Mój komentarz do wizji
liberalizmu przedstawianego przez prof. Majcherka, a wcześniej przez pana
Wróblewskiego. Otóż widać jasno, że teoria liberalizmu skupia się wyłącznie na
wolności jednostkowego człowieka i ochronie praw tego człowieka, oraz próbie
podporządkowania struktur instytucjonalnych państwa do realizacji tych zadań i
zamierzeń. Jednak pomysłodawcy takich rozwiązań nie zdawali sobie sprawy, że w
ostatecznym rozrachunku takie uprawianie polityki stanowi zaprzeczenie
działalności społecznej. Ponieważ wolność pojedynczego człowieka będzie zawsze
stała w sprzeczności z koniecznym współdziałaniem społecznym. Nie da się zebrać
większej liczby zupełnie wolnych obywateli, żeby samorzutnie byli skłonni do
współpracy i wspólnego wypracowywania osiągnięć gospodarczych czy kulturowych.
To dlatego wizja marksistowska
chciała zaprowadzić i narzucić odgórnie siłą potrzebną współpracę w ujęciu
klasowym. Komuniści uważali, że należy wymusić na społeczności podporządkowanie
się koniecznej walce klasowej i doprowadzeniu do rządów klasy proletariackiej,
czyli sprowadzenia wszystkich do niskiego poziomu (nawet najniższego), jaki
mieli tworzyć pracownicy państwowi (pracownicy przymusowi). Wszystko zmierzało
do upaństwowienia obywateli przez uspołecznienie ich na siłę. Takie rozwiązanie
uwspólnotowienia i zmuszenia do pracy na rzecz państwa nie sprawdziło się z
powodu zupełnego braku innowacyjności. Przymus ze strony państwa wywoływał
stagnację i brak zainteresowania rozwojem ekonomicznym. Tak rozumiem podjętą
przez prof. Majcherka kwestię kolektywistycznego działania partii lewicowych.
Jeśli natomiast chodzi o
poglądy prawicowe przeciwstawne wobec liberalnego indywidualizmu społecznego,
to sprawa wygląda zupełnie inaczej. Otóż preferowanie podejścia społecznego w
oparciu o wspólnotę narodową jest, moim zdaniem, odwołaniem się do naturalnych
więzi społecznych. Widzimy bowiem w historii, że kształtowanie się organizmów
państwowych było dawniej oparte na społecznym rozwoju wspólnot narodowych, czy
też wielonarodowych. A więc dawniej zasadą życia społecznego była zawsze
łączność wspólnotowa w ramach narodu. Powstawanie wspólnoty narodowej jest
bowiem naturalnym rozwojem życia społecznego. Zaczyna się to od łączności wielu
rodzin we wspólnoty lokalne (najpierw wiejskie na zasadzie dobrosąsiedzkiej
pomocy i współpracy, a potem przekształcane we wspólnoty miejskie na zasadzie
podstaw prawnych). Te podstawowe związki społeczne były rozwijane szerzej we
wspólnoty regionalne zarządzane już odgórnie przez władzę zwierzchnią, aż po
powstawanie jednolitych organizmów państwowych skupiających jedną narodowość
albo łączących z czasem wiele narodów. Dlatego odwoływanie się w polityce do
wspólnoty narodowej powinno być czymś zupełnie oczywistym, ponieważ łączność
narodowa jest naturalną podstawą dla współpracy wielu ludzi i tworzenia rozwoju
gospodarczego i budowania bezpieczeństwa dla własnych obywateli. Ludzie pracują
najpierw dla rozwoju swojej własnej rodziny, aby w dalszej konsekwencji
pracować dla rozwoju społecznego całego narodu. Nie da się narzucić ludziom
innych potrzeb i zadań dla podejmowania pracy. A wspólna praca jest dla
człowieka konieczna do jego osobistego rozwoju. Tego nie zapewni nam żadna
wolność, gdyż wolność jest tylko możliwością działania, a nie sprawczą mocą do
działania. Dlatego ludzie jako obywatele państwa muszą mieć swobodę działania,
czyli podejmowania swojego działania i swobodnego określania jego kierunku i
rozwoju. Ale to nie oznacza głoszonej dziś i wychwalanej wolności. Podstawą
działania człowieka jest bowiem wewnętrzna moc sprawcza (aktywność
egzystencjalna) i wynikająca z niej chęć działania. Dlatego najważniejszą
sprawę odgrywa podmiotowość egzystencjalna (podmiotowość osoby i życia), która
stanowi samo centrum realności człowieka, a już na pewno nie jest nią dowolnie
interpretowana natura człowieka. Trzeba sobie zdawać sprawę, że natura
człowieka (ogólnie pojmowana jako dusza i ciało) jest w swojej realności i aktywności
zależna od podmiotów istnienia (czyli od osoby i życia pozanaturalnego). Bez
sensu jest pogląd głoszący, że człowiek działa na podstawie wolności, na
podstawie wolności człowiek może jedynie wybierać dowolne możliwości działania
a nie samą realizację działania.