter przepływu informacji. Wszelkie wiadomości mogły być udostępniane coraz szybciej i na coraz szerszą skalę, aby wreszcie osiągnąć zakres międzynarodowy czy nawet globalny. W ten sposób wiadomości i informacje ze świata zaczęły atakować ludzi na co dzień.
Wszystko to razem doprowadziło do pojawienia się takiego natłoku informacji, które człowiek przestał ogarniać i wykorzystywać. Tak więc wiadomości o ludzkich sprawach straciły zwykłą realność, konkretność i bezpośredniość. Zaczęły atakować ludzi ogólne i nieokreślone informacje o wydarzeniach społecznych lub politycznych. To zakończyło się efektem popkultury, gdzie pojawiają się wydarzenia przystosowane do przeciętnego rozumienia i pojmowania człowieka. Moim zdaniem, jest to konieczny skutek oddziaływania liberalnej demokracji, która promuje i nagradza ludzką przeciętność. Dzisiaj widzimy, że demokracja stworzyła społeczną przeciętność w powstawaniu i odbiorze dokonań technicznych i artystycznych. Bo demokracja nie może promować tego, co wybitne, gdyż wybitni ludzie stanowią zaprzeczenie demokratycznej równości. Trzeba pamiętać, że najłatwiej równa się w dół a nie w górę.
Ostatecznym polem życia społecznego stał się dzisiaj internet dostępny od ręki poprzez smartfony. Internet zapewnił ludziom dostęp do nieograniczonego zakresu wiedzy i informacji, ale również dał dostęp do wszelkich możliwych kłamstw, błędów i dowolnych opinii. W całym tym natłoku informacyjnym ludzie zatracili zdolności rozeznania tego, co realne i prawdziwe. Szum informacyjny zagłusza bowiem słuszny przekaz, który może się pojawić i się pojawia, ale trzeba go odnaleźć samemu, a to wymaga wiele trudu i zachodu. Człowieka przeciętnego nie stać na podejmowanie trudu. Jemu wystarczy to, co podsuwają mu różne sterowniki (polityczne/propagandowe, psychologiczne/emocjonalne, itp.). Mamy więc globalną komunikację, ale jej skutki są zabójcze, gdyż rozbijają wzajemne relacje osobowe i wspólnotowe, niszczą duchową osobowość człowieka i prowadzą do ogólnej depresji. Człowiek potrzebuje przecież żywego kontaktu z innymi ludźmi, żeby mógł zrozumieć siebie samego. Żeby mógł przeżyć realne swoje życie.
Globalna religia
Religia nie jest kwestią globalną. Mimo że wszystkie społeczności realizują swoje odniesienie do boskiej realności, to wydaje się. że relacje religijne są oparte na indywidualnej osobie człowieka. Człowiek jako osoba ma nieprzepartą potrzebę poszukiwania boskości. Na ogół zaczyna się to od ubóstwienia sił natury (bogiem było słońce jako źródło życia, boską moc przypisywano piorunom i ogólnie ogniowi, święcono wody i gaje, albo pojedyncze drzewa). Później tworzono całe mitologie na temat boskości. Czczono także przodków albo znakomitych wodzów lub królów.
Ale w naszej historii najważniejszy stał się przekaz pochodzący od samego Boga, czyli Pismo Święte (Biblia). Wszystkie te przejawy kultów religijnych pełniły rolę integracyjną w różnych społecznościach lub narodach. Ale przynależność do danej religii czy kultu mitologicznego zawsze miała charakter indywidualny, czyli osobowy. To oznacza, że każdy człowiek jako członek wspólnoty musiał osobiście potwierdzić swoją przynależność do obowiązującego kultu religijnego. Tak więc człowiek od razu przynależał do kultu swojej lokalnej wspólnoty. U nas dawniej był to chrzest w rodzinnej parafii.
Modlitwy i nabożeństwa religijne także odbywają się w najbliższej kaplicy religijnej (w kościele parafialnym). Dlatego nasze ludzkie relacje religijne mają miejsce w bezpośredniej wspólnocie parafialnej, a nie w globalnej instytucji religijnej. Wydaje się, że właśnie taka bliskość religijna najlepiej służy człowiekowi. W dawnych czasach elity szlacheckie dbały o to, żeby we wsiach i miasteczkach były budowane kościoły parafialne. W Polsce było to oczywiste.
Natomiast dzisiaj próbuje się tworzyć jakąś kulturową (a nie kultową) religijność. Ciągle podejmuje się próby dialogu między religiami, ale taka dialogiczność powoduje jedynie zrównanie wartości kulturowej wszystkich religii a nie daje odkrywania samej boskości czy samego Boga. Człowiek potrzebuje wiary religijnej, ale to nie znaczy, że od razu nawiązuje kontakt z realnym Bogiem. Najczęściej zakrada się tutaj myślenie o Bogu (cogitare) zamiast wiary (credere). Do kontaktu z Bogiem konieczna jest wiara (credo) jako uznanie realności (czyli istnienia realnego Boga -- Boga Osobowego, czyli Trójcy Boskiej). Dopiero taka wiara zapewnia nam spotkanie z Bogiem. Zatem globalistyczne myślenie o jakiejś wszechreligii jest jedynie zbędną formą ideologiczną, która nie służy człowiekowi do rozwoju osobowego. Człowiek może i powinien rozwijać się w osobowej wspólnocie religijnej. a nie w globalistycznym myśleniu.



