5 lutego 2026

W poszukiwaniu zasad politycznych /5

Rozumienie rzeczywistości

Rozumienie powstaje na bazie realnego kontaktu z rzeczywistością. Taki kontakt zapewnia nam duchowa władza poznawcza – czyli rozum lub intelekt. Tylko rozum jest w stanie zrozumieć rzeczywistość. Ale rozum człowieka musi się zetknąć z prawdą realnego bytu.

Mój rozum, tak jak rozum każdego człowieka, jest przyczynowany przez prawdę mojego istnienia. Istnienie bytu jest wyposażone we własności transcendentalne prawdy, dobra i piękna. Transcendentalna własność prawdy przyczynuje zdolność i władzę poznawczą człowieka. Prawda jest otwartością i jawnością bytu. Pozwala ujawniać się i udostępniać bytom dla poznania.

Ale zarazem prawda bytu ludzkiego stanowi przyczynę ludzkiego poznania. Osobowa prawda sprawia nasze poznanie. To znaczy otwiera człowieka na każdą prawdę zawartą w realnym bycie. Dlatego ludzki rozum jest otwarty na prawdę i poszukuje jej dookoła siebie. Rozum jest otwarty na prawdę bytową, czyli jest zdolny przyjąć każdą napotkaną prawdę. Jednak żeby rozum mógł przyjąć spotkaną prawdę, musi posiadać w sobie odpowiednią zasadę i miarę do rozpoznawania prawdy.

W średniowieczu poznawczą prawdę definiowano jako adekwację tego, co realne oraz intelektu (rozumu). Adekwatność była pojmowana jako odpowiedniość i dostosowanie. A to znaczyło, że rozum albo intelekt powinien być dostosowany – jakby współmierny – do realnego bytu.

Skąd zatem intelekt czerpie owo przystosowanie albo współmierność (czyli odpowiednią i właściwą miarę)? Co jest miarą poznania rzeczywistości? Co pozwala przyjąć rozumowi (intelektowi) prawdę bytową? Te pytania nurtowały największych filozofów. Ale dawali oni różne odpowiedzi. Platon sądził, że człowiek czerpie miarę i zasadę poznania ze świata idealnego – z czasów preegzystencji. Natomiast Arystoteles uważał, że prawda jest nam po prostu dostępna w poznaniu – w kontakcie z rzeczywistością.

Z kolei myśl chrześcijańska w osobie św. Augustyna stwierdziła, że prawda jako miara i zasada poznania pochodzi od Boga na sposób iluminacji (czyli oświecenia). Bóg oświeca rozum człowieka swoją absolutną prawdą i dzięki temu człowiek może poznawać prawdę każdego realnego bytu, gdyż wszystko zostało stworzone przez Boga.

Jednak sceptycy – zarówno starożytni, jak i ci późniejsi z końca średniowiecza – twierdzili, że człowiek nie jest w stanie w ogóle poznać prawdy. Ludzki rozum, ani sam z siebie, ani przy pomocy dodatkowych usprawnień, nie jest zdolny do poznania prawdy. Rozum myśli bowiem o różnych rzeczach, wymyśla dowolne rzeczy. Jest w stanie wszystko pomyśleć i nawet wszystko zanegować, ale zupełnie nie wiadomo, kiedy natrafia na prawdę. Dlatego później Kant przyjmuje, że możemy myśleć o Bogu – tworzymy sobie ideę Boga – ale nie możemy stwierdzić i udowodnić, że Bóg istnieje albo że nie istnieje. A więc potrzebna jest nam wiara w Boga.

Chrześcijaństwo od początku stawiało na wiarę w Boga. Najważniejsze było zawsze Credo, czyli wyznanie wiary. Dla chrześcijanina miarą prawdy stawała się wiara – czyli przyjęcie i uznanie prawdy Słowa Bożego. Chrześcijańska wiara jest uznaniem prawdy – tej absolutnej Prawdy Boskiej, ale również tej prawdy bytowej osoby ludzkiej. Wierzę w boską prawdę, ale zarazem wierzę w osobową prawdę człowieka, stworzonego przez Boga.

Przyjęcie prawdy przez nasz rozum skutkuje pojawieniem się słowa prawdy. Osobowa prawda objawia się w rozumie jako słowo. Możemy powiedzieć, że właśnie słowo jest przyjęciem prawdy. Słowo występuje już w rozumie i jest podstawą rozumienia rzeczywistości. Jeżeli przyjmujemy Słowo Boże, to staje się ono podstawą rozumienia Boga jako Bytu Osobowego – właściwie Trójcy Osób Boskich. Jeśli natomiast przyjmujemy osobową prawdę człowieka oraz słowo ludzkie (słowo ludzkiej mądrości, czyli słowo filozoficzne), to będzie ono podstawą rozumienia człowieka jako bytu osobowego – podstawą rozumienia wcielonej osoby ludzkiej. Jeżeli z kolei przyjmujemy prawdę bytów nieosobowych (prawdę zwierząt i roślin, czyli prawdziwość ożywionej cielesności), to staje się ona poznaniem i rozumieniem bytów ze świata przyrody (ze świata cielesnego).

Człowiekowi potrzebne jest rozumienie siebie, świata i Boga. Musi więc spotkać się realnie z tymi bytami i przyjąć prawdę, która stanowi wyposażenie tych bytów. Konieczny więc jest kontakt na linii rozum - prawda poznawanych bytów. Tylko spotkanie z prawdą bytową może nam przynieść rozumienie rzeczywistości.

Ale mówiliśmy już, że rozumowi potrzebna jest miara do poznania prawdy. Taką miarą będzie słowo prawdy uzyskane w kontakcie z własną prawdą bytową. Moja osobowa prawda ujawnia się w rozumie jako słowo prawdy. Właśnie to słowo staje się miarą i podstawą do przyjęcia każdej bytowej prawdy. Dlatego powiemy, że słowo prawdy staje się zasadą poznania.

Wydaje się zatem, ze wszystko zależy od osobowej prawdy człowieka, ponieważ tylko prawda może uruchomić rozum (intelekt). Ale to nie może być prawda pochodząca z zewnątrz. To musi być prawda wewnętrzna, czyli prawda zawarta we własnym istnieniu człowieka. Inaczej mówiąc, moja prawda bytowa otwiera i uruchamia mój rozum. Osobowa prawda człowieka przyczynuje i uruchamia jego rozum. Człowiek jest więc w stanie poznawać prawdę i rozumieć rzeczywistość (realność bytów), gdy jego osobowa prawda pojawi się w jego rozumie jako słowo. Pojawiające się słowo uruchamia rozum. Możemy powiedzieć, że jakby „odpala” rozumność i poznanie. Jest starterem dla rozumności. Otwiera nasz rozum na rzeczywistość.

Słowo, które pojawia się w rozumie pod wpływem prawdy, jest podstawą rozumienia rzeczywistości, czyli daje nam możliwość rozumienia bytów. Jest to już owa możliwość adekwacji bytu i rozumu (intelektu). Poznawcza adekwatność polega na tym, że prawda bytu może dokładnie przylegać i pasować do słowa prawdy, które występuje w rozumie. Bez słowa prawdy rozum nie jest w stanie poznawać prawdy bytowej, czyli nie może poznawać realnych bytów. Rozum nie ma wówczas kontaktu z bytami. Bez słowa rozum jest po prostu ślepy. Nie może przyjmować prawdy realnych bytów. Dlatego bez słowa rozum nie jest w stanie niczego zrozumieć. Taki rozum będzie ślepy i głuchy, gdyż nie może otworzyć się na prawdę realności, czyli na samą rzeczywistość.

Rozum pozbawiony słowa prawdy jako zasady poznawczej zostaje skazany na wiedzę empiryczną (kojarzenie wrażeń lub zespolenie wyobrażeń). Rozum ogarnięty wiedzą empiryczną staje się magazynem rzeczy zbędnych, gdyż nie osiąga rozumienia rzeczywistości. Rozumienie realnych bytów nie jest w żadnym wypadku efektem wiedzy empirycznej. Nagromadzenie zmysłowych obrazków (różnych spostrzeżeń, wrażeń lub wyobrażeń) nie skutkuje żadnym rozumieniem. Co najwyżej możemy osiągnąć spójny obraz albo mapę rzeczywistości – taki obraz świata i nic więcej. Ten obraz świata (zwany też światopoglądem) nie daje nam jeszcze żadnego rozumienia.

Rozumienie rodzi się z kontaktu z prawdą realnych bytów, czyli z poznania realności, ponieważ tylko prawda daje nam rozumienie rzeczywistości. Jednak to musi być przyjęta prawda bytowa. Aby ta prawda została przyjęta i trafiła do naszego rozumu, musi on posiadać miarę adekwatności, czyli odpowiednią zasadę w postaci słowa prawdy. Słowo prawdy jest dla rozumu miarą i zasadą poznania. Bez niego poznanie nie zachodzi, gdyż poznanie powinno być realnym kontaktem z całym bytem. Właśnie taki kontakt z bytem umożliwia rozumowi słowo prawdy. Słowo otwiera rozum na każdą dostępną prawdę. Słowo jest kluczem, który otwiera rozum (intelekt) i umożliwia w ten sposób przyjęcie prawdy zawartej w bytach.

Rozum musi być uzdolniony do przyjęcia prawdy. A to sprawia, że rozum powinien mieć kontakt z własną osobową prawdą, która wywołuje w nim słowo prawdy. Należy więc uznać, że rozum musi mieć kontakt z osobą i osobową prawdą. To znaczy, że to osoba i jej aktywność otwiera rozum na rozumienie rzeczywistości. Sam kontakt zmysłowy z rzeczywistością niczego jeszcze rozumowi nie zapewnia.

To aktywność osoby usprawnia i doskonali rozum. Rozumowi niezbędna jest taka osobowa aktywność. Aktem osoby, który doskonali rozum, jest kontemplacja. Kontemplacja jest właśnie tym aktem, który otwiera rozum i obdarza go słowem prawdy. Kontemplacja jest aktem osobowej prawdy. To dzięki kontemplacji moja osobowa prawda otwiera mój rozum i sprawia w nim słowo prawdy. Jeśli natomiast kontemplacja ma wymiar nadprzyrodzony, to stanowi spotkanie z Prawdą Boską i owocuje przyjęciem Słowa Bożego. Taką kontemplację praktykują mistycy i zakony kontemplacyjne.

Dla poznania prawdy rozumowi potrzebna jest kontemplacja. Bez kontemplacji rozum nie zdoła osiągnąć słowa prawdy, które stanowi miarę i zasadę poznania. Bez kontemplacji rozum nie będzie w stanie uzyskać rozumienia rzeczywistości. Można powiedzieć, że rozum nie będzie mógł zbliżyć się do prawdy zawartej w bytach, a tym samym nie osiągnie realnego kontaktu z rzeczywistością.

Kontemplacja jest konieczna rozumowi do pierwszego kontaktu z rzeczywistością. Właściwie jest potrzebna do rozpoczęcia spotkania z rzeczywistością. Kontemplacja jest niezbędna dla osiągnięcia pierwszego (albo pierwotnego) słowa prawdy. Ale kontemplacja jest również konieczna do pokonania grzechu pierworodnego – tego grzechu poznania zła, gdyż kontemplacja prowadzi nasz rozum (intelekt) do poznania prawdy i dobra, oraz do przyjęcia słowa prawdy. Kontemplacja staje się bowiem samym przyjęciem prawdy, co owocuje zdobyciem słowa. Uzyskanie przez rozum słowa jest bezpośrednim skutkiem kontemplacji. Natomiast sama kontemplacja jest aktem osoby, a dokładnie – jest aktem osobowej prawdy człowieka lub Boga.

W akcie kontemplacji moja osobowa prawda obdarza mój rozum słowem prawdy. I od tej pory rozum może spotkać się z każdą dowolną prawdą zawartą w realnym bycie. Dzięki słowu prawdy rozum osiąga współmierność z prawdą bytową. Rozum zostaje otwarty na prawdę i przystosowany do niej. Dlatego może przyjmować prawdę i zdobywać prawdziwe poznanie rzeczywistości oraz jej rozumienie.

Rozum wyposażony w słowo prawdy rozumie rzeczywistość, gdyż rozumie poszczególne byty. Rozumie więc byt ludzki jako byt osobowy. Rozumie również Byt Boski jako Trójcę Osób. Ale rozumie także byty nieosobowe, które posiadają ograniczony zakres prawdziwości. Dopiero po zrozumieniu tych różnych bytów człowiek osiąga jakieś pełniejsze rozumienie rzeczywistości. Rozumienie rzeczywistości nie jest więc nagromadzeniem wiedzy zmysłowej. Rozumienie rzeczywistości jest sięgnięciem do głębi bytów i ujęcie ich w tym, czym są. To jest dotarcie do poziomu istnienia, jakie posiadają byty. Rozumienie jest prześwietleniem i wyjawieniem prawdy o bytach. Rozumienie jako słowo prawdy staje się światłem rozumu. Bo słowo jest światłością ludzi.  

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz