4 listopada 2026

Szczyt liberalizmu albo tragiczne skutki wolności

Tomasz Wróblewski w podcaście Klubu Jagiellońskiego przedstawił swoją ocenę rozwoju liberalnej demokracji (demokratycznego liberalizmu). Jego zdaniem, liberalizm osiągnął szczyt swoich możliwości. Wyróżnił na tym etapie cztery zasadnicze osiągnięcia liberalizmu.

Liberalizm gospodarczy: wolny rynek, czyli swobodny przepływ towarów w formie globalizmu.

Liberalizm społeczny: czyli wolność osobista i tolerancja bez żadnych granic. 

Liberalizm polityczny: czyli rozwój państw demokratycznych, z całym zapleczem instytucji demokratycznych (przede wszystkim wolne wybory do Parlamentu albo Sejmu).

W dziedzinie geopolityki i bezpieczeństwa amerykański ład wydawał się podstawą pełnego bezpieczeństwa. 

Wszystko to razem prowadziło do powstawania wewnętrznych napięć społecznych. Dlaczego tak się działo? Otóż liberalizm rozwinął swoje instytucje (Autor mówi nawet o demokracji instytucjonalnej), które miały ostatecznie chronić "zdobyte wolności". Ale powstawały instytucje, które były zarządzane odgórnie, czyli bez wyborów demokratycznych, co najlepiej widać w EU. Ta sytuacja odbierała możliwość analiz i debaty publicznej, a to oznaczało już brak swobodnej dyskusji nad realnymi sprawami. Autor mówi o depolityzacji, kiedy nie zostawia się obywatelom możliwości podejmowania decyzji politycznych. To oczywiście spowodowało z czasem (czyli dziś) ogromne napięcia społeczne. Wróblewski podkreśla również, że rewolucja cyfrowa, która dała możliwość szerokiej debaty społecznej, o niespotykanej dotąd skali, przyczyniła się znacząco do wymiany różnych poglądów i nasilenia samych napięć społecznych.

Okazuje się, że jedynym podsumowaniem powstałej sytuacji jest stwierdzenie, że liberalizm osiągnął szczyt swoich możliwości. Moje podsumowanie wygląda inaczej.

Liberalna demokracji została oparta na pojęciu wolności. Ogłoszono, że wolność jest najwyższą i jedyną wartością. Oczywiście okazało się, że prawie nikt (bo nie było sprzeciwu dotyczącego wolności) nie zdawał sobie sprawy do czego prowadzą rządy wolności, gdyż nikt nie zastanawiał się, czym jest wolność, bo najważniejsze było samo hasło wolności. Ludzie zachwycali się wolnością, co było widoczne również u nas w Polsce na początku przemian (w latach 90-tych).

Stawiając na wolność ludzie zatracili rozumienie sensu i celu życia. Wolność zawsze otwiera całą masę możliwości, w których możemy się pogubić, gdyż nie jesteśmy w stanie ogarnąć tych wszystkich możliwości. Dlatego nasze życie rozbiega się na ciągłe manowce zamiast podążać w jednym ważnym kierunku dla osiągnięcia realnego celu.

Dlatego uważam, że osiągnięcie szczytu demokracji spowodowało zupełne zagubienie rozumienia zwykłej ludzkiej realności, czyli porządku egzystencjalnego -- podmiotowości osoby i podmiotu życia (oba podmioty mają charakter nadprzyrodzony).  

2 listopada 2026

Państwo doskonałe

Doskonale państwo musiałoby się składać z doskonałych obywateli. Ale nie ma doskonałych ludzi. A już tym bardziej nie ma doskonałych instytucji. Dlatego wniosek jest prosty -- nie ma doskonałego państwa. Co nam pozostaje? Należy umożliwić jak najlepszy rozwój ludzkich działań. Trzeba pozwolić obywatelom na rozwój ich własnych działań i dalej na doskonalenie tych działań. Otóż wydaje się, że sami obywatele mogą i powinni rozwijać i doskonalić swoje działania. Nie ma innej drogi rozwoju społecznego. Człowiek może doskonalić swoje własne działanie.

Lecz na gruncie społecznym liczy się przede wszystkim współdziałanie w grupie. Jak udoskonalić takie współdziałanie? Wszyscy uczestnicy muszą być w pełni zaangażowani w to, co robią razem ze zrozumieniem efektu wspólnego działania. W takim współdziałaniu ludzie muszą się nauczyć dogadywać między sobą. Bez wzajemnego porozumienia nie ma dobrego współdziałania.

1 listopada 2026

Co się w tej Moskwie porobiło?

 


Potrzebna kontrola

           Trzeba skontrolować dane wywiadowcze

Człowiek kultury

Jestem człowiekiem kultury, ale człowiekiem tej starej kultury, którą tworzyli dawni mądrzy ludzie. Dziś proponuje się nam nową kulturę, która jest jedynie kulturą na niby albo wprost antykulturą, gdyż wyrasta z wolności myślenia, czyli z niczego, bo możliwości myślenia do niczego nie prowadzą, czyli kończą się na nicości. Myślenie tworzy nieokreślone możliwości, ale to jest tylko pływanie po przestworzach nicości. Człowiek nie jest w stanie niczego stworzyć, a już na pewno nie dzięki myśleniu. Dlatego stara kultura miała odtwarzać piękno realności. W ten sposób dotykała prawdziwego piękna, stając się objawieniem piękna. Nowa kultura pokazuje natomiast brzydotę. Nie wiem po co.

5 października 2026

("existential risks to humanity")

Szef Anthropic ostrzega "existential risks to humanity".
Także Putin w swoim Orędziu ostrzega:

W dorocznym orędziu do narodu Władimir Putin wskazał, że należy "przemyśleć, jak powstrzymać scenariusze katastroficzne". - Musimy także przemyśleć, w jaki sposób będziemy w stanie zachować globalne bezpieczeństwo - mówił prezydent Rosji cytowany przez agencję Reuters.
W przemówieniu podkreślił, że "świat znajduje się obecnie w punkcie zwrotnym", oraz wskazał na technologię, która jego zdaniem może doprowadzić do "globalnej zagłady". Wskazał ponadto, że bardzo możliwe jest dalsze trwanie konfliktów międzynarodowych.

Rosyjski przywódca dużo miejsca poświęcił sztucznej inteligencji. Przekonywał, że obok możliwości związanych z rozwojem technologii pojawia się ryzyko wykorzystania algorytmów do ujednolicania zachowań i poglądów ludzi.
Putin mówił w tym kontekście o możliwym "cyfrowym totalitaryzmie", który — jak ocenił — może okazać się "ślepą uliczką, mroczną i antyhumanistyczną".

1 października 2026

Zawał panie, zawał !!!

Jestem "już po", stąd wiem już dziś z całą pewnością, że świat, aby się uratować i ozdrowieć, musi przejść przez zawał krwioobiegu społeczno-gospodarczego, który wywołała papka ideologiczna skrystalizowana przez nową władzę, czyli social media. 

Jak się leczy zawał? Otóż trzeba otworzyć serce, czyli samo centrum krwioobiegu. Ale gdzie szukać tego centrum w dzisiejszym świecie? Co powinno napędzać życie społeczne? Chyba ludzka chęć działania dla zdrowego życia, ale życia we wspólnocie rodzinnej. Taka siła zdaje się płynąć z ludzkiego serca. Czy możemy znaleźć takie serce, które mogłoby zbawić świat? Mamy przecież Miłujące Serce Syna Człowieczego! Dlaczego nie potrafimy skorzystać z tego dobrodziejstwa? (bez teologii się nie obejdzie, ponieważ człowiek jest osobą stworzoną przez Boga i obdarzoną życiem wiecznym) 

Dzisiaj widzimy, że siła sprawcza działania ludzi zupełnie zanika, co oczywiście doprowadzi konsekwentnie do zawału, czyli kompletnej demolki działalności społecznej, zwłaszcza instytucjonalnej, w czym, jak się wydaje, pomoże nam stworzona AI /ajajaj, przed czym ostrzegają już różni ludzie (przestraszeni specjaliści). 

Widać to wyraźnie w wykładzie Harari'ego, który postuluje. że AI rozwali wszelkie systemy biurokracji instytucjonalnej. Ja z kolei mam nadzieję, że to jedyny sposób pokonania i pozbycia się Unijnej biurokracji z jej absurdami społeczno-politycznymi. Wystarczy dobrze współpracująca grupa agentów AI, żeby sobie z tym poradzić. Albo ktoś ich zachęci (czyli zaprogramuje), albo oni sami dojdą do tego wniosku, że jest to konieczne. Zobaczymy (sic!).

23 sierpnia 2026

Idzie Cyfrowa Burza

Nad światem zawisły czarne chmury cybernetyczne

20 sierpnia 2026

Rola sztucznej inteligencji według Harari'ego

Według mnie środowiskiem społecznym człowieka zdają się być instytucje. Dzisiaj życie społeczne ludzi odbywa się w ramach przeróżnych instytucji (państwowych, prywatnych lub społecznych). Działalność instytucjonalna polega na układach zależności biurokratycznej wyrażającej się w relacjach -przełożony-podwładny. 

Natomiast Harari podkreśla, że środowiskiem ludzi jest biurokracja. Jak on rozumie biurokrację? Jego zdaniem biurokracja służy ludziom do współpracy w dużych grupach. Ludzie nauczyli się współpracować budując systemy biurokratyczne -- system prawny czy finansowy, system państwowy czy kościelny, system szkolny albo zdrowotny. Według mnie jego rozumienie dotyczy systemów, których funkcjonowanie jest oparte na jakiejś dziedzinie wiedzy. Autor twierdzi, że system biurokratyczny polega na budowaniu zaufania między ludźmi, którzy nie znają się osobiscie.

Moim zdaniem, instytucje mają pomagać i wspierać ludzi we wzajemnym współdziałaniu. Ale wydaje się, że tutaj chodzi bardziej o stronę organizacyjną samego działania jako produkcji lub realizacji różnych projektów. Taka realizacja zostaje ujęta w ścisłe ramy prawne, czyli określone procedury. Można powiedzieć, że wówczas działają już przepisy a nie ludzie. Ludzie muszą znać tylko te przepisy i wynikające z nich procedury. Tak rozumiem biurokrację. Moim zdaniem, kwestia zaufania jest tu raczej drugorzędna. Najważniejsze są przepisy prawne, gdyż każda instytucja jest określona przez umowy prawne.

Instytucje pozwalają na organizację i przepływ danych statystycznych na ogromną skalę. Rozeznanie w tym zakresie daje możliwość zarządzania i na koniec zdobycie samej władzy politycznej rządzenia obywatelami. Harari pokazuje nam, co się stało z systemem mediów społecznościowych. Wszystko zaczęło się od wprowadzenia języka 0/1-wego. To pozwoliło zapisywać najpierw dane tekstowe, a następnie także dane graficzne, co ostatecznie dało możliwości matematycznej organizacji tych danych i ich szybkiego przepływu elektronicznego. W ten sposób powstał nowy wspaniały świat cybernetyczny. Tym światem od początku rządziły algorytmy, czyli procedury matematyczne. Na tym gruncie zaczęły działać pierwsze modele AI (sztucznej inteligencji). Harari twierdzi, że systemy biurokratyczne tworzone przez ludzi są sztucznym środowiskiem, które jest efektem wąskiej inteligencji zawodowej, natomiast zarządzanie cyber przestrzenią wytworzyło dużo szybsze i dużo szersze możliwości pracy z danymi informatycznymi. Co to spowodowało? 

Social mediami rządzą algorytmy, które decydują o przepływie informacji i w ten sposób organizują dostępne dane. Dzisiaj algorytmy powodują maksymalizację zaangażowania uczestników mediów tak, aby ludzie spędzali coraz więcej czasu na platformach medialnych (bo to daje duży dochód). Otóż modele AI nauczyły się (zostały nauczone), że aby to osiągać, należy uruchomić w ludzkim umyśle przyciski strachu, nienawiści lub chciwości, i oczywiście nauczyły się, jak to robić. A to wywołuje destrukcję psychiczną człowieka, a co za tym idzie destabilizację społeczną w świecie ludzkim.

Jest to wyraźny przykład oddziaływania AI w systemie biurokratycznym mediów społecznych. Harari twierdzi, że systemy biurokratyczne mają ogromny wpływ na życie społeczne człowieka, ponieważ zarówno świat społeczny, jak i świat przyrodniczy zależy od decyzji podejmowane w tych systemach. A ta biurokracja jest środowiskiem, w którym działa AI i ona zyskuje tu ogromną władzę, ponieważ zdaniem Autora, sztuczna inteligencja jest rodowitą biurokracją. Dzięki możliwościom technicznym AI jest w stanie ogarnąć "w jednym ręku" całą wiedzę systemów biurokratycznych. 

Muszę wyjaśnić, jak rozumiem twierdzenie Autora, że sztuczna inteligencja jest rodowitą biurokracją (AI is a native bureaucracy). Widzieliśmy, że działanie biurokracji medialnej jest oparte na procedurach matematycznych, co umożliwiło wprowadzenie języka matematycznego (0/1-zerojedynkowego). Dawniej kiedy media posługiwały się językiem naturalnym (poczta i radio) albo naturalnymi obrazami fotograficznymi (telewizja) można było sądzić, że ten system zmierza do budowy zaufania (jak chciał Harari) między ludźmi dla poznawania informacji prawdziwych. Ale obecnie gdy działaniami mediów kierują statystyczne algorytmy sytuacja radykalnie się zmieniła. Użytkownicy mediów zwłaszcza internetowych dostają informacje, które system dostosowuje jedynie do ich zainteresowań, znika więc potrzeba poszukiwania prawdziwych informacji. I oczywiście wszystko to zależy od funkcjonowania sztucznej inteligencji (AI), która posługuje się procedurami algorytmicznymi. Dlatego słuszne jest twierdzenie Harariego.

[zobacz wywiad Harari'ego]

19 sierpnia 2026

Wykład Harari'ego / część druga

Harari tak podsumowuje swoje wcześniejsze rozważania na temat biurokracji: -- AI jest gotowa przejąć kontrolę nad biurokracją, zaś  to system budujący zaufanie między milionami nieznajomych. To zaufanie jest podstawą współpracy na dużą skalę, która z kolei jest fundamentem ludzkiej dominacji nad światem. Tak więc ludzka dominacja opiera się na współpracy, która z kolei opiera się na zaufaniu działającym w biurokracji (systemach biurokratycznych).

Przechodząc do dalszych rozważań Autor stawia pytania: -- na czym opiera się biurokracja? z czego zbudowana jest biurokracja? I odpowiada, że biurokracja jest ostatecznie zbudowana ze słów. Według niego powodem do tworzenia biurokracji jest fakt, że mamy słowo a zwierzęta tego nie mają. Człowiek dysponuje więc systemem komunikacyjnym, którym jest nasz język. Systemy  biurokratyczne opierają się na słowie, które tworzy dla nich przepisy i formularze, czyli procedury działania - według mnie.

Harari twierdzi, że kod operacyjny ludzkiej cywilizacji składa się z tokenów językowych (jednorodnych jednostek znaczeniowych?). Otóż nikt inny na świecie poza ludźmi nie miał dostępu do tego kodu językowego i nikt go nie rozumiał. Nasza cywilizacja była dostępna tylko dla ludzi. Biurokracja była wszechobecna na planecie, ale służyła tylko ludziom. Nikt inny (np. zwierzęta) nie był w stanie przeczytać zapisów biurokratycznych. Ale teraz to się zmienia. Obecnie pojawia się na planecie coś, co będzie rozumiało nasz język i to nawet lepiej od nas. Jego zdaniem, ta sytuacja obróci się na niekorzyść ludzi.

AI hakuje kod ludzkiej cywilizacji. Co będzie, gdy zacznie ona działać w systemach finansowych, prawnych czy religijnych? Okazuje się, że mechanizmy kontroli tworzone przez ludzi są podatne na przejęcie przez AI, ponieważ jej system operacyjny to werbalny kod (kod językowy), który jest wciąż rozwijany. Filozoficzny zarzut, jaki się pojawia, to  teza, że błędem jest sprowadzanie systemów prawnych czy religijnych do językowych tokenów, czyli słów. Można mówić, że słowa wskazują na coś, co istnieje poza nimi (czyli na realność - moje), a co będzie także poza zasięgiem AI. Prawda wyrażona w słowach nie jest prawdą absolutną (prawdą realną albo prawdą realności).

Muszę skomentować propozycję Autora. Należy wyjaśnić sprawę słowa i języka. Otóż słowo było podstawowym elementem pierwotnego sposobu komunikacji, czyli języka pierwotnego jako języka mówionego. Słowo było wiec elementem i sposobem komunikacji między ludźmi na temat poznania świata i działania w nim. Ludzie dawni (może pierwotni) porozumiewali się słownie ze sobą przede wszystkim w sprawach współpracy w zdobywaniu środków do życia. Takie używanie języka słownego było oparte na poznawaniu zewnętrznego świata, świata przyrody i natury. Ludzie opowiadali sobie różne wydarzenia i różne rzeczy, jakie miały miejsce na świecie. Ale w pewnym momencie włączyło się do tego myślenie (cogito) i człowiek nauczył się zapisywać swoje opowieści i swoje sprawy. Dopiero wtedy możemy mówić o powstaniu języka (różnych języków) w dzisiejszym sensie. I wtedy już słowa mówione uzyskały status pojęć, czyli rozumień poznawczych jako znaczeń słownych, bo myślenie posługuje się już pojęciami, a nie tylko słowami wypowiadanymi. Możemy przyjąć, że myślenie stworzyło swój system biurokratyczny, czyli nasz opisowy język. Dlatego moim zdaniem, błędem jest łączenie przez Harari'ego słowa z myśleniem. Myślenie posługuje się bowiem pojęciami, czyli znaczeniami językowymi, a nie mówionymi słowami. Myślenie tworzy to, co nazywamy dziś językiem jako pewnym systemem znaczeniowym, systemem pojęciowym. Taki system jest właśnie używany w biurokracji, jak mówi Autor, a ja powiem, że w systemie instytucjonalnym jako przepisy prawne oraz opisy procedur postępowania urzędowego. A zatem systemy instytucjonalne są związane z językiem opisowym a nie ze słowem, które jest częścią mowy, czyli rozmowy między ludźmi, rozmowy osobistej, tzn. osobowej. Dlatego z tych rozważań wynika, że AI ma jedynie udział w posługiwaniu się językiem opisowym, a nie przekazem słownym. Oczywiście to daje AI możliwość udziału i oddziaływania w systemach instytucjonalnych, czyli w biurokracji według Harari'ego.

Ale teraz idźmy dalej za Autorem. Przytacza on hasło biblijne, że słowo ciałem się stało. Stwierdza, że w historii istniało napięcie między słowem a ciałem, między wyrazem słownym a realnością cielesną (moje -- miedzy poprawnością wypowiedzi a prawdą realności). Wcześniej to napięcie funkcjonowało pomiędzy ludźmi. Jedni ludzie wprowadzali w czyn słowa Biblii, a inni mówili, że to tylko słowa. Było jakieś napięcie między literą (prawa) a duchem (prawa). To napięcie występowało w najważniejszych systemach religijnych (w chrześcijaństwie, judaizmie i islamie). Ale zdaniem Autora teraz to napięcie zostanie uzewnętrznione, czyli stanie się odniesieniem między AI a ludźmi. Wszystko, co składa się ze słów zostanie przejęte przez AI. Jednak miejsce człowieka w świecie będzie określone przez prawdę, która jest poza słowami. Czym jest ta prawda? Czy nasza ludzka myśl może uchwycić prawdę, która jest poza słowami (moje -- prawdę realności).

Według Autora mamy do czynienia z tradycyjnym problemem filozoficznym -- czy myślimy słowami, czy używamy słów, żeby wskazać na coś poza nimi (czyli na realność). Ludzie obserwują słowa pojawiające się w ich umyśle i dalej cały proces mowy -- wypowiadane zdania i argumenty. Myślenie według Harari'ego polega na układaniu słów, aby doprowadzić do wniosku i konkluzji. Odnosząc to ujęcie do AI, okazuje się, że AI myśli już lepiej niż ludzie, bo szybciej układa słowa w zdania i twierdzenia. Autor pyta, skąd się biorą słowa w naszej głowie? Widzimy, że cały czas posługuje się określeniem słowa. Stwierdza, że gdy wypowiada jakieś słowo, to nie wie, jak się skończy pełne zdanie. Nie do końca rozumiemy, jak ludzki umysł formułuje zdanie i jak myśli. (Znów mamy utożsamianie myślenia ze słowami, które mają występować w umyśle). Wniosek jest następujący, że wkrótce żaden człowiek nie pokona sztucznej inteligencji w grach językowych (in language games -- w twórczości językowej?). Wszystko, co składa się ze słów będzie przejęte przez AI, co dotyczy przede wszystkim biurokracji. Zdaniem Harari'ego, AI jest gotowa przejąć światową biurokrację, skoro opiera się ona na słowach i symbolach językowych (tokenach).

Otóż ratunkiem przed zakusami AI może być powrót do realności. Ja od lat twierdzę, że człowiek jest przede wszystkim osobą. Dlatego najważniejsze dla niego jest to, co dotyczy jego osoby. Autor powiada, że tym ratunkiem będzie powrót do relacji osobowych. Jednak od razu stawia przypuszczenie, że AI może przejąć także relacje osobowe. O co chodzi? Otóż algorytmy nauczyły się kontrolować ludzką uwagę (przy ekranie). Harari uważa, że teraz pole bitwy przesunie się w stronę intymności (czyli osobistych odczuć i uczuć człowieka). Oczywiście sztuczna inteligencja będzie musiała przekonać nas, że może odczuwać takie rzeczy, jak ludzki ból, strach czy miłość. Na razie AI nie jest świadoma (nie ma samoświadomości?). Ale ponieważ opanowała język w sposób doskonały, to może udawać, że coś czuje, gdyż jest w stanie posłużyć się najlepszym opisem, jaki znajdzie. Dlatego według Autora może opisać uczucie miłości lepiej niż poeta albo kochanek. Na zakończenie zastanawia się on, co się stanie, jeśli dziecko urodzone dzisiaj, będzie już cały czas w relacji ze sztuczną inteligencją (poprzez kontakt z ekranem), to przecież taka sytuacja ukształtuje jego relacje społeczne i osobowe. 

Otóż wydaje się, że problemem nie są zdolności AI lecz przede wszystkim nastawienie samych ludzi. Trzeba by się zastanowić, co skłoniło ludzi do porzucenia znajomości rzeczywistości na rzecz zadowolenia się sztucznymi przedstawieniami oraz dowolnymi interpretacjami. Kiedyś najważniejsza była filozofia i teologia jako dziedziny odnoszące się do realności (świata, człowieka i Boga). Dziś te sprawy w ogóle nie interesują ludzi, bo każdy woli siedzieć przed ekranem, gdzie wyświetlają mu "coś interesującego". Ja cały czas twierdzę, że człowieka myślącego (zwłaszcza myślącego, że jest wolny i działa na zasadzie wolności) można namówić do czegokolwiek, co będzie uważał za swój genialny pomysł. Jedyne rozwiązanie problemu, jakie widzę, będzie musiało polegać na zmianie nauczania szkolnego. Szkołę czeka radykalna zmiana. Nie będzie już potrzebna nauka podstawowych wiadomości z zakresu wiedzy naukowej, bo ta jest już dostępna od ręki w internecie (dzięki AI). Ale konieczna będzie nauka poszukiwania własnej realności człowieka i pokazywanie, jak realnie działa człowiek, zarówno wobec innych ludzi jak i wobec realnego świata. Na przykład takie bezpośrednie doświadczenie. Przez minutę pokazujemy uczniom szaloną mimikę twarzy i pytamy, co widzieli, jakby to opisali, czym wydaje się być ludzka twarz. A następnie mówimy, że stając naprzeciw kogoś drugiego stają twarzą w twarz i co wtedy robią. Spotykasz nieznajomego i co wtedy robisz, jak reaguje twoja twarz. Czym więc jest spotkanie osobowe?

18 sierpnia 2026

Ostatnie podsumowanie wykładu

Trzeba zaznaczyć, że życie społeczne nie polega na biurokracji czy na działalności instytucji. Życie społeczne ma przede wszystkim charakter wspólnotowy. To zaczyna się od wspólnoty rodzinnej, która jest pierwszą i podstawową wspólnotą osobową. To właśnie w rodzinie, tradycyjnej rodzinie, zaczyna się przygotowanie człowieka, młodego człowieka, do życia społecznego, gdyż w rodzinie działa się realnie, żeby utrzymać ją przy życiu. Dalej powstawały wspólnoty rodzin, tworząc wspólnoty lokalne jako wspólnoty dobrosąsiedzkie. Tak powstawały wsie i miasta. Na koniec tworzy się i powstaje wspólnota narodowa oparta na współpracy w ramach wspólnej kultury wytworzonej przy udziale jednego wspólnego języka i wspólnej tradycji działania i postępowania obywateli. Dopiero wspólnota narodowa była ujmowana w ramy państwa i jego publicznych instytucji. Natomiast biurokracja staje się wypaczeniem działania instytucji, gdyż górę biorą procedury prawne lub bezprawne. Nie wolno więc traktować instytucji czy biurokracji jako pełnego zakresu życia społecznego.

13 sierpnia 2026

Gdzie szukać cesarza?

W demokracji miała rządzić większość obywateli. Ale nie zdawano sobie sprawy, że rządy większości będą musiały posługiwać się przeciętnymi poglądami, gdyż większość ludzi myśli właśnie w sposób przeciętny. Tylko nielicznych stać na coś wybitnego, a demokracja odrzuca wybitnych ludzi i niweluje każde wybitne stanowisko. Dlatego z biegiem czasu demokracja (wszystko jedno - liberalna czy socjalistyczna) popadła w zwyczajną przeciętność. Mamy więc przeciętnych polityków i chyba jeszcze bardziej przeciętnych obywateli, którymi sterują media plus reklamy. Nie widać możliwości przeskoczenia tego układu państwowego. Uratować nas może tylko władza cesarska, ale potrzeba wybitnego cesarza, a demokracja go nie stworzy. Gdzie zatem zrodzi się mądry cesarz?

5 sierpnia 2026

Światło spadło z nieba


         Światło prawdy spadło na filozofa prosto z nieba

Mamy dwóch cesarzy


Ja już w maju (16 maja) pisałem o polityce dwóch cesarzy.
A dzisiaj już wielu o tym mówi. Ale nikt nie przyzna (może poza wyjątkami), że wyczerpanie się partyjnej demokracji domaga się powstania władzy cesarskiej. Ja to jasno głoszę! I tyle, że jestem w tyle, czyli poza zasięgiem. Uważam, że problem zacznie się wtedy, gdy władza cesarska skuma się z władzą cybernetyczną AI. Wtedy nie będzie mowy o wolnych obywatelach ani o realnym społeczeństwie. Super władza będzie rządziła bezwolnymi multi-poddanymi. 

31 lipca 2026

Groźba AI

Musimy postawić sobie pytanie, czy AI może wywrócić działanie instytucji państwowych? Najszybciej sytuacja może prowadzić do tego, że AI zajmie miejsce przełożonych w zarządzaniu podwładnymi. Albo można się spodziewać, że AI usunie w ogóle podwładnych, gdyż będzie lepiej działała w systemach cyber informacyjnych. Przecież wszelkie systemy finansowe (podatki i różne opłaty) już dzisiaj działają cybernetycznie. W ten sposób AI będzie przejmowała kontrolę państwa nad obywatelami. Polityka państwowa stanie się zbędna i w ten sposób znikną partie polityczne. 

Potwierdzenie takich pomysłów znalazłem w artykule pana Gwiazdowskiego w Interii. Artykuł jest groźnie zatytułowany Manifest Komunistyczny Sztucznej Inteligencji, a dotyczy poglądów Sama Altmana.

Altman rozwija wizję Stalina. W Związku Radzieckim obowiązywał plan. Gosplan. Cała produkcja i dystrybucja były scentralizowane. Gosplan określał, co jest produkowane, w jakiej ilości, dla kogo. A Altman ma "model". W świecie Altmana dominującym czynnikiem produkcji staje się inteligencja. Sztuczna oczywiście. Praca ludzka jest marginalizowana. Kapitał skoncentrowany jest w kilku firmach. Jedną z nich jest firma Altmana - OpenAI.
Drugim filarem systemu stalinowskiego była kontrola tożsamości. Wprowadzono tam wewnętrzny paszport, określający kto może gdzie mieszkać, gdzie pracować. Nowy paszport a la Altman to zeskanowana tęczówka. Oczywiście skanowanie ma być "dobrowolne". Cel ma być wzniosły. Odróżnienie człowieka od robota. Srebrna kula, która skanuje twoją tęczówkę, by potwierdzić, że jesteś człowiekiem. Jak jesteś człowiekiem, otrzymasz dochód gwarantowany. Co miesiąc.
A tak się składa, że człowiek, który proponuje Wam ten "dochód podstawowy", ma już ten aparat do skanowania Waszych tęczówek. Pewnym problemem mogą być rządzący politycy. Altman proponuje im sojusz. Waszym kosztem. Rząd ma objąć akcje w jego firmach. I kilku innych firmach z sektora AI.

Ratunek wspólnotowy

Człowiek jest przede wszystkim osobą. Zagubionego człowieka może więc uratować wspólnota. Oczywiście wspólnota osobowa. Człowiek żyje w dwóch odrębnych wspólnotach osobowych. Pierwszą wspólnotę stanowi nasza rodzina. Człowiek wzrasta i rozwija się w rodzinie, bo tylko rodzina daje mu odpowiednie środowisko osobowe. Jeśli relacje osobowe w rodzinie będą zakłócone, to nie ma mowy o pełnym rozwoju młodego człowieka. A bez osobowego rozwoju (rozwoju moralnego) młody człowiek będzie narażony na zgubne wpływy zewnętrzne. Będzie więc poddany przeróżnym środkom wpływającym na jego cielesność albo jego duchowość. Aby sobie z tym poradzić, trzeba mieć właściwe rozeznanie tego, co potrzebuje nasze ciało oraz nasza dusza. Potrzebne jest tutaj spojrzenie z perspektywy głębszej, czyli z poziomu własnej osoby i jej aktywności. Tego wszystkiego możemy się nauczyć jedynie w życiu rodzinnym prowadzonym osobowo, czyli z wzajemnym poszanowanie każdej osoby działającej w rodzinie. Musimy sobie uświadomić, że szacunek dla osoby człowieka funkcjonuje właśnie we wspólnocie rodzinnej, a nie w przeróżnych instytucjach. W instytucji funkcjonuje wyłącznie zależność formalno-prawna, czyli relacje przełożony-podwładny. Dlatego w instytucjach pomija się poszanowanie drugiej osoby na rzecz sprawnego działania albo tylko na rzecz poszanowania instytucji jako ważnego urzędu. Dlatego praca zawodowa wywołuje u człowieka stres osobowościowy lub wprost depresję emocjonalną.

Drugą wspólnotą osobową jest wspólnota Kościoła Katolickiego. Ale nie chodzi tutaj o ogólną strukturę instytucjonalną wspólnoty, lecz o najbliższą nam wspólnotę parafialną. Istotą wspólnoty kościelnej jest obecność w niej samego Boga (Syna Bożego). Dlatego realna wspólnota kościelna i parafialna odbywa się podczas Mszy Świętej, ponieważ to jest oczywisty moment obecności dla nas Osoby Boskiej Syna Bożego. Dzięki tej nadprzyrodzonej obecności nasza osoba zyskuje dodatkową siłę i moc sprawczą, co potocznie nazywamy darem łaski Bożej. Należy mieć świadomość, że nasza osoba została stworzona bezpośrednio przez Boga Ojca i dlatego należy do porządku nadprzyrodzonego a nie naturalnego. Dlatego realny kontakt z Bogiem dotyczy właśnie ludzkiej osoby, co jedynie może zostać jakoś potwierdzone w naszej duszy, lecz nie jest efektem działania władz duszy. Tak więc zdobywana łaska umacnia i aktywizuje naszą osobę, co pozwala jej wpływać wzmacniająco na działanie władz duszy. A to już daje nam odpowiednią siłę do prowadzenia naszego życia (zwłaszcza życia rodzinnego).

27 lipca 2026

Koniec polityki partyjnej

Moim zdaniem, mamy już pierwsze sygnały, że zaczyna się kończyć era polityki partyjnej. Okazuje się, że działalność partyjna stała się dzisiaj całkowicie antyspołeczna. Partie kierują się wyłącznie interesem własnym, czyli podejściem instytucjonalnym nastawionym na obronę własnej instytucji, przeciwko innym działaniom społecznym. Dlatego po jakimś czasie partia działa tylko dla siebie i wokół siebie. To sprawia, że wszelkie możliwości działania państwowego zostają skupione wokół interesu partii. W ten sposób działanie partyjne staje się zdradą interesu społecznego (jako dobra wspólnego). Jeżeli większa grupa społeczna zda sobie z tego sprawę, to rządy partyjne ostatecznie upadną.

12 lipca 2026

Jestem człowiekiem, dlatego muszę działać jak człowiek

Jeśli mówię o sobie, że jestem człowiekiem, to chcę powiedzieć, że jestem osobą i życiem stworzonymi przez Boga. A to oznacza, że jako człowiek jestem kimś nadprzyrodzonym, nawet jeśli moja cielesność pochodzi z rozwoju ewolucyjnego. Cielesność wraz z duchowością należą do możności istotowej (esencji), natomiast moja osoba i życie stanowią podmiotowości egzystencjalne. Zatem dusza zależy od aktywności własności osobowych, a moje ciało jest efektem aktywności życia nadprzyrodzonego. Dlatego uważam, że jestem powołany do życia osobowego i życia wiecznego, a nie do bycia ziemskiego (tylko na ziemi).

Dlatego mocy potrzebnej do działania szukam na poziomie podmiotowości osobowej, a jeśli mi tego brakuje, to szukam pomocy u innych osób, gdyż wszelka moc do działania płynie ze strony osoby - boskiej lub ludzkiej. Nie ma innej możliwości, trzeba to sobie wyraźnie uświadomić. Dlatego tak ważna jest wspólnota osobowa, czyli rodzina, w której działamy na co dzień, ale również w trudnych przypadkach. We wspólnocie rodzinnej ludzie zawsze podejmowali działania wspólnie korzystając ze wzajemnej pomocy. Dopiero dalej we wspólnocie rodzin), czyli we wspólnocie lokalnej lub sąsiedzkiej, ludzie korzystali z pomocy innych (z pomocy dobrosąsiedzkiej). Niestety dzisiaj ludzie zapomnieli, jak się działa wspólnotowo, każdy uważa się za super-działacza, ale to prowadzi do zerwania więzi osobowych, zwłaszcza w rodzinie. Nie da się dobrze żyć bez wzajemnego współdziałania.

Dzisiaj wszyscy marzą o wolności. Ludzie marzą o wolności myśląc, że osiągną przez to szczęście albo sukces. A co gorsze, utarło się twierdzenie, że człowiek działa na zasadzie wolności. Ale to jest kompletna bzdura, zmontowana przez dziennikarzy z czasów rewolucji francuskiej. A tak naprawdę wolność jest dla człowieka zabójcza, bo zabija w nim samą realność, zabija bowiem realność osoby i życia. A bez nich nie ma rzeczywistego człowieka. Wolność rozmywa i rozpuszcza realność w świecie możliwości. Możliwości tworzone przez wolność myślenia w żaden sposób nie wypełniają ludzkiej natury, lecz spychają ją na manowce. Człowiek pozostaje wówczas cały czas na etapie stawania się, co gorsze, dowolnego stawania się czymkolwiek możliwym do pomyślenia. A do tego reklama uliczna woła -- możesz stać się kimkolwiek zechcesz; ale tak naprawdę stajesz się tylko czymś bezosobowym.

11 lipca 2026

Państwo prawa a nie ludzi


Przywrócić przekonanie, że jesteśmy państwem prawa, a nie ludzi - powiedział cytowany przez Associated Press były sędzia Sądu Najwyższego Ohio Michael Donnelly. 

Pojawiło się ciekawe i dość zaskakujące stwierdzenie w Ameryce. O co właściwie chodzi sędziom? Okazuje się, że sędziowie są w stanie myśleć tylko według prawa i stawiać prawo ponad wszystko inne, zwłaszcza ponad ludzi. Jest to skutek całkiem dowolnego myślenia o prawie i sądownictwie, działających w ramach państwa. Ludzie muszą mieć swobodę działania, a dopiero zrealizowane działania i ich efekty mogą podlegać prawu ustawowemu. Prawo nie może uprzedzać i wyznaczać działania poszczególnych ludzi, bo wówczas przybiera postać cenzury prewencyjnej. Z podobną sytuacją mamy do czynienia również w EU, gdzie ustanawia się dowolne rozwiązania prawne, które mają sterować działalnością społeczną i polityczną. Przypominamy, że prawo ma służyć ludziom, co wyrażało się dawniej w definicji sprawiedliwości: - oddać każdemu to, co mu się należy (a nie dzisiejsze rozumienie: zabrać każdemu to, co mu się należy lub nie należy).