6 maja 2026

Globalna ekonomia

Człowiek nie żyje globalnie, ale realnie i konkretnie, dlatego ujmowanie ludzkich spraw w perspektywie globalnej jest nieporozumieniem. To dotyczy najpierw kwestii gospodarczych. Człowiek zawsze (czyli dawniej) gospodarował w swoim najbliższym środowisku, czyli w swoim otoczeniu wspólnie z bliskimi sąsiadami. Wówczas zagospodarowywanie otoczenia naturalnego miało jasny cel, ponieważ służyło bezpośrednio ludziom do zaspokojenia ich potrzeb i umożliwienia lepszego życia poprzez wzajemną współpracę. Jednak rewolucja przemysłowa wywróciła wszystko do góry nogami. Powstały zakłady przemysłowe, które zaczęły produkować na masową skalę. Ludzie stawali się robotnikami u obcych fabrykantów. Tworzyła się klasa właścicieli fabryk, którzy kierowali się już bardziej zyskiem z produkcji przemysłowej niż służbą społeczną. W ten sposób gospodarka dość szybko utraciła swój lokalny i kameralny charakter i stała się sprawą przemysłową o wymiarze międzynarodowym dzięki ułatwieniom komunikacyjnym (transport kolejowy i samochodowy). Wreszcie zaczęła powstawać wiedza naukowa na temat rozwoju gospodarczego.

Ale kiedy powstawała nauka dotycząca działalności gospodarczej człowieka, czyli ekonomia, to od razu narzuciła ona jakąś wizję i teorię ogólną, a dzisiaj już globalistyczną. Takie ogólne podejście charakteryzuje nasze ludzkie myślenie, które najlepiej przejawia się i wyraża w ogólnych teoriach. Ja zawsze podkreślam, że myślenie nie jest poznaniem realności i dlatego nie dotyczy tego, co jest realne, lecz tworzy od razu ogólne pojęcia i teorie, które traktuje jako wiedzę naukową. Dlatego dzisiejsze teorie ekonomiczne przestały w ogóle służyć człowiekowi, czyli nie odnoszą się zupełnie do konkretnych spraw realnych ludzi, ale dotyczą jedynie zarządzania rozległymi przedsiębiorstwami, dbając tylko o ich własny interes (czyt. zysk). Chyba nikt z naukowców nie przypuszczał, że to ostatecznie wywoła powszechny kryzys społeczny i gospodarczy. Bo ludzie doskonale wiedzą lub czują, co im służy a co ich poniża i niszczy. Trzeba się nad tym poważnie zastanowić, gdyż dotychczas tymi problemami zajmowali się wyłącznie ideologiczni myśliciele, którzy przedstawiali radykalne rozwiązania polityczne (patrz komuniści, naziści, czy liberaliści).

Globalna komunikacja

Weźmy teraz pod uwag e kwestię komunikacji międzyludzkiej, czyli przepływy i wymianę informacji społecznych albo politycznych. W dawnych czasach przepływ wiadomości był bardzo ograniczony i powolny. Ludzie interesowali się wyłącznie tym, co działo się w ich bezpośrednim otoczeniu. Oczywiście chętnie wysłuchiwali podróżnych, żeby posłuchać, co się dzieje w innych krajach. Ale trzeba mieć świadomość, że wszelkie wiadomości przepływały niejako "z rąk do rąk", czyli w bezpośrednim spotkaniu międzyludzkim. Tak więc o sprawach ludzkim można było się dowiedzieć tylko od drugiego człowieka. Jednak z czasem (po wielu wiekach) sytuacja komunikacyjna zaczęła ulegać przemianie (gwałtownej zmianie). 

Pierwszym etapem stało się wynalezienie druku, co umożliwiło od razu produkcję wielokrotnego przekazu wiadomości lub informacji. Nastąpiło szybkie rozpowszechnianie przeróżnej wiedzy (czy to popularnej, czy to naukowej). To spowodowało wzrost zainteresowania pisaniem i czytaniem, co dawniej nie miało takiego znaczenia. Tylko elity polityczne zawsze posiadały takie umiejętności. Natomiast w XX wieku sytuacja komunikacyjna nabrała jeszcze szybszego rozpędu. Powstawały coraz to nowsze rozwiązania technologiczne -- radio, telegraf (dalekopis), wreszcie telefon i telewizja. To spowodowały zupełnie nowy charakter przepływu informacji. Wszelkie wiadomości mogły być udostępniane coraz szybciej i na coraz szerszą skalę, aby wreszcie osiągnąć zakres międzynarodowy czy nawet globalny. W ten sposób wiadomości i informacje ze świata zaczęły atakować ludzi na co dzień. 

Wszystko to razem doprowadziło do pojawienia się takiego natłoku informacji, które człowiek przestał ogarniać i wykorzystywać. Tak więc wiadomości o ludzkich sprawach straciły zwykłą realność, konkretność i bezpośredniość. Zaczęły atakować ludzi ogólne i nieokreślone informacje o wydarzeniach społecznych lub politycznych. To zakończyło się efektem popkultury, gdzie pojawiają się wydarzenia przystosowane do przeciętnego rozumienia i pojmowania człowieka. Moim zdaniem, jest to konieczny skutek oddziaływania liberalnej demokracji, która promuje i nagradza ludzką przeciętność. Dzisiaj widzimy, że demokracja stworzyła społeczną przeciętność w powstawaniu i odbiorze dokonań technicznych i artystycznych. Bo demokracja nie może promować tego, co wybitne, gdyż wybitni ludzie stanowią zaprzeczenie demokratycznej równości. Trzeba pamiętać, że najłatwiej równa się w dół a nie w górę. 

Ostatecznym polem życia społecznego stał się dzisiaj internet dostępny od ręki poprzez smartfony. Internet zapewnił ludziom dostęp do nieograniczonego zakresu wiedzy i informacji, ale również dał dostęp do wszelkich możliwych kłamstw, błędów i dowolnych opinii. W całym tym natłoku informacyjnym ludzie zatracili zdolności rozeznania tego, co realne i prawdziwe. Szum informacyjny zagłusza bowiem słuszny przekaz, który może się pojawić i się pojawia, ale trzeba go odnaleźć samemu, a to wymaga wiele trudu i zachodu. Człowieka przeciętnego nie stać na podejmowanie trudu. Jemu wystarczy to, co podsuwają mu różne sterowniki (polityczne/propagandowe, psychologiczne/emocjonalne, itp.). Mamy więc globalną komunikację, ale jej skutki są zabójcze, gdyż rozbijają wzajemne relacje osobowe i wspólnotowe, niszczą duchową osobowość człowieka i prowadzą do ogólnej depresji. Człowiek potrzebuje przecież żywego kontaktu z innymi ludźmi, żeby mógł zrozumieć siebie samego. Żeby mógł przeżyć realne swoje życie.

Globalna religia

Religia nie jest kwestią globalną. Mimo że wszystkie społeczności realizują swoje odniesienie do boskiej realności, to wydaje się. że relacje religijne są oparte na indywidualnej osobie człowieka. Człowiek jako osoba ma nieprzepartą potrzebę poszukiwania boskości. Na ogół zaczyna się to od ubóstwienia sił natury (bogiem było słońce jako źródło życia, boską moc przypisywano piorunom i ogólnie ogniowi, święcono wody i gaje, albo pojedyncze drzewa). Później tworzono całe mitologie na temat boskości. Czczono także przodków albo znakomitych wodzów lub królów. 

Ale w naszej historii najważniejszy stał się przekaz pochodzący od samego Boga, czyli Pismo Święte (Biblia). Wszystkie te przejawy kultów religijnych pełniły rolę integracyjną w różnych społecznościach lub narodach. Ale przynależność do danej religii czy kultu mitologicznego zawsze miała charakter indywidualny, czyli osobowy. To oznacza, że każdy człowiek jako członek wspólnoty musiał osobiście potwierdzić swoją przynależność do obowiązującego kultu religijnego. Tak więc człowiek od razu przynależał do kultu swojej lokalnej wspólnoty. U nas dawniej był to chrzest w rodzinnej parafii.

Modlitwy i nabożeństwa religijne także odbywają się w najbliższej kaplicy religijnej (w kościele parafialnym). Dlatego nasze ludzkie relacje religijne mają miejsce w bezpośredniej wspólnocie parafialnej, a nie w globalnej instytucji religijnej. Wydaje się, że właśnie taka bliskość religijna najlepiej służy człowiekowi. W dawnych czasach elity szlacheckie dbały o to, żeby we wsiach i miasteczkach były budowane kościoły parafialne. W Polsce było to oczywiste.

Natomiast dzisiaj próbuje się tworzyć jakąś kulturową (a nie kultową) religijność. Ciągle podejmuje się próby dialogu między religiami, ale taka dialogiczność powoduje jedynie zrównanie wartości kulturowej wszystkich religii a nie daje odkrywania samej boskości czy samego Boga. Człowiek potrzebuje wiary religijnej, ale to nie znaczy, że od razu nawiązuje kontakt z realnym Bogiem. Najczęściej zakrada się tutaj myślenie o Bogu (cogitare) zamiast wiary (credere). Do kontaktu z Bogiem konieczna jest wiara (credo) jako uznanie realności (czyli istnienia realnego Boga -- Boga Osobowego, czyli Trójcy Boskiej). Dopiero taka wiara zapewnia nam spotkanie z Bogiem. Zatem globalistyczne myślenie o jakiejś wszechreligii jest jedynie zbędną formą ideologiczną, która nie służy człowiekowi do rozwoju osobowego. Człowiek może i powinien rozwijać się w osobowej wspólnocie religijnej. a nie w globalistycznym myśleniu.