20 maja 2024

Konserwatywny porządek czy liberalna anarchia wolności

Znany publicysta twierdzi, że konserwatyzm zachowuje porządek, natomiast wolność niszczy porządek. Należy dodać, że to lewacki liberalizm niszczy porządek stawiając na wolność i dowolność działania. Ja stale powtarzam, że wolność nie może być zasadą działania, gdyż nie posiada mocy sprawczej ani żadnego ukierunkowania. Dlatego postulowana wolność zaprowadza w działaniu społecznym chaos i anarchię. 

Konserwatyzm dąży do zachowania porządku społecznego, jeśli będziemy uważali, że chodzi o naturalny porządek realności świata i człowieka. Ten naturalny porządek musi być zgodny z wymogami i prawami realności. Pierwszym prawem realności jest to, że do działania potrzebna jest i konieczna moc sprawcza. Człowiek działa więc dzięki mocy sprawczej, która jest zawarta w jego egzystencji. Chodzi tu przede wszystkim o egzystencjalną podmiotowość osoby, która jest wyposażona w realne własności transcendentalne prawdy, dobra i piękna. To właśnie aktywność tych własności napędza naszą duchowość -- władze duszy, nadając im jednocześnie ukierunkowanie na otaczającą realność -- przede wszystkim na realność innych ludzi (realność, którą otrzymaliśmy w akcie stworzenia). Tej realności nie jest w stanie zmienić nasze myślenie. Możemy wymyślać sobie tzw. "niestworzone rzeczy", ale to nie zmieni naszej osobowej realności. Jesteśmy stworzeni jako osoby i to osoby mężczyzny albo kobiety - i tyle.

Nazywanie siebie czymkolwiek innym jest zwykłym nieporozumieniem. Jeżeli nie chcesz być osobowym człowiekiem, to nie możesz obrażać się na to, że inni będą traktować cię jak wariata. Zawsze było tak, że to wariaci twierdzili, że są kimś innym niż byli. Nie wolno traktować wariatów jako mądrych ludzi, którzy wiedzą wszystko lepiej.

6 maja 2024

Przecenianie zmysłowości

U początków nowożytnej historii Europy stoją dwie skrajne koncepcje epistemologiczne dotyczące źródła wiedzy naukowej. Pierwsza koncepcja to totalny racjonalizm myślenia Kartezjusza, a druga to skrajny empiryzm poznawczy Locke’a. Co więcej, okazało się, że na podstawie tych koncepcji stworzono całkiem nowe rozstrzygnięcia etyczne. Kant uznał, że człowiek powinien kierować się prawem moralnym, które jest w całości tworem myślącego rozumu. Zasada moralna ma więc wypływać tylko z  ludzkiego myślenia. Problemem była tutaj odpowiednia ogólność tego prawa moralnego, która musi dotyczyć wszystkich ludzi. Natomiast następcy Locke’a odwołując się jedynie do sfery zmysłowej uznali, że człowiek kieruje się hedonistycznym pożytkiem (nazywanym utylitaryzmem), opartym na zmysłowych popędach (czyli namiętnościach). Szczęście zostało uzależnione wyłącznie od przeżywania przyjemności. Ostatecznie doszło do tego, że wiedza pojęciowa została uzależniona w pełni od odczuwania zmysłowego.

Najgorszym błędem było stwierdzenie, że zmysłowość została uznana za fundamentalne doświadczenie egzystencji ludzkiej. Posłużono się tutaj pojęciem sformułowanym przez Pascala. Voegelin interpretuje to pojęcie egzystencji jako odnoszące się do stanu duszy. Heweliusz twierdził, że namiętność (amor sui) jest bezpośrednio zakorzeniona w strukturze egzystencji. To oznacza, że życie namiętnościami wyznacza wprost bycie człowiekiem. W tym układzie namiętność staje się jedyną siłą sprawczą postępowania człowieka,

Postawienie na zmysłowość (jako źródło ludzkiej wiedzy) każe szukać siły napędowej naszego działania wyłącznie po stronie zmysłowości, co kończy się wskazaniem na jakieś namiętności czy pragnienia zmysłowe (popędy). Wszystko zaczyna się od doznawania przyjemności, które staje się o dziwo pragnieniem  szczęścia. Otóż wydaje się, że mamy tutaj do czynienia z jakąś transpozycją namiętności przez nasze myślenie, które odwołuje  się do tradycyjnego pojęcia szczęścia. W niektórych przypadkach to pragnienie szczęścia przeradza się dalej w miłość własną czy nawet w chęć panowania. Niestety takie podejście pomija zupełnie racjonalność postępowania człowieka.