30 lipca 2019

Państwo jako system instytucjonalny /5



25.We wspólnocie osobowej panują działania moralne i religijne, ponieważ życie wspólnotowe ma swoją przyczynę sprawczą w osobie człowieka. Osobowy rozwój człowieka polega na działaniu moralnym i religijnym. To jest realny rozwój człowieka. Jeżeli zestawimy aktywność osobową z działaniami natury człowieka, to trzeba uznać, że to właśnie osoba sprawia działania moralne i religijne. Akty osobowe sumienia, kontemplacji i upodobania kształtują i doskonalą naszą duchowość, żeby cały człowiek mógł żyć moralnie i religijnie.

26.Bez tego osobowego wsparcia, które zależy oczywiście od relacji z Bogiem, nasza duchowość przybiera kształt świadomości, która kieruje się myśleniem i wolnym wyborem. Taka świadomość stanowi tylko wypaczoną duchowość, która prędzej lub później zamyka się w sobie, próbując stworzyć swój własny świat możliwości. Mówiąc inaczej, świadomość wcale nie dba o osobową realność człowieka ani o jego rozwój osobowy, ponieważ świadomość pragnie zastąpić osobę i przejąć kontrolę nad życiem człowieka. Dlatego świadomość stale domaga się wolności i myślenia, bo wolność i myślenie odrywają nas od rzeczywistości.

27.Człowiek pozbawiony wewnętrznej zasady realności, czyli osoby oraz mocy ożywczej (życia egzystencjalnego), staje się błądzącą i błędną duchowością – staje się po prostu demonem. Demoniczna duchowość (w postaci samoświadomości) jest bardzo niebezpieczna, gdyż chętnie wciąga ludzi do zbrodniczych działań (patrz Hitler i Stalin, Mao i Pol-Pot). Jeśli tacy demoniczni ludzie opanują instytucje państwa, to mamy wówczas do czynienia z totalnym złem, czyli z totalitaryzmem, który może ogarnąć całe społeczeństwo lub cały naród. Takie instytucjonalne zło niesie ze sobą totalne zniszczenie (np. Holocaust). Przed tym instytucjonalnym złem przestrzegał JP II (trzeba sprawdzić, gdzie to było?). Należy wystrzegać się wszelkich demonicznych ideologów i polityków.

28. Prawdziwym schronieniem przed instytucjonalnym złem jest wspólnota rodzinna. Rodzina jest realną wspólnotą osobową i właśnie w rodzinie człowiek spełnia się osobowo. Wobec osób działamy bowiem moralnie, czyli w sposób bezinteresowny. Jak uczył JP II, człowiek spełnia się w bezinteresownym darze z samego siebie. Czymś zupełnie bezsensownym jest spełniać się w działalności instytucjonalnej, nawet gdy zdobywamy władzę. Wielkim oszustwem jest propagowany sukces zawodowy, który nigdy nie da człowiekowi spełnienia osobowego.

29. Jako osoba człowiek spełnia się w rodzicielstwie, mężczyzna spełnia się jako ojciec, zaś kobieta spełnia się jako matka. To właśnie jest osiągnięcie pełni życia osobowego, które przebiega w rodzinie. Ale trzeba pamiętać, że właściwą podstawą i dopełnieniem życia rodzinnego jest religijność jako nasze odniesienie do Boga (Boga Stwórcy i Boga Zbawcy).

30.Religijność chroni i broni osoby człowieka. Religijność jest bowiem podstawą kontaktu z Bogiem Osobowym. Ludzka osoba została stworzona przez Boga i zachowuje swoją aktywną moc dzięki odnawianemu stale kontaktowi z Osobą Boską. Dlatego żeby człowiek mógł żyć osobowo potrzebuje nieustannego wsparcia ze strony Osobowego Boga. Takie wsparcie człowiek otrzymuje w postaci łaski. Życie religijne jest utrzymywaniem kontaktu z Bogiem, czyli jest naszym otwarciem się na działanie łaski Bożej. Człowiek powinien umieć przyjmować działanie nadprzyrodzone, ponieważ od tego zależy zachowanie godności osobowej oraz osobowa aktywność w postaci aktów sumienia, kontemplacji i upodobania, które doskonalą naszą naturę, zwłaszcza duchowość, a poprzez nią również naszą cielesność. Bez takiego nadprzyrodzonego wsparcia człowiek staje się wypaczoną duchowością w postaci świadomości, która wyprowadza go na manowce realności. Wypaczona duchowość, czyli świadomość, porzuca realność i kieruje nas w stronę możliwości, czyli tego, co tylko udaje realność.

Państwo jako system instytucjonalny /6



31.Podstawą ludzkiego życia – życia osobowego – musi być mocna realność. To musi być realna moc sprawcza, która daje rzeczywistą aktywność, a nie tylko pozorne możliwości działania. Nasze myślenie, które jest istotą świadomości, kieruje nas w stronę możliwości. Można powiedzieć, że myślenie otwiera przed nami jakiś świat możliwości. To jest „nowy wspaniały świat”, lecz to nie jest świat przyjazny człowiekowi. To jest złudzenie czegoś wspaniałego, co może nas fascynować logiką myślenia. Jednak prawdziwa rzeczywistość nie jest logiczna, jak chciał Hegel.

32.Rzeczywistość po prostu jest, czyli istnieje, lecz istnienie nie poddaje się myśleniu. Dlatego teorie filozoficzne nie dosięgały istnienia. Co więcej istnienie stoi w sprzeczności z myśleniem, gdyż nie da się wymyślić czegoś realnego. To, co realne można tylko stworzyć. Właśnie Bóg Stwórca posiada moc stwarzania, co określamy mianem Wszechmocy. Jest On Bogiem Wszechmocnym. Rzeczywistość, czyli realne byty, są dziełem Boskiej Wszechmocy. I niestety myślenie nie chce się z tym pogodzić. Myślenie jako dzieło Demona chciałoby zastąpić Boga w dziele stwarzania. Nie posiada jednak żadnej mocy stwórczej. Dlatego mami nas swoimi pomysłami, czyli wymyślaniem przeróżnych możliwości. „Nowy wspaniały świat” jest więc dziełem Demona.

33.Skoro więc życie społeczne i polityczne poszło w stronę myślenia, to przyszło nam żyć w wymyślonym świecie możliwości. Myślenie stworzyło wszelkie formy instytucjonalne, dlatego działalność społeczna została opanowana przez instytucje. Trzeba wiedzieć i pamiętać, że to myślenie narzuciło człowiekowi instytucje społeczne i polityczne. Odkąd ludzie zaczęli kombinować ze swoim myśleniem, odkąd uwierzyli, że myślenie potrafi stworzyć nowy wspaniały świat, odtąd działalność polityczną oddano w ręce instytucji. Oczywiście wydawało się, że jesteśmy w stanie stworzyć doskonałe instytucje, jednak dzisiaj okazało się, że polityczne instytucje (zwłaszcza te partyjne) tylko pożerają i ograniczają swobodną działalność obywateli. Mamy świetny przykład: instytucje unijne (EU) stały się plagą nonsensów, bo propagują ideologiczne głupstwa. Taka mania cogito nie wróży nam niczego dobrego.

34.Wszyscy dookoła trąbią nam o wolności, ale nikt z tych ideologów wolności nie rozumie, czym jest wolność. Przecież nie da się żyć samą wolnością, ponieważ wolność jest tylko możliwością i nie posiada żadnej mocy sprawczej. Żeby żyć realnie, człowiek potrzebuje prawdziwej aktywności. Realna aktywność może płynąć jedynie ze źródła sprawczego (posiadającego moc sprawczą). Myślenie nie ma takiej mocy. Dlatego nie może być przyczyną realności. Możemy wymyślać różne rzeczy, ale to nie oznacza, że tworzymy coś realnego.

35. Człowiek musi żyć swoją osobową realnością. Musi żyć realnością swojego egzystencjalnego życia, a nie jakimś wymyślonym wizerunkiem (image and visage). Jeśli chcesz być naprawdę kimś, to nie możesz być czymkolwiek. A jeśli chcesz być czymkolwiek, to nie mów, że jesteś osobą, której przysługuje godność i szacunek. Po prostu pozbywasz się godności, a w związku z tym nie należy ci się szacunek, ponieważ szacunek dla człowieka jest przynależny do osobowej godności. Jeżeli nie chcesz być osobą stworzoną przez Boga, to zwyczajnie jesteś nikim i tyle. Jako bezosobowe nic albo cokolwiek, nie masz prawa domagać się poszanowania godności, którą porzuciłeś. Niestety nie jesteś godzien szacunku.

36. Dlaczego bezosobowi i co za tym idzie bezpłciowi ideolodzy domagają się poszanowania swojej nicości, czy właściwie samej możliwości bycia czymkolwiek? Pierwszym pytaniem na dzisiaj jest: – kim jest człowiek? Warto wszelkie dyskusje polityczne zaczynać od tego pytania. Może wtedy nauczymy się mądrości. Po prostu warto wiedzieć z kim mamy do czynienia!

23 lipca 2019

Wszystko jest możliwe



Dzisiaj twierdzi się, że wszystko jest możliwe. Co to oznacza? To oznacza, że zapomnieliśmy już o tym, co jest realne. Porzuciliśmy rzeczywistość. Oznacza to również, że bierzemy możliwość za rzeczywistość, czyli uznajemy to, co możliwe za realność. Trzeba więc zapytać, co decyduje o tych zmianach? O tym decyduje nasze myślenie. Myślenie nie zna bowiem realności, lecz tworzy ono swój własny świat niby-rzeczywistych możliwości.

Jeżeli człowiek podda się myśleniu, wówczas traci kontakt z rzeczywistością i człowiek zaczyna żyć możliwościami. Otóż wymyślanie i tworzenie możliwości wydaje się fascynujące. Toteż człowiekowi wydaje się, że w świecie możliwości staje się wolny. Staje się wolny, ponieważ uwalnia się od realności (od realnych warunków, czyli właściwie od zasad realności).

W świecie możliwości człowiek sam (czyli właściwie jego myślenie) zaczyna tworzyć „zasady”, czyli różne możliwe sposoby działania. Takie „możliwe działania” najczęściej pomijają realność (realną naturę). Odkrywamy, a właściwie wymyślamy, nowe sposoby działania, które próbują ominąć naturę, co ostatecznie kończy się zanegowaniem natury.

Stworzyliśmy sztuczne tworzywa (plastyki), które dzisiaj stanowią poważne zagrożenie dla środowiska przyrodniczego (natury). Stworzyliśmy sztuczne środki farmakologiczne, które dzisiaj niszczą naszą cielesną naturę. Chcemy stworzyć sztuczną inteligencję, która będzie kiedyś zagrażała naszej duchowości. Czy możliwościowe myślenie całkowicie zdominuje nasze życie? Pewnie odpowiecie, że już zdominowało.

Pamiętam społeczną koncepcję Znanieckiego, który twierdził, że wszystko jest kulturą, co można dzisiaj zinterpretować w tym sensie, że wszystko posiada jakąś wartość kulturową. Wydaje się, że właśnie obecnie nasze myślenie osiągnęło ten poziom potraktowania wszystkiego jako wartości dla człowieka. Stąd nie jest już ważne, czy coś jest realne, czy sztuczne, ważniejsze jest to, czy stanowi dla nas jakąś wartość użytkową. Tym samym myślenie wpędziło nas w praktyczny utylitaryzm. Naszym myśleniem rządzi więc utylitaryzm, ponieważ wszystko oceniamy jako wartości użytkowe.

Z możliwości nie ma przejścia do realności



Z możliwości nie ma przejścia do realności. Taka była główna zasada scholastycznej metafizyki. Posługiwał się nią Tomasz z Akwinu. Ale czasy realistycznej metafizyki dość szybko się skończyły. Przyszedł bowiem Kartezjusz i wywrócił wszystko do góry nogami. Zaczął filozofowanie od myślenia, czyli od czystej możliwości. Ponadto uznał, że można swobodnie przejść od myślenia do realności świata (ale tylko dzięki swobodnemu myśleniu). Co ciekawe następcy dali się zwieść takiej „precyzji myślenia”. Odtąd możliwość zaczęła rządzić ludzkim życiem i działaniem.
Człowiek żyjący w jakimś państwie, czyli obywatel tego państwa, musi mieć zagwarantowaną swobodę działania. Nie chodzi jednak o swobodę działania w imię nieokreślonej wolności, czyli samej możliwości działania, lecz w imię aktywności wyraźnie określonej i nastawionej na rozwój osobowy. Ponieważ głównym celem społecznym wspólnoty państwowej powinien być rozwój osobowy obywateli, a więc przede wszystkim rozwój moralny.
Jak na tym tle wygląda działalność zawodowa? Otóż działalność zawodowa jest jakby dodatkiem i nie może stanowić jedynej doskonałości człowieka. Rozwój i działanie zawodowe są efektem współpracy gospodarczej całej społeczności danego państwa. Ludzie współdziałając w celu zagospodarowania swojego kraju i zapewnienia rozwoju ekonomicznego podejmują różnorodne prace zawodowe. Jednak osobowy rozwój człowieka nie polega na pracy i sukcesach zawodowych, gdyż przy takim podejściu do sprawy bardzo łatwo jest popaść w uzależnienie od posiadania dóbr materialnych (przysłowiowe „mieć”, a nie „być”). Nagromadzenie różnych dóbr i rzeczy nie świadczy wcale o doskonałości człowieka, a tym bardziej o doskonałości jego człowieczeństwa. Liczyć się musi bycie człowiekiem i jego osobowe człowieczeństwo (bycie osobą). Ludzka tożsamość jest wyznaczona przez osobowe bycie. Bycie osobą to jest właśnie bycie sobą. Osoba wyznacza i kształtuje nasze człowieczeństwo. To osoba kreuje człowieka.
Żebyśmy się dobrze zrozumieli. Nie chodzi o negowanie czy odrzucanie rozwoju zawodowego, ale chodzi o pokazanie właściwej hierarchii w dążeniu człowieka do doskonałości. Jeżeli na pierwszym miejscu stawiamy rozwój osobowy, to będziemy wtedy patrzyli na rozwój zawodowy z lepszej perspektywy. W takiej sytuacji każdy człowiek będzie w stanie sam pokierować swoim rozwojem zawodowym. Gdy jednak ulegniemy propagandzie, że czymś najdoskonalszym jest rozwój zawodowy, wtedy nie ma już powrotu do rozwoju osobowego. Zaczyna dominować perspektywa „mieć”, lecz od „mieć” nie da się przeskoczyć do „być”. Nie ma bowiem żadnego przejścia od posiadanych rzeczy do bycia osobą. Możemy o tym zapomnieć. Natomiast nasze bycie osobą w znakomity sposób reguluje rozwój zawodowy nie pozwalając na jego dominację. Sukces zawodowy nie jest sukcesem naszej osoby. To jest sukces naszej świadomości. Otóż świadomość toczy nieustanną walkę o dominację i zwycięstwo nad osobą. Świadomość mami nas obietnicą wolności działania, ale rzeczywistą wolnością (czyli mocą woli) jest osobowa aktywność człowieka.
Dopiero aktywność osoby posiada odpowiednią moc sprawczą do urzeczywistnienia prawdziwego człowieczeństwa. Takie prawdziwe i realne człowieczeństwo (czyli osobowa tożsamość) powstaje we współdziałaniu z innymi osobami, czyli realizuje się we wspólnocie osobowej. Człowiek jest bowiem osobą powołaną do życia wspólnotowego, czyli życia w rodzinie. Rodzina jest pierwszym i najważniejszym środowiskiem człowieka. Jeśli zniszczymy to środowisko rodzinne, to nie zostanie nam już nic z naszego rzeczywistego człowieczeństwa. Pogrążymy się w szalonych możliwościach twórczych marząc, że uda się nam stworzyć na nowo człowieka, czyli samego siebie. Jednak nasze świadomościowe myślenie nie ma mocy sprawczej i może nas mamić tylko wolnością twórczą, czyli samą możliwością. Z możliwości nie ma przejścia do realności (ab posse ad esse non est exire), jak uczy realistyczna metafizyka.