6 maja 2026

Globalna komunikacja

Weźmy teraz pod uwag e kwestię komunikacji międzyludzkiej, czyli przepływy i wymianę informacji społecznych albo politycznych. W dawnych czasach przepływ wiadomości był bardzo ograniczony i powolny. Ludzie interesowali się wyłącznie tym, co działo się w ich bezpośrednim otoczeniu. Oczywiście chętnie wysłuchiwali podróżnych, żeby posłuchać, co się dzieje w innych krajach. Ale trzeba mieć świadomość, że wszelkie wiadomości przepływały niejako "z rąk do rąk", czyli w bezpośrednim spotkaniu międzyludzkim. Tak więc o sprawach ludzkim można było się dowiedzieć tylko od drugiego człowieka. Jednak z czasem (po wielu wiekach) sytuacja komunikacyjna zaczęła ulegać przemianie (gwałtownej zmianie). 

Pierwszym etapem stało się wynalezienie druku, co umożliwiło od razu produkcję wielokrotnego przekazu wiadomości lub informacji. Nastąpiło szybkie rozpowszechnianie przeróżnej wiedzy (czy to popularnej, czy to naukowej). To spowodowało wzrost zainteresowania pisaniem i czytaniem, co dawniej nie miało takiego znaczenia. Tylko elity polityczne zawsze posiadały takie umiejętności. Natomiast w XX wieku sytuacja komunikacyjna nabrała jeszcze szybszego rozpędu. Powstawały coraz to nowsze rozwiązania technologiczne -- radio, telegraf (dalekopis), wreszcie telefon i telewizja. To spowodowały zupełnie nowy charakter przepływu informacji. Wszelkie wiadomości mogły być udostępniane coraz szybciej i na coraz szerszą skalę, aby wreszcie osiągnąć zakres międzynarodowy czy nawet globalny. W ten sposób wiadomości i informacje ze świata zaczęły atakować ludzi na co dzień. 

Wszystko to razem doprowadziło do pojawienia się takiego natłoku informacji, które człowiek przestał ogarniać i wykorzystywać. Tak więc wiadomości o ludzkich sprawach straciły zwykłą realność, konkretność i bezpośredniość. Zaczęły atakować ludzi ogólne i nieokreślone informacje o wydarzeniach społecznych lub politycznych. To zakończyło się efektem popkultury, gdzie pojawiają się wydarzenia przystosowane do przeciętnego rozumienia i pojmowania człowieka. Moim zdaniem, jest to konieczny skutek oddziaływania liberalnej demokracji, która promuje i nagradza ludzką przeciętność. Dzisiaj widzimy, że demokracja stworzyła społeczną przeciętność w powstawaniu i odbiorze dokonań technicznych i artystycznych. Bo demokracja nie może promować tego, co wybitne, gdyż wybitni ludzie stanowią zaprzeczenie demokratycznej równości. Trzeba pamiętać, że najłatwiej równa się w dół a nie w górę. 

Ostatecznym polem życia społecznego stał się dzisiaj internet dostępny od ręki poprzez smartfony. Internet zapewnił ludziom dostęp do nieograniczonego zakresu wiedzy i informacji, ale również dał dostęp do wszelkich możliwych kłamstw, błędów i dowolnych opinii. W całym tym natłoku informacyjnym ludzie zatracili zdolności rozeznania tego, co realne i prawdziwe. Szum informacyjny zagłusza bowiem słuszny przekaz, który może się pojawić i się pojawia, ale trzeba go odnaleźć samemu, a to wymaga wiele trudu i zachodu. Człowieka przeciętnego nie stać na podejmowanie trudu. Jemu wystarczy to, co podsuwają mu różne sterowniki (polityczne/propagandowe, psychologiczne/emocjonalne, itp.). Mamy więc globalną komunikację, ale jej skutki są zabójcze, gdyż rozbijają wzajemne relacje osobowe i wspólnotowe, niszczą duchową osobowość człowieka i prowadzą do ogólnej depresji. Człowiek potrzebuje przecież żywego kontaktu z innymi ludźmi, żeby mógł zrozumieć siebie samego. Żeby mógł przeżyć realne swoje życie.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz