W Ameryce dzieją się dość dziwne rzeczy. Okazuje się, że wiodącą narracją religijną jest chrześcijański syjonizm. Co ciekawe, zaczęły się pojawiać różne obrazki Trumpa z Chrystusem albo wprost jako Chrystusa. Co więcej, nagle odbyła się w gabinecie Trumpa wspólna modlitwa przeróżnych wyznawców religijnych nad losem Ameryki albo świata. A na koniec, czyli najważniejsza jest wojna z Iranem pod patronatem Izraela. Nie wiem, ale można by zapytać, czy to się nie układa w jakąś całość. To by znaczyło, że wojna amerykańska ma podłoże w tym chrześcijańskim syjonizmie, czyli chodziłoby o powstanie trzeciej świątyni i wezwanie do zbawienia świata. Może geopolityka z takiej duchowości wynika (sic). Daję to pod rozwagę komentatorom politycznym.
Antropologia polityczna
16 kwietnia 2026
15 kwietnia 2026
Mord elektrycznym prądem się rozpostrze,
Syn przeciw ojcu pochwyci za ostrze,
Brat przeciw bratu -- siostra przeciw siostrze
12 kwietnia 2026
Zasady działania społecznego
W sprawach życiowych, ale tych fundamentalnych, czyli w relacjach osobowych z innymi ludźmi, człowiek kieruje się zasadami moralnymi, które są wyznaczane przez realne własności osoby ludzkiej. Natomiast w sprawach życiowych, ale tych działań praktycznych i pożytecznych, czyli w relacjach społecznych, ludzie powinni kierować się zasadami etycznymi określonymi przez rozważania filozoficzne, podjęte już w czasach starożytnej Grecji.
Zasady moralne stanowią usprawnienia duchowe, czyli wiara, nadzieja i miłość, które są wyznaczane przez własności transcendentalne podmiotu osobowego, czyli przez prawdę, piękno i dobro. Tylko na tej zasadzie powinniśmy odnosić się i współdziałać z bliskimi nam osobami, czy to w rodzinie, czy to w sąsiedztwie. Natomiast działania społeczne, które mają niejako szerszy wymiar, gdyż dotyczą już współdziałania w większych grupach instytucjonalnych, czy to zawodowych, czy kulturalnych i artystycznych, wymagają raczej innego podejścia, czyli współpracy na zasadach etycznych. Te zasady zostały przedstawione przez filozofów greckich. Podsumował to Arystoteles w swojej Etyce Nikomachejskiej. Dotyczyły one działalności obywateli na forum politycznym państwa-miasta. Są one na tyle uniwersalne, że powinny obowiązywać również dzisiaj.
Pierwszą zasadą życia i działania praktycznego jest roztropność (dzisiaj mówi się raczej o zdrowym rozsądku). Roztropność jest rozeznaniem i słuszną oceną całej sytuacji praktycznego działania. Pozwala nam rozważyć i przedstawić różne rozwiązania zmierzające do osiągnięcia zamierzonego celu. Musimy rozważyć, czy dla nas lepsza jest droga łatwiejsza ale dłuższa, czy może krótsza ale trudniejsza. Oceniamy też swoje możliwości działania, czyli musimy rozpoznać własne siły i zdolności do odpowiedniego działania. Wszystko to razem wymaga odpowiednich zdolności poznania i myślenia praktycznego. Arystoteles uważał, że tego uczymy się stopniowo przez cały czas, wyrabiając w sobie (we władzach duszy) potrzebne usprawnienia i umiejętności.
Drugą zasadą działania społecznego jest sprawiedliwość. Sprawiedliwość odgrywała w starożytnym społeczeństwie pierwszoplanową rolę. W Rzymie była podstawą i fundamentem tworzonego prawa. Prawo musiało być oparte na sprawiedliwości, a nie dowolnej decyzji rządzącego władcy. Sprawiedliwość definiowano wtedy jako oddawanie każdemu człowiekowi tego, co mu się słusznie należy. To oddanie należności było oczywiście związane z posiadaną własnością różnych rzeczy. Ale należy pamiętać, że tak rozumiana sprawiedliwość dotyczyła również zdolności i właściwości przynależnych każdemu człowiekowi. Sprawiedliwe zatem było oddanie komuś należnej czci i szacunku związanych z ważnym stanowiskiem państwowym, ale także poszanowanie należne każdemu człowiekowi.
Musimy podkreślić tutaj tą kwestię oddania należności, gdyż wydaje się, że takie podejście wskazywało na służebną rolę (także albo nawet zwłaszcza służebną rolę prawa) wobec wszystkich obywateli podległych stanowionemu prawu. A więc sprawiedliwość i oparte na niej prawo miały ewidentnie służyć obywatelom. Dzisiaj mamy z tym poważny problem, ponieważ prawo wykorzystuje się do narzucania przez władzę na obywateli rygorów działania. W ten sposób prawo przestaje służyć obywatelom do swobodnego rozwoju, lecz staje się dla nich ciężarem w społecznym i gospodarczym działaniu. Dotyczy to nawet samego pojmowania sprawiedliwości. Staje się ona usprawiedliwieniem dawania tego, co się komuś nie należy, albo zabierania komuś tego, co mu się należy. W ten sposób dochodzi do całkowicie bezprawnego działania władz rządzących daną społecznością. Stąd powstaje kryzys polityczny. Należy zatem postulować konieczność przywrócenia prawdziwej sprawiedliwości i zaprzestania manipulowania stanowionym prawem. Potrzebne jest sprawiedliwe prawo i kropka.
Trzecią zasadą działania praktycznego i społecznego jest umiarkowanie. Umiarkowanie nie pozwala człowiekowi podejmować zbyt ryzykownych działań. A więc prowadzi do działania spokojnego i opanowanego. Wydaje się, że tak pojmowany umiar wpływa pośrednio na uzyskanie pokoju społecznego. Stonowane działania nie są bowiem podstawą do agresywnych czy tylko emocjonalnych zachowań. W życiu publicznym taka postawa jest niezwykle korzystna i potrzebna. Dążenie do zewnętrznego pokoju (czy też spokoju wewnętrznego) polega na harmonizowaniu swoich działań z wymogami otoczenia, przede wszystkim z postępowaniem innych ludzi. W praktyce dotyczy to najczęściej zachowań w stylu ."przepraszam" i "proszę", co dawniej było oczywistym postępowaniem, a dziś staje się wyjątkiem.
Musimy wiedzieć i pamiętać, że samo myślenie nie jest w stanie zapewnić nam skutecznego działania w realnym świecie. Myślenie może co najwyżej oceniać i kontrolować nasze działanie, ale trzeba zdawać sobie sprawę, że myślenie musi podlegać rzeczywistemu poznaniu realnej i konkretnej sytuacji naszej działalności. Samo myślenie nie jest poznaniem i dlatego musi korzystać z realnego poznania umysłowego opartego na zasadzie słowa prawdy jako zasady poznawczej. Myślenie musi się odnosić do przedstawionych tu zasad działania praktycznego i przede wszystkim musi zaakceptować i przyjąć te zasady do swoich rozważań. W ten sposób powstaje nasza świadomość etyczna (zwana potocznie świadomością moralną -- raczej błędnie), która może i powinna wspomagać i wzmacniać nasze życiowe działania praktyczne (czy te codzienne, czy też te zawodowe).
29 marca 2026
Rządy dusz, czyli Internet zamiast przemocy
W dawnych czasach wydawało się, że aby zagarnąć tysiące ludzi, należy posłużyć się przemocą militarna. Ale dzisiaj okazuje się, że najłatwiej ogarnąć tysiące ludzi dzięki oddziaływaniu medialnemu (zwłaszcza działaniu portali społecznościowych, do niedawna była to jeszcze telewizja). A to oznacza, że wystarczy oderwać ludzi od tego, co realne (czyli od poznania rzeczywistości) i poddać ich przekazowi medialnemu. Człowiek zaczyna się wówczas kierować jedynie myśleniem, a myślącemu człowiekowi można wmówić dowolne rzeczy. Myślenie jest bowiem w stanie poszukiwać i odkrywać dowolne wartości. Może więc wszystko uznać za coś wartościowego. Na tej zasadzie przekonuje się ludzi do absurdalnych głupot ideologicznych (nawet tych dotyczących ich życia i szczęścia). Czy można się przed tym obronić? Trzeba by porzucić wszystkie medialne nowinki, ale okazuje się, że większość z tych urządzeń jest nam potrzebnych w codziennym życiu, albo przynajmniej od święta (w wyjazdach zagranicznych). I to oczywiście jest podstęp firm, które zarabiają na produkcji i używaniu smartfonów. Zwykłego człowieka nie stać na odrzucenie potrzebnych mu rzeczy, nawet jeśli będzie cierpiał z tego powodu.
Przemoc polityczna zawsze budziła sprzeciw i chęć walki, natomiast na przekaz medialny ludzie reagują zainteresowaniem albo obojętnością. Niestety chętniej słuchamy i powtarzamy, to, co mówią inni (najlepiej wszyscy lub większość albo przynajmniej ci z okienka). W ten sposób okradamy się z poznawania realności wierząc jedynie w narracje i interpretacje (skłonność literacka gdy przestajemy czytać?). Może więc należałoby powrócić do wielkiej literatury, która przedstawia prawdę o świecie i człowieku. Dowiemy się wtedy dużo więcej o sobie samych. Ale okazuje się, że szkoła pomija dziś taką literaturę (sic). Musimy czytać wbrew temu.
