Mord elektrycznym prądem się rozpostrze,
Syn przeciw ojcu pochwyci za ostrze,
Brat przeciw bratu -- siostra przeciw siostrze
I bić się będą rodziny -- wsie -- grody,
Powiaty -- kraje -- aż całkie narody
Odspołecznieją -- I będą jako trzody
Porozwściekane! -- I ujrzysz, o ziemio,
Jak twoje władce i mędrce oniemią,
Gdy się pod nimi zwierzęta wyplemią
I miasto ludzi, skakać będą w szale
Tygrysy tylko, hieny i szakale,
Piejąca wyciem o szatana chwale!
Tysiące bluźniąc, oszaleją społem,
Jakby zarazy widnokrężnym kołem,
Pójdzie szaleństwo tym ziemskim padołem!
Aż z głębi duchów dusz wnętrzna zakała
Na ich widome przesączy się ciała
I z tych ciał hydrze rozstroje wydziała. --
Jad nie zaznanych i strasznych boleści
Półbożą postać człowieczą zbezcześci,
Psuć się kształt zacznie przepsutej już treści!
Chorować razem będą wielkie mnóstwa
Na gorszą klęskę niż klęska ubóstwa
Na nieczłowieczą chorobę bezbóstwa.
W piersiach i czaszkach będą się gnieździły
Przed śmiercią jeszcze robaki z mogiły
I toczyć żywych serc i mózgów bryły!
Aż od tych trupów, żyjących szkaradnie,
Na widnokręgi okoliczne padnie
Rozkład -- i rozkład naturą owładnie!
Gdzie tysiącami będą tacy chorzy,
Tam się stworzenie wkoło nich odstworzy
I od ich zgnilizn gnić zacznie świat Boży!
Mór się tam wszędzie wślizguje i wciska --
Naprzód bydlęta gnić zaczną, co z bliska,
Później zbóż łany i trawne pastwiska --
Gnić będą wody -- gnić będzie smug lądu --
Aż światło prawom ulegnie bezrządu --
Aż słońce samo dostanie plam trądu!
Aż zza gnijącej powietrza przesłony
Księżyc się wyda jak hełm zerdzewiony
I gwiazd zrzenice -- jak krwią zaszłe błony
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz