Rozumienie rzeczywistości
Rozumienie powstaje na bazie realnego kontaktu z rzeczywistością. Taki kontakt zapewnia nam duchowa władza poznawcza – czyli rozum lub intelekt. Tylko rozum jest w stanie zrozumieć rzeczywistość. Ale rozum człowieka musi się zetknąć z prawdą realnego bytu.
Mój rozum, tak jak rozum każdego człowieka, jest przyczynowany przez prawdę mojego istnienia. Istnienie bytu jest wyposażone we własności transcendentalne prawdy, dobra i piękna. Transcendentalna własność prawdy przyczynuje zdolność i władzę poznawczą człowieka. Prawda jest otwartością i jawnością bytu. Pozwala ujawniać się i udostępniać bytom dla poznania.
Ale zarazem prawda bytu ludzkiego
stanowi przyczynę ludzkiego poznania. Osobowa prawda sprawia nasze poznanie. To
znaczy otwiera człowieka na każdą prawdę zawartą w realnym bycie. Dlatego
ludzki rozum jest otwarty na prawdę i poszukuje jej dookoła siebie. Rozum jest
otwarty na prawdę bytową, czyli jest zdolny przyjąć każdą napotkaną prawdę.
Jednak żeby rozum mógł przyjąć spotkaną prawdę, musi posiadać w sobie
odpowiednią zasadę i miarę do rozpoznawania prawdy.
W średniowieczu poznawczą prawdę
definiowano jako adekwację tego, co realne oraz intelektu (rozumu). Adekwatność
była pojmowana jako odpowiedniość i dostosowanie. A to znaczyło, że rozum albo
intelekt powinien być dostosowany – jakby współmierny – do realnego bytu.
Skąd zatem intelekt czerpie owo
przystosowanie albo współmierność (czyli odpowiednią i właściwą miarę)? Co jest
miarą poznania rzeczywistości? Co pozwala przyjąć rozumowi (intelektowi) prawdę
bytową? Te pytania nurtowały największych filozofów. Ale dawali oni różne
odpowiedzi. Platon sądził, że człowiek czerpie miarę i zasadę poznania ze
świata idealnego – z czasów preegzystencji. Natomiast Arystoteles uważał, że
prawda jest nam po prostu dostępna w poznaniu – w kontakcie z rzeczywistością.
Z kolei myśl chrześcijańska w
osobie św. Augustyna stwierdziła, że prawda jako miara i zasada poznania
pochodzi od Boga na sposób iluminacji (czyli oświecenia). Bóg oświeca rozum
człowieka swoją absolutną prawdą i dzięki temu człowiek może poznawać prawdę
każdego realnego bytu, gdyż wszystko zostało stworzone przez Boga.
Jednak sceptycy – zarówno
starożytni, jak i ci późniejsi z końca średniowiecza – twierdzili, że człowiek
nie jest w stanie w ogóle poznać prawdy. Ludzki rozum, ani sam z siebie, ani
przy pomocy dodatkowych usprawnień, nie jest zdolny do poznania prawdy. Rozum
myśli bowiem o różnych rzeczach, wymyśla dowolne rzeczy. Jest w stanie wszystko
pomyśleć i nawet wszystko zanegować, ale zupełnie nie wiadomo, kiedy natrafia
na prawdę. Dlatego później Kant przyjmuje, że możemy myśleć o Bogu – tworzymy
sobie ideę Boga – ale nie możemy stwierdzić i udowodnić, że Bóg istnieje albo
że nie istnieje. A więc potrzebna jest nam wiara w Boga.
Chrześcijaństwo od początku
stawiało na wiarę w Boga. Najważniejsze było zawsze Credo, czyli
wyznanie wiary. Dla chrześcijanina miarą prawdy stawała się wiara – czyli
przyjęcie i uznanie prawdy Słowa Bożego. Chrześcijańska wiara jest uznaniem
prawdy – tej absolutnej Prawdy Boskiej, ale również tej prawdy bytowej osoby
ludzkiej. Wierzę w boską prawdę, ale zarazem wierzę w osobową prawdę człowieka,
stworzonego przez Boga.
Przyjęcie prawdy przez nasz rozum
skutkuje pojawieniem się słowa prawdy. Osobowa prawda objawia się w rozumie
jako słowo. Możemy powiedzieć, że właśnie słowo jest przyjęciem prawdy. Słowo
występuje już w rozumie i jest podstawą rozumienia rzeczywistości. Jeżeli
przyjmujemy Słowo Boże, to staje się ono podstawą rozumienia Boga jako Bytu
Osobowego – właściwie Trójcy Osób Boskich. Jeśli natomiast przyjmujemy osobową
prawdę człowieka oraz słowo ludzkie (słowo ludzkiej mądrości, czyli słowo
filozoficzne), to będzie ono podstawą rozumienia człowieka jako bytu osobowego
– podstawą rozumienia wcielonej osoby ludzkiej. Jeżeli z kolei przyjmujemy
prawdę bytów nieosobowych (prawdę zwierząt i roślin, czyli prawdziwość
ożywionej cielesności), to staje się ona poznaniem i rozumieniem bytów ze
świata przyrody (ze świata cielesnego).
Człowiekowi potrzebne jest
rozumienie siebie, świata i Boga. Musi więc spotkać się realnie z tymi bytami i
przyjąć prawdę, która stanowi wyposażenie tych bytów. Konieczny więc jest
kontakt na linii rozum - prawda poznawanych bytów. Tylko spotkanie z prawdą
bytową może nam przynieść rozumienie rzeczywistości.
Ale mówiliśmy już, że rozumowi
potrzebna jest miara do poznania prawdy. Taką miarą będzie słowo prawdy
uzyskane w kontakcie z własną prawdą bytową. Moja osobowa prawda ujawnia się w
rozumie jako słowo prawdy. Właśnie to słowo staje się miarą i podstawą do
przyjęcia każdej bytowej prawdy. Dlatego powiemy, że słowo prawdy staje się
zasadą poznania.
Wydaje się zatem, ze wszystko
zależy od osobowej prawdy człowieka, ponieważ tylko prawda może uruchomić rozum
(intelekt). Ale to nie może być prawda pochodząca z zewnątrz. To musi być
prawda wewnętrzna, czyli prawda zawarta we własnym istnieniu człowieka. Inaczej
mówiąc, moja prawda bytowa otwiera i uruchamia mój rozum. Osobowa prawda
człowieka przyczynuje i uruchamia jego rozum. Człowiek jest więc w stanie
poznawać prawdę i rozumieć rzeczywistość (realność bytów), gdy jego osobowa
prawda pojawi się w jego rozumie jako słowo. Pojawiające się słowo uruchamia
rozum. Możemy powiedzieć, że jakby „odpala” rozumność i poznanie. Jest
starterem dla rozumności. Otwiera nasz rozum na rzeczywistość.
Słowo, które pojawia się w rozumie pod wpływem prawdy, jest podstawą rozumienia rzeczywistości, czyli daje nam możliwość rozumienia bytów. Jest to już owa możliwość adekwacji bytu i rozumu (intelektu). Poznawcza adekwatność polega na tym, że prawda bytu może dokładnie przylegać i pasować do słowa prawdy, które występuje w rozumie. Bez słowa prawdy rozum nie jest w stanie poznawać prawdy bytowej, czyli nie może poznawać realnych bytów. Rozum nie ma wówczas kontaktu z bytami. Bez słowa rozum jest po prostu ślepy. Nie może przyjmować prawdy realnych bytów. Dlatego bez słowa rozum nie jest w stanie niczego zrozumieć. Taki rozum będzie ślepy i głuchy, gdyż nie może otworzyć się na prawdę realności, czyli na samą rzeczywistość.
Rozum pozbawiony słowa prawdy
jako zasady poznawczej zostaje skazany na wiedzę empiryczną (kojarzenie wrażeń
lub zespolenie wyobrażeń). Rozum ogarnięty wiedzą empiryczną staje się
magazynem rzeczy zbędnych, gdyż nie osiąga rozumienia rzeczywistości.
Rozumienie realnych bytów nie jest w żadnym wypadku efektem wiedzy empirycznej.
Nagromadzenie zmysłowych obrazków (różnych spostrzeżeń, wrażeń lub wyobrażeń)
nie skutkuje żadnym rozumieniem. Co najwyżej możemy osiągnąć spójny obraz albo
mapę rzeczywistości – taki obraz świata i nic więcej. Ten obraz świata (zwany
też światopoglądem) nie daje nam jeszcze żadnego rozumienia.
Rozumienie rodzi się z kontaktu z
prawdą realnych bytów, czyli z poznania realności, ponieważ tylko prawda daje
nam rozumienie rzeczywistości. Jednak to musi być przyjęta prawda bytowa. Aby
ta prawda została przyjęta i trafiła do naszego rozumu, musi on posiadać miarę
adekwatności, czyli odpowiednią zasadę w postaci słowa prawdy. Słowo prawdy
jest dla rozumu miarą i zasadą poznania. Bez niego poznanie nie zachodzi, gdyż
poznanie powinno być realnym kontaktem z całym bytem. Właśnie taki kontakt z
bytem umożliwia rozumowi słowo prawdy. Słowo otwiera rozum na każdą dostępną
prawdę. Słowo jest kluczem, który otwiera rozum (intelekt) i umożliwia w ten
sposób przyjęcie prawdy zawartej w bytach.
Rozum musi być uzdolniony do
przyjęcia prawdy. A to sprawia, że rozum powinien mieć kontakt z własną osobową
prawdą, która wywołuje w nim słowo prawdy. Należy więc uznać, że rozum musi
mieć kontakt z osobą i osobową prawdą. To znaczy, że to osoba i jej aktywność
otwiera rozum na rozumienie rzeczywistości. Sam kontakt zmysłowy z
rzeczywistością niczego jeszcze rozumowi nie zapewnia.
To aktywność osoby usprawnia i
doskonali rozum. Rozumowi niezbędna jest taka osobowa aktywność. Aktem osoby,
który doskonali rozum, jest kontemplacja. Kontemplacja jest właśnie tym aktem,
który otwiera rozum i obdarza go słowem prawdy. Kontemplacja jest aktem
osobowej prawdy. To dzięki kontemplacji moja osobowa prawda otwiera mój rozum i
sprawia w nim słowo prawdy. Jeśli natomiast kontemplacja ma wymiar
nadprzyrodzony, to stanowi spotkanie z Prawdą Boską i owocuje przyjęciem Słowa
Bożego. Taką kontemplację praktykują mistycy i zakony kontemplacyjne.
Dla poznania prawdy rozumowi
potrzebna jest kontemplacja. Bez kontemplacji rozum nie zdoła osiągnąć słowa
prawdy, które stanowi miarę i zasadę poznania. Bez kontemplacji rozum nie
będzie w stanie uzyskać rozumienia rzeczywistości. Można powiedzieć, że rozum
nie będzie mógł zbliżyć się do prawdy zawartej w bytach, a tym samym nie
osiągnie realnego kontaktu z rzeczywistością.
Kontemplacja jest konieczna
rozumowi do pierwszego kontaktu z rzeczywistością. Właściwie jest potrzebna do
rozpoczęcia spotkania z rzeczywistością. Kontemplacja jest niezbędna dla
osiągnięcia pierwszego (albo pierwotnego) słowa prawdy. Ale kontemplacja jest
również konieczna do pokonania grzechu pierworodnego – tego grzechu poznania
zła, gdyż kontemplacja prowadzi nasz rozum (intelekt) do poznania prawdy i
dobra, oraz do przyjęcia słowa prawdy. Kontemplacja staje się bowiem samym
przyjęciem prawdy, co owocuje zdobyciem słowa. Uzyskanie przez rozum słowa jest
bezpośrednim skutkiem kontemplacji. Natomiast sama kontemplacja jest aktem
osoby, a dokładnie – jest aktem osobowej prawdy człowieka lub Boga.
W akcie kontemplacji moja osobowa
prawda obdarza mój rozum słowem prawdy. I od tej pory rozum może spotkać się z
każdą dowolną prawdą zawartą w realnym bycie. Dzięki słowu prawdy rozum osiąga
współmierność z prawdą bytową. Rozum zostaje otwarty na prawdę i przystosowany
do niej. Dlatego może przyjmować prawdę i zdobywać prawdziwe poznanie rzeczywistości
oraz jej rozumienie.
Rozum wyposażony w słowo prawdy rozumie rzeczywistość, gdyż rozumie poszczególne byty. Rozumie więc byt ludzki jako byt osobowy. Rozumie również Byt Boski jako Trójcę Osób. Ale rozumie także byty nieosobowe, które posiadają ograniczony zakres prawdziwości. Dopiero po zrozumieniu tych różnych bytów człowiek osiąga jakieś pełniejsze rozumienie rzeczywistości. Rozumienie rzeczywistości nie jest więc nagromadzeniem wiedzy zmysłowej. Rozumienie rzeczywistości jest sięgnięciem do głębi bytów i ujęcie ich w tym, czym są. To jest dotarcie do poziomu istnienia, jakie posiadają byty. Rozumienie jest prześwietleniem i wyjawieniem prawdy o bytach. Rozumienie jako słowo prawdy staje się światłem rozumu. Bo słowo jest światłością ludzi.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz