6 maja 2026

Globalna religia

Religia nie jest kwestią globalną. Mimo że wszystkie społeczności realizują swoje odniesienie do boskiej realności, to wydaje się. że relacje religijne są oparte na indywidualnej osobie człowieka. Człowiek jako osoba ma nieprzepartą potrzebę poszukiwania boskości. Na ogół zaczyna się to od ubóstwienia sił natury (bogiem było słońce jako źródło życia, boską moc przypisywano piorunom i ogólnie ogniowi, święcono wody i gaje, albo pojedyncze drzewa). Później tworzono całe mitologie na temat boskości. Czczono także przodków albo znakomitych wodzów lub królów. 

Ale w naszej historii najważniejszy stał się przekaz pochodzący od samego Boga, czyli Pismo Święte (Biblia). Wszystkie te przejawy kultów religijnych pełniły rolę integracyjną w różnych społecznościach lub narodach. Ale przynależność do danej religii czy kultu mitologicznego zawsze miała charakter indywidualny, czyli osobowy. To oznacza, że każdy człowiek jako członek wspólnoty musiał osobiście potwierdzić swoją przynależność do obowiązującego kultu religijnego. Tak więc człowiek od razu przynależał do kultu swojej lokalnej wspólnoty. U nas dawniej był to chrzest w rodzinnej parafii.

Modlitwy i nabożeństwa religijne także odbywają się w najbliższej kaplicy religijnej (w kościele parafialnym). Dlatego nasze ludzkie relacje religijne mają miejsce w bezpośredniej wspólnocie parafialnej, a nie w globalnej instytucji religijnej. Wydaje się, że właśnie taka bliskość religijna najlepiej służy człowiekowi. W dawnych czasach elity szlacheckie dbały o to, żeby we wsiach i miasteczkach były budowane kościoły parafialne. W Polsce było to oczywiste.

Natomiast dzisiaj próbuje się tworzyć jakąś kulturową (a nie kultową) religijność. Ciągle podejmuje się próby dialogu między religiami, ale taka dialogiczność powoduje jedynie zrównanie wartości kulturowej wszystkich religii a nie daje odkrywania samej boskości czy samego Boga. Człowiek potrzebuje wiary religijnej, ale to nie znaczy, że od razu nawiązuje kontakt z realnym Bogiem. Najczęściej zakrada się tutaj myślenie o Bogu (cogitare) zamiast wiary (credere). Do kontaktu z Bogiem konieczna jest wiara (credo) jako uznanie realności (czyli istnienia realnego Boga -- Boga Osobowego, czyli Trójcy Boskiej). Dopiero taka wiara zapewnia nam spotkanie z Bogiem. Zatem globalistyczne myślenie o jakiejś wszechreligii jest jedynie zbędną formą ideologiczną, która nie służy człowiekowi do rozwoju osobowego. Człowiek może i powinien rozwijać się w osobowej wspólnocie religijnej. a nie w globalistycznym myśleniu.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz