22 lipca 2019
21 lipca 2019
10 lipca 2019
Teologia jest wiedzą objawioną (moje rozumienie teologii)
Teologia jest wiedzą objawioną,
ponieważ jest oparta na przekazie objawionym zawartym w Piśmie Świętym, czyli
na Słowie Bożym. Teologia nie jest jednak hermeneutyką albo interpretacją Słowa
Bożego, lecz jest objaśnianiem treści objawienia. Teologia objaśnia więc
wzajemne odniesienia Boga i człowieka. Objaśnia relacje Boga do człowieka oraz
relacje i odniesienia człowieka do Boga.
Teologia jest oparta na wierze
człowieka. Wiara religijna dotyczy realności Boga. Wiara nie jest naszym
ludzkim myśleniem o Bogu, wiara (credo) jest uznaniem i potwierdzeniem
realności. Wierzymy, że Bóg istnieje, że jest kimś realnym. W Biblii wyraża to
stwierdzenie „Bóg żywy” w przeciwieństwie do „Boga uczynionego ręką ludzką”. To
oznacza odróżnienie realnego Boga od Boga wymyślonego przez człowieka i
stworzonego na zasadzie dzieła sztuki lub ideologii.
Teologia ma za zadanie
przedstawienie realnego Boga, „Stwórcę nieba i ziemi”, „Stwórcę człowieka”. Dzięki
temu realność Boga staje się wyjaśnieniem realności człowieka. Żeby zrozumieć
człowieka w całej jego realności, trzeba się odwołać do Boga Stwórcy.
Odniesienia Boga do człowieka oraz człowieka do Boga ukazuje nam teologia
dogmatyczna. Teologia dogmatyczna nie jest hermeneutyką biblijną. Jest ona
fundamentem całej wiedzy teologicznej. Przedstawiając realność Boga i człowieka
teologia korzysta na poziomie objaśniania Objawienia z terminologii
filozoficznej. Dzięki temu filozofia staje się wsparciem i wspomaganiem dla
teologii, jednak nie może jej zastępować. Filozofia pełni jedynie rolę
służebną, czyli pomocniczą, jak byśmy dziś powiedzieli.
Najważniejszy jest przekaz
objawiony, przekaz Słowa Bożego. Dlatego Chrystus jako osobowe Słowo Boże
ukazał nam rzeczywiste odniesienia Boga do człowieka. Pokazał zmartwychwstanie
i zbawienie jako cel religijnego życia człowieka. Bez Bożego objawienia życie
człowieka na ziemi byłoby bezsensowne i tragiczne. Nie moglibyśmy się
spodziewać niczego dobrego. Byłaby nieustanna walka i brak nadziei, nienawiść i
pogarda.
Bez wiary w Boga nie da się
stworzyć między ludźmi wspólnoty osobowej. A bez działających wspólnot –
zwłaszcza wspólnot rodzinnych i wspólnot lokalnych (wspólnot sąsiedzkich
rodzin) – życie społeczne jest niemożliwe, ponieważ będzie całkowicie
destrukcyjne. Żadna działalność instytucjonalna nie jest w stanie zastąpić
żywych wspólnot osobowych działających na poziomie domowym (rodzina) albo na
poziomie lokalnym (wspólnota rodzin).
Życie społeczne zaczyna się od
rodziny będącej wspólnotą osobową. Ta wspólnota zostaje zapoczątkowana przez
małżeństwo kobiety i mężczyzny. Jan Paweł II ukazał nam osobowe powołanie
kobiety i mężczyzny. Nauczał, że wspólnota osobowa musi mieć odniesienie do
Boga, czyli zostać umocniona łaską Bożą w sakramencie małżeństwa. To właśnie
pokazuje nam teologia oparta na Piśmie Świętym (Ks. Rodzaju). Bez wsparcia i
pomocy Osobowego Boga życie człowieka staje się zagubione i niepewne. Człowiek
musi chronić swoje życie osobowe, bo inaczej stanie się tylko „rozumnym
zwierzęciem”. Taki człowiek jest zdolny opanować przyrodę i wykorzystać ją w
celu łatwiejszego życia, lecz nigdy nie będzie w stanie wyjść poza ten ziemski
świat przyrody. Toteż nie będzie znał życia nadprzyrodzonego. Czy warto
ograniczać się do ziemskiego życia marząc o podróżach w kosmos w zamian za
porzucenie zbawienia i zmartwychwstania?
Człowiek bez wiary i teologii
stanie się tylko zwierzęciem – takim myślącym zwierzęciem, które będzie tworzyć
sztuczny świat możliwości zagrażających całej przyrodzie. Przed tym dziwnym
zezwierzęceniem może nas uratować teologia i filozofia. Teologia Boga Osobowego
(Trójcy Osób Boskich) oraz filozofia personalistyczna ukazująca człowieka jako
osobę stworzoną przez Boga i powołanego do osobowego życia nadprzyrodzonego.
Teologia i filozofia (B 16)
Zarówno J. Ratzinger (B 16) jak i
K. Wojtyła (JP 2) analizowali wzajemne relacje pomiędzy teologią i filozofią.
Ich poglądy są zbieżne, gdyż obaj dostrzegają, że spotkanie tych dwu dziedzin
jest możliwe w zakresie problematyki metafizycznej.
Przedstawimy rozważania
Ratzingera z jego artykułu Wiara,
filozofia i teologia[1]
opublikowanego w 1985 roku. Natomiast w drugiej części zaprezentujemy
wypowiedzi Papieża JP 2 zawarte w encyklice Fides
et ratio.
W swojej interpretacji Ratzinger wyraźnie
stawia tezę, że współczesna teologia (zwłaszcza teologia akademicka w
Niemczech) odrzuca potrzebę współpracy z filozofią metafizyczną, a ponadto sama
filozofia wyzbyła się zainteresowania dla metafizyki. Przedstawia krótki szkic
historyczny wzajemnych stosunków między filozofią i teologią na przestrzeni
dziejów. Wskazuje na ich łączność na początku, gdy doktryna chrześcijańska była
uważana za nową filozofię, mówi o późniejszym rozdzieleniu w czasach
scholastycznych (u św. Tomasza), aż dochodzi do radykalnego przeciwstawienia
ich obu od czasu wystąpienia Lutra. Ukazując podejście Lutra autor posłużył się
książką Lohse’go[2]. Warto
przywołać tę interpretację poglądów Reformatora. „Filozofia jest według niego
[Lutra] sposobem wyrażania się człowieka, który nie zna łaski i sam próbuje
zbudować sobie własną mądrość i sprawiedliwość”. (s.18) Trzeba przyznać, że
jest to zarazem słuszna charakterystyka naturalistycznego podejścia
Arystotelesa, które przez wieki wyznaczało rozwój filozofii europejskiej.
Arystoteles stworzył bardzo jasny paradygmat człowieka etycznego, który miał
zachęcać człowieka do stania się dobrym obywatelem. Jego etyka nie wzlatuje już
ku Platońskim ideom, lecz określa człowieka, który doskonali swoją naturę
poprzez roztropne, słuszne i prawe działania. Według Stagiryty człowiek miał
osiągać doskonałość dzięki działaniu zgodnemu ze swoją rozumną naturą.
Takie pojmowanie doskonałości
łatwo mogło doprowadzić do herezji Pelagiańskiej, która utrzymywała, że
człowiek może osiągnąć zbawienie dzięki naturalnemu działaniu. Przeto teologia
Augustyna oparta jednoznacznie na działaniu i mocy łaski musiała odrzucić
naturalną doskonałość człowieka i odwołać się do zagadnienia illuminatio, czyli
jakiejś bezpośredniej interwencji Boskiej w naturalne zdolności człowieka.
Dlatego u Lutra, który widział w łasce jedyną zasadę usprawiedliwienia
człowieka, powstała konieczność odrzucenia wizji Arystotelesowskiej, a tym
samym porzucenia filozofii (zwłaszcza filozofii moralnej).
W dalszym przebiegu historii
okazało się, że również filozofia nowożytna (zwłaszcza w przypadku Bacona i
Kartezjusza) odrzuciła dotychczasowy dorobek filozoficzny oparty na
Arystotelesie, co dało asumpt do rozwoju naukowej wiedzy przyrodniczej z jednej
strony, a teorii poznania jako myślenia a drugiej. Filozofia pochłonięta
myśleniem staje się w dobie Oświecenia przeciwniczką wiary religijnej. Jest to
oczywista konsekwencja, ponieważ ludzkie myślenie sprzeciwia się wierze, zaś
wiara słusznie broni się przed myśleniem. Przecież to właśnie racjonalizm
wprowadził koncepcję Absolutu jako Boga filozoficznego przeciwstawną religijnej
wizji Boga Żywego jako Boga Osobowego.
Dlatego słuszny wydaje się pogląd
K. Bartha przedstawiony przez Ratzingera, iż wiara ukazuje, że wszystkie obrazy
Boga powstające dzięki myśleniu to bożki[3].
Jeżeli więc pojawia się w historii przeciwstawienie teologii i filozofii albo
źle sformułowane przeciwstawienie wiary i rozumu, to chodzi najczęściej o
rozdział wiary i myślenia. Ratzinger pisze, że filozofia wzbrania się przed
takim udogodnieniem dla myśli, jakim jest wiara, gdyż odczuwa je jako
przeszkodę dla czystości i wolności myślenia. Teologia zaś wzbrania się przed
założeniem myślenia filozoficznego i widzi w nim zagrożenie dla czystości i
słuszności wiary[4]. W tej
perspektywie radykalnego oddzielenia obu dziedzin filozofia jawi się jako
zdrada teologii, jak sformułował to Luter[5].
A jednak kard. Ratzinger
dostrzega konieczność zbliżenia filozofii i teologii. Jest to możliwe dopiero w
zakresie problematyki metafizycznej (ontologicznej). Co ciekawe, postuluje on
potrzebę uprawiania metafizyki i to ze względu na rozwój teologii. Powiada
wprost, że filozofia jako taka nie może zrezygnować z ontologii (metafizyki)
oraz że sukces teologii zależy od tego w nie mniejszym stopniu. Dezawuowanie
ontologii w filozofii nie oczyszcza teologii, lecz pozbawia ją fundamentów.
Dlatego wspólny sprzeciw wobec metafizyki jest groźny dla obu dziedzin, gdyż pozbawia
je wymiaru metafizycznego, w którym są sobie nawzajem nierozerwalnie
przyporządkowane[6].
Ratzinger zdaje sobie sprawę, że
tym, co dla człowieka najważniejsze, jest zrozumienie bytu ludzkiego w całości
rzeczywistości. Wiąże się z tym nieodzowne pytanie filozoficzne – skąd
przychodzi i dokąd zmierza człowiek. Jest to pytanie o początek i kres, które
jasno podejmuje wiara chrześcijańska[7].
Kardynał twierdzi, że wiara stawia tezę filozoficzną, dokładniej ontologiczną,
gdy wskazuje na istnienie Boga. Jednocześnie podkreśla, że nie wolno widzieć w
Bogu jedynie jakiejś hipotezy końcowej w procesie myślenia, bo to nie jest Bóg
wiary[8].
Wiara zna Boga Osobowego i od Niego czerpie swoją siłę. Dzięki temu posiada
charakter misyjny i kaznodziejski. Prawdziwa wiara domaga się głoszenia i przepowiadania.
To posłannictwo wiary ma
prowadzić do jej zrozumienia. Toteż wiara odwołuje się do rozumienia, które
jest zdolny osiągnąć ludzki rozum. Ale należy pamiętać, że to nie jest
odwołanie się do ludzkiego myślenia. Myślenie nie jest rozumieniem realności.
Jako znaczący przykład Autor wskazuje tutaj Ewangelię św. Jana z jej kluczowymi
pojęciami – Logos i Aletheia. Jest to jak najlepsze wykorzystanie dorobku
filozoficznego dla głoszenia wiary w Jezusa Chrystusa.
Dlatego Ratzinger powiada, że
wiara może i chce się wytłumaczyć. Ona nie jest czystym decyzjonizmem. Wiara
chce być zrozumiała dla ludzi. Toteż dzięki chrześcijanom Słowo-Logos staje się
odpowiedzią na ludzkie pytania. To dlatego pierwsze ujęcia teologiczne miały
sens apologetyczny. Skoro wiara dotyczy Logosu, to staje się apo-logią[9].
Subskrybuj:
Posty (Atom)
