Pan Warzecha na swoim podcaście analizuje szeroko korzyści i zagrożenia uczestnictwa naszego kraju w strukturach EU. Wskazuje między innymi na koszty oddziaływania ideologicznego Unii. Ekspansja ideologiczna dotyczy przede wszystkim postulatów i realizacji tzw. postępowej polityki (oczywiście w kierunku lewicowym). W związku z tym odwołuje się do art. 2 Traktatu o EU, który stwierdza, że Unia opiera się na wartościach poszanowania godności osoby ludzkiej, wolności, demokracji, równości, państwa prawa, jak również poszanowania praw człowieka...
Musimy odnieść się z komentarzem do tekstu tego artykułu. Wskazanie na poszanowanie godności osoby ludzkiej jest oczywiście niezmiernie ważne, ponieważ dotyczy każdego konkretnego człowieka. Ale problemem pozostaje właściwe rozumienie osoby, gdyż dzisiaj w wypowiedziach politycznych mamy w tym względzie poważne zawirowania. Ja podejmowałem filozoficzne badania na ten temat i mogę stwierdzić, że obecnie mam już wyrobione zdanie o tym, czym jest osoba ludzka. Otóż osoba stanowi w człowieku podmiot istnienia i działania (Zob. Wojtyła). Co to oznacza? Według mnie osoba stanowi egzystencjalną podmiotowość zawartą w istnieniu człowieka, która charakteryzuje się własnościami transcendentalnymi prawdy, dobra i piękna. Należy uznać, że jest to samo centrum realności człowieka. I skoro osoba posiada nadzwyczajną rangę realności (rangę egzystencjalną), to dlatego przysługuje jej szczególna godność. Możemy dodać, że to właśnie osoba zasługuje na wyjątkową godność i szacunek, ponieważ jest w człowieku czymś najdoskonalszym. Osoba ludzka jest bowiem czymś nadprzyrodzonym, co oznacza, że stoi ponad naszą naturą. Nie wolno więc określać osoby człowieka jako podmiotowości świadomościowej, czyli ogólnie mówiąc rozumności człowieka. Otóż moim zdaniem, to cała nasza duchowość ze swoją rozumnością (władze umysłu, woli i uczuciowości) jest sprawiana przez aktywność osoby. Akty osobowej wpływają na wyposażenie władz duszy i usprawniają je do działań osobowych (czyli moralnych i religijnych). Nasza duchowość czy rozumność pozbawiona wsparcia aktów osobowych pozostaje wyłącznie na poziomie świadomościowym, który można określić jako niedostatecznie doskonały. To oznacza, że świadomość nie służy człowiekowi do realnego rozwoju osobowego (do tworzenia moralnej osobowości). Niestety współczesna polityka zupełnie nie zna i przez to nie rozumie znaczenia osoby dla życia społecznego ludzi.
Z tym jest także powiązane pojęcie wolności. W dzisiejszym świecie (zwłaszcza politycznym) funkcjonuje zachwyt nad wolnością człowieka. Uważa się, że człowiek powinien być wolny i działać na mocy wolności. Ale czy ktoś pyta, czym naprawdę jest wolność? Przecież wolność oznacza jedynie stan możliwości, a to powoduje, że wolność nie posiada żadnej mocy sprawczej. Wolność otwiera przed człowiekiem dowolne możliwości, gdyż wolność dotyczy przede wszystkim naszego myślenia. Ale trzeba wiedzieć i pamiętać, że myślenie nie jest poznaniem, dlatego opieranie się w działaniu na wolności myślenia prowadzi nas na manowce, gdyż pomija kompletnie odniesienie się do rzeczywistości. Otóż wolność myślenia sprawdza się wyłącznie w dziedzinie twórczości, czy to technologicznej, czy to artystycznej. Wszelkie inne dziedziny, zwłaszcza gospodarka, transport, czy mieszkalnictwo wymagają realistycznego poznania i rozeznania w realności (w realnych rzeczach i wydarzeniach).
Może ktoś mi powie, że wolność sprawdza się znakomicie w działalności politycznej, zwłaszcza w demokracji. Już Cycero twierdził, że demokracja daje ludziom wolność. Ale zastanówmy się, jak to wygląda dzisiaj? Demokracja na początku tworzenia zdaje się dawać ludziom wolność, ale z biegiem czasu została opanowana przez działalność partyjną i partie polityczne odebrały nam całą wolność, która wyrażała się w możliwości wyboru. Dziś mamy jedynie możliwość wyboru partyjnych polityków i żeby móc kandydować (do bycia wybranym) trzeba zapisać się do istniejącej partii, bo nie sposób założyć własnej (nie można również kandydować prywatnie). Gdzie tu widzicie wolność? Ja twierdzę, że naprawdę wolny jest wyłącznie kandydat na prezydenta, bo może zagłosować sam na siebie (sic!). Dlatego dzisiejszą demokrację trzeba nazywać partyjną a nie liberalną, jaką bywała kiedyś. Wydaje się, że dla zwykłego człowieka polityka straciła zupełnie sens wolnego działania (sens i wartość wolności).
O równości nie ma sensu się wypowiadać, bo ludzie doskonale rozumieją, że równość prowadzi do skrajności, czyli do równania w dół (do poziomu zero). Dawniej mówiono o równości wobec prawa, co jest oczywiste. Ale jak dzisiaj rozumie się pojęcie "państwa prawa"? Prawo było zawsze sposobem organizacji i uporządkowania struktur państwowych. Prawem kierują się również wszystkie instytucje publiczne, zarówno polityczne jak społeczne, czyli gospodarcze (firmy i przedsiębiorstwa), usługowe, artystyczne, informacyjne (media, internet). Ludzka historia jest przykładem tworzenia ogólnych systemów prawnych (Kodeks Hamurabiego, Prawo Rzymskie, Kodeks Napoleoński itd), ale również bardziej szczegółowych kodeksów np. handlowych, prawa cywilnego czy karnego. Właściwie nie ma państwa bez prawa, nawet gdy dawniej prawem była tylko wola monarchy. Jednak wszystkie te przykłady zbiorów prawa były oparte na pojmowaniu sprawiedliwości jako oddania każdemu tego, co mu się należy. Ale dzisiaj prawo zaczyna być tworzone w sposób dowolny (czyli w myśl poglądów politycznych). Prawo przestaje być sprawiedliwe, albo sprawiedliwość pojmuje się jako zabieranie komuś tego, co mu się należy, czy też oddawanie komuś tego, co mu się nie należy. Obserwujemy dzisiaj przeróżne kombinacje z prawem (i to kombinacje proponowane przez prawników). Dlatego ja krytykuję samo pojęcie państwa prawa opowiadając się za sprawiedliwością i prawem sprawiedliwym, czym powinno kierować się państwo.
Na koniec zostało nam skomentowanie sprawy poszanowania praw człowieka. Niestety tutaj również mamy dowolne pojmowanie praw człowieka, czy to mają być prawa (właściwie uprawnienia) wynikające z natury człowieka (ale też pojmowanej w sposób realistyczny), czy też mają to być dowolnie tworzone postulaty prawne (bo nie można wówczas mówić o prawach) nie oparte na niczym poza pomysłami ideologicznymi (np. poprawności politycznej). Dlatego ja jestem za zmianą terminologii w stronę mówienia o prawach osoby ludzkiej i ludzkiego życia (jako zasadniczej egzystencjalnej realności człowieka, która z kolei kształtuje naszą naturę duchową i cielesną). Takie podejście do sprawy, pozwala nam lepiej zrozumieć wymogi realności, przede wszystkim na poziomie egzystencjalnym (prawda, dobro, piękno, ale też jedność, równość i rodzenie /związane z darem życia/), a jednocześnie przełożyć te wymogi i uprawnienia na sferę duchową i cielesną. Przecież zupełnym nieporozumieniem jest pojmowanie człowieka na poziomie materialnym. Organizm cielesny musi być jakoś przystosowany z góry do współpracy z osobą człowieka. Trzeba pamiętać, że człowiek jest osobą uduchowioną i wcieloną.
Jak widzimy krótkie określenia dotyczące człowieka niosą ze sobą poważne problemy związane z pełnym rozumieniem samego człowieka i jego realności. Ale należy podkreślić jeszcze jedną sprawę. Otóż w kwestii realności człowieka nie można mówić o wartościach, ponieważ wartości są wyłącznie tworem naszego myślenia. A myślenie jest w stanie tworzyć dowolne wartości, bo zestawia ze sobą różne rzeczy i porównuje je. Jako filozof realista uważam, że w sferze realności nie ma wartości, bo każda rzecz jest ważna sama w sobie. Nie ma realnych ludzi, którzy są mniej lub więcej wartościowi, w ten sposób myślą o nich ci, którzy ich wykorzystują do swoich interesów. Każdy człowiek jest dobry, piękny i prawdziwy dlatego, że jest osobą. Dlatego najwyższym prawem powinno być poszanowanie godności osoby człowieka. To należy się sprawiedliwie każdemu człowiekowi.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz