10 marca 2017
7 marca 2017
Europa dwóch prędkości?
Czy będziemy mieli Europę dwóch prędkości? Europa rozjeżdża się raczej w dwie strony!!! Zobaczymy, co z tego wyniknie.
23 lutego 2017
Precz z państwem prawa! Niech żyje sprawiedliwość!
Nie zamierzam angażować się w
umacnianie państwowości, gdyż uważam, że nie służy ona dobrze współobywatelom.
Dzisiaj należałoby umacniać raczej obywateli w ich działalności wspólnotowej.
Dlatego wolałbym zaangażować się w tworzenia narodowego dobra wspólnego.
Dlatego od początku wybrałem pracę edukacyjną. Uważam bowiem, że w tym zakresie
filozofia ma do spełnienia fundamentalną rolę. Filozofia ma za zadanie
odkrywanie realności człowieka w powiązaniu z realnością otaczającej nas
rzeczywistości. Musimy poznać człowieka w całej jego realności, a nie tylko w
jakichś fragmentach. Albo poznamy i zrozumiemy realność człowieka, albo
będziemy cały czas poruszali się w polityce po omacku formułując dowolne
poglądy na temat życia społecznego. Stąd raz się głosi, że człowiek jest z
natury istotą społeczną, a innym razem, że trzeba uspołeczniać go na siłę.
Jeżeli nie wiemy, kim naprawdę jest człowiek, to będziemy tworzyli całkiem
dowolne poglądy polityczne. Dopiero praktyka obala takie poglądy, ale na tym
cierpią zwykli ludzie.
Otóż na potrzeby demokracji
stworzono zadziwiający slogan „państwa prawa”. Właściwie nie bardzo wiadomo, co
to ma oznaczać? Państwo prawa – a zatem wydaje się, że chodzi o państwo, które
rządzi się prawem. Ale gdy się chwilę zastanowić, dojdziemy do wniosku, że
przecież państwo samo się nie rządzi. Dlatego państwo nie może rządzić się
prawem, bo nie jest ani systemem prawnym, ani instytucją sądowniczą (tzw.
„wymiarem sprawiedliwości”). Mamy tylko władzę państwową. Toteż rząd (który w
demokracji jest zawsze partyjny) może co najwyżej rządzić zgodnie ze
stanowionym prawem, które ustanawia również partyjny parlament. Można więc
powiedzieć, że w tym zakresie mamy całkowitą dowolność, gdyż ustawy powinny być
zgodne z konstytucją, ale jak się okazuje, dzieje się to na zasadzie
domniemania zgodności. Jest jeszcze Trybunał Konstytucyjny też wybierany przez
władze partyjne. W ten sposób wszystko się gdzieś rozmywa.
Od czasów rzymskich prawo miało
być wykładnią sprawiedliwości (oddać
każdemu, co mu się należy). Jednak w dzisiejszym społeczeństwie zasada
sprawiedliwości powoli zamiera i zostaje zastąpiona poprawnością polityczną.
Niestety sprawiedliwość zastępuje się coraz częściej wolnością, ponieważ
porządek społeczny ma być oparty na wolności i autonomii jednostki, co ma
polegać na swobodnym wyrażaniu się jednostki w działaniu i tworzeniu (czyli w
sztuce). Mamy więc schizoidalną sytuację polityczną, gdzie z jednej strony
państwo (czyli władza) ma swobodę narzucania obywatelom rygorów i zobowiązań
prawnych, a z drugiej strony głosi się wolność i autonomię obywateli, co w
praktyce dotyczy tylko niewielkiej grupy społecznej (tzw. elity). Od razu
widać, że w takim układzie nie ma po prostu miejsca na zasadę sprawiedliwości.
Stąd mamy dziś kryzys ze stosowaniem prawa i rozstrzygnięć prawnych, co
najlepiej widać z zderzeniu obywatela (tego zwykłego przeciętniaka) z państwem
(czyli z władzą państwową).
Aż chce się wołać: Precz z
państwem prawa! Niech żyje sprawiedliwość!
27 stycznia 2017
Kawałki polityczne (1)
Obywatelem państwa może być każdy człowiek bez względu na to, jak
żyje lub jak chce żyć. Natomiast członkiem wspólnoty osobowej (rodziny) staje
się człowiek odpowiedzialny za swoją osobę oraz za inne osoby z nim związane,
które tworzą tę wspólnotę. Taki człowiek jest skłonny działać w sposób moralny,
gdyż wie, że jego działania przyczyniają się do wspólnego dobra całej
wspólnoty. Tutaj nie są potrzebne żadne umowy i ustalenia prawne, bo do życia
wspólnego wystarczy poczucie odpowiedzialności moralnej. Moralność stanowi
bowiem oczywistą i niezaprzeczalną siłę naszej aktywności społecznej.
Oczywiście człowiek może działać bez moralności.
Przecież na co dzień posługujemy się różnymi przedmiotami i urządzeniami
działając na zasadzie użyteczności i korzyści, czyli pewnej skuteczności
działania. Natomiast w działaniach wspólnotowych, czyli działaniach dotyczących
bezpośrednio innych osób, powinniśmy działać moralnie. Takiego moralnego
postępowania możemy się nauczyć w życiu wspólnoty osobowej – w życiu rodzinnym.
Na tym polega codzienna praktyka tworzenia i kształtowania naszych wzajemnych
relacji osobowych (czyli faktycznych stosunków społecznych). Tylko stając
twarzą w twarz z drugą osobą doświadczamy tego osobowego kontaktu, który jest
podstawą odpowiedzialności. To właśnie działania osobowe (wypowiadanie słowa
prawdy, dokonywanie czynów dobra i miłości oraz pobudzanie przeżyć piękna) są
naprawdę odpowiedzialne. Wszystkie inne poczynania społeczne są regulowane
przez prawo (kodeks prawny) i możemy ponosić za nie odpowiedzialność karną (np.
karno-skarbową za niepłacenie podatków).
Tym właśnie różnią się
działania osobowe i wspólnotowe (np. bezinteresowna pomoc) od działań
instytucjonalnych i organizacyjnych. Instytucje
państwowe powstają na mocy prawa a nie na mocy odpowiedzialności moralnej.
Dlatego bardzo szybko znika tam odpowiedzialność moralna, bo po prostu nie ma
na nią miejsca. Stąd mamy państwo prawa,
jak się głosi, a nie państwo moralności.
Państwo tworzy bowiem swoje prawo i egzekwuje to prawo, a obywatele mają być posłuszni
temu prawu. Zatem nieporozumieniem jest żądanie od różnych instytucji, aby
działały w sposób moralny lub osobowy, bo tego nie można wyegzekwować.
Instytucje mogą i powinny przestrzegać przepisów prawa, a wiadomo, że prawo
bywa czasami nieludzkie.
Pokazywaliśmy poprzednio, że
rzeczywista odpowiedzialność za własne czyny jest podstawą działalności wspólnotowej.
Tak naprawdę w sposób odpowiedzialny działamy we wspólnocie rodzinnej, bo wtedy
troszczymy się o wszystkich członków wspólnoty. Przede wszystkim troszczymy się
o ich osobowy rozwój. A skoro człowiek jest osobą uduchowioną i wcieloną, to
znaczy, że musimy się zatroszczyć zarówno o rozwój duchowy, jak i o rozwój
cielesności człowieka (bytowania materialnego). Natomiast wszelkie działania
instytucjonalne powołane do realizacji określonych zadań na mocy przepisów
prawnych (czyli swoich statusów) zatracają ów walor odpowiedzialności moralnej
na rzecz przestrzegania prawa (właściwie interpretacji przepisów prawa).
Dlatego w naszej polityce
obserwujemy radykalny zanik odpowiedzialności za dobro wspólne na rzecz
przepychanek w zakresie interpretacji stosowania prawa. W polityce mamy wiec do
czynienia z grą interesów partyjnych (każda partia jest zinstytucjonalizowana
do maksimum) oraz z tzw. „odpowiedzialnością partyjną”. Trzeba sobie zdawać
sprawę, że taka działalność partyjna będzie stała zawsze w sprzeczności z
dobrem wspólnym i celami wspólnotowymi. Ale co ważniejsze, prowadzi to nas do
kolejnego wniosku, że działalność partyjna nie będzie popierała (pomimo
szumnych zapowiedzi) wspólnotowej aktywności Narodu. Dla partii politycznych
najlepszym polem do działania jest demokratyczne społeczeństwo składające się z
oderwanych jednostek.
Dlatego nasze życie społeczne
może uratować dogłębne zrozumienie działań wspólnotowych na każdym etapie od
rodziny poprzez wspólnoty lokalne i regionalne aż po Wspólnotę Narodową.
Inaczej politycy zrobią z nas stado dojnych krów, które można dowolnie wykorzystywać
dla interesów politycznych (czytaj: partyjnych). A do tego najlepiej, gdy krowy
nie zmieniają swoich poglądów (patrz znane powiedzenie polityków).
Subskrybuj:
Posty (Atom)
