29 marca 2026

Rządy dusz, czyli Internet zamiast przemocy

W dawnych czasach wydawało się, że aby zagarnąć tysiące ludzi, należy posłużyć się przemocą militarna. Ale dzisiaj okazuje się, że najłatwiej ogarnąć tysiące ludzi dzięki oddziaływaniu medialnemu (zwłaszcza działaniu portali społecznościowych, do niedawna była to jeszcze telewizja). A to oznacza, że wystarczy oderwać ludzi od tego, co realne (czyli od poznania rzeczywistości) i poddać ich przekazowi medialnemu. Człowiek zaczyna się wówczas kierować jedynie myśleniem, a myślącemu człowiekowi można wmówić dowolne rzeczy. Myślenie jest bowiem w stanie poszukiwać i odkrywać dowolne wartości. Może więc wszystko uznać za coś wartościowego. Na tej zasadzie przekonuje się ludzi do absurdalnych głupot ideologicznych (nawet tych dotyczących ich życia i szczęścia). Czy można się przed tym obronić? Trzeba by porzucić wszystkie medialne nowinki, ale okazuje się, że większość z tych urządzeń jest nam potrzebnych w codziennym życiu, albo przynajmniej od święta (w wyjazdach zagranicznych). I to oczywiście jest podstęp firm, które zarabiają na produkcji i używaniu smartfonów. Zwykłego człowieka nie stać na odrzucenie potrzebnych mu rzeczy, nawet jeśli będzie cierpiał z tego powodu.

Przemoc polityczna zawsze budziła sprzeciw i chęć walki, natomiast na przekaz medialny ludzie reagują zainteresowaniem albo obojętnością. Niestety chętniej słuchamy i powtarzamy, to, co mówią inni (najlepiej wszyscy lub większość albo przynajmniej ci z okienka). W ten sposób okradamy się z poznawania realności wierząc jedynie w narracje i interpretacje (skłonność literacka gdy przestajemy czytać?). Może więc należałoby powrócić do wielkiej literatury, która przedstawia prawdę o świecie i człowieku. Dowiemy się wtedy dużo więcej o sobie samych. Ale okazuje się, że szkoła pomija dziś taką literaturę (sic). Musimy czytać wbrew temu.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz