Antropologia polityczna
26 maja 2026
Elity dawne i dzisiejsze
Arystokracja jako głęboka elita kulturowo-społeczna nie powstaje w demokracji. Arystokracja powstawała przez wieki w systemie monarchicznym. Tego typu elity kształtowały się wraz z rozwojem i wzrostem państwowości narodowej (lub wielonarodowej, jak to było u nas w Polsce). Bo to dopiero w długotrwałej służbie państwowości królewskiej (obronie i wzbogacaniu tej państwowości) wytwarzało się właściwe odniesienie społeczne i rozumienie potrzeb społecznych (na wieki, a nie na dziś).
Oczywiście demokracja wytwarza swoje własne elity, ale te elity wyrastają z ogólnej przeciętności i nie stać ich na realne wizjonerstwo społeczne i polityczne. Dlatego elity demokratyczne popadają w ideologiczne uzależnienia, najczęściej o charakterze lewicowym, ale także prawicowym (oba podejścia do władzy są traktowane czysto ideologicznie). Elity, co najwyżej, są nastawione na szybki zysk ekonomiczny, ale nie związany z pracowitością, lecz z dostępem do rządzących partii. Ponadto demokracja kreująca przeciętność, powoduje jedynie rozwój popkultury, a dziś pop-myślenie i nawet popnauki. Dlatego rozwój rządów demokratycznych prowadzi ostatecznie do kryzysu i zamętu społecznego. Czego mamy najlepszy przykład w Europie.
Kreowanie konsumentów lub wyborców
Myślenie nie jest tożsamością człowieka. Myślenie jedynie zaciemnia realną tożsamość osoby. Natomiast myślenie jasno i wyraźnie przedstawia dowolne możliwości. Pamiętacie hasło reklamowe -- Możesz być czymkolwiek zechcesz. Ale to oznacza, że możesz być czymkolwiek byle nie realną osobą. Człowiek naprawdę jest realną osobą, która wyznacza i określa naszą osobową tożsamość. Taka tożsamość kształtuje nasze działania moralne i religijne.
Myślenie przeciwstawia się temu, gdyż neguje prawdziwą realność, proponując nam w zamian swobodną świadomość. Myślenie kreuje więc jakiś wizerunek lub obraz (intencjonalny) człowieka. Podpowiada nam przeróżne narracje i interpretacje. W ten sposób popycha nas do tworzenia możliwości bycia czymś a nie realne istnienie. To wszystko wygląda na pozór pięknie i dlatego ludzie, właśnie ci myślący ludzie, uzależniają się od tego w swoim życiu (zwłaszcza życiu zawodowym czy publicznym). Myślenie nie daje człowiekowi żadnej realności, ono mami nas dowolnymi możliwościami bycia i działania. Ale wtedy ludzkie życie dzieje się już poza realnością. Nie żyjemy prawdą, dobrem i pięknem, lecz wyłącznie tworzeniem wizerunku albo bezosobowej maski zasłaniającej prawdę i dobro człowieka, a jednak wychwalanej przez ludzkie tłumy.
Tragiczne jest także to, że w tej dominacji myślenia idą w parze ręka w rękę - polityczni ideologowie, którzy wymyślają wciąż nowe pomysły coraz bardziej absurdalne, - do spółki z handlowymi reklamodawcami, którzy z kolei manipulują zwyczajnie ludzkimi emocjami. Polityczni marksiści uważali kiedyś, że to byt (ekonomiczny) określa świadomość. Jeżeli chcieli zmienić świadomość obywateli, to sądzili, że trzeba zmieni c warunki ekonomiczne, czyli własność środków produkcji. To okazało się kompletną bzdurą.
Ale dzisiaj politycy i handlowcy wpadli na lepszy pomysł. Otóż trzeba propagandowo wpłynąć na zmianę myślenia. Pamiętacie hasło, że kłamstwo przedstawione i wypowiedziane tysiąc razy staje się dla odbiorców prawdą. A takie działanie prowadzi do odpowiedniej zmiany świadomości, przez co człowiek staje się doskonałym konsumentem albo pożądanym wyborcą. I nawet nie zauważa, że ktoś go nabrał.
Potrzeba przedsiębiorczości
Już dawno temu pojawiło się sformułowanie, że człowiek staje się bardziej przedsiębiorczy wśród trudności. To znaczyło, że trudności niejako wymuszają przedsiębiorczość. Ale dzisiaj brakuje nam przedsiębiorczości. Skąd to się wzięło? Otóż pojawienie się demokracji po 2 wojnie spowodowało szybki rozwój przedsiębiorczości, co dało wzrost dobrobytu i poziomu życia. Państwo rosło w siłę, czego skutkiem stał się pomysł "państwa opiekuńczego". Skoro w tym wyścigu przedsiębiorczości nie wszyscy dali radę, to trzeba uruchomić pomoc społeczną. Taka sytuacja zmieniła podejście do przedsiębiorczości, bo jeśli państwo pomaga w trudnościach, to po co się wysilać. Na dodatek z jednej strony całą sytuację wykorzystały duże firmy (międzynarodowe korporacje) przechwytując najbardziej aktywnych ludzi, żeby rozkręcali ich przedsiębiorstwa. Natomiast z drugiej strony pojawili się emigranci, którzy opanowali do perfekcji wykorzystanie pomocy społecznej. W ten sposób zawaliła się chęć i potrzeba rozwoju przedsiębiorczości u zwykłych obywateli. To spowodowało zanik państwowej gospodarki i rozwoju mniejszych firm. Dlatego EU pozostaje dziś w stagnacji i tylko woła i postuluje o innowacyjność.
