Tomasz Wróblewski w podcaście Klubu Jagiellońskiego przedstawił swoją ocenę rozwoju liberalnej demokracji (demokratycznego liberalizmu). Jego zdaniem, liberalizm osiągnął szczyt swoich możliwości. Wyróżnił na tym etapie cztery zasadnicze osiągnięcia liberalizmu.
Liberalizm gospodarczy: wolny rynek, czyli swobodny przepływ towarów w formie globalizmu.
Liberalizm społeczny: czyli wolność osobista i tolerancja bez żadnych granic.
Liberalizm polityczny: czyli rozwój państw demokratycznych, z całym zapleczem instytucji demokratycznych (przede wszystkim wolne wybory do Parlamentu albo Sejmu).
W dziedzinie geopolityki i bezpieczeństwa amerykański ład wydawał się podstawą pełnego bezpieczeństwa.
Wszystko to razem prowadziło do powstawania wewnętrznych napięć społecznych. Dlaczego tak się działo? Otóż liberalizm rozwinął swoje instytucje (Autor mówi nawet o demokracji instytucjonalnej), które miały ostatecznie chronić "zdobyte wolności". Ale powstawały instytucje, które były zarządzane odgórnie, czyli bez wyborów demokratycznych, co najlepiej widać w EU. Ta sytuacja odbierała możliwość analiz i debaty publicznej, a to oznaczało już brak swobodnej dyskusji nad realnymi sprawami. Autor mówi o depolityzacji, kiedy nie zostawia się obywatelom możliwości podejmowania decyzji politycznych. To oczywiście spowodowało z czasem (czyli dziś) ogromne napięcia społeczne. Wróblewski podkreśla również, że rewolucja cyfrowa, która dała możliwość szerokiej debaty społecznej, o niespotykanej dotąd skali, przyczyniła się znacząco do wymiany różnych poglądów i nasilenia samych napięć społecznych.
Okazuje się, że jedynym podsumowaniem powstałej sytuacji jest stwierdzenie, że liberalizm osiągnął szczyt swoich możliwości. Moje podsumowanie wygląda inaczej.
Liberalna demokracji została oparta na pojęciu wolności. Ogłoszono, że wolność jest najwyższą i jedyną wartością. Oczywiście okazało się, że prawie nikt (bo nie było sprzeciwu dotyczącego wolności) nie zdawał sobie sprawy do czego prowadzą rządy wolności, gdyż nikt nie zastanawiał się, czym jest wolność, bo najważniejsze było samo hasło wolności. Ludzie zachwycali się wolnością, co było widoczne również u nas w Polsce na początku przemian (w latach 90-tych).
Stawiając na wolność ludzie zatracili rozumienie sensu i celu życia. Wolność zawsze otwiera całą masę możliwości, w których możemy się pogubić, gdyż nie jesteśmy w stanie ogarnąć tych wszystkich możliwości. Dlatego nasze życie rozbiega się na ciągłe manowce zamiast podążać w jednym ważnym kierunku dla osiągnięcia realnego celu.
Dlatego uważam, że osiągnięcie szczytu demokracji spowodowało zupełne zagubienie rozumienia zwykłej ludzkiej realności, czyli porządku egzystencjalnego -- podmiotowości osoby i podmiotu życia (oba podmioty mają charakter nadprzyrodzony).