Ja sądzę, że dzisiejszą politykę uprawia się w formie dwóch kategorii, albo chodzi o wartości, albo o interesy. Musimy się zastanowić, jak należy rozumieć te kategorie. Od razu możemy stwierdzić, że są to sprzeczne lub przeciwstawne kategorie. Wartości przeciwstawiają się interesom, a interesy wartościom. Na czym to polega? Otóż należy wiedzieć, że wartościowanie jest efektem naszego myślenia. Ale wartościowanie jest oparte na zdolności myślenia do zestawiania i porównywania różnych spraw lub rzeczy. Wartościowanie jest sprawą zestawienia czegokolwiek i wskazania, że coś jest lepsze, czyli wartościowsze, od czegoś innego. Tutaj nie ma odniesienia do jakiejś wartościującej zasady, lecz wszystko polega jedynie na działaniu myślenia. Dlatego należy uznać, że wartości są tworem myślenia. Nasze myślenie tworzy sobie dowolne wartości. Do czego to prowadzi?
W polityce myśleniem kierują się ideolodzy. Ideolodzy uważają, że myślenie jest najlepszym sposobem "poznania i działania", ponieważ ideologów stać tylko na myślenie. Stąd dla ideologicznych myślicieli wartości stają się skutecznością myślenia. Ale co więcej, oni traktują wartości jako najwyższą skuteczność swojego "działania" politycznego. Dlatego różni politycy (z obu politycznych stron) tak chętnie opowiadają nam obywatelom o potrzebnych wartościach, mimo że ich propozycje bywają najczęściej sprzeczne.
Ciągle słyszymy o prawdzie lub dobru, o prawie lub sprawiedliwości, o pokoju lub wojnie, i zawsze te kategorie zostają okraszone odpowiednimi przymiotnikami. Dlatego należy uważać lub może nawet nie dowierzać wypowiedziom polityków (którzy dziś stali się jedynie ideologami). Powiecie, że dawniej lepiej myślano i pisano o polityce. Czy aby na pewno? Zobaczmy, jak pojmowano koncepcję Arystotelesa. Oczywiście poszukiwał on dobra, jakim mają się kierować obywatele. Stwierdził, że każdy chce być szczęśliwy (tak zinterpretowano później greckie pojęcie eudaimonia). Dzięki temu okazało się, że kategoria dobra została utożsamiona ze szczęściem człowieka. Wartością dobra stało się szczęście. To najlepiej pokazuje dokąd prowadzi nas ludzkie myślenie. A przecież Arystoteles zwrócił uwagę na jakiś dobrostan duchowy człowieka, a nie tylko na samo poczucie szczęścia. To pokazuje, że myślenie nie jest poznaniem realności, i dlatego jest w stanie przekręcić wszystko w dowolny sposób. Wystarczy przeglądać ankiety sondażowe na temat, czym dla ciebie jest szczęście. Można się bardzo zdziwić.
Ale porównajmy teraz wartości oraz interesy. Stwierdziliśmy, że wartość jest traktowana przez politycznych myślicieli jako "skuteczność ich działania", czyli skuteczność myślenia. Zupełnie inaczej wygląda sprawa interesu (realizacji własnego interesu). Otóż ludzie, którzy kierują się realnym działaniem (tutaj niestety bardziej chodzi o przedsiębiorców niż polityków) traktują swój interes jako wykładnię skuteczności działania (faktycznego działania). Realizacja interesu własnego zależy od naszej skuteczności działania, to nie może być tylko myślenie o działaniu, chociaż kwestia strategii działania podlega naszemu myśleniu. Dlatego uprawianie polityki na sposób zabiegania i dbałości o interes państwa (ale również zabiegania o interes społeczeństwa) musi polegać na faktycznym działaniu politycznym (co władza naprawdę robi, a nie tylko co myśli). Dzisiaj bardzo trudno przekonać polityków do działania, bo dla nich działaniem jest wymyślanie sobie nawzajem.
Musimy jednak pamiętać, że kwestia wartości i interesów dotyczy także każdego z nas (każdego człowieka). Nasza ludzkie działanie polega przede wszystkim na zagospodarowaniu otoczenia, w którym żyjemy. Codzienne gospodarowanie swoimi sprawami zależy od naszych zdolności poznawczych oraz chęci działania. Dotyczy to ludzkiej pracy -- tej domowej oraz tej zawodowej. Gospodarcza praca jest podstawową aktywnością człowieka jako kogoś żyjącego w środowisku naturalnym. Ale należy wiedzieć, że ludzka praca jest wyrazem naszej postawy osobowej wobec wspólnoty rodzinnej. Pracujemy dla swojej wspólnoty rodzinnej. Możemy powiedzieć, że pracujemy w interesie rodziny. I tutaj znów pojawia się kwestia interesu -- interesu jako sprawnej realizacji zadań i celów życiowych. Otóż nasza praca jako działalność gospodarcza musi mieć realistyczny charakter. To musi być realna działalność w realnym środowisku. Tak było zawsze, albo przynajmniej w dawnych czasach. Ludzie potrafili znakomicie zagospodarowywać swoje otoczenie z poszanowaniem warunków naturalnych.
Natomiast dzisiaj mamy odlot w stronę wymyślania zupełnie absurdalnych rozwiązań (po co ścigać się z budową najwyższych budynków). Tradycyjne podejście racjonalistyczne zostało zastąpione przez wymyślanie postępowych pomysłów, czyli tworzenie dowolnych możliwości działania i pracy. Wszystko zaczęło się od postawienia na postęp jako zasadę (czy może raczej wymyśloną wartość) rozwoju cywilizacyjnego. Odtąd ludzka cywilizacja zaczęła pędzić do przodu bez oglądania się na skutki otoczenia naturalnego czy środowiska wspólnotowego. Możemy się zgodzić, że ludzkie myślenie wartościami sprawdza się na polu kultury. Ale należy mieć świadomość, że nawet tutaj chodzi bardziej o utrwalanie sprawdzonych wartości, służących rozwojowi osobowemu człowieka, a nie tworzenie nowych i dowolnych wartości w imię wydumanego postępu. Ideologicznym twórcom wydaje się, że są w stanie stworzyć zupełnie nowego, czyli postępowego, człowieka. To są zwykłe mrzonki, gdyż to prowadzi do powstania jakiegoś nieludzkiego monstrum. Człowiek jest człowiekiem (czyli osobą uduchowioną i ucieleśnioną) i pozostawmy go w spokoju. Każdy najlepiej sam poradzi sobie ze swoim życiem.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz